Witam:)
Zdecydowalam zostac uczestniczka tego forum, poniewaz bardzo mile jest to ile jest tu kobietek chetnych pomoc i doradzic innym kobietkom. tego chyba potrzebuje teraz najbardziej. A wiec wybaczcie jesli sie rozpisze, musze w koncu to wszystko z siebie wyrzucic. Pomiedzy mna a moim okochanym jest 11 lat roznicy, w tym ja jestem ta mlodsza. Zakochalam sie w nim do bolu, a on po czasie odwzajemnij moje uczucie, i bylo nam bardzo ze soba dobrze. Po zaledwie pol roku, dowiedzialam sie, ze bedziemy miec dzidiusia! Bylismy tacy szczesliwi, a on chodzil dumny, ze urodzi mu sie synek! Zamieszkalismy razem jeszcze kiedy nosilam nasze malenstwo w brzuszku. Nic sie nie zmienilo. Dalej bardzo na bylo ze soba dobrze, bylismy tacy szczesliwi! Urodzil nam sie synek dwa miesiace temu. Bylo mi ciezko na poczatku, nie moglam sie przyzwyczajic do tak wielkiej zmiany w moim zyciu. Jestem bardzo mlodziutka osoba. Wiedzialam, ze nie bylam psychicznie na to gotowa. Bylam beztroska, mloda, chcialam skorzystac z zycia ile moglam, skonczyc studia, a nagle spadl na mnie obowiazek bycia mamusia. Stalam sie odpowiedzialna za nowe zycie. Ale powolutku nauczylam sie z tym godzic. Nasz synek jest piekny i zdrowy, pokochalam go jak go pierwszy raz zobaczylam na monitorze usg:) a teraz moja milosc wzrasta z dnia na dzien. Dalej studiuje. Zrozumialam, ze bedzie trudniej, ale wcale nie musze z niczego rezygnowac! Malutkim zaopiekuje sie niana, a my z ukochanym dalej mozemy wychodzic i sie zabawic kiedy tego zechcemy. Niczego mi nie brakuje. Moj mezczyzna potrafi mnie rozpieszczac ile tego zapragne i nigdy na nic mi nie zalowal kasy. Jednak od pewnego czasuwydaje mi sie, ze troszeczke sie oddala. Duzo czasu spedza na komputerze ( wiem, ze nie robi nic zlego, po prostu gra, poniewaz zawsze robi to w salonie, gdzie ja jestem) Weim, ze wiele z Was pisze, ze sex nie jest najwazniejszy, ale uwazam ze w penym stopniu jest wazny. Zaczelismy sie mniej kochac. Kochamy sie kiedy on tego chce, nigdy kiedy ja tego zapragne. A ja na prawde tego potrzebuje. Moze dlatego, ze jestem o wiele mlodsza, a moze po prostu za duzo tego chce. Sama juz nie wiem. On mowi, ze po prostu nie ma juz tych lat, ale dalej mnie bardzo kocham i go bardzo pociagam. Urodzilam naszego syneczka poprzez cesarskie ciecie, i bylo ( nadal jest) mi trudno wrocic do wygladu sprzed ciazy, poniewaz nie moge cwiczyc, ale bardzo dbam o siebie i uwazam sie za atrakcyjna dziewczyne ( wiem, to nie jest skromne:)) Moze po prostu to po ciazy? Rozmawialam z nim o tym wszystki. Na poczatku zwalal wine na mnie, potem przyznal mi racje, ze mniej czasu poswieca mi i naszemu synkowi. Powiedzial, ze postara sie zmienic, przestanie tak duzo spedzac czasu na komputerze. Powiedzial takze, ze to przyzwyczajenie ( do mnie, do naszego zycia):(My jestesmy z soba niecale poltora roku. Chyba jest roznica pomiedzy przyzwyczajeniem a rutyna? Wiem, ze kocha nas bardzo, ale czasami chcialabym zeby mnie wysluchal, poradzil, a nie wysmaila za moje gowniarskie problemy, co czesto slyszalam. Czesto przez to placze, jest mi przykro. Do tego dochodzi moj problem zaufania, z powodu mojej przeszlosci. nie wiem jak sobie z tym poradzic. Napiszcie kobietki, czy ktoras z Was przeszla przez to samo. Moze ja powinnam cos zmienic? MOZE PRZESADZAM? Nie chce aby nasz zwiazek popadl w rutyne i nie bylo w nim zadznej wyrozumialosci, zrozumienia, wysluchania...Z gory dziekuje i cieplutko pozdrawiam.
Podobne tematy
Chyba nie potrzebnie to z siebie wyrzucilam. Mylilam sie, bo nikogo to nie obchodzi:(
CZesc malenstwo >3 :-)
Nie byłam w takiej samej sytuacji jak Ty,ale jestem ze swoim mezczyzna ponad 4 lata (4 lata mieszkamy razem) i wkazdym zwiazku sa chwile kiedy trzeba urozmaicac dzien powszedni,aby własnie nie popasc w rutyne.Chociaz jak narazie nie mozna u Was mowic o rutynie bo przeciez jestescie ze soba 1,5 roku a przez ten czas i twoja ciaza,poród...czyli cały czas sie cos dzieje!Ty jestes pełna wigoru...ja np Ci tego zazdroszcze ja po porodzie nie mialal ochoty na sex..szczerze mowiac jeszcze sie jakos skladam hehehh chociaz moja corka ma tyle co wasz zwiazek.
Wiem ze jest Ci ciezko,napewno.Moze odkryj pasje swojego mezczyzny,albo chociazby pograj z Nim w kompa ( aby byc blisko i wykorzystac ten moment na pogawedke)>Wiem napewno,ze musicie duzo naprawde duzo i szczerze rozmawiac !Pozdrawiam cie goraco
malenstwo- nie mów tak,że Nikogo to nie obchodzi- po prostu być może inne wątki bardziej zaabsorbowały ....... poczekaj..... tu nie piekarnia.Ja przeczytałam - i tak naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć.Z pewnością przyjście na świat dzieciątka- gdy jesteś tak młodą osobą "wywróciło" do góry nogami Twoje życie.Ja uważam to za normalne,że oczekujesz od swojego partnera partycypowania w Waszym życiu- już we Troje... zamiast siedzenia przy komputerze.Niania nie załatwi wszystkiego.Obawiam się,że dzielenie Twoich obowiązków na dziecko i naukę w którymś momencie -przerośnie Cię i pretensje o to będziesz miała głównie do partnera.Więc może by to uprzedzić= porozmawiaj z Nim.Oboje jesteście rodzicami- i na Was obojgu spoczywa obowiązek udziału w wychowaniu dziecka.Niech łaskawie włączy się w domowe obowiązki- bo wspólne życie- to nie tylko dostarczanie środków finansowych.
Do tego dochodzi moj problem zaufania, z powodu mojej przeszlosci.
Czy mogłabyś nam przybliżyć bardziej ten problem? Może ma to jakieś znaczenie ...
6 2009-01-23 10:04:39 Ostatnio edytowany przez anioleczek855 (2009-01-23 10:07:18)
interesuje interesuje....ja go przeczytałam w ten sam dzień co go napisałaś ale niestety nie wiedziałm co Ci napisać
7 2009-01-23 11:37:13 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-01-23 11:37:59)
Ja również przeczytałam i nie wiem co napisać, nie miałam takiej sytuacji, może jest tak jak napisała Danusia, często przyjście na świat dziecka, powoduje w mężczyznach taką ucieczkę przed odpowiedzialnością, może go to przerosło, jest dużo starszy, wiec przywykł do wolności, do życia w swobodzie. Wiem jak to jest jedynie mieć takie małe dziecko, następuje zupełna zmiana życia. Pamiętam jak urodziłam swoje drugie, to wracałam ze szpitala z depresją, że skończył się luz, że przez jakiś czas nie będę mogła prowadzić takiego życia jak do tej pory, może Twój facet też przechodzi taki okres. Mężczyznom trudniej sobie poradzić w takich sytuacjach, bo to nie oni mają wrodzony instynkt macierzyński, który nakazuje nam w naturalny sposób wyzbycie się własnych przyjemności, oni nie za bardzo to potrafią.
malenstwo>3 napisał/a:Do tego dochodzi moj problem zaufania, z powodu mojej przeszlosci.
Czy mogłabyś nam przybliżyć bardziej ten problem? Może ma to jakieś znaczenie ...
Tak mój Holmsie...... masz rację....... na pewno ma to znaczenie
Ojojoj. Nie wiem takze co napisać. Czytałam gdzies kiedyś, że faceci potrzebują czasem takiej 'odskoczni', pobycia samemu (po to są te męskie wieczory np), że potrzebują czasem posiedzieć parę dni- najlepiej samotnie i nie robić nic (czyli grać, oglądać mecz czy cokolwiek) ale to trwa pare dni co jakiś czas, a u Ciebie chyba tak jest cały czas, tak? No nie wiem- może próbuj rozmawiać z nim aż do skutku. A gdy mówi do Ciebie, że masz jaieś dziecinne problemy to powiedz mu, że jesteś matka jego dziecka i starasz sie w tej chwili zawalczyć o jego dobro więc to raczej on zachowuje sie jak gówniarz jeśli tego nie rozumie
heh...
Nie wiem naprawdę. Może dziewczyny będą miały jakieś lepsze pomysły ![]()
Hey Milunia,
Dobry pomysl z tymi grami. Moze nastepnym razem przylacze sie do niego i przynajmniej bede sprawiala wrazenie, ze wiem o co chodzi w tych grach:) Masz racje, szczere rozmowy w zwiazku to podstawa, tylko jest tak trudno, jesli on nie chce rozmawiac, lub powiedzie, ze szukam czegos niepotrzebnie. Jak jest z Twoim ukochanym? Zmienil sie jego stosunek do Ciebie po ciazy i dzidziusiu? Moze nie jestem jedyna ktora w ten sposob sie czuje. Moze taka jest kolej rzeczy i to jest normalne?
DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM ZA ODPOWIEDZI KOBIETKI. Musze Wam powiedziec, ze po powrocie mojego ukochanego ( jego praca wymaga bardzo czestych wyjazdow) troszke sie zmienilo jego podejscie:) Moze wzial sobie do serduszka to o czym romzawialismy. Pomagal mi w domku, spedzal wiecej czasu z naszym syneczkiem, i jak bylismy sami, byl niesamowice czuly i kochany<3 Mam taka ogromna nadzieje, ze tak juz zostanie. Tak bym chciala, zeby wszystko bylo tak swietnie. Aniolek pytal sie, dlaczego mam problem z zaufaniem. Jak mialam 17 lat, zostalam wykorzystana przez pewnego chlopaka. To byla dla mnie tragedia. Moje zaufanie do kogokolwiek zostalo stracone. Tak po prostu, wszyscy nagle stali sie tacy sami. Bylam wtedy w dwuletnim zwiazku, ktory sie rozpadl. Poznalam mojego ukochanego, a on mial bardzo bujna przeszlosc. Zakochalam sie i nie moglam zaufac, do tej pory nie moge. Na poczatku porownywal, co sprawialo mi bol. Ale sama bylam sobie winna, bo czasem sama sie pytalam. Potem zrozumial, ze tak sie nie robi. Jestem o niego bardzo zazdrosna. Potrafilam wmawiac sobie rozne rzeczy i sie tym zadreczac, podczas gdy wiem ze mnie bardzo bardzo kocha. Ale nadal nie jestem jego pewna. Nie wiem, czy podczas impulsu nie zrobilby czegos glupiego. Moze za krotko z nim jestem zeby w pelni zaufac? Moze po prostu mam problem z ktorym sobie nie moge poradzic. Do tego dochodzi jego byla dziwewczyna, z ktora byl 5 lat. Rozmawia z nia raz do roku, np. na swieta. A ja nie moge tego zniesc ze moze cos jeszcze do niej czuje, bo przypuszczam, ze ona do niego tak. Nie widzielisie siedem lat, a ja boje sie, ze jesli wkoncu sie spotkaja, on cos do niej poczuje. Tym bardziej, ze kazdy mowi, stara milosc nie rdzewieje:(((