Hej, słuchajcie dziewczyny, mam problem z chłopakiem.
Krótki profil.
Ogółem, jest muzykiem. I to naprawdę dobrym, to nie moje zdanie, ani moich znajomych. W zeszłym roku dostał się na studia muzyczne do Londynu, od tamtego czasu ma tam same sukcesy. Zagrał już tam sporo koncertów, pojawił się nawet w telewizji i w radio. Kontynuuje tam to, co robił tutaj tylko tam po prostu ktoś docenia to, co robi.
Oprócz tego, jest bardzo zorganizowany i ma taką żyłkę do biznesu. Po studiach chciałby zająć się music management, szukaniem talentów, organizacją tras, sam jeszcze nie wie. Ale jak to on, zakręcił się już tam i w kwietniu zorganizował koncert z BBC, a pomagał mu były menedżer Iron Maiden.
A teraz o mnie. Ja jestem w Polsce i planuję przyjechać do niego w przyszłe wakacje, już na stałe. Od razu widać, że ja trochę stoję w jego cieniu, bo to on zawsze jest tą duszą towarzystwa, jemu wychodzi no dosłownie wszystko czym się zajmie, a jak mnie ktoś z jego znajomych o coś pyta, to co u niego.
Nie wiem, czy jestem typem zazdrośnicy, ale chyba tak, bo nie mogę się chyba z tym pogodzić
On często imprezuje, wiem, że otacza go dużo dziewczyn. I to wcale nie jest tak, że mu nie ufam, bo ufam mu bardzo i go kocham i wiem, że mnie nie zdradza, bo on jest też takim typem "zrób zmianę na świecie". Problem polega na tym, że ostatnio zaczął mnie zaniedbywać. Teraz liczy się tylko muzyka, projekty menadżerskie i praca. Nie wiem nawet jak zwrócić jego uwagę, bo na codzień ma ludzi o wiele ciekawszych ode mnie, bo na tych imprezach pojawiają się nawet modelki. Nie gram na niczym, jestem zupełnie poza jego światem. Jedyne co mogę powiedzieć to szczerze że jego kompozycje i projekty są naprawdę dobre. A tak to nie wiem jak mogę mu zaimponować.
On powtarza mi, że mu imponuję i jestem idealna i że mam za mało wiary w siebie. Ale to bez sensu, bo i tak nie mam tyle, co jego znajomi. A on się coraz bardziej ode mnie oddala ![]()
Co zrobić?