Poszłam w tym roku na studia na kierunek rachunkowość i finanse.Nie wiem czy to łatwy kierunek czy trudny... Ale ja po prostu sobie nie radze. Nie wiem co robić. Nie przejdę roku? I co dalej... Nie mam żadnych planów. A do tego jest jeszcze moja mama która mnie dołuje. Mówi że się w ogóle nie uczę. Ostatnio mi powiedziała nawet że głupia jestem. Jak nie zdam to wole sobie nie wyobrażać jakie piekło będę mieć w domu. Mam szczerze tego dość. Tego jak mnie traktuje. Czuje się przez nią okropnie. Mówi że niczym się nie przejmuje. Mówię jej że się przejmuje. A ona że ona lepiej wie co ja czuje bo widzi że wszystko mam gdzieś.Jedno na co mam ochotę to siąść i zacząć ryczeć.
Nigdy mnie nie chwaliła, zawsze tylko krytykowała. Chciałabym mieć taką fajną mamę z która można o wszystkim pogadać.
Naprawdę boli mnie to że powiedziała że jestem głupia. Przez nią czuje się taka.
Podobne tematy
nic.powiesz ze zmienisz studia na latwiejsze.
Miałam podobną sytuacje, zawaliłam pierwszy rok. I też wiedziałam, co mnie w domu czeka. Dlatego postarałam się o to, żeby w wakacje wyjechać do pracy za granicę (albo nawet wcześniej, jak Ci się uda). Zarobiłam co nieco, odpoczęłam od mamuśmi, nauczyłam się samodzielności i języka, a jak wróciłam, rozpoczęłam studia jeszcze raz i udało się.
Wyciągnij z tego roku wszystko, co tylko Ci się uda. Nie musi to być zwieńczone zdaniem egzaminów, ale doświadczenie i wiedza na pewno nie uciekną i tylko pomogą Ci w przyszłości.
I skoro studiujesz, jesteś dorosła. Dorosłość to znaczy dystans do matki. Więc przestań już słuchać mamy... zwłaszcza, jak gada takie bzdury...
Sukienko, bardzo Ci współczuję.
Powiedz mamie, że po pierwsze studia robisz dla siebie, po drugie, że liznęłaś trochę wiedzy i że ten kierunek po prostu Ci nie odpowiada. Pomysł z ewentualnym wyjazdem jest bardzo dobry. Po powrocie możesz wrócić na studia lub zmienić kierunek. To jest Twoje Zycie i Twoje wybory. Nie rozumiem matek, które swoje niespełnione ambicje chcą realizować poprzez dzieci....
Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki