Mam 26 lat.. moje zycie nie narzekam fajne dziecinstwo ok rodzice szkola super kontakty z ludzmi rewelacja.Moj problem zaczal sie 4 lata temu kiedy poznalam moego faceta,poznalam go w pracy razem zaczelismy prace w domu pocy spolecznej szubko sie zaprzyjaznilismy i po roku zostalismy para.i wtedy sie zaczelo na poczatku bylo super ale potem on zaczal swoje fochyDzwonil do mnie w nocy pijany i sapal o byle co zrywal raz w miesicu i na drugi dzien wracal i prosil o wybaczenie-bylem glupi bo pijany.potem czesto bylo tak ze wiecznie mial do mnie pretensje o byle co jakos to znosilam bo go kochalam..nie zdradzal mnie raz tylko na fazie mnie uderzyl.tez to wybaczylam..a teraz minely 3 lata odkad cigle z nimjestem byl nawet ze mna zareczony ale zerwal i za 2 tyg blagal o powrot.nie rozumialam go wtedy wogole.dzis mieszkam z nimu jego60 letniego wuja kawalera i od 4 miesiecy mamy synka ktory jest calym moim swiatem a nasz zwiazek masakra.on wogole rzadko ze mna rozmawia traktuje jak mebel jak powietrze,zero milych slow troski jestem po cesarce ale ciagle sama sie musze malym zajmowac on mowize nic nie umie a ja ze mu pokaze.wieczorami siedze sama bo on idzie spaczna mnie tylko jak chce isc do lozka a tak to tylko by mnie krytykoal.wiele razy jezdzialam do mamy nawet miesiac siedzialam tam mnie kazdy rozumie i wspiera kazdy ze mna pogada rodzice czy rodzenstwo a ty on cigle w ten glupi tv sie gapi i z wujaszkiem wodke chlac to potrafi wtedysie pyta czy moze ale zfazowany juz mnie nie zna.Mam dosc mam dziecko mieszkam tu a czuje sie taka samotna dodam jeszcze ze nerwicy sie nabawilam tu bo iedys bylam zupelnie inna dziewczyna wesola zawsze wygadana kazde towarzystwo mnie lubilo i nawzajem a tu zgaslam..smieje sie tylko z miom synkiem jak sie z nim wyglupiam a on co mam robic byc na sile z kims kto nie traktue jak partnerki mnie ciagle siedziec w ciszy i pierwsza sie odzywac dzis tez mnie olal i siedzesama. z kim ja mam pogadac nie umiem byc ciagle w ciszy to mnie kiedys zabije a ciagle go prosze zeby ze mna gadl sa takie dni 2 3 w miesiacuwtedy ze mna gada a reszta...
Podobne tematy
To smutne, co piszesz... Wmanewrowałaś się nieświadomie w coś, co w niczym nie przypomina jakiegokolwiek związku. Zupełnie nie rozumiem dlaczego wciąż w tym tkwisz. Jestem facetem, więc może mi łatwiej, ale ja zabrałbym wszystko, co ważne i wrócił tam, gdzie mnie chcą i gdzie byłbym traktowany jak istota ludzka...
ix
moim skromnym zdaniem to ja bym ci radzila sie wyprowadzic tam gdzie mowisz ze cie wszyscy rozumieja i ze ci jest dobrze bo inaczej to ty zdziczejesz ,,,,.postaw mu warunek zeby zaczol byc odpowiedzialny i sie wami bardziej zainteresowal a szczegolnie toba... Jak mu bedzie zależało to zadba o was
Kochana uciekaj ... to nie ma sensu....:) Masz syna dla którego jestes najwazniejsza osobą na świecie... i zyjesz dla niego i on Ciebie potrzebuje.
))) wiem , pewniemasz obawy jak sobie poradzisz sama z dzieckiem ... Kochanie poradzisz sobie lepiej z małym dzieckiem niż z tym facetem na karku. jesteś młoda... życie przed Tobą... Musisz zadbać o siebie.... bo nikt inny narazie nie zadba o Ciebie:) Uciekaj z tego toksycznego związku... Idz do tych ludzi co ciebie kochaja i rozumieją .. oni Ci pomogą , nie zostawią... Mówi sie ,że co Ciebie nie zabije to Ciebie wzmocni... a Ty pewnie sobie myslisz , że nie chcesz już być bardziej wzmaniana... Dziewczyno nie skazuj siebie na takie życie, na taką poniewierkę .... Masz przy sobie najwiekszą Miłość , jeżeli nie dla Siebie to dla Niej sie postaraj , dla dziecka
Pozdrawiam i głowa do Góry
)) nikt nie zasłużył sobie na takie traktowanie, a on sie nie zmieni...