Mam pytanie do mężatek-jak często odwiedzacie teściową w sytuacji gdy mieszka ona w tym samym mieście co wy i nie uważacie jej ani za przyjaciółkę,ani za śmiertelnego wroga,czyli raczej coś pomiędzy;)
Podobne tematy
Najczęściej raz w tygodniu, chyba że wyjeżdżam/mam dużo pracy/córka źle się czuje.
źle sformulowane pytanie: Jak RZADKO odwiedzacie tesciowa ![]()
Ja mojej nie mam, ale P ma i chyba bedzie bardzo Rzadko. Mamusia sie o to stara jak moze ^^
Pozwolę sobie na wypowiedź, mimo, że mężatką nie jestem - ale biorąc pod uwagę, że z partnera mam już wieloletniego, mieszkam z nim od dłuższego czasu i nie wiem czy w ogóle planujemy ślub kiedykolwiek, sądzę że nie różnię się wiele od mężatki ![]()
Mojej "teściowej" raczej unikam i nie odwiedzam wcale - nie odczuwam żadnej potrzeby kontaktu z nią, jest raczej człowiekiem o trudnym charakterze, a do tego uważa mnie chyba za beznadziejny materiał na żonę dla jej synka (bo nie sprzątam mu, nie piorę, nie gotuję i nie ceruję skarpetek
). Mój partner też matki prawie wcale nie odwiedza - gdzieś raz na miesiąc, może rzadziej, mimo, że mieszkamy 10 min drogi na piechotę od niej. Ta kobieta jest po prostu trudna do zniesienia...
5 2011-12-07 13:29:09 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-12-07 13:32:37)
(...) nie sprzątam mu, nie piorę, nie gotuję i nie ceruję skarpetek
).
Eh... Ty, Anemonne, jesteś okrutna dla swojego chłopeczka
Jak możesz??
(żartuję oczywiście
)
Tak naprawdę, to ja też skarpetek, czy majteczek nie piorę i już na początku zastrzegłam, że nie będę tego robić. Po prostu już raz byłam kuchtą i więcej nie będę. Robię to, co uważam za stosowne i co chcę robić. Oczywiście nikt nie jest przy tym pokrzywdzony
Obiady gotuję (bo lubię), ale jak nie ugotuję, to się świat nie zawali.
No ale, wracając do tematu...
Ja też żyję w wolnym związku- tzw." na kocią łapę" , ale nie ma różnicy, między takim życiem, a formalnym małżeństwem (no, może tylko pod względem prawnym). Z teściową mam stały kontakt, ona kończy pracę wcześniej, więc po drodze do domu wpada w odwiedziny do mojej pracy, więc widzimy się codziennie. W weekendy dość często widujemy się na obiadkach, czy to u nas, czy też u niej. Moja nieformalna teściowa, to dobry i tolerancyjny człowiek, akceptuje mnie i dwoje moich dzieci z formalnego związku
Jest dla nich taką prawdziwą babcią. To dobry człowiek, ale jak każdy ma swoje zagrania, w zależności od zmiany pogody ![]()
Pomimo, iż jest między nami ok., widujemy się często i dogadujemy, to jednak na zamieszkanie pod jednym dachem nigdy bym się nie zdecydowała, bo to jednak matka mojego faceta i jakby nie było, to tak jak kochająca matka, zawsze stanie murem za swoim dzieckiem i krzywdy mu zrobić nie da ![]()
Jeśli natomiast chodzi o tę pierwszą, ślubną teściową, to widywałam ją raz w roku i ani ona, ani ja, miłością do siebie nie pałałyśmy.
Wszystko widocznie zależy od tego, z jakim człowiekiem mamy do czynienia. To jest kwestia charakteru.
6 2011-12-07 18:30:11 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2011-12-07 18:33:15)
Ja ze swoja tesciową mieszkam.. więc ją widuję codziennie:p Ale rodziców mam daleko i trochę tęskniem
Wpadam przynajmniej raz w miesiacu- najczęściej od okazji albo jak tata dzwoni i narzeka, że dawno mnie nie było. Wydaje mi się, że nie trzeba być u teściowej/ rodziców częściej niż wymaga tego sytuacja. Jeśli mamusia jest w stanie funkcjonować samodzielnie i nie jest w bardzo podeszłym wieku to telefon co dwa dni wystarczy
Dobry przyjaciel mojego męża wlasnie przez takie odwiedzanie mamusi jest w trakcie rozwodu
Przez trzy lata małżeństwa w każdy weekend, każde święto, każde wakacje musieli odwiedzać rodziców żony bo inaczej była wojna w domu. Partnerka zupełnie nie umiała odciąć pępowiny i powiedział w końcu dość... wybrała rodziców
Kobieta ma 33 lata ;(
jestem meżatką od 5 lat. teściową dowiedzam najrzadziej jak się da. jest to bardzo łatwe bo ona tez do nas nie przychodzi:-). wstydzi się wnuków:-(
Ja jestem meżatką od 4 lat, Tesciowa w tym samym miescie, bardzo czesto odwiedzamy ja z dziećmi, 2-3 razy w tygodniu, latem czesciej, synek ma tam kolezanki, kolegów, My mieszkamy na osiedlu babć i dziadków,,, zero maluchów.
jakie są relacje.... mam tylko zastrzezenia co do rozpieszczania maluchów..
9 2011-12-08 14:54:35 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-12-08 14:56:14)
A ja 14 lat po ślubie uważam że mam super teściową między innymi przez to że widujemy się sporadycznie (mieszkamy w jednym mieście)na święta , imieniny czy raz na jakiś czas w niedzielę - lubimy się ale każdy ma własne życie.
Zobaczyłam ten temat i od razu zapragnęłam się wypowiedzieć
Moje relacje z teściową sa takie,że ani ja nie lubię jej, ani ona mnie.Przeprowadziłam się do innej miejscowości,niż mieszkają teściowie,więc oddalanie od siebie częstych wizyt w którąkolwiek stronę jest łatwe
Nie tęsknie za nią,więc nie sądzę bym często ją odwiedzała też w przyszłości.