Nie od dziś wiadomo, że człowiek lubi odbierać zachowania innych osób tak jak mu najbardziej odpowiada, a zwłaszcza gdy kieruje się emocjami. I tak sobie ostatnio myślałam o różnych znakach(i nie mam tu na myśli jakiś nadzwyczajnych zdarzeń, ale głównie zachowania innych osób), o tych wszystkich które widzą osoby zauroczone/zakochane w jakimś obiekcie, z którym jeszcze się nie umawiają, czyli np. ja jakiś czas temu i chłopak z pracy, który mi się podoba. Gdybym analizowała każde jego zachowanie(jako osoba zauroczona), to praktycznie większość przemawiało by na moją korzyść bo(podam dwa przykłady, jeden sprzed miesiąca, drugi z wczoraj):
-jak rozmawiał z innymi osobami, a ja byłam w tym gronie to parzył mi prosto w oczy(chociaż wypowiedź kierował np. do mojego szefa)
-gdy spotkaliśmy się na tym samym korytarzu(ja musiałam przejść obok drzwi prowadzących do jego wydziału a on przez nie wchodził, bo właśnie przyjechał do pracy; drzwi były przede mną więc ja byłam niejako za nim i tuż przed nimi skręcałam w lewo) to spojrzał na mnie, z uśmiechem powiedział cześć i zamykając drzwi jeszcze raz szybko odwrócił głowę i popatrzył na mnie(konkretnie w moje oczy)
A teraz dwa mniej oczywiste:
-jak mnie widzi to cały czas się uśmiecha(a uśmiech ma niesamowity:D ) - no ale podejrzewam, że ten typ tak ma i do wszystkich się uśmiecha
-zaczął stawiać samochód w pobliżu miejsca obok, którego przechodzę wychodząc - albo zawsze tam go stawiał, a ja wcześniej tego nie zauważyłam
Oczywiście takich przykładów mogłabym jeszcze trochę podać i gdyby nie to, że doprowadziłam się "ładnie do pionu" to przecież takie zachowania odbierałabym jako oczywiste znaki, że też mu się podobam, a o opcjach za myślnikiem nawet bym nie pomyślała. Ale gdyby tak było to pewnie dziś bylibyśmy na kolejnej randce(do nieśmiałych facetów raczej nie należy), snulibyśmy plany na przyszłość i wybierali imiona dla dzieci etc ;-D A przecież tak nie jest.
Więc jeszcze jakiś czas temu takie sytuacje nakręcałby mnie tylko w moim zauroczeniu, a dziś podchodzę do nich z dystansem (co nie oznacza, że nie zwracam uwagi, ale ich nie przewartościowuje).
Tak więc drogie Panie i drodzy Panowie, podzielcie się swoimi doświadczeniami w tej materii, jakie zachowania kwalifikowaliście jako odwzajemnione uczucie, chociaż jak Wam "klapki z oczu opadły" okazało się, że on/ona wcale nie byli Wami zainteresowani bardziej niż dowolną koleżanką/kolegą :-) Jak się zakończyły te historie i co sprawiło, że przestaliście się doszukiwać wszelkich oznak zainteresowania Wami:) Ja jak wspomniałam, sama siebie "przywołałam do porządku", bez specjalnych powodów, jak zauważyłam, że za bardzo zaczynam się wkręcać(chociaż nie wiem czy to jest odpowiednie wyrażenie).