Witajcie!
Opiszę wam problem jaki mam w domu: Moja siostra wymusiła zareczyny u swojego chłopaka( znajomosc jakies 2 lata) kłócą się często, oboje nie mają wykształcenia, nawet matury. Ona ma powiedzmy stałą pracę , on - niestety nie. Bywa u nas w domu często, wchodzi do domu jak do siebie, nie burknie "dzien dobry", czasem wchodzi bez słowa po ciemku jak zwykły złodziej a nie kandydat na męża, stołuje się, nie pomaga w codziennych obowiazkach. Zaplanowali slub, rodzice ustalili termin, sale itd. Nagle okazało się, że On źle sie czuję w naszym domu, spedza czas z moja siostra jedynie w jej pokoju. przychodzi na jedzonko i wraca. nocuje, ona przestałą się szanowac, biega po domu bez stanika w samej koszulce i koronkowej bieliźnie, wiesza mu sie na szyji w obecnosci reszty rodziny ( az wstyd to opisywac). odkąd sie znają nie da rady sie z nią dogadac. On ma ogromny wpływ na nią. Awanturuje sie w domu niemal codziennie ( ma jeden argument: wszyscy chca zniszczyc jej zwiazek, rodzice sie wtracaja), ostatnio nawet pobiła sie z mamą bo chciała pojsc do Niego płaczac przy tym jak syrena ambulansu. doszlo nawet do tego, że zbuntowana przeciwko nam spakowała się i szła do niego piechotą płacząc ( on jadac po nia wystraszył sie rodzicó i zwyczajnie uciekł zostawiając ja na drodze!!!). Dowiedziałam się, że ją szantazuje, że opowiada, ze źle czuje się w domu rodziców, że nie bedzie spotykał sie z nia jedynie na mieście.Ona ejst sklonna zrobic dla niego wszystko nawet sklócic sie z rodziną. Spojrzcie na to obiektywnym okiem, bo ja w tym oku cyklonu chyba oślepłam.. pomóżcie