moj maz czesto przesiadywal na stronach prono. wypeieral mi sie w twarz poki mu nie pokazlm historii. pozniej zaczal usuwac, ale w cisteczkach wszystko bylo... probowalam rozmaiwac dlaczego to robi czy czegos mu brakuje, mowilam ze mnie to btroli, ze czuje sie ponizona... no i powiedzmy ze powiedzila ze juz nie bedzie tego robic. oczywisice pozniej nie raz go jecsez przylapalam i zawsze konczylo sie tak samo. strony porno-ok, ale jak zobaczylam ze wchodzi na jakies portale randkowe i sex chaty to slabo mi sie zrobilo. za pierwszym razem tlumaczyl zs chcial zobaczyc czy sa jakies znajome dziewczyny- ok uwierzylam. ale teraz mieszkmay w duzym miescie, wiec trudno szukac znajomej.
ostatnio popilismy troche i on pozniej poszedl do lazienki z telefonem, siedzila dlugo, wiec poszlam zobaczyc co sie dzieje. byl zamkniety, (nie wiem po co), niby mowil ze sie kapal ale jak zaczelam dobijac sie do drzwi to spuscil wode (pewnie sobie walil). cos mnie tknelo i wzielam jego telefon. byly dwa smsy o dziwnej tresci z ktorej wynikalo ze to kobieta. sciagnelam program ktory rejestruje co wpisuje sie na klawiaturze laptopa. gdy wrocilam z pracy, zapytalam meza o te smsy, jednego juz wykasowal, wyslane rowniez, powiedzila ze to dziewczyna z uczelni i sypnal tekst czy jestem zazdrosna. poszlam na kompa i moje zycie sie zawalilo. nie poszedl do pracy, chociaz mi wpieral ze wrocil chwile przede mna. wchodzil na sex chaty, i kazda kobiette nagabywlam na spotkanie, pytal je czy mialy okazje do zdrady, czy myslaly o tym itp. kazdej zostawial swojego meila ze jakby chcialy sie spotkac to on czeka. pisal nawet z jedna ze ja sie nie dowiem, zeby sie nie bala. kazal jej do siebie zadzwonic. wysylal im swoje realne zdjecia. z inna zrobil to przez skypa. byla z twarzy ok, ale gruba. (ja jestem szczupla i z tego co mowa inni ladan choc teraz czuje sie jak szmta). robila mu palcowe a on sobie walil. poszedl poniej zapalic, jak wrocil napisal jej ze mu malo i ze chce zrobic to jeszcze raz, pisal ze chcialby ja schrupac, ze w zyciu trzeba byc odwaznym, ze trzeba braac je w swoje rece, ze rozpalilby ja itd... a co najlepsze to wogole nie poszedl do pracy tylko sie zabawial. a mnie dopytywal co raz na ktora wroce, pozniej widizla ze pisla tym sukom, ze mam malo czasu itd. i oczywisice jak zapytal czy byl w pracy powiedzia ze tak ze chwile przde mna wrocil, i sie zpieral wszystkiego dopoki nie przeczytalam mu w twarz tego co pisal. to wtedy powiedzial ze zawalil ale by mnie nie zdradzil- dla mnie pisanie ze chce sie zdradzic to juz zdrada...
jestesmy malzenstwem 4lata. pobralismy sie mlodo z powodu wpadki, ale poronilam. ja mialam 18 on 19. wszystko sie ukladalo, do teraz. niie iwem co mam robic, zal mi to konczyc nie wiem czy z milosci czy z przyzwyczajenia czy poprostu ze strachu przed rodizna i byciem sama. prosze doradzcie mi, bo ja mam teraz pustke w glowie... wtej chwili jestem u swojej rodziny a on u swojej, pisla mi tylko kilka esow ze jego zycie nie ma sensu ze chce miec reszte honoru i nie marnowac mi zycia (mimo ze juz to zrobil), nie prosi na kolanach nie przeprasza nie blaga...