Witam wszystkich .
Chciałabym opowiedzieć moją historię postaram się jak najkonkretniej to napisać.
2 lata temu poznałam chłopaka stał się moim przyjacielem , nie dopuszczałam do siebie myśli ,że mógłby stać się kimś więcej.
Tym bardziej ,że byłam w między czasie z kimś na kim mi zależało ale byłam nieszczęśliwa. Kiedy było mi źle dzwoniłam do mojego przyjaciela , zawsze mogłam na niego liczyć i to również działało w 2 stronę.
Po pewnym czasie mój związek się rozpadł .. bardzo to przeżyłam, ponieważ nadal kochałam byłego. W tamtym czasie bardzo pomógł mi "A"(tak nazwę mojego przyjaciela) taka sytuacja trwała około pół roku. W końcu tak się sprawy potoczyły ,że zostaliśmy parą. Wspólne wakacje i mnóstwo chwil spędzonych razem. Było mi w tamtym okresie dobrze ale brakowało mi "czegoś" i nie potrafiłam tego nazwać.
Miałam oddanego fantastycznego faceta obok , odpowiedzialnego i zakochanego we mnie bez pamięci ale było mi mało.
Po roku spotkałam przez przypadek byłego , wymiana kilku zdań uśmiechów i pożegnaliśmy się.Po tym spotkaniu łapałam się na myślach o byłym ,zaczęłam pamiętać tylko dobre chwile a te złe jakby wyparowały z mojej pamięci.
Pewnego dnia dostałam sms od byłego,że po naszym spotkaniu dużo o mnie myśli i jeśli będę kiedyś chciała umówić się na kawę to czeka na moja wiadomość. Długo się biłam z myślami co zrobić kiedy uznałam ,że spotkam się z nim uznałam ,że nie powiem mojemu chłopakowi bo nie chciałam go zranić . wiele razy pytał mnie czy pamięć o byłym już całkowicie minęła ... więc wiedziałam,że źle by to przyjął.
Ukryłam to spotkanie a to odwróciło się przeciwko nam . Bo siedząc w restauracji przez przypadek spotkałam przyjaciela "A" który oczywiście poinformował mojego chłopaka co widział.
Najgorsze ,że moja reakcja była - obojetna. nie przejęłam się tym , że coś co budowałam tak długo nagle się może rozwalić w 5 min . I uznalam ,że to sygnał ,że to nie facet dla mnie a ja go nie kocham .
Odeszłam ... a z byłym zostałam tylko znajomymi .
Nowa praca , nowi ludzie , nowi faceci . Czułam ,że zyję . Nie interesowal mnie "A" miałam go dość , czułam się wolna i delektowałam się tą chwilą pół roku. W między czasie jeszcze było kilka spotkań z "A"który uznał ,że nie możemy się widywać bo pomimo ,że nie jesteśmy razem nadal mnie kocha . Ja na to nie zareagowałam , powiedziałam ze szanuje jego decyzje i życzę mu szczęścia.
Po pewnym czasie poznałam nowego faceta było nam przez pewien czas dobrze ale zaczęło przeszkadzać mi ,że mamy ze sobą mało wspólnego i ... przypomniał mi się "A" wiele wspólnych pasji , podobne patrzenie na życie .
Zaczęłam zabiegać o utrzymanie kontaktu z "A" on się opierał , pytał czemu nagle tak mi na tym zależy ?skoro przez tyle czasu nie obchodziło mnie co się z nim dzieje.
Tłumaczyłam mu ,ze chce się przyjaźnić ,że brakuje mi wspólnych rozmów i nie chcę go tracić tak całkowicie.
Pewnego dnia dostałam sms ,ze mam dać spokoj "A" poniewaz planuja wspolna przyszłość a ja mące mu w głowie. Zdenerwowana zadzwoniłam go "A" z pytaniem co to za sms? okazało się ,że "A" poznal jakas dziewczyne i pomimo,że nie są razem pozwala jej korzystać z telefonu z portali spolecznościowych bo nie ma przed nią tajemnic , a jest zazdrosna o mnie .
I nagle mnie "oświeciło" ,że swoja fala złych decyzji spowodowała ,że straciłam kogoś na kim mi na prawdę zależało ale nie doceniałam go kiedy z nim byłam ...
Długo myślałam o moim zyciu i o tym w jaką stronę ono poszło. Czuje ,że chcę odzyskać "A" ale boję się ,czy to na prawdę uczucie czy może jakaś próba sprawdzenia się czy go odzyskam ?
Nie chcę go skrzywdzić , nie chcę się nim bawić dlatego myślę nad tym co zrobić. Czy zawalczyć o niego i spróbować odbudować to co zmarnowałam czy pozwolić mu układać życie z tą nową dziewczyną...
Boję się myśli ,że to co czuję teraz okaże się po czasie zwykła próbą sprawdzenia ...