netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

krytyka ze strony partnera

20 odpowiedzi3 474 wyświetleniazałożony przez Tosia, 19.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » krytyka ze strony partnera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez Tosia (2011-11-19 13:04:16)

Temat: krytyka ze strony partnera

Niemal codziennie słyszę, że coś ze mną nie tak-ze mam niewłaściwy wyraz twarzy, ze za cicho mówię, że jestem taka czy siaka...
nie słyszę komplementów-nie słyszę, żadnych pozytywnych komunikatów na swój temat.
on jest niemal wieczni9e niezadowolony z tego jaka jestem-czuję się przy nim pod każdym wzgl nieatrakcyjna.
Nawet nie stać go by powiedzieć mi, że mnie ...choćby lubi.
O innych wyznaniach nie mam co marzyć.
Nie umie mi okazać czułości, nie umie być łagodny...to jest zarezerwowane dla "przyjaciółek" i kota.
dochodzi do absurdalnej sytuacji gdy jestem zazdrosna o kota, którego trzyma na kolanach, którym zachwyca sie kilka/kilkanascie razy dziennie....


i może bym dała radę znieść ten deficyt uznania z jego strony gdyby nie to, że sama mam problem z akceptacją siebie...a dodatkowo dosć często słyszę w kłotni (jest cholerykiem-gwałtwony, impulsywny...)najgorsze obelgi i zarzuty pod swoim adresem-więc tym bardziej podkopuje to moje poczucie wratości...nawet jeśli wiem że to tylko wywalenie z siebie emocji, ale w tajkiej formie jaka mocno mnie dotyka i poniża.


a jesteśmy ze sobą zaledwie 1-5 miesiąca...mi zalezy na tym by budować coś razem, wspierać sie a nie nokautować...ale on nie potrafi zapanować nad językiem, jest sfrustrowany i lubi upuszczać z siebie jad, szydząc i okazując pogardę...najbliższym A że jestem obok-zbieram to na siebie.
Pomimo swojego gwałtownego charakteru, wybuchowości i braku kontroli nad sobą (choć zaczynam myślec, że jednak może się powściągnać-ale wie, że nie musi...bo ja to zniosę, pozwolę sie sponiewierać) zawsze za konfliktową sytuację obarcza odpowiedzialnością  mnie-mówiąc, żę to ja powoduję w nim takie gwałtowne emocje, że ja swoim głosem, sposobem mówienia, wyrazem twarzy powoduje, że on się wscieka...i juz to wystracza, żeby mnie obrażac i nazwać popaprańcem i to  uprawnia go do deptania po mnie...)

jak się zachowac wobec takiej osoby, nie raniąc jej w ten sam sposób, nie robiąc wyrzutów.
bo kiedy tylko ja wyraże swoje niezadowolenie z powodu jego zachowania-odbiera to jako zamach na swoją osobe-dzika awantura....po jakiej nie mogę się pozbierac...


tak, wiem-ten człowiek mnie zniszczy
tak wiem-to toksyczny zwiżek-bez 2 zdań.

ale w nim jestem i wierzę..jeszcze...że może moglibyśmy być dla siebie ...dobrzy....
lubię go, cenię, inspiruje mnie, jest...obok....
nie jestem sama...

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-19 13:06:28)

Odp: krytyka ze strony partnera

Za każdym razem, gdy Twój partner zaczyna o Tobie i do Ciebie wygłaszać mało pochlebne uwagi - wychodź z pokoju mówiąc "Nie będę tego słuchać". Jeśli nie pomoże wyjście z pokoju, wyjdź z domu.

Te zdania są sprzeczne.

Tosia napisał/a:

(...)
tak, wiem-ten człowiek mnie zniszczy
tak wiem-to toksyczny zwiżek-bez 2 zdań.

ale w nim jestem i wierzę..jeszcze...że może moglibyśmy być dla siebie ...dobrzy....
lubię go, cenię, inspiruje mnie, jest...obok....
nie jestem sama...

Jeśli oceniasz, że związek jest toksycznym (a masz intuicji i jesteś mądrą kobietą, wiem o tym), to zakończ go. Inaczej będziesz kolejną bohaterką tego wątku: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Ważniejszym jest bycie w związku nad honor, godność, satysfakcję?

3 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-11-19 13:36:20)

Odp: krytyka ze strony partnera

Tak Wielokropku, dla większości kobiet ważniejsze jest bycie w związku i na pewno to zauważyłaś, nawet na tym forum.
Mimo, że nie zgadzam się z takim podejściem do życia, to doskonale znam samotność tak wielką, że pcha nas w ramiona kogoś kto nie jest tego wart.

Tosia - czym jest sfrustrowany Twój partner? Ma jakieś problemy? Jak się poznaliście, jak doszło do tego, że jesteście razem?

A gdy znowu wpadnie w szał i zacznie Cię obrażać, to proponuję na spokojnie (hmm) po prostu zapytać: Dlaczego mnie obrażasz?

4

Odp: krytyka ze strony partnera

Tosiu,
Twój partner to bohater tego wątku: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=29816?

Jeśli tak, to co się stało z ideałem? To była tylko maska, czy też coś się wydarzyło?

5 Ostatnio edytowany przez Tosia (2011-11-19 14:01:02)

Odp: krytyka ze strony partnera
Wielokropek napisał/a:

Jeśli oceniasz, że związek jest toksycznym (a masz intuicji i jesteś mądrą kobietą, wiem o tym), to zakończ go. Inaczej będziesz kolejną bohaterką tego wątku: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Ważniejszym jest bycie w związku nad honor, godność, satysfakcję?

tak...ja-niemal "specjalistka" od DDA, po 2 terapiach i z bagażem doświadczeń z jakich wnioskami nie raz sie tutaj dzieliłam...pakuję się-niemal z pełną świadomością-w coś co możę mnie sponiewierać, co mnie już poniwwiera...byle by nie zmierzyć się po raz kolejny ze stratą, z poczuciem porażki...
to jak odurzanie się -żeby nie mierzyć sie z rzeczywistością

straciłam głowę-nie wiem jak długo to potrwa, ale chcę ...być dla kogoś wazna. nawet jeśli to tak boli...
Wydawało mi się przez krótką chwilę, że jestem dla niego...pózńiej przestałam czuć sie kobietą-w kilka tygodni (spędzonych z mężczyzną pod wieloma względami atrakcyjnym: niebywale błyskotliwym, charyzmatycznym, pracowitym, troskliwym..) przestałam być kobietą...
Zzdnia na dzień powoli, sukcesywnie przesuwał granice-a w zasadzie to ja się godziłam na ich forsowanie-najpierw podniesionym tonem, później obelgami, w końcu rękoczynami (naturalnie-to ja odopwiadam za to,że MUSIAŁ użyć wobec mnie siły)-za każdym razem mówiłam sobie i jemu, ze nie pozwolę na takie traktowanie, na odzieranie mnie z godności...za każdym razem wracałam do niego z podkulonym ogonem, niemal żebrząc o jego zgodę na dalsze... bycie razem.
choć określenie \\\razem///...to chyba nadużycie-mieszkamy razem, razem śpimy, chcemy razem pracować (ciągle do tego dązę, ale on przy najdrobniejszym kryzysie stwierdza, ze nic z tego nie będzie i każe mi "wyp..." co sprawia, żę trudno mi skupić się na tym co powinnam robić-na doskonaleniu się w tym co zamierzam robic...)-ale ja czuję się tak potwornie samotna i spięta gdy ona jest obok. ?Nie mogę gorzej się czuć czy wyglądac-bo to wqrza A.-a w takim rozedrganiu moja kondycja i wyglad mają się słabo...
Boję się co mu się nie spodoba, boję się odezwać, bo może to co powiem odebrane będzie jak prowokacja: może powiem za cicho, może powiem głupio...więc w tym stresie zacinam się, jąkam, mówię chaotycznie, zapominam co mówiłam-czyli właśnie dzieje się to co go doprowadza do złości. Po czym przepraszam, za to jaka jestem...za to, że w ogóle jestem.
Oczywiście przepraszać tez muszę z wyczuciem, bo moja skruszona mina albo nie-daj-buk łzy działają na niego jak płachta na byka.


Intuiacja podpowiada mi już od długiego czasu, ze to nie jest człowiek jaki da mi to czego potrzebuję: wsparcie, poczucie bezpieczenstwa, spokoj, stabilizację....bo o miłości nie śmiem marzyć...ale
choć chwile chce być blisko drugiego człowieka...nawet za cenę utraty godnosci...
nigdy nie sadziłam , żę to powiem, napiszę...

nawet nie mam z kim pogadać...a pisząc tu czuje sie wobec niego...nielojalna...

nie umiem wyjaśnić dlaczego tak robię-dlaczego pozbywam sie tego co tak wiele lat próbowałam odbudować.
Czuje jakbym nie miała już nic do stracenia. Czuję się jakby to był ostatni człowiek w moim życiu. Jakby dalej już nic nie było.
Czuję, że nic lepszego mnie nie może spotkać.

może mnie zniszczyć-ale nie chcę dłużej żyć sama.

6 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-19 14:04:56)

Odp: krytyka ze strony partnera

Tosiu,
przerażającym jest fakt Twojej świadomej zgody na takie traktowanie i taki związek. Wiesz wszystko, co można zrobić, żadne podpowiedzi z naszej strony nie są Ci potrzebne, jednak podejmujesz decyzję przeciwną rozsądkowi. Rozumiem, że po raz kolejny, jak każda osoba uzależniona, musisz osiągnąć swoje dno. Wówczas, być może, podejmiesz decyzję o powrót do życia. Smutne.

Jeszcze jedno: nie jesteś dla niego ważną osobą. Ważnych osób tak   n i k t   nie traktuje.

7

Odp: krytyka ze strony partnera
Wielokropek napisał/a:

Tosiu,
Twój partner to bohater tego wątku: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=29816?

Jeśli tak, to co się stało z ideałem? To była tylko maska, czy też coś się wydarzyło?

tak, Wielokropku

To było moje życzeniowe myślenie-konfrontacja z rzeczywistością okazuje się bolesna.
Nadal uważam, że potrafi być czuły, dobry, troskliwy-ale nie wobec mnie. Wiem też, widzę ...i niezmiennie pozostaję w zachwycie nad ostrym jak brzytwa umysłem, temperamentem, wytrwałością...

Przez krótki czas używał tych przymiotów w działaniu dla wspólnego dobra...coraz częsciej jednak pojawiały się zgrzyty, awarie, ...a później katastrofy. Tyle, żę ja cierpliwie przełykałam te gorsze momenty, wierząc, że jeśli oboje będziemy się starać-można zbudować coś fajnego. Od jakichś 2 tyg-mam wrażenie, że zostałam z tą wiarą sama. Ze tylko mi zależy-i tylko ja gotowa jestem na kompromisy, na rezygnację z jakiegoś kawałka autonomi na rzecz, wspólnego życia...i to było dla niego wygodne-ja zgodzę się na wszystko co mi zafunduje.
bo mi jeszcze zależy...bo jeśli "gramy w tej samej drużynie" to ja widzę tu ogrooomny potencjał-chocby miało się to budować na fundamentach wylanych z "płaszczyzny zawodowej"-ale i tu okazuje się być źle-bo ja straciłam zaufanie do niego po kilku akcjach gdzie nie potrafił schowac emocji w kieszeń i zająć się robotą jaka była do wykonania.
Dziś po raz kolejny zostałam na lodzie-bo on się wsciekł i pojechał sam...pomimo, żę mieliśmy zająć się wspólnie tym zleceniem (fotograf+wizażystka/stylistka)
Taka była umowa-i zrealizowałabym to-choćby z zagryzionymi zębami.

w pracy, odkładam na bok wszelkie osobiste animozje-tak mam i to działa...

8

Odp: krytyka ze strony partnera

Wybrałaś na życiowego partnera osobę cyniczną, przebiegłą, inteligentną, lecz pozbawioną uczuć wyższych.
Tak, tak, pozbawioną, bo to, co nazywasz jego czułością, dobrocią, troskliwością, to tylko metody do zdobycia określonego celu. Jednym z tych celów byłaś Ty. Stosował te metody, by Cię zdobyć. Zdobył, wie, że nie odejdziesz, to po co ma stosować coś, co jest mu obcym, sztucznym. On jest aktorem, przywdziewa kolejne maski stosowne do okoliczności.

Naprawdę jest damskim bokserem, brutalnym człowiekiem, katem. Ty - jego dobrowolną ofiarą.

9 Ostatnio edytowany przez elfiona (2011-11-19 16:52:04)

Odp: krytyka ze strony partnera

Jak Ty to możesz wytrzymać? Co Ci to daje? Co z tego masz?

Mówisz, że z kimś jesteś. Że nie czujesz się samotna... Zastanów się, czy naprawdę tak jest. Wydaje mi się (mogę się mylić, wszak nie jestem Tobą, tylko próbuję wczuć się w Twoje położenie), że czujesz się samotna w tym związku, nieakceptowana, niedoceniana, niekochana. Taka się czułaś, zanim go poznałaś, teraz zaś to uczucie się zwielokrotniło. Nie lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój i pozwolić kochać się i szanować innemu mężczyźnie, który będzie Ciebie godzien?

Masz pokręconą satysfakcję z tego, że z nim wytrzymujesz? Że ktoś tutaj poużala się nad Tobą i napisze: "Podziwiam Cię, ja bym nie dała rady"?

Naprawdę, jesteś wartościową, delikatną i mądrą kobietą. Szkoda Cię dla takiego brutala poniewierającego innymi ludźmi.

10

Odp: krytyka ze strony partnera

nie mam satysfakcji elfiona, nie potrzebuję wspólczucia...tkwię w tym dziwnym układzie na własne zyczenie-wyjezdzałam stąd już kilkakrotnie...i wracałam po kilku dniach.
Przez kilka chwil jestem sama i mogę z Wami porozmawiać, mogę popłakać...bo on nie widzi
ale zwykle jesteśmy razem-wtedy muszę sie pilnować-starać się mieć w miarę pogodną twarz, odpowiadać na pytania w taki sposób, zeby był zadowolony, poruszać się tak by nie było to uznane ani za oznakę doła/zmęczenia/złego samopoczucia ani zbyt energicznie(bo to zwykle odbierane jest jako objaw wqrzenia-wtedy muszę się wytłumaczyć dlaczego jestem wqrzona...i zwykle moje zwierzenia kończą sie awanturą, bo powinnam być usmiechnięta i zadowolona z życia)

co od niego dostaję...? czasami-zwłaszcza gdy jesteśmy wśród ludzi, bierze mnie za rękę, pogładzi po włosach. Daje mi też poczucie, ze mogę sie do czegoś "przydać"-tylko ja nie zawsze mam ochotę zajmować się tym co on własnie chce robić-ale jego prosby, zeby mu pomóc brzmią raczej jak komendy-nie podlegają dyskusji.

nie wytrzymam tak długo...ale chcę jak najdłużej
należeć" do kogos...chcę być czyjaś


Niedługo wróci do domu-nie chcę tu być kiedy przyjdzie. Boję się że znowu zrobię coś nie tak...znowu go zawiodę, rozczaruję.
Wiem też, że będę musiała przeprosić za swoją poranną mimikę(mój wyraz twarzy okazał się powodem do awantury->bo przecież "mój nastrój wpływa na niego"-zatem odpowiadam za jego furię i cała tę sytuację...bo miałam "taki wyraz twarzy/ryja")-i już to budzi we mnie bunt....ale nie mogę się stawiać, bo wtedy usłyszę po raz n-ty "wypieprzaj"...
żeby go zadowolić musiałabym po prostu nie być sobą...wiem, że gdzieś w głowie, a może i sercu ma swoją poprzednią kobietę...mimo, że twierdzi, zę to już zamknięta sprawa

Jestem tu (w innym mieście) sama, nie mam z kim porozmawiać-tak szczerze od serca, a bardzo tego potrzebuję...dlatego piszę....nie chcę być sam na sam ze swoimi myślami/z nim.

Wielokropko-wstyd mi za samą siebie...z trudem patrzę sobie w twarz, bo wszystko co robię jest sprzeczne ze mną samą....
ja chciałabym być na niego zła, chciałabym umieć źle o nim myślec-ale b. często tak mi go ...żal. Widzę, że coś go męczy, wiem, że miał w zyciu nie łatwo, wiem, że czasami nie ma siły....chciałabym móc sprawić, żeby poczuł się dobrze.
Ale ja tego nie umiem zrobić. Nie ja.

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-19 18:12:37)

Odp: krytyka ze strony partnera

Moje zdziwienie nie ma granic.

Niewolnictwo na własne życzenie w środku Europy, w drugiej dekadzie XXI wieku.

                                                           

                                                                    *          *           *

Znalazłam taki Twój tekst, szkoda że nie jest już aktualnym:

Tosia napisał/a:

Mówię NIE związkom zbudowanym na poświęcaniu się, wdzięczności, poczuciu winy i obowiązku.
Mówię NIE związkom jakie mają podnosić wartość którejkolwiek ze stron.
Mówię NIE związkom, które są plastrem na poprzednie.
Mówię NIE związkom utrzymywanym na siłę "dla dobra" innych-zwłaszcza "dla dobra dzieci"
Mówię NIE związkom tworzonym/utrzymywanym dla świętego spokoju.
Mówię NIE związkom w jakich się nie rozmawia ale mówi.(...)

I jeszcze jeden tekst. To Twoja rada skierowana do innej kobiety:

Tosia napisał/a:

jeśli nie sznujesz sam siebie, nie spodziewaj się szacunku od innych. Z jednej strony masz żal o jego zachowanie wob3c Ciebie ...za drugiej-sama się na to godzisz.
On Cię wyzywa, jest arogancki czy wręcz agresywny...a Ty:

   

ja sie staram im bardziej mi zalezy , ustepuje mu , znosze zle slowa z jego strony byl tylko ze mna porozmawial a nie rzucil sluchawka

Rozumiem, ze go kochasz..może boisz się zostać sama, moze czujesz, ze nie zasługujesz na kogoś kto będzie traktował Cię dobrze-nie wiem.
Jedno wiem napewno-nie zmusisz do uczucia drugiego człowieka-a jego zachowanie nie wskazuje na to by Cię kochał...tak nie traktuje się kochanej kobiety.

12

Odp: krytyka ze strony partnera

Tosiu, jako moderatorka powinnam zamknąć ten wątek - już założyłaś jeden o tym samym mężczyźnie. Nie zrobię tego, gdyż kilka osób poświęciło tu sporo czasu, aby się wypowiedzieć. Niech będzie. Ale nie zakładaj już kolejnych...

A jako użytkowniczka powiem Ci, że jestem wstrząśnięta. Nie umiem pojąć tak ekstremalnej potrzeby bliskości drugiego człowieka. Za taką cenę. Nazwałaś swój watek "krytyka ze strony partnera". Ja tu krytykę uważam za najmniejszy problem. On Cię zwyczajnie poniża. A Ty się na to godzisz.

Zaskakujące dla mnie tutaj są ramy czasowe. Poznałaś go raptem 2 miesiące temu, mieszkacie razem, piszesz, że kilka razy uciekałaś z tego piekła i wracałaś po kilku dniach. Piszesz, że wielokrotnie podniósł na Ciebie rękę. Zastanawiam się więc, gdzie, w trakcie tych 2 miesięcy, wyłączając poniżenia znalazł się czas na cokolwiek, co świadczy o jakiejkolwiek bliskości dwóch osób? Zwróć uwagę jeszcze na jedną rzecz - piszesz, że on systematycznie przesuwał granicę swojego terroru. Jeśli on w ciągu 2 miesięcy zdążył ją przesunąć do tego stopnia to co będzie za kolejne 2 miesiące? Chyba będzie musiał Cię zabić za krzywy uśmiech, żeby zachować konsekwentne tempo zwiększania Twojego piekła.

Dlaczego? Przecież na tym świecie jest tylu mężczyzn. I bardzo niewielu gorszych od niego. Dlaczego nie znajdziesz sobie jakiegokolwiek innego do zaspokojenia Twojej potrzeby obecności drugiego człowieka? Każdy inny przynajmniej przez kilka miesięcy będzie miły, ten zaczął już od startu grać na swoich warunkach.

13

Odp: krytyka ze strony partnera
Tosia napisał/a:

nie wytrzymam tak długo...ale chcę jak najdłużej
należeć" do kogos...chcę być czyjaś

To jest wstrząsające!

Dziewczyno, dlaczego uważasz, że to Twoja ostatnia szansa na związek? Zresztą to nie jest związek, ale niezdrowy układ dwójki ludzi, w którym zresztą jesteś tak naprawdę sama.

14

Odp: krytyka ze strony partnera

Dziewczyno!!Byłam w takim chorym,toksycznym związku i radze cie....UCIEKAJ!!!Miałam identycznie tak jak ty.Teraz z perspektywy czasu mysle-ku...wa,co ja widziałam w tym skur...wysynie?Dobrze że hujoza mnie zdradził i odszedł bo nie wiem czy by sie nie wydarzyła jakaś tragedia..

15

Odp: krytyka ze strony partnera

Tosia, chyba musisz wrócić na terapię.

16 Ostatnio edytowany przez elfiona (2011-11-20 14:09:19)

Odp: krytyka ze strony partnera

Rozumiem, że chcesz się wypisać, wygadać, wyrzucić to z siebie. Ale... ciężko się to czyta. Naprawdę, szczerze - nie rozumiem. Skoro pragniesz bliskości, tęsknisz do niej, chciałabyś być "czyjaś" - czy nie lepiej już być w układzie "seks bez zobowiązań" niż znosić na co dzień szykany życiowego pseudopartnera? Ten człowiek nie jest godzien, by być z Tobą i by partnerstwem Waszą relację nazywać, tak więc cóż stoi na przeszkodzie, by poszukać mężczyzny, który dałby Ci dobry seks, bliskość cielesną, fizyczną obecność i przy którym zarazem czułabyś się szanowana i chciana, a kto wie, może przy okazji dowartościowałabyś się jako kobieta? smile

17

Odp: krytyka ze strony partnera

Kompletnie nie rozumiem skąd Ty Tosiu (i wszystkie kobiety w podobnej sytuacji) bierzesz siłę aby to wszystko znosic?? Skąd masz w sobie tyle siły? A dlaczego nie masz siły aby po prostu odejsc od tego człowieka? Sądze że obawiasz się samotności, że było by dla Ciebie bardzo trudno odejsc na dobre... Ale skoro masz w sobie siłę aby znosic te szykany to znajdź siłę żeby zakończyc ten rozdział w swoim życiu! Po prostu powiedz sobie - dosc! Weź się w garsc, zaciśnij zęby i odejdz z uniesioną głową! Zobaczysz że za jakiś czas będziesz z siebie dumna że to zrobiłaś! Nie obawiaj się samotności, będziesz bardziej samotna jeśli zostaniesz przy tym człowieku niż byś była sama! To nie jest miłosc moja droga. To jest uzależnienie od drugiego człowieka. On po 2 miesiącach znajomości dopuścił się już do takich czynów! Jesteście ze sobą krótko więc łatwiej będzie Ci odejsc. Im dłużej będziesz zwlekac tym będzie gorzej. Powiedz, co on Tobie daje? Czy czujesz sie przy nim szczęśliwa? Nie! I dobrze o tym wiesz. Teraz czas podjąc słuszną decyzję

18 Ostatnio edytowany przez Volver (2011-11-20 17:10:52)

Odp: krytyka ze strony partnera

Dziewczyno weź się w garść !
Nie można spokojnie czytać, tego co piszesz. Spróbuj wreszcie nawiązać kontakt z rzeczywistością i samą sobą. Przestań się nad sobą rozczulać, tylko bierz się za robienie porządków w swojej głowie ! Tkwisz w jakiejś chorej iluzji. Strach przed odrzuceniem i samotnością odbiera Ci rozum. Uświadom sobie mechanizmy swojego zachowania, a będziesz miała możliwość ich kontrolowania. Niestety problem tkwi w Tobie, a nie w Twoim patnerze. Nie żądaj, żeby on się zmienił i przez to uczynił Cię szczęśliwą. Twoje szczęście jest zależne wyłącznie od Ciebie. Przestań się tak kurczowo tego faceta trzymać, w dodatku za wszelką cenę. Przestań być kukiełką i uruchom funkcję myślenia. Dlaczego koniecznie musisz do kogoś należeć ? Obudź się ! Odrzuć swoją zależność od innych, a zobaczysz że można nie czuć się samotnym, będąc bez pary.

19

Odp: krytyka ze strony partnera

a tak w ogole czemu masz niską samoocenę?

20

Odp: krytyka ze strony partnera

Mowe mi odjelo...
Czemu w XXI wieku kobieta musi miec etykietke "Naleze do..." W starozytnym Egipcie niewolnikom wypalano znak wlasciciela na ciele. Wrocmy do tych zwyczajow, czemu nie?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » krytyka ze strony partnera

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026