netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Życie w patologicznym trójkącie

70 odpowiedzi13 429 wyświetleńzałożony przez cieplakobietka44, 18.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie w patologicznym trójkącie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Życie w patologicznym trójkącie

Z moim obecnym partnerem R jesteśmy już razem 4 lata. Gdy go poznałam kłamał, że jest samotny. Gdy wyszło na jaw,że ma żonę chciałam odejść. Ale wtedy to on podjął decyzję o odejściu od niej i zamieszkaliśmy razem. Z jego wersji wynikało,że było to małżeństwo bardzo nieszczęśliwe. Jego żona po porodzie doznała urazu kręgosłupa i została sparaliżowana. Po trzech latach poruszania się na wózku zaczęła chodzić o kulach i tak porusza się do dziś. Była to tragedia dla nich obojga. Zakończyła się depresją,wzajemnym obwinianiem i w końcu zdradami. R Nie wytrzymał tej presji i zaczął planować nowe życie. Wtedy poznał mnie. Gdybym wiedziała,że ma żonę nigdy bym się z nim nie umówiła ale on tak pieknie ukrył prawdę. Gdy się dowiedziałam byłam juz tak zakochana,że zamiast wygonić go z mego życia,przyjęłam pod swój dach. Jesteśmy razem,wiem,ze on mnie kocha ale to nasze szczęście jest wciąż kruche jak bańka mydlana. Żona nie chce dac mu rozwodu,wciąż mieszka w domu jego rodziców choć w osobnym mieszkaniu. Nie dowierza w to ,że on odszedł do innej. Mnie powiedziała,że będzie na niego czekała aż do śmierci bo go kocha i będzie kochała bez względu na wszystko. Od jego rodziców nie chce się wyprowadzić bo ponoć nie ma gdzie a pracuje chałupniczo i zarabia więcej ode mnie:-).Od jego odejścia 3,5 roku temu stała się bardzo religijna. Powiedziała mi,że ma z R związek sakramentalny i głęboko się modli o to by znów ją pokochał i żeby byli razem. A jeśli on postawi na swoim i R złoży papiery o rozwód ona oskarży go o wysokie alimenty na siebie. Nie na dziecko bo córka mieszka w mieszkaniu z jego rodzicami i z matką być nie chce.Czuję się podle,jak w potrzasku,jak jakaś podła suka. Chcę go zostawić,żeby do siebie wrócili. On rozpacza i mówi że to nie ma sensu bo jej nie kocha i nigdy do niej nie wróci. Z drugiej strony nie uśmiech mi się bycie wieczną kochanką,życie w patologicznym trójkącie...Co zrobić?

2 Ostatnio edytowany przez marco (2011-11-18 19:24:15)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Czujesz się podle, jak w potrzasku, jak podła suka. Nie chcesz byc wieczną kochanką i życ w patologicznym trójkącie.
Więc co Cię powstrzymuje, żeby odejśc?
Dziwne, że przez 4 lata ten Twój facet nie potrafił rozwiązac jakoś tej sprawy. I pewnie już nie rozwiąże.

3

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Co mnie powstrzymuje? Uczucie do faceta, jego obiecanki, że kiedyś to rozwiąże jak córka skończy 18 lat bo co by było gdyby jednak chciała ją zabrać. Dziwne,bo zona ze swoim kalectwem ma w papierach napisane,że nie może żyć sama bez opieki.Więc jakby mogła opiekować się córką,którą w zasadzie nigdy się nie opiekowała? Kontakt z córką ma niemal zerowy.Córka nie chce z nią mieszkać,śpi u dziadków.Gdy do nas przyjeżdża tuli się do mnie i mówi że marzy żeby zamieszkać z nami i moimi córkami.Mówi że unika swojej matki bo jest dziwna.....To wszystko jest chore. Wygląda tak jakby wszyscy się bali żony R i dali sie jej zaszantażować. A może to poczucie winy bo to jednak kaleki człowiek i jak ją wyrzucić z domu....

4

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

A ja myślę,ze niestety ta kobieta jest bardzo pokrzywdzona,a teraz została sama..pomyśl,czy Tobie by "nie odbiło" gdybyś była w jej sytuacji?jeśli go kochasz to walcz o niego..jeśli nie,to odpuść..

5

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Czuję się jakbym była w jakiejs patologii. Jego rodzice mieszkają 200 km od nas i kiedy R.jedzie odwiedzić córkę nocuje w mieszkaniu żony bo u rodziców nie ma miejsca. Ona ma tylko jeden pokój więc śpią w jednym pomieszczeniu na osobnych łóżkach. On dziwi się,że mi się to nie podoba. Przecież nic mnie z nią nie łączy- Tylko tam śpię -tłumaczy-bo nie mam innego wyjścia. Jego rodzice mówią,że mnie lubią i akceptują, jednak nigdy do siebie nie zapraszają bo ona miałaby o to pretensje. Ponoć nie wypada. Idą Święta. Jego żona do swojej rodziny nigdy nie wyjeżdża choć ma 6 rodzeństwa. Musi być obok R. Jak co roku spędzi wigilię z jego rodzicami i córką. Czy to normalne?

6

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

Czuję się jakbym była w jakiejs patologii. Jego rodzice mieszkają 200 km od nas i kiedy R.jedzie odwiedzić córkę nocuje w mieszkaniu żony bo u rodziców nie ma miejsca. Ona ma tylko jeden pokój więc śpią w jednym pomieszczeniu na osobnych łóżkach. On dziwi się,że mi się to nie podoba. Przecież nic mnie z nią nie łączy- Tylko tam śpię -tłumaczy-bo nie mam innego wyjścia. Jego rodzice mówią,że mnie lubią i akceptują, jednak nigdy do siebie nie zapraszają bo ona miałaby o to pretensje. Ponoć nie wypada. Idą Święta. Jego żona do swojej rodziny nigdy nie wyjeżdża choć ma 6 rodzeństwa. Musi być obok R. Jak co roku spędzi wigilię z jego rodzicami i córką. Czy to normalne?

Sytuacja nie jest normalna, ale jest. Zostaw jego żonę w spokoju, nie jest chyba dla Ciebie zagrożeniem. Buduj swoje relacje z nim i jego rodziną i jej w te relacje nie mieszaj. On sam musi dojrzeć do rozwodu, a żadne naciski nie podziałają pozytywnie.
Przecież ona nie ma żadnych podstaw żeby uniemożliwić rozwód, a ponieważ jest słaba, chora i samotna nie działa i nie myśli racjonalnie.
Reasumując: zachowuj się tak jakby jego żona nie istniała.

7 Ostatnio edytowany przez Muszka28 (2011-11-18 21:05:55)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

czy ty naprawdę wierzysz w to co on mówi??????czy sama siebie oszukujesz idzie spać do żony i to normalne a to w tym mieście już hoteli nie ma ?????Wiesz on nigdy nie weźmie rozwodu ,bo z tobą ma seks ,a żonę kocha taka jest prawda.Wiesz zapewne ona jest chora ale zapewne nie tak bardzo jak on opisuje i pewnie jego obecność żonie na noc aż tak bardzo nie jest potrzebna.Wiesz gdyby jechał tylko do córki wynajął by pokój w hotelu a nie spał u żony tak dla zdrowej relacji.Dla tego nie licz na ten rozwód tak szybko bo zapewniam ,że go nie dostanie i to nie z winy żony a on sam tego rozwodu nie chce tak mu wygodnie chcesz być wieczną kochanką ok twoja sprawa.Choroba chorobą ale dla chcącego nic trudnego.

8

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Słodka czarodziejko dziękuję za te mądre słowa. Kocham tego faceta i wiem,że jego żona nie jest dla mnie zagrożeniem. Tylko boli mnie ta sytuacja i boję się, że stracę w oczach moich dzieci bo to wszystko widzą i słyszą. Mieszkamy, rozmawiamy w jednym domu. Jak to jest, że ich matka żyje w związku na kocią łapę na dodatek z żonatym. Rozmawiałam z tą kobietą, tłumaczyłam jej,że to nie jest dobre ani dla niej ani dla mnie. Cóż małżenstwo im się rozsypało. Moje pierwsze też, tak bywa. Ale dlaczego nie chce dać rozwodu, dlaczego mści się,czeka na niego. Jaki to ma sens? Żadna z nas nie może żyć normalnie. Już mija 4 lata jak mąż od niej odszedł.Jaka kobieta wciąż by czekała na jego powrót?. I podobno dlatego bo wróżka powiedziała jej że jeszcze będą razem. Ręce mi opadają. Grozi mu że ma znajomych prawników (koleżanka adwokat) i że oskarży go o wysokie alimenty na siebie do końca życia jeśli odważy się złożyć papiery o rozwód. Grozi że on będzie żył ze mną w biedzie itp Jego rodzice też się boją i sa udreczeni bo często rozmawiam z mamą R. Wszyscy się boją,wszyscy czują się winni i wszyscy mają wyrzuty sumienia. A ja mam tego dość i marzę o świętym spokoju.....

9

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

" Przecież ona nie ma żadnych podstaw żeby uniemożliwić rozwód, a ponieważ jest słaba, chora i samotna nie działa i nie myśli racjonalnie.
Reasumując: zachowuj się tak jakby jego żona nie istniała"
 
Moim zdaniem to silna,dzielna kobieta.
Ona zasługuje na wspaniałego mężczyznę  i dlatego powinna  zgodzić się na rozwód abyś mogła "gdzić" się  chłopczykiem który jak widać kieruje się tylko i wyłącznie swoimi egoistycznymi potrzebami.I módl się aby Tobie nie  przydarzyło się jakieś nieszczęście...Bo z całą pewnością wymieni Cię na lepszy model .

10

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Muszko masz wiele racji ale nie w tym że on ją kocha. Bo tyle to akurat wiem. Hotel nie wchodzi w grę bo to Warszawa i za dwa noclegi jak jedzie na weekend zapłaciłby koszmarnie drogo a raczej jest skąpy niż rozrzutny. Myślę ze mógłby spać choćby na materacu pompowanym ale nie u niej. Pewnie tak mu wygodniej. Nic nie robić bo po co komplikować sobie życie trudnym rozwodem, alimentami na żonę. Myśli że ja będę wiecznie kochana i cierpliwa. Chyba jestem z egoistą. Wdepnęłam w niezłe g.....ko i nie widzę wyjścia. Niby facet mnie kocha i ja jego też ale tak jakbym związała się z nimi dwojgiem na raz. Mam faceta w zestawie, z kaleką żoną. Załamka

11 Ostatnio edytowany przez Muszka28 (2011-11-18 21:33:38)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Przecież ci mówię że on tego rozwodu tak naprawdę nie che ....dla chcącego nic trudnego przecież po to jest sala sądowa aby sąd ustalił czy pożycie jest czy go nie ma nie można nikogo na siłę trzymać i jak sąd ustali ,że nie ma pożycia to da rozwód bez pytania o zgodę drugiej strony.......
Poza tym jest mu wygodniej bo jakby wam nie wyszło zawsze może wrócić do żony dlatego tego rozwodu nie chce brać.Faceci to tchórze i wiadomo że woli i na wkręcać o wredniej żonie  niż przyznać się do prawdy że on nigdy nie weźmie rozwodu a zakochana kobieta zawsze wierzy w to co chce wierzyć i słyszy to co chce usłyszeć To jest gówno bo ona zawsze będzie z wami tak faceci całymi latami żyją bo im wygodniej nie liczą się z ukochaną osobą.A co do alimentów tu fakt możliwe że będzie płacił ale na pewno nie będzie to aż tak dużo żeby zabrać całe dochody tutaj musiałby z prawnikiem się porozumieć

12 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-11-19 20:21:33)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

Z moim obecnym partnerem R jesteśmy już razem 4 lata. Gdy go poznałam kłamał, że jest samotny. Gdy wyszło na jaw,że ma żonę chciałam odejść. Ale wtedy to on podjął decyzję o odejściu od niej i zamieszkaliśmy razem. Z jego wersji wynikało,że było to małżeństwo bardzo nieszczęśliwe. Jego żona po porodzie doznała urazu kręgosłupa i została sparaliżowana. Po trzech latach poruszania się na wózku zaczęła chodzić o kulach i tak porusza się do dziś. Była to tragedia dla nich obojga. Zakończyła się depresją,wzajemnym obwinianiem i w końcu zdradami. R Nie wytrzymał tej presji i zaczął planować nowe życie. Wtedy poznał mnie. Gdybym wiedziała,że ma żonę nigdy bym się z nim nie umówiła ale on tak pieknie ukrył prawdę. Gdy się dowiedziałam byłam juz tak zakochana,że zamiast wygonić go z mego życia,przyjęłam pod swój dach. Jesteśmy razem,wiem,ze on mnie kocha ale to nasze szczęście jest wciąż kruche jak bańka mydlana. Żona nie chce dac mu rozwodu,wciąż mieszka w domu jego rodziców choć w osobnym mieszkaniu. Nie dowierza w to ,że on odszedł do innej. Mnie powiedziała,że będzie na niego czekała aż do śmierci bo go kocha i będzie kochała bez względu na wszystko. Od jego rodziców nie chce się wyprowadzić bo ponoć nie ma gdzie a pracuje chałupniczo i zarabia więcej ode mnie:-).Od jego odejścia 3,5 roku temu stała się bardzo religijna. Powiedziała mi,że ma z R związek sakramentalny i głęboko się modli o to by znów ją pokochał i żeby byli razem. A jeśli on postawi na swoim i R złoży papiery o rozwód ona oskarży go o wysokie alimenty na siebie. Nie na dziecko bo córka mieszka w mieszkaniu z jego rodzicami i z matką być nie chce.Czuję się podle,jak w potrzasku,jak jakaś podła suka. Chcę go zostawić,żeby do siebie wrócili. On rozpacza i mówi że to nie ma sensu bo jej nie kocha i nigdy do niej nie wróci. Z drugiej strony nie uśmiech mi się bycie wieczną kochanką,życie w patologicznym trójkącie...Co zrobić?

"NIE BUDUJE SIĘ SZCZĘŚCIA NA CZYIMŚ NIESZCZĘŚCIU"  kieruj się tym mottem .
zapoznaj się z moja historią

Post został edytowany z powodu naruszenia regulaminu forum. Moderatorka Fumiko

13

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Z calej historii,zal mi wylacznie tej biednej opuszczonej i skrzywdzonej przez los kobiety.i to ona powinna krzyczec o pomoc-nie ty.jestes zdrowa,masz przy sobie corki i jej meza.ona nie ma nikogo na kim moglaby sie oprzec.to bardzo smutne.powinnas sie wstydzic.jestes zalosna i samolubna.a ten mezus to powinien usmazyc sie w piekle za to ze zostawil na pastwe losu chora zone.zycze ci duzo zdrowia bo jak cie opusci to zostaniesz sama jak pies.

14

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

mężczyzna który kocha nie kłamie

15 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-11-19 11:16:04)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

A ja mam wrażenie, że rozgrzeszyłaś mężczyznę, który okłamywał Cię 4 lata.  W tej chwili masz pretensje do kobiety, która nie chce się zgodzić na rozwód. On dobry, Ona zła.
A mimo wszystko mężczyzna, który kocha nie kłamie. Ona  mówi wprost, czego nie zrobi , a ten pan nadal kręci się między żoną a kochanką.
Zła żona, niefajna matka, z którą córka nie może wytrzymać. A to według mnie samotna, opuszczona kobieta.
Nie podoba mi się, że odpowiedzialnością za tę sytuację obarczasz te kobietę, a nie mężczyznę, który nie ma odwagi uporządkować swojego życia i wziąć na siebie odpowiedzialność za tę sytuację.

16 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-11-19 15:49:00)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Od 4 lat jesteś kochanką zonatego meżczyzny i albo to zaakceptujesz, albo odejdziesz, bo to sie raczej nie zmieni. Twój kochanek nie dostanie rozwodu bo jest tu stroną winną a zona na rozwód zgody nie wyraża, jest tu nie tylko aspekt prawny ale i moralny - zbyt skrzywdził tę kobiete by zadać jej "ostateczny cios", boi sie Sadu, bo przecież nawet nie starał się o rozwód a mieł na to wiele lat i kochanek.
Dlaczego żona nie zgadza się na rozwód? Bo go kocha,bo jest bardzo religijna ( życie po takiej traumie się przewartościowuje) bo mieszka u swojej rodziny  ( teściów),tym samym jest u seibie z rodziną  a nie u obcych, bo jest niepelnosprawna, wymaga opieki i nie ma dokąd pójść, bo kto sobie weźmie osobe na wózku? bo teściowie czują obowiazek moralny pomocy tej kobiecie bo przecież tę pomoc  powinna miec od męża ich syna.
Bo dlaczego ma Tobie coś ułatwiać? Nie jestes tu jej przyjacółką.Rozwód też jej nic nie daje, wręcz się nie opłaca ona jest osoba niezdolną do samodzielnergo zycia, ma się wyprowadzić bo Ty tego chcesz?
Argument z alimentami do końca zycia jest smieszny bo zona w każdej chwili może wystąpić z wnioskiem o porzucenie małzonki chorej, niezdolnej do samodzielnego zycia i o alimenty, to tylko jej dobra wola ,że tego nie robi.
Gdyby chciał to by walczył o rozwód ale nie walczy bo wie,że go w sądzie zmasakrują,bo prawo jest po stronie chorych i porzuconych, to byłby wieloletni i traumatyczny proces, alimenty i tak by dostał więc raczej pogódź sie ze statusem kochanki lub odejdź.
Mąż i jego rodzina ma dylemat moralny i nie przeskoczysz tego.
Może cie kocha ale nie na tyle aby walczyć o Was, bo to kłamliwy typ i jemu jest tak wygodnie a jak córka będzie miala 18 lat to sie nic nie zmieni, przecież nie zajmuje się córką ( tylko jego rodzice jak i zreszta zoną), facet nie planuje zycia z Tobą czas sie obudzic.
Nie ma tak dobrze,że można niepełnosprawnego małzonka porzuciś bez konsekwencji prawnych, jego żona pracuje ale nie musi bo to on ma obowiązek ją utrzymać, niestety masz w pakiecie zonatego faceta z wizja alimentów.
I naprawde się dziwisz czemu jego rodzice Ciebie nie zapraszaja? Masz tu status kochanki a mieszka tam zona, powinnaś znać swoje miejsce niestety.
Tu jest dramat małzonków i łączy ich więź, której nie zrozumiesz, jego żona straciła zdrowie dając zycie ich dziecku, jego to przerosło, ale ma wobec niej obowiaek do końca zycia i dylemat moralny, skoro sie nie rozwódł przez tyle lat to się nie rozwiedzie.
Musisz postwić sprawę jasno, o alimenty zona zawsze może wystapić nawet będąc zona a argument z córka jest smieszny, albo chce zawalczyć o was albo nie, chociaż rozwód będzie długi, bo najwyraźniej jemu i jego rodzinie taki uklad odpowiada a i tak jestes wieloletnia kochanka zonatego faceta i Twoje dzieci na to patrzą, trzeba bylo postaiwć mu warunki zanim go przyjełas pod dach a nie budzić sie z ręką w nocniku.
Tu sie raczej nic nie zmieni, bo mu jest dobrze, śpi i zony, spędza z nią święta, czemu ma to zmieniać? Tak jest wygodnie. Jedyna rada kopnąć go w tyłek jak kocha to zawalczy, nie powinnaś pod swój dach przyjmować faceta bez uregulowanej sytuacji prawnej, teraz płacisz za swoje decyzje.
Moim zdaniem to wygodny facet, który patrzy tylko na swoją wygode, czy on chociaz płaci alimenty na dziecko? Bo to jego obowiązek nie jego rzodziców.

17

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Zadałam Tobie pytanie dotyczące alimentów na dziecko a wiesz dlaczego? Bo byc może wybielam faceta uważając ,że ma dylemat moralny, może tu chodzi o kasę ( nawet nie załatwi taniego hostelu jak jest u córki). Jeżeli chodzi tylko o kasę, to współczuje, bo to jest ważniejsze od Ciebie,przemyśl to.

18

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Nie czytałam wszystkich komentarzy ale odpowiem od siebie:

Pomyśl, czy nie zostawiłby i ciebie jak Tobie coś cię stanie i zniedołężniejesz? Jak żona była zdrowa i sprawna to było ok, kochał i był z żon?. Jak została kalek? to já porzucił. Taka jest jego miłość!!! Można powiedzieć, że nie bezwarunkowa ale interesowna i egoistyczna.
Sorry ale to nie świadczy o nim dobrze. Jak można porzucić swoje dziecko u rodzic?w i zamieszkać z kochank?? Tym bardziej, że dziecko nie ma więzi emocjonalnej z matk?!!! Co z niego za facet? Jaki z niego ojciec? Czy ty tego nie widzisz??? Tak samo potraktuje ciebie jak żonę.
I jeszcze cię rozczaruję:
Jeżeli żona ma w papierach, że potrzebuje opieki to  na 99% s?d nie da mu rozwodu gdy żona powie NIE.  Miałam tak? sytuację, znam jeszcze kilka takich historii z chorob? w tle rozwodu.
Nie łudź się, że będziesz szczęśliwa z nim.

19 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-11-19 18:59:29)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Jest strona winną , więc nie może wystapić o rozwód, jednak i do takich rozwodów dochodzi jeżeli Sąd uzna,że zona nie wyraża zgody przez czysta złośliwosc, by zaszkodzić mężowi  wtedy jest rozwód z winy meża, kilka razy złozy wniosek i wreszcie doprowadzi do rozwodu. To malżeństwo przecież praktycznie nie istnieje.
Żona ma tu inny koronny argument, względy religijne, trudno to uznać za złościwosć i który Sad bedzie polemizowal z takim argumentem, dochodzi niemożnosć samodzielnego zycia zony, nieletnie dziecko.
Obowiązek wobec osoby niepełnosprawnej i potrzebującej opieki i tak ma już teraz , tak samo jak obowiązek opieki nad dzieckiem. Po prostu żaden Sad nie wie o porzuceniu dziecka i niepełnosprawnej żony.
Dobrze to ujeła koleżanka ten facet porzucił niezdolną do samodzielnego zycia zone i dziecko,bo jest tu niestety niedzielnym tatusiem,nie wywiązuje się z obowiązków ojcowskich, spycha to na rodziców, bo dziewczynka w tym wieku sama może wskazać gdzie chce mieszkać, (żona nie jest w stanie opiekować się dzieckiem) trzęsie się o kasę, ma gdzieś kochankę i zonę widzi tylko swoje dobro i wygodę.Nie chce wziąć odpowiedzialnosci finansowej za rodzinę,Kasa najważniejsza, dlaczego ma odpowiadać za Ciebie i Twioje marzenia?

20

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Witam cieplakobietke44. Według mnie bląd popełniłaś w momencie, gdy dowiedziałaś się o żonie. Na własne życzenie pisałaś się na związek w którym co najmniej od 4 lat było kłamstwo. Nie wiem jak przez cztery lata udało mu się uchować "taką" tajemnice. To on jest taki sprytny, czy Ty taka ślepa??? Poza tym jeśli chcesz ocenić Jego żonę , to najpierw postaw się w Jej sytuacji. Jeśli facet gotowy jest zostawić pierwszy raz kobietę z powodu kalectwa to w podobnej sytuacji nie zawacha się i zrobi to po raz kolejny przy nadarzającej się okazji. Oczywiście nie  życzę tego nikomu , ale po Nim można spodziewać się wszystkiego. Napisałaś, że okłamywać Cię 4 lata. Skąd powność ,że nie robi tego dalej. Może relacje z żoną nie są takie złe jak Tobie opowiada. Widocznie coś w tym jest. Poza tym są dwie strony medalu. My poznaliśmy tylko Twoją wersję wydarzeń. A może jest jeszcze druga prawda- od żony. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby okazało się ,że dalej jesteś okłamywana. Może to taki typ-wygodnisia. Myślę podobnie jak inne dziewczyny- o rozwodzie może zapomnieć. Prawo stanie po stronie Jego żony. Napisałaś, że była sparaliżowana a teraz chodzi o kulach. Uważam, że jest to dowód na to , że bardzo Jej zależy na mężu. Przyjdzie moment, że kule też odstawi i co wtedy? Dziecko może być zbuntowane, bo mama nie miała fizycznej możliwości zająć się nim. A gdzie do cholery był ojciec? Jest to ciężka sytuacja, ponieważ już dlugo trwa. Piszesz, że dzieci słyszą Wasze rozmowy. Postarajcie się rozmawiać tak, aby tego nie słyszały. To nie sa tematy dla nich. Mogą to też odbierać inaczej niż Wy. Musisz z nim szczerze porozmawiać i wydusić z niego istotne informacje-co dalej? Jest to sytuacja skomplikowana, ale jakby nie było to Oni są wciąż małżeństwem a Ty jesteś tą trzecią osobą, pomimo spędzania większej ilości czasu z nim. Zyczę całej trójce pomyślnego rozwiązania dla każdej strony.

21

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Zastanow sie : od prawie 4 lat nawet nie pomyslal o rozwodzie, nie zrobil nic w tym kierunku , nie wzial pod uwage , ze Tobie na tym zalezy , on nawet NIE SPEDZA z Toba SWIAT. Daj spokoj .....

22

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Alimenty na dziecko.Gdyby jeszcze żona chciała też dostałaby alimenty - bo jest chora.I facet załatwiony na cacy...Nie chcesz kłopotów - wystaw jego walizki za drzwi.
    Zresztą nawet bym Cu nie współczuła gdyby z czasem facet okazałby się takim samym łajdakiem w stosunku do ciebie.Bo prawdę już znasz - teraz masz wybór.Albo podziękujesz chłopczykowi - popłaczesz może miesiąć - albo dalej będziesz się w tym taplać i któregoś dnia obudzisz się z pytaniem "jak mogłam być tak głupia?".

23

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Wiem że strasznie skomplikowałam sobie życie.Tak tylko dla sprostowania,o żonie dowiedziałam się po kilku miesiącach znajomości.Od razu się wtedy wyprowadził od niej i przyszedł mieszkać do mnie.Byłam już zakochana,zaślepiona i nie wiedziałam komu wierzyć.Jego rodzice rozmawiając ze mną byli do niej bardzo uprzedzeni.Padły nawet słowa że to szczęście że on poznał mnie bo ich małżeństwo było rodzinną tragedią.Podobno jego żona po tym co się stało popadła w depresję.Sama przykuta do łóżka robiła mu wieczne awantury o wszystko.Każde jego wyjście z domu było powodem do ataku histerii.Dzieckiem nie mogła a póżniej już nie chciała się zajmować.Może to zabrzmi dziwnie ale w jakimś sensie jest mi jej żal jako człowieka.Żal mi że to ja stanęłam na jej drodze do szczęścia.Tylko czy to co miała było szczęściem?Już 3 lata przed moim poznaniem z R praktycznie nie byli razem,nie sypiali ze sobą.Myślę że czasem nie ma sensu walczyć o coś czego nie ma.Czy kobiety odpisujące tu na forum myślą że wystarczy zostać kaleką żeby stać się szlachetnym człowiekiem?Czy to że stała się niepełnosprawna sprawia że staje się ona kimś innym niż każdy jeden człowiek?Zły lub dobry.Czy nie mozna na nią spojrzeć inaczej-jako na kobietę taką samą jak każda z nas?A w normalnym życiu wiele małżeństw się jednak rozpada.Ludzie się rozchodzą.Czasem różnią sie tak bardzo że nie potrafią ze sobą żyć.To że nagle zachoruję nie będzie wcale oznaczało że partner do końca życia będzie zobowiązany ze mną być.Ja też zostawiłam swojego męża z powodu choroby.W wieku 40 lat zachorował nagle psychicznie.Choroba rozwinęla się w przeciągu jedego miesiąca.Miałam malutkie dzieci.Trafił do szpitala psychiatrycznego:-(Strasznie go kochałam ale odeszłam ze względu na dzieci.Bałam się że w chorobie,nieświadomy mógłby zrobić im krzywdę.Postawiłam na 1 miejscu swoje dobro i dzieci.Nie każdy z nas gotów jest żyć poświęcając się dla drugiego człowieka niszcząc swoje własne życie.Zadam teraz pytanie.Czy każda z was gdyby mąż nagle zachorował i został sparaliżowany poświęciła by resztę życia opiekując się nim,zmieniając pieluchy i znosząc straszne stany depresyjne,wściekłość,jego żal do życia,być może rękoczyny?Byłybyście wtedy wiernymi kochającymi żonami poświęcając się całkowicie choremu na ciele i umyśle mężowi.Dałybyście radę psychicznie?A może R był na początku dla żony dobry i kochany ale w końcu tego już nie mógł wytrzymać?Podobno każde jego wyjście choćby na chwilkę z domu po papierosy kończyło się awanturą.Doszła do tego chorobliwa zazdrość.Seks również nie był możliwy.Czasem wczujmy się w sytuację drugiego człowieka i postawmy na jego miejscu.Łatwo mówić - biedna chora a on zły bo się nie opiekuje.Ja też zła bo z nim jestem.Jak odejdę od niego nagle on bardzo ją pokocha i będą żyli szczęśliwie aż do śmierci?

24 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2011-11-20 12:51:55)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Czyli jedno warte drugiego.

Jesteś taka sama  egoistka  jak on. Tanie twoje testy, tłumaczenia tylko mnie w tym utwierdzaj?.

Nie pamiętasz przysięgi: w zdrowiu I w chorobie?

Po miesi?cu już uciekłaś.

Walczyłam o męża z jego chorob? ponad trzy lata. Co przeżyłam to nie do  opisania. było wszystko, rękoczyny, ciági alkoholowe, znikanie, narkotyki. Pamiętam slowa przysięgi wypowiedzianej w kościele. A teraz on robi pierogi w kuchni na obiad a ja piję kawę przy laptopie, nasza c?rka piecze ciasteczka...

Nie m?wię, że I Ty powinnaś walczyć.

Dobraliście się wzorcowo.

Więc zrozumiesz go w pełni jak rzuci cię jak szmacian? lalkę gdy chorob? cię zmoży a jego kolejna pannica uzna że stoisz im na drodze do szczęścia.

Jesteś tylko kochank?. Prawa do niego ma żona. Po tym, co żonę spotkało, ona ma prawo płakać, histeryzować,w Jej sytuacji to zupełnie usprawiedliwione.

Tyle.

25 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2011-11-20 09:24:53)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

powt?rzyło się...

26

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

"Tak tylko dla sprostowania,o żonie dowiedziałam się po kilku miesiącach znajomości.Od razu się wtedy wyprowadził od niej i przyszedł mieszkać do mnie.Byłam już zakochana,zaślepiona i nie wiedziałam komu wierzyć"  -       za  kłamstwo nie poniósł rzadnych konsekwencji - mało tego pozwoliłaś mu jeszcze zamieszkać w swoim domu.Zostaw na chwilę wszystkie te osoby które uczestniczą w całym tym miłosnym dramacie i skieruj wzrok na siebie.Piszesz ,że nie wiesz już komu wierzyć.

Ciebie też spotkała tragedia - ale w ciągu jednego miesiąca już wiedziałaś że mąż będzie niebezpieczny ... ee szkoda gadać...

Byłoby cudownie gdyby w życiu układało się zawsze tak jak my chcemy.Chcemy być zdrowi,sprawni,piękni ,bogaci.Niestety tak nie było i nie będzie.Zycie niesie z sobą sytuacjie z którymi należy chociażby spróbować się zmierzyć.Tak postępują ludzie odpowiedzialni,dojrzali,kochający...
Najłatwiej jest uciec.Męża odstawiłaś chyba już na boczny tor - mimo że masz z nim dzieci.Odwiedzasz męża w szpitalu?

Nie wiem czy masz kwiaty na parapecie w mieszkaniu - ja mam .Są rośliny które dają mi wiele szczęścia i radości bo póściły pąki i zakwitły.Podchodzę do parapetu i podziwiam ich kwiaty.Są piękne.Mija czas -okres kwitnienia minął  zostały tylko zielone liście.Czy wyrzucam kwiat do śmieci,przestaje podlewać?
Nie pielęgnuję ją dalej - bo pamiętam te kwiaty i mam nadzieje że zakwitnie znów  - kiedy tylko przyjdzie odpowiedni czas i kiedy o niej nie zapomnę.Może tak samo jest z ludzmi ..

27

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Wiesz co ci powiem że to co mówisz jest tak straszne ,że aż trudno to nazwać rozumiem że bałaś choroby psychicznej bo ona rzeczywiście w niektórych odmianach jest niebezpieczna ale to co mówisz że człowiek nie chce się zajmowąć drugim bo tamten jest chory to mnie przeraża.
Choroba to nie stan który człowiek chce mieć tylko to jest stan który go dotyka nie zależnie od niego zapytałaś czy gdyby mąż poważnie zachorował czy bym z nim była odpowiedziałabym bez wahania TAK a wiesz dlaczego??????????Bo kiedy ja zachorowałam poważnie on mnie nie zostawił pamiętam chciałam od niego odejść aby nie być ciężarem ale wiesz co mi powiedział ???Że gdy ja chcę odejść to nie szanuję jego i jego miłości bo miłość to nie tylko seks i to co dobre ale również wspieranie się w trudnych momentach wiem że mogę na niego liczyć nie wiem czy przeżyjemy ze sobą 50 ale wiem że mogę liczyć na kogoś kto jest mi bliski,a ta kobieta nie może i z stąd te awantury i brak porozumienia bo ona woli już się pokłócić niż mieć poczucie że jest nic nie znaczącym bezwartościowym człowiekiem tylko dla tego że zachorowała.Mam dziwne wrażenie że uważasz ludzi nie pełnosprawnych za nie godnych miłości szacunku i bliskości z drugim człowiekiem .Rozumiem że są ludzie którzy nie chcą zajmować się chorym członkiem rodziny tylko jest pytanie to po cholerę przysięgali uważali że co człowiek jest fajny póki zdrowy a jak chory to na smientik ???????????To chyba do czegoś zobowiązuje- sorry za mój długi wywód ale denerwuje mnie takie myślenie

28

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Odeszłaś od męża, który nagle zachorował psychicznie. Odeszłaś ze względu na dobro dzieci. Rozumiem.
Dlaczego więc, troszcząc się dalej o swe dzieci (chyba, że ich dobro przestało być argumentem) weszłaś w związek z żonatym mężczyzną?
Taka sytuacja nie sprzyja rozwojowi i bezpieczeństwu psychicznemu dzieci.



(By nie było wątpliwości i zarzutów pod moim adresem, postawiłam się na Twoim miejscu.)

29

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

Zadam teraz pytanie.Czy każda z was gdyby mąż nagle zachorował i został sparaliżowany poświęciła by resztę życia opiekując się nim,zmieniając pieluchy i znosząc straszne stany depresyjne,wściekłość,jego żal do życia,być może rękoczyny?

Tak. Natomiast przyznam, że nie wiem, co bym zrobiła, gdyby choroba psychiczna męża w jakiś sposób zagrażała zdrowiu lub życiu mojego dziecka.

30

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

nie uśmiech mi się bycie wieczną kochanką,życie w patologicznym trójkącie...Co zrobić?

Ciepłakobieto a co byś chciała by się zmieniło?

Z postów wnioskuję, że zakończenie znajomości z R wykluczasz.
A zatem, chodzi o to, by to R zmienił swoja sytuację.
Ale on nie chce. Bo mu tak wygodnie. Nie szuka rozwiązań swojej sytuacji. Nie robi nic.
Nawet nie spróbował się rozwieść, przejąć opiekę(zamieszkać) z córką...nawet nie pomyślał o separacji, na która miałby szanse (sąd nie zmusi do kochania,oczekuje tylko zabezpieczenia chorej).

Na czym ta jego miłość do Ciebie polega, skoro Cię nie szanuje?

Rozumiem Twoje pragnienie posiadania R ale mam uczulenia na wszystkich takich sztucznie odseparowanych.

-----------
Jako wścibska baba zapytam-więzi gospodarcze między małżonkami ustały? Czy mają wspólne gospodarstwo domowe?

31

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Facet to kłamca i oszust. Nie dosyć ze utrzymywał przed Tobą w tajemnicy małżeństwo z chorą kobietą - dlaczego? Po co? Myślal że jesteś głupia? Chciał z Ciebie zrobić idiotkę? Nie mógł się zdecydować? - to jeszcze jak sprawa się wydała - przyjęłaś go pod swój dach. To wstrętne. Wobec wszystkich.

Ty masz przecież swój rozum i wiesz że on cały czas Cię okłamuje. Co to za pierdzielenie w bambus o rozwodzie?! Albo się rozwód bierze albo nie. Jeśli on chce żyć normalnie i normalnie ukladać sobie życie - idzie do sądu, zakłada sprawę i jest rozwód. Może się ciągnąć, oczywiście z orzekaniem o winie jeśli żona się nie zgodzi na polubowne rozwiązanie, świadkowie - być może, ale tylko i wyłącznie w ten sposób staje się uczciwym mężczyzną a nie obślizgłym i wygodnickim cwaniaczkiem.

A Ty? Choćbyś wymyśliła miliard usprawiedliwień - przecież duża jesteś i świetnie wiesz, że do nocowania w mieszkaniu z żoną - nikt go nie jest w stanie zmusić. On sam chce. Co tu za pierdzielenie o Warszawie. Nikt mu w Hiltonie nie każe nocować, są dmuchane materace - nocleg u rodziców, są noclegi pracownicze - po 25PLN poza ścisłym centrum. Milion rozwiązań. Jakie to proste. JAK SIĘ CHCE.

Zero honoru. Zero kindersztuby. Zero jakichkolwiek zasad.

Ty - nie jesteś materacem, podsłuchu też nie masz. Skąd Ty możesz wiedzieć co wie żona? Jak się sprawy między nimi mają? Aha. Zapomniałam. Oszust Ci powiedział.

Co do przysięgi małżeńskiej - takie tam pierdoły i dyrdymały. Ktoby to wogóle brał na poważnie?

Masz dzieci. Czego Ty ich uczysz? Jaki przykład dajesz? Matka sypia z żonatym facetem. A on jak chce - nocuje u żony. Sam czar i szyk.

32 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-11-20 16:12:10)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Cieplo kobietko, nie obracaj kota ogonem, nikt mu nie karze byc przykutym do lóżka zony, ale powinien uregulować swoje sprawy i wziać odpowiedzialność za rodzinę, zonę i dziecko a co on zrobil? Wyprowadził sie do kochanki i nie płaci alimentów.
Ten facet nawet nie jest w trakcie rozwodu, nie walczy o opiekę nad dzieckiem, facet porzucił zone i dziecko i robi w balona kochankę bo nie chce tracić kasy. Tylko i wyłącznie chodzi tu o pieniądze, Gdyby rzeczywiście chciał się rozwiesć to by to zrobił, ale po co się denerwować w sądzie.Jest jedynym rodzicem mogącym sprawować pełną opiekę a robi z siebie niedzielnego tatusia wygodnis, jego rodzice mają wszystko za synka załatwiać? Utrzymywac jego dziecko?  Niech dorośnie!
Fakt, wiele rodzin sie sypie i ludzie zakładają nowe, płacą alimenty i zyją,nie on pierwszy i nie ostatni ale mysli,że on tu jest wyjątkowy i jego to nie dotyczy,bo mu taki układ z zoną i kochanką mu odpowiada, ma ciastko i je ciastko.
Żona cały czas toczy niemą walkę o niego a przykładem jest to,że mimo,że tyle lat jest u ciebie nie występuje o rozwód. Nocuje u zony, spędza z nią święta, daje jej nadzieję a zona za to nie atakuje go pozwem o alimenty na siebie i dziecko ale jednoczesnie czeka. Czysty układ.
Robisz błąd zwalając winę za całą sytuację na niepełnosprawność i depresyjne zachowania żony, on mąci Ci w głowie a Ty się nabierasz, bo tu niepełnosprawność zony nie ma nic do rzeczy,jeżeli rozwód będzie z jego winy to nawet osoba pelnosprawna może się starać o alimenty.
Rozumiesz prawo rozpadu zwiżku ale obowiazku alimentacyjnego już nie. To wstrętne,że opiekę nad swoją rodzina zapchnał na rodziców, nie dziwię się,że Ci ludzie są umęczeni, jeszcze do tego dźwigają cały ciężar finansowy.
Twój kochanek powinien zrozumieć, że tylko odwleka nieuchronne w czasie, zona na razie sobie radzi ale przy takich papierach i za taką niepełnosprawnościa z czasem może potrzebować całodobowej opieki za , którą ktoś bedzie musiał zapłacić i państwo w pierwszej kolejności zwróci się do obecnego męża, czy on tego nie rozumie? Bez względu czy jest zonaty czy nie będzie płacil.
Alimenty na zone to nie są aż takie wielkie pieniądze tym bardziej ,że będziecie mieli na utrzymaniu dzieci ( być może też jego corkę), wielu płaci i zakłada nowe rodziny,gdyby ten facet chiał sie rozwieść to by się rozwiódł,składał by wnioski o rozwód do skutku, jak Cie oklamywal kiedyś, tak Cie oklamuje teraz, ale jest w tym Twoja wina zgodziłaś się na ten układ i status, trzeba go bylo nie wpuszczać i kuć żelazo puki gorące a tak masz "synusia biednego" a nie dorosłego, odpowiedzielnego czlowieka.

Facet zyje na dwie rodziny,ma całą kasę dla siebie czemu ma sobie utrudniać zycie? Zdejm różowe okulary i zobacz co tak naprawdę się dla niego liczy.Jakie w tym wszystkim jest miejsce dla Ciebie?
Możesz być kochanka, ale facet zone już ma niestety i mimo upływu lat nie chce tego zmienić.Nie rozumiem dlaczego Ty rozmawiasz z zoną ( masz tu tupet, podobnie jak chęć odwiedzania rodziców jak w domu jest cierpiaca zona) to bezradna kobieta dla , której najważniesze jest poczucie bezpieczeństwa,życie z rodziną, ona ze wzdledu na niepełnosprawnosć nie pojdzie nigdzie i nie weźmie się z zyciem za bary,to z NIM rozmawiaj bo tu wszystko zalezy od niego,wystarczy ,że będzie tego CHCIAŁ, gdyby ten facet Cie szanował , widział coś więcej niż czubek własnego nosa to by nigdy nie dopuścił do sytuacji, w której zyjesz z piętnem kochanki, obudź sie kobieto.
Jeżeli w tym małżeństwie bylo tak źle, były awantury, rękoczyny z jej strony, były jego zdrady to spokojnie mógł z czasem uzyskać rozwód z winy obojga sprowadzając się do Ciebie i porzucając rodzine zrobił ogromny  błąd, ale to już jest Wasz wpólny wybor.
To nie wina zony ,że taka jest sytuacja, tylko jego, niech sie przestanie mazać tylko zacznie postepować jak facet, ma niepelnosprawną zone i trudno, trzeba bedzie płacić, jak nie on to w przyszlości córka jednak ktoś musi.
Jednak czytając Twoje posty widać, że rozumiesz wszystkie nasze argumenty,ale uparcie zwalasz winę na zone. Jestes matką , Twoje dzieci widza obcego zonatego faceta, który mieszka w ich domu, jako matka zrób cos z tym!

33

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Gdzie ja napisałam ,że męża zostawiłam po jednym miesiącu? Mój dramat trwał 4 lata.Woziłam go do szpitala,karmiłam łyżeczką,ratowałam go ale choroba była silniejsza.Gdy przestał mnie rozpoznawać i zrzucił dziecko ze schodów,odeszłam....Kobiety,piszecie bzdury.....

34

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

"Choroba rozwinęla się w przeciągu jedego miesiąca"

Przepraszam  ciepłkobietka44

Ale facet Cię oszukuje - pozwalasz mu na to.Ja też na wiele pozwalałam,przymykałam oczy,patrzyłam przez różowe olulary .Mężczyżni nie szanują głupich kobiet które z taką łatwością dają się owinąć wokół palca. I aby z tego nieby nocowania u żony nie pojawił się jakiś dzidziuś.Bo przecież wciąż są małżeństwem...






'

35

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

A jak wam dopiszę,że mój mąż był cudzoziemcem,irańczykiem,muzułmaninem to też go będziecie tak bronić? Poznałam go za granicą.Byliśmy razem 10 lat ale tylko dlatego że wiele mogłam znieść.Zachorował pewnie dlatego że ta nacja tak ma.Pobierają się w bliskiej rodzinie co powoduje częste choroby psychiczne.Niestety.Miałam dzieciom fundować piekło?????

36

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

Z drugiej strony nie uśmiech mi się bycie wieczną kochanką,życie w patologicznym trójkącie...Co zrobić?

ja mysle, ze w takiej sytuaji warto postawić sprawę na ostrzu noża względem twojego kochanka oczywiście...
albo wóz albo przewóz...
musi wiedzieć czego oczekujesz i ze nie bedziesz pobłażliwa, tak mysle

i nie ma czegoś takiego ze żona nie chce mu dać rozwodu...no

37

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

A jak wam dopiszę,że mój mąż był cudzoziemcem,irańczykiem,muzułmaninem to też go będziecie tak bronić?

A co ma piernik do wiatraka? yikes Oszalałaś? Mamy stwierdzić: "A nie, jak muzułmanin, to inna rozmowa"?!

38 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-11-20 23:43:21)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Kobietko, Twoje pierwsze małżeństwo akurat nie ma tu nic do rzeczy, nie ma co o tym dyskutować, podjęłaś decyzje ze wzgledu na bezpieczeństwo małych dzieci i koniec tematu.
Nikt nie chce Tobie tu szkodzić ale sama widzisz wygodnictwo i egoizm pana zonatego. Nie ma co demonizować jego zony ani tych nieszczęsnych alimentów,co druga zona na tym forum dostaje alimenty a faceci muszą sobie poradzic.
Twój kochanek nie chce się rozwieżć i wymysla kolejne przeszkody, teraz podobno córka ( he, he, przeciez on i tak jest wekendowym tatusiem), córka skończy 18 lat, potem bedzie matura, potem studia, potem żonie się pogorszy i tak przez kolejne lata.
Jeżeli chce sobie z Toba układać zycie, niech układa, ale nie daj się więcej wykorzystywać, bo jeżeli tu z kimkolwiek sie liczy to akurat z zoną a Ty masz go brać z całym dobrodziejstwem inwentaża.
Powiedz, na co on liczy,że któraś z was odpuści w temacie,zona da mu rozwód? Żona ma czas, duzo czasu i jej to pasuje,jemu też to Ty sie miotasz.
Kobietko dlaczego tak jest? Dlaczego tak długo mieszkasz z zonatym facetem i pozwalasz mu zyc na dwa domy? Przecież to chore, weź go za łeb i do prawnika, dziwie się,że jeszcze tego dotąd nie zrobiłaś.Nie możesz podchodzić do niego jak do jajka, ten facet potrzebuje kopa.

39 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-11-21 09:19:04)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

A jak wam dopiszę,że mój mąż był cudzoziemcem,irańczykiem,muzułmaninem to też go będziecie tak bronić? Poznałam go za granicą.Byliśmy razem 10 lat ale tylko dlatego że wiele mogłam znieść.Zachorował pewnie dlatego że ta nacja tak ma.Pobierają się w bliskiej rodzinie co powoduje częste choroby psychiczne.Niestety.Miałam dzieciom fundować piekło?????

Cudzoziemiec, Irańczyk i Muzułmanin.
No jak mi powiesz że jescze kuśkę miał małą albo nie-dzialającą - to już wogóle. Męczennica jesteś w imię zjednoczenia narodów.

Czy mogłabyś wytłumaczyć laikowi co znaczy zwrot " zachorował pewnie dlatego że ta nacja tak ma"? Mają nacjonalistyczne przypadlości?! Czy znasz jeszcze jakieś inne nacjonalistyczne choroby? Czy są dziedziczne? A może zaraźliwe? Matko Boska uchowaj nas wszystkich!

Co do spraw genetycznych - owszem istnieje zjawisko polegające na tym, iż wskutek "chowu wsobngo" geny ulegają mutacji lub lub ich efekt jest zintensyfikowany - jest to przyczyną wielu chorób, nie tylko psychicznych. Ale walę się ręką w piersi - o nacjonaliźmie chorób - nie słyszałam.

Jaja sobie robisz?! Po co szczujesz - skoro sprawa jest prosta: facet chory, niebezpiczny dla otoczenia, próbowałaś, nie wyszło, decyzja o rozwodzie = rozwód. To, że podjudzasz - bo cudzoziemiec, Irańczyk i Muzułmanin - to już kompletnie świadczy wyłącznie o Tobie.

My tu o Twoim kochanku piszemy - o patologicznym trójkącie, a nie - że czworokąt. No chyba że ma być tak:

"łomatko jezusowo jedyno, jak ja się z tym smoluchem nacierpiałam! Co ja przeszłam!! O ja biedna, nieszczęśliwa! Wreszcie miałam sobie szansę życie ułożyć - czas goni, czterdziecha+ na karku. Znalazłam sobie faceta. I pech. Żonaty! Okłamał mnie w imię uczucia wielkiego jak brazylijskie seriale. A na przeszkodzie stoi żona - pieronica nie dosyć że chora (kurdesz co ludzie powiedzą - będzie po wsi gadania, aaatam, wariatka, desperatka, na złość robi, teście jej nie lubią, coś się wymyśli), to jeszcze wrednie i złośliwie nie chce dać rozwodu. A mnie się szczęście należy - każdy ma do niego prawo. A mój wybranek - Polak, Warszawiak, Katolik jak się patrzy. Nie rozwodzi się co prawda już 4ty rok, u żony sypia - ale mówi że bez frajdy generalnie. Czyli git malina".

A my na to : "Och Ciepłakobietko. Każdy ma prawo do szczęścia, to dobry człowiek. Na pewno chce być tylko i wyłącznie z Tobą. A że okłamał - 100% z miłości, bał się że Cię straci. A że u żony sypia - w dzisiejszych czasach oszczędność to zaleta, nie wada. A że 4 lata - może troszkę ma spóźniony zapłon - ale zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Od razu widać że łączy Was coś wyjątkowego".

A tu zonk.

Dobraliście się normalnie w korcu maku.

40

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Kriss, jesteś boska big_smile

41 Ostatnio edytowany przez aletojużbyło (2011-11-21 11:37:12)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

dostałam niezłą zje.....bkę na priv:-) od cieplej babeczki
...
a w jakim celu tu pisane są posty? czyż nie w celu obiektywnej oceny sytuacji i wyrażenia własnej opinii?
Tylko mi się dostało czy komuś jeszcze?

42

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
aletojużbyło napisał/a:

dostałam niezłą zje.....bkę na priv:-) od cieplej babeczki
...
a w jakim celu tu pisane są posty? czyż nie w celu obiektywnej oceny sytuacji i wyrażenia własnej opinii?
Tylko mi się dostało czy komuś jeszcze?

Mnie jeszcze nie. Buuu sad Nepotrzebnie wyłączyłam opcję dostawania maili big_smile

A takie zachowanie to przecież normalka. Zakłada taka jedna z drugą temat i tak naprawdę nie czeka na rozsądną pomoc (pokazanie, co robi źle i wskazówki, jak to zmienić), tylko na pogłaskanie po główce i stworzenie jakiegoś TWA. Myli pomoc z krytyką. A osoby, które poświęciły swój czas, żeby autorce pomóc, mogą przeczytać: "Jesteście zgorzkniałe i złośliwe, pewnie nie macie mężów, dlatego przesiadujecie 24 h na dobę na forum i upuszczacie swój jad. Zazdrościcie mi!" big_smile Albo: "Wy nie wiecie, co to prawdziwa miłość, was to nie spotkało!" big_smile

43 Ostatnio edytowany przez aletojużbyło (2011-11-21 13:06:24)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

do mnie było napisane, że  mój mąż mnie i moje dziecko na pewno maltretuje ,pije,  że nie mam  do siebie szacunku i pewnie dlatego wytrzymałam z nim w jego chorobie;-),napisane, że jestem współuzależniona, zastraszona:-), potrzebuję terapii...

czegoż to ludzie nie wymyślą aby uspokoić swoje sumienie, znaleźć usprawiedliwienie...


hm,  IHMO a trzymając portki obcej kobiety pod swoją pierzyną ta osoba ma szacunek do samej siebie?

44

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

O? Ja też nie dostałam nic na prive. Czuję się odrzucona, pominięta i wogóle. Jak tylko coś dostanę - obiecuję zrobić copy/paste i się podzielę.

Na poważnie zaś - najbardziej to mi dzieci szkoda. U tamtego farfocla - jest corka 18cie lat - młodzież się przygląda, zbiera wzorce. Glównie meski wzorzec - no po prostu żenua. U Autorki - też przeież dzieci są. Nikt na bezludnej wyspie nie mieszka, sąsiedzi plotkują, dzieciary chodzą do szkoły. I tak jak facet się pewnie wymiksuje bo: "faceci już tacy są", to na kobiecie przylgnie łatka. Tyle że to są ich wybory - doroslych ludzi. Autorka swoje dzieci uchroniła przed niebezpiecznym wariatem i ładuje je z deszczu pod rynnę.

45

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Kriss - uwielbiam czytać Twoje wypowiedzi!!!

Co zaś się tyczy autorki Ciepłejkobiety... mam mieszane uczucia związane z jej obecną sytuacją jak i poprzednią.

Jeżeli związała się z tamtą nacją naznaczoną wieloma chorobami genetycznymi, to czemu uciekła od męża i jego choroby? Nie wiedziałaś, że tak może się zdarzyć?
Jeżeli ona pozostawiła chorego męża to nie przejmuje się tym, że jej obecny partner to zrobił. Złości się, że nie zrobił tego definitywnie.

Może się okazało, że ta psychiczna choroba jej męża -  to kolejna żona... jak wiemy ta nacja może mieć ich wiele wink

CKobieto pakujesz się w związki z facetami nic o nich i ich rodzinach nie wiedząc. Dorabiasz ideologię do bieżącej sytuacji aby czuć się lepiej...
Masz dzieci i co im pokazujesz, jaki dajesz im przykład...

46 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-11-21 17:20:40)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

był całkiem fajny temat to sie zrobiła wielowątkowa papka i to nie na temat
autorka posta zadał jedno pytanie a tu o jakiejs dupie maryni co poniektórzy gadają
i denerwuja mnie teksty o tego typu:

berlin42 napisał/a:

Z calej historii,zal mi wylacznie tej biednej opuszczonej i skrzywdzonej przez los kobiety.i to ona powinna krzyczec o pomoc-nie ty

a co to sie ma do rzeczy
i wiele innych głupich tekstów tu padło typu:nie buduje sie swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu albo jakieś inne moralizatorskie bzdety
albo takie cos(teraz doczytałam)

vikita napisał/a:

Masz dzieci i co im pokazujesz, jaki dajesz im przykład...

roll a co kogo to interesuje
oj na puder mi działają takie teksty

47

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
Koliber napisał/a:

był całkiem fajny temat to sie zrobiła wielowątkowa papka i to nie na temat
autorka posta zadał jedno pytanie a tu o jakiejs dupie maryni co poniektórzy gadają
i denerwuja mnie teksty o tego typu:

berlin42 napisał/a:

Z calej historii,zal mi wylacznie tej biednej opuszczonej i skrzywdzonej przez los kobiety.i to ona powinna krzyczec o pomoc-nie ty

a co to sie ma do rzeczy
i wiele innych głupich tekstów tu padło typu:nie buduje sie swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu albo jakieś inne moralizatorskie bzdety
albo takie cos(teraz doczytałam)

vikita napisał/a:

Masz dzieci i co im pokazujesz, jaki dajesz im przykład...

roll a co kogo to interesuje
oj na puder mi działają takie teksty

Wiesz puder nie przykryje Twoich zmarszczek w wieku 60 lat, a później będzie jeszcze gorzej.
To co pokazujesz dzieciom teraz,  później otrzymasz....
I wtedy nawet najlepszy puder Ci nie pomoże big_smile.

48

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Zastanawiam się w jakim celu siedzicie tutaj na tym forum- wy cudowne kobiety, uczciwe, pobożne, czyste moralnie. Żeby psychicznie powyżywać się na innych a tym samym dowartościować się bo WY jesteście nienaganne, obrończynie małżeństw i opuszczonych żon? Wystarczy że jakaś kobieta napisze, że nie daj Boże jest kochanką, pożali się, poprosi o radę a już spadnie na nią ogrom przykrych słów i pomstw typu -Bóg Cię ukarze, a żeby spadły na ciebie wszystkie choroby i nieszczęścia świata itp. Jedna z pań napisała jak to pięknie poniosła męczeńską walkę o nawrócenie męża narkomana, alkoholika i damskiego boksera. W tym piekle wychowała dziecko ale uważa się za osobę dumną o wielkim szacunku do samej siebie bo nie sypia z żonatym facetem. Czy była dumna gdy ten pan mąż cuchnący wódką bił ją na oczach dziecka? Każda z nas jest tutaj z jakiegoś powodu. Każda ma swoje życiowe rozterki. Ale kobiety w związkach pozamałżeńskich powinny trzymać się z dala od tego forum. Piszecie że sypiam z zonatym facetem? Mieszkam juz z nim 4 lata więc raczej nie mam statusu kochanki a partnerki. On zakończył swoje małżeństwo i istnieje ono jeszcze tylko formalnie. A tak wogóle to mamy chyba 21 wiek i "czasami" małżeństwa w naszym kraju też się rozpadają z czym widzę większośc nawiedzonych religijnie tu pań jakoś nie może się pogodzić:-) Więc proszę bardzo może podam adres mojego partnera i jedżcie tam tłumnie i zaprowdżcie go do żony. A potem razem pomódlcie sie, żeby ją znowu pokochał i żeby żyli długo i szczęsliwie. Do Pani Krysi- pani Krysiu odnośnie mojego ex męża i nacjonalistycznych chorob- Ludzie pochodzący z krajów gorącej strefy klimatycznej w dużej ilosci przypadków gdy zmienią klimat wyjeżdżając do Europy lub Ameryki zapadają na depresje i choroby psychiczne z powodu właśnie zmiany klimatycznej. Nie potrafią znieść zimna....A powiedział mi to pan doktor Smith ktory leczył mojego męza w takim właśnie bardzo chłodnym kraju. Ale to tylko tako dopisek trochę nie na temat. Wypraszam sobie też obrażanie go i nazywanie smoluchem.Wow mamy tu też rasistów ziejących nienawiścią.

49

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Napisałam tu żeby wysłuchać paru mądrych rad. Jesteście ponoć grupą wsparcia. Zgadzam się na kulturalną i poprawną krytykę. Wiele mądrych osób tu też się wypowiedziało i wzięłam sobie ich rady do serca. Ale trochę niektórzy przesadzają z obrażaniem ale cóż widzę że brak im jest empatii i kierują się jakimś prymitywnym postrzeganiem świata. Teksty typu - i tak wróci do żony - sa głupie bo po co w takim razie 50 % małżeństw się rozpada skoro i tak wszystkie się zejdą w tym naszym pięknym różowym świecie :-) Darujcie już sobie odpisywanie na tym poście bo ja tu już wchodzić nie chce i czytać tego steku bzdur.

50

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Duże łał. To O pani Krysi - to chyba do mnie. Nie jestem żadną Krysią. Żadniutką. Tak jak ty nie jesteś żadną Ciepłą Kobietą.

Nie zrozumiałaś połowy albo nawet większej ilości postów - napisanych przecież jasnym i przejrzystym językiem. Pan doktor Smith - nie jest dla mnie żadnym autorytetem, tak jak nie jest pan doktor Kowalski. Ty nie pisałaś o klimacie - Ty pisałaś że ta nacja gzi się w rodzinie.  Teraz piszesz o tym, że choroba exa uwidoczniła się na skutek zmniejszonego promieniowania UV (a nie efektu zimna - o światło tutaj chodzi) - co moze być jak najbardziej, ponieważ nie od dzisiaj wiadomo że brak słońca na przykład w miesiącach jesiennych sprzyja depresji. Albo tajemniczego doktora nie zrozumiałaś albo nie doczytalaś w wujku Google. Plączesz się waćpani w zeznaniach aż milo. No tajemniczy doktor Smith. Łał. My tu na wsi pewnie poprawnie nawet nazwiska nie przeczytam. Je-ju! Ty to jesteś światowa babka wink

Dziewczyny radziły Ci postawienie sytuacji jasno i wyraźnie Twojemu kochankowi. Ty jesteś kochanką. On niewiernym mężem. Tak się składa - jeśli pewne formalności nie zostają załatwione. Nawet nie ma wniesionej sprawy o rozwód. Nic. Zero. Nul. Facet sypia legalnie u swojej żony - nawet o separację będzie trudno wnieść, bo kobieta udowodni że nie nastąpił rozpad małżeństwa. Sama sobie robisz kuku takim myśleniem. Nie ma co wymyślać związkow partnerskich - Wy nim nie jesteście ani w świetle prawa, ani w świetle ogólnie przyjętych norm społecznych.

I - co jest wogóle najśmieszniejsze - rady aby postawić sprawę jasno, dopełnić formalności i żyć normalnie płacąc zobowiązania - były przecież radami dobrymi. Stworzenie normalnego, ciepłego domu dla dzieci - też było dobrą radą.

Ty jesteś wściekła, bo nikt nie napisał że robisz dobrze. I znowu dziwna sytuacja - bo sama nazwałaś wątek "Życie w patologicznym trójkącie". A teraz gaworzysz o XXI wieku. To jest ta patologia czy jej kurna nie ma ze względu na czasy?

Nie wiem skąd w Tobie taka niechęć do modlących się - sama pisałaś ze zasuwasz zdrowaśki za Waszą miłość. Żeby nie było - ja jestem umiarkowanie wierząca, nie praktykująca, na rozmodlone hipokrytyczne towarzystwo mam alergię.

A już rozmodlona osoba żyjąca dokładnie wbrew swojej religii - to jakiś absurd totalny jest.

Natomiast co do nacjonalistycznych jazd - sama próbowałaś podjudzić towarzystwo pisząc jako ciekawostkę że Twój były To nie dosyć ze cudzoziemiec, to jeszcze Irańczyk i Muzułmanin. Miało to zmienić podejście Forumowiczek do jego osoby na negatywne. To Ty jesteś rasistką moja pani. I manipulatorką, bo to co napisałaś sama - próbujesz wcisnąć w usta innym.

Jeśli nie chcesz kontynuować wątku - wystarczy napisać prośbę do Moderacji, w przeciwnym wypadku wątek będzie "aktywny" i każdy będzie mógł się w nim wypowiedzieć.

51 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-22 21:45:22)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Napisałam swój post o tej treści:

Wielokropek napisał/a:

Odeszłaś od męża, który nagle zachorował psychicznie. Odeszłaś ze względu na dobro dzieci. Rozumiem.
Dlaczego więc, troszcząc się dalej o swe dzieci (chyba, że ich dobro przestało być argumentem) weszłaś w związek z żonatym mężczyzną?
Taka sytuacja nie sprzyja rozwojowi i bezpieczeństwu psychicznemu dzieci.



(By nie było wątpliwości i zarzutów pod moim adresem, postawiłam się na Twoim miejscu.)

Napisałam go, na Twe wyraźne życzenie. Swój pierwszy post zakończyłaś tak:

cieplakobietka44 napisał/a:

(...)Czuję się podle,jak w potrzasku,jak jakaś podła suka. Chcę go zostawić,żeby do siebie wrócili. On rozpacza i mówi że to nie ma sensu bo jej nie kocha i nigdy do niej nie wróci. Z drugiej strony nie uśmiech mi się bycie wieczną kochanką,życie w patologicznym trójkącie...Co zrobić?

Szkoda, iż nie wyjaśniłaś, że chodzi Ci o potakiwanie, o wznoszenie na piedestały za szlachetne postępowanie, za troskę o dzieci. Szkoda, że nie dopuszczasz do siebie żadnej myśli krytycznej. Szkoda, że tak bardzo się boisz czytać zdania, które zasiały ziarno wątpliwości. Bo gdyby to ziarno nie wzeszło, nie protestowałabyś tak bardzo, nie obrzucałabyś inwektywami innych, nie deprecjonowałabyś osób mających inne zdanie od Twojego. Tylko, czy rzeczywiście inne?

Współczuję Tobie tego zamotania i tego szarpania się. Współczuję też (a nawet przede wszystkim) Twoim dzieciom, które widzą codziennie niespokojną matkę, które widzą rozdźwięk między zasadami głoszonymi a przestrzeganymi w Twym domu. Współczuję.

52

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Jeżeli dwie osoby mówia to samo, to wypadałoby się przynajmniej zastanowić, czy nie maja racji. A tu tych osób podobnie mówiących było więcej. Więc jest coś na rzeczy.
Zgadzasz się na poprawną krytykę, czyli jaką ?    Taką, jaka Ci pasuje, więc bez sensu było zakładanie tego tematu.

"Mieszkam juz z nim 4 lata więc raczej nie mam statusu kochanki a partnerki"
Nie, nie jesteś partnerką, jesteś po prostu od 4 lat kochanką i tak będzie dopóki Twój kochanek nie otrzyma rozwodu.
To proste jak drut.
Nie wmawiaj nam, że białe to czarne, a czarne to białe.
A przede wszystkim nie wmawiaj tego sobie.

53

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Nie jestem rozmodloną kobietą.W tamtym zdaniu użyłam słownej przenośni. Nie jestem rasistką. Przeżyłam 10 lat w mieszanym związku  z irańczykiem o pieknym imieniu Reza a 20 lat w odległym od Polski kraju za oceanem. W kraju tym już po roku wspólnego zamieszkiwania nabiera sie nie tylko statusu partnerki ale również prawa do podziału majątkowego. Kraj ten akceptuje związki nieślubne i traktuje je na równi ze ślubnymi. Pod każdym względem prawnym i majatkowym. Związki takie sa powiedziałabym, ze nawet liczniejsze niż te zalegalizowane i nie bulwersują tam nikogo. Gdybym tam była i tam mieszkała z moim partnerem (nie kochankiem) w obecnej sytuacji to ja miałabym wszystkie prawa bez wzgledu na to czy jest zona na papierze czy nie. Wystarczylaby tylko legalna separacja. Jeszcze jedna ciekawostka - nie ma tam czegoś takiego jak orzekanie o winie w trakcie rozwodu dlatego to wszystko jest dla mnie takie nienormalne i dziwne. Moj amerykański rozwód trwał mniej niż 5 minut a mój mąz nawet nie był na nim obecny,ba,nawet nie wiedział że sie odbywa. Żylam w trochę innym swiecie ale pobudka tu Polska. Odnośnie małżeństw w Iranie - większość jest zawieranych w rodzinie. Niech sie nie wypowiadaja osoby ktore niewiele wiedzą na ten temat.Zastanawiam sie jaką przyjemnośc czerpia osoby piszące tu tylko po to żeby wyśmiewać się i obrażać innych. Tak może w jakimś sensie jestem kochanka,w jakimś sensie partnerka.Ale przecież kobietą taką jak wy. Nie jestem tutaj po to żeby czytać posty przesiąknięte jadem jakbym co najmniej zamordowała komuś rodzinę.Nie jestem chyba jedyną "kochanką" na tym forum ale już współczuję tym pozostałym. Zamiast jakichś rad i opinii czytam tylko wredne wypowiedzi sfrustrowanych życiem kobiet które radość i energię czerpią własnie z wyżywania sie na tym forum. Cóż jestem w skąplikowanym związku,cóz mam jakieś swoje problemy jak każdy ale nie spodziewałam się takiej nagonki.Naśmiewania z tego ze miałam męża irańczyka,jak ktos stwierdził smolucha.Nazywania mnie manipulatorką.W tym momencie ten post przerodził sie juz nie w zdrową ciepłą dyskusję ale pole do popisu podłych, mściwych przesiąkniętych nienawiścią bab które tylko myślą jak tu komus dokopać.

54

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

Zamiast jakichś rad i opinii czytam tylko wredne wypowiedzi sfrustrowanych życiem kobiet które radość i energię czerpią własnie z wyżywania sie na tym forum. (...) W tym momencie ten post przerodził sie juz nie w zdrową ciepłą dyskusję ale pole do popisu podłych, mściwych przesiąkniętych nienawiścią bab które tylko myślą jak tu komus dokopać.

Prorok, czycuś?

55

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Ckobieto, dziewczyny wielokrotnie napisały Ci co ich zdaniem (tez te zdania podzielam w 100%) powinna zrobić kochanka żonatego mężczyzny by przestać zyć w patologicznym trójkącie. Pokazały Ci kilka dróg wyjścia i każda jest do wykorzystania. Twój wybór.
Ja przeczytałabym jeszcze raz posty, odrzuciła wszystkie wtrety i zostawiła same dobre rady. Te dotyczące dzieci tez. Znasz to przysłowie "czym skorupka za młodu...itd"? Zastanów się jak dorośli mają żyć w zdrowych związkach jeśli nie nauczyli się tego od rodziców, jeśli nie damy im przykładu jak żyć godnie i z klasą, ulica ich tego nie nauczy, szkoła też nie.

56

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

"łomatko jezusowo jedyno, jak ja się z tym smoluchem nacierpiałam! Co ja przeszłam!! O ja biedna, nieszczęśliwa! Wreszcie miałam sobie szansę życie ułożyć - czas goni, czterdziecha+ na karku. Znalazłam sobie faceta. I pech. Żonaty! Okłamał mnie w imię uczucia wielkiego jak brazylijskie seriale. A na przeszkodzie stoi żona - pieronica nie dosyć że chora (kurdesz co ludzie powiedzą - będzie po wsi gadania, aaatam, wariatka, desperatka, na złość robi, teście jej nie lubią, coś się wymyśli), to jeszcze wrednie i złośliwie nie chce dać rozwodu. A mnie się szczęście należy - każdy ma do niego prawo. A mój wybranek - Polak, Warszawiak, Katolik jak się patrzy. Nie rozwodzi się co prawda już 4ty rok, u żony sypia - ale mówi że bez frajdy generalnie. Czyli git malina".     


Czy coś takiego pisze czlowiek normalny?
Czyste naigrywanie się z cierpienia innego człowieka
Wow Krisssssss...... ku twojej satysfakcji napiszę ci -tak bardzo wiele przecierpiałam w życiu, coś na wzor tej książki "Not without my daughter" albo "Biała Masajka". Nie będę pisała o tym bo to inny temat. Dla ciebie byłoby pewnie bardzo smieszne. Bo śmianie sie z ludzi to twoje hobby. Jestes tu żeby dac swojemu chamstwu upust i powyżywać sie na ludziach. Czy zastanowiłąś sie co piszesz? Nie śmiej sie z ludzkiego cierpienia. Szacunku do ludzi trochę. A tak na marginesie,to co napisałas u góry, nazywajac człowieka smoluchem w Ameryce byloby wystarczającym powodem do wytoczenia ci sprawy w sądzie o rasizm. Zastanawiam sie tez co by powiedział moderator forum.Wiec uwazaj troche. Jesteśmy tu po to zeby pisać a nie obrzucać się blotem.

57

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Wzięłam sobie do serca wszystkie mądre nawet i te krytyczne rady. Właśnie tego tu szukam.Ale nie chamskiego nasmiewania sie i mieszania mnie z błotem. Krytyka a szmacenie kogoś to pewna różnica.

58 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-11-23 08:16:08)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

"łomatko jezusowo jedyno, jak ja się z tym smoluchem nacierpiałam! Co ja przeszłam!! O ja biedna, nieszczęśliwa! Wreszcie miałam sobie szansę życie ułożyć - czas goni, czterdziecha+ na karku. Znalazłam sobie faceta. I pech. Żonaty! Okłamał mnie w imię uczucia wielkiego jak brazylijskie seriale. A na przeszkodzie stoi żona - pieronica nie dosyć że chora (kurdesz co ludzie powiedzą - będzie po wsi gadania, aaatam, wariatka, desperatka, na złość robi, teście jej nie lubią, coś się wymyśli), to jeszcze wrednie i złośliwie nie chce dać rozwodu. A mnie się szczęście należy - każdy ma do niego prawo. A mój wybranek - Polak, Warszawiak, Katolik jak się patrzy. Nie rozwodzi się co prawda już 4ty rok, u żony sypia - ale mówi że bez frajdy generalnie. Czyli git malina".     


Czy coś takiego pisze czlowiek normalny?
Czyste naigrywanie się z cierpienia innego człowieka
Wow Krisssssss...... ku twojej satysfakcji napiszę ci -tak bardzo wiele przecierpiałam w życiu, coś na wzor tej książki "Not without my daughter" albo "Biała Masajka". Nie będę pisała o tym bo to inny temat. Dla ciebie byłoby pewnie bardzo smieszne. Bo śmianie sie z ludzi to twoje hobby. Jestes tu żeby dac swojemu chamstwu upust i powyżywać sie na ludziach. Czy zastanowiłąś sie co piszesz? Nie śmiej sie z ludzkiego cierpienia. Szacunku do ludzi trochę. A tak na marginesie,to co napisałas u góry, nazywajac człowieka smoluchem w Ameryce byloby wystarczającym powodem do wytoczenia ci sprawy w sądzie o rasizm. Zastanawiam sie tez co by powiedział moderator forum.Wiec uwazaj troche. Jesteśmy tu po to zeby pisać a nie obrzucać się blotem.

Masz bardzo duży kłopot z postrzeganiem rzeczywistości. Ogromny. Wyrwałaś wypowiedź z kontekstu - a kontekst brzmiał następująco: Autorka wątku chybaby wolała aby przekaz brzmiał następująco:   i tutaj to co wyrwane, zresztą przecież w cudzysłowiu. Zarówno wytlumaczenie przed fragmentem wyrwanym z kontekstu jak i cudzyslów świadczą o moich intencjach. Tyle na temat.

To Ty szczułaś na byłego męża sugerując nam aby zdanie na jego temat uległo zmianie po miażdżącej wiadomości o jego nacji i wyznaniu. Miażdżąca miała być dla nas - a nie była, wprost przeciwnie. Oburzyłyśmy się na zaproponowany przez Ciebie tok myślenia. Ty po prostu jesteś rasistką. To że przeżyłaś z facetem 10 lat a teraz anonimowo probujesz na niego szczuć ze względu na narodowość i wyznanie - świadczy właśnie o rasiźmie. Teraz próbujesz manipulować wypowiedziami tak, abyś stała się biedną kochanko/partnerką wyśmianą i obrzuconą błotem przez biedne, zacofane i nieszczęśliwe kobiety.

Nie ma pydy. To tak nie działa.

My tu na wsi książki też czytujem i filmy od czasu do czasu oglądam jak włączą prąd z dynamo. Każda z nas ma swoje przeżycia - nikt się z Tobą nie będzie licytował. Zastanawia mnie jedno - mając takie doświadczenia straszliwe (podajesz "Białą Masajkę" za przyklad) jestem szczerze zdziwiona, że napadłaś na inną forumowiczką która opisywała swoje przejścia z mężem alkoholikiem. A przecież normalnym odruchem byłoby współczucie i solidarność - w końcu to też kobieta ktora przeszla gehennę.

Ale nie. Mało tego napisałaś do niej na prywatnego maila i też próbowałaś szczuć tu na forum - owszem w swoim wątku, ale przytaczając JEJ historię, próbowałaś zdeprecjonować zarówno jej przeżycia jak i ją samą. Kto postępuje w ten sposób? Dziewczyna się wypowiedziała - a Ty na prive i jazda. Szczucie to Twoja specjalność jak widać.

Wiele z Dziewczyn wypowiadających się na forum zwiedziło pół świata (w tym ja), miało mężów i partnerów cudzoziemców, o przeróżnych kolorach skóry i kształcie oczu (w tym ja), władamy językami obcymi (w tym ja) i posługujemy się biegle internetem, mamy dostęp do mediów chyba lepszy niż w Hameryce. Tyle gwoli wyjaśnienia w temacie zacofania i "Halo Polska".

Świat moja droga jest wszędzie taki sam. Tworzą go ludzie tacy sami jak Ty czy ja. Kręgosłup moralny - wszędzie taki sam obowiązuje, wszystko jedno czy wyjedziesz do Grecji, Izraela, Afryki czy na Litwę. Jest zło i jest dobro. I nie ma absolutnego znaczenia do jakich bogów się modlisz i czy wogóle to robisz. Jeśli żyjesz w zgodzie z własnym sumieniem - wszystko jest w porządku. A Ty nie żyjesz w zgodzie z własnym sumieniem. I stąd to całe gadanie o prostej przecież sprawie.

Przestałaś szczuć na exa - próbujesz zacząć na mnie. Dam Ci radę - zanim zaczniesz robić to na poważnie - przeczytaj moje wpisy nie tylko w tym, ale i w innych wątkach. Będzie Ci łatwiej dostrzec jak złą jestem i sfrustrowaną kobietą. Jak bardzo cieszy mnie cierpienie i jak lubię kopać leżącego. Normalnie cała ja. Czółko big_smile

59

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

cieplakobietka44 - (z tym ciepłem to bym się do końca nie zgodziła) myślę że twoja słowna walka z forumowiczkami bieże się z tego że tak naprawdę to myślisz o sobie i swoim kochanku dokładnie to co koleżanki tu napisały i o to najbardziej cię "diabli biorą" bo sądziłaś że przeczytasz tu słowa współczucia, usprawiedliwienia co pozwoli ci choć na chwilę lepiej poczuć się moralnie. Poza tym myślę że przemawia przez ciebie paraliżujący strach który miał być mniejszy jeśli tu na tych stronach przeczytałabyś że on (twój kochanek) kocha cię i będziecie razem aż do śmierci - a tu zonk bo nie dośc że nikt nie "obiecał" ci szczęśliwego zakończenia to jeszcze pogłębił twój lęk wewnętrzny że ten "ideał" męskości może po prostu kopnąć cię w cztery litery gdy mu się znudzisz i wróci do żony.
Powiem ci szczerze Kriss na swój "specyficzny" (i w sumie dość łagodny) sposób wytknęła ci wszystkie "grzeszki" których sama jesteś świadoma tylko nie sądziłaś że po krótkim wpisie można tak precyzyjnie odczytać czyjeś cechy charakteru i jego intencje.
I jeszcze co do  rozwodu - prawie każdy wpis sugerował że skoro już jesteście "jakby" razem to On ( ten okaz męskości) powinniem najpierw uregulować sprawy związane z żoną a nie narażać ciebie (i twoje dzieci) na slowa krytyki ze strony otoczenia, ale cóż skoro tego nie robi to po prostu świadczy o tym jaki ma szacunek do żony, ciebie i wszystkich  dzieci zaplątanych w to "bagienko" w jakim żyjecie.

60

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

Wzięłam sobie do serca wszystkie mądre nawet i te krytyczne rady. Właśnie tego tu szukam.Ale nie chamskiego nasmiewania sie i mieszania mnie z błotem. Krytyka a szmacenie kogoś to pewna różnica.

No ,pewnie ze roznica .Tylko ze na tym forum nikt cie nie szmaci .No chyba ze ..... .
Tego typu kobiety nazywa sie   - MITLEID  CRAZY -.

Oczekuja i szukaja litosci ( mitleid - oznacza litosc ) a w rzeczywistosci glupota powiela, nastepna glupote .

61 Ostatnio edytowany przez aletojużbyło (2011-11-23 13:14:11)

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

Ale nie. Mało tego napisałaś do niej na prywatnego maila i też próbowałaś szczuć tu na forum - owszem w swoim wątku, ale przytaczając JEJ historię, próbowałaś zdeprecjonować zarówno jej przeżycia jak i ją samą. Kto postępuje w ten sposób? Dziewczyna się wypowiedziała - a Ty na prive i jazda. Szczucie to Twoja specjalność jak widać.

Ten cytat powyżej to chyba był o mnie...
Dostałam od ciepłej babeczki 3 emaile, pierwszy był bardzo agresywny, w kolejnych dwóch wyczułam raczej rozgoryczenie, próbę    wybielenia siebie czy coś w tym sensie. Ale to tez rozpaczliwe wołanie po pomoc, rozsądek do samej siebie.
   Tak, miałam alkoholika, walczyłam, ale nie maltretował mnie, alkoholizm to choroba sklasyfikowana przez WHO, nie każdy alkoholik bije, sika w gacie, kradnie, znęca się. Nie czułam się zeszmacona przez męża czy coś w tym rodzaju, znam swoją wartość, broniłam swojej godności, jakieś napaści ze strony osób dla mnie nic nie znaczących nie robią na mnie wrażenia bo wiem że postąpiłam słusznie, dzięki czemu teraz moje dziecko ma fajnego ojca w domu, który dla mnie robi kanapki do pracy, podaje świtem gorącą kawę do łóżka, w soboty robi obiady, przejmuje się moimi fochami. Walczyłam o niego nie z nim, walczyłam z jego chorobą.  Wiem też, że gdyby teraz odszedł nie płakałabym, nie walczyłabym o niego, nic by się strasznego dla mnie nie stało bo JA znam swoją wartość i wiem że bez faceta sobie poradzę a on jest takim typem, że po jakimś czasie zatęskniłby za mną ale drzwi miałby już zamknięte...
    Wiem też jak to jest jak mąż odchodzi do innej ALE wiem też jak to jest jak mąż wraca od tej innej bo tam kończy się komfort a zaczyna stawianie warunków.
Rozumiem tez trochę ciepłąbabeczkę, rozumiem też jego żonę. Obie są skrzywdzone i wykorzystywane przez tego faceta, który jak narazie nie ponosi żadnych konsekwencji tak lekkiego życia, szastania uczuciami dwóch kobiet.
Co nie zmienia faktu że ciepłababeczka w naszej kulturze jest jednak kochanką nie partnerką a tamta jest żoną nie ex- żoną.

62

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

nie tylko w ten wątek został założony przez kogoś, kto tak na prawdę nie ma koncepcji na swoje życie i siebie samego, a szuka potwierdzenia, że on jest ten naj i robi wszystko naj. Trochę metoda jak z przedszkola: plosę pani, to nie ja, to on.

Nie jestem pewna, czy podobno ciepła autorka rozumie na czym pomaga pomoc. Otóż droga autorko, pomoc mądrych ludzi, a tych tu jest bardzo wielu i tylko tacy na Twoim wątku się wypowiadali, to dobre rady i konstruktywna krytyka. W postach rady były i konstruktywna krytyka też. Było też bardzo dużo obiektywnej prawdy. Błota nie zauważyłam.

63

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

koleżanko od poczatku budowałas zwiazek na klamstwie. skoro twojemu kochankowi tak dobrze wychodzi klamanie to z kad wiesz czy teraz ciebie nie klamie?

facet mial zone, ruchal sobie a gdy zona w trakcie porodu zostala sparaliżowana i ruchanie z nia przestalo byc przyjemne po prostu ja zostawil. na prawde chcesz zyc z takim czlowiekiem?

przepraszam jezeli kogos obrazilem/zniesmaczylem jezykiem ale ja tak to widze.
tyle.

64

Odp: Życie w patologicznym trójkącie

CiepłaKobieto, jeżeli ten kraj zwany Polską jest Ci wstrętny, to po kiego tu wróciłaś?

Napisałaś swoją historię na forum ogólnym, gdzie każdy ma prawo wyrazić w ten czy inny sposób swoje zdanie.

Większość osób wypowiadających się tu ma za sobą traumatyczne przeżycia, gdzie w tle były kochanki...

Jakaś dziwna pojawiła się ostatnio moda moralna, gdzie kochanki żądają od społeczeństwa wsparcia dla tego co robią...

65

Odp: Życie w patologicznym trójkącie
cieplakobietka44 napisał/a:

. W kraju tym już po roku wspólnego zamieszkiwania nabiera sie nie tylko statusu partnerki ale również prawa do podziału majątkowego. Kraj ten akceptuje związki nieślubne i traktuje je na równi ze ślubnymi. Pod każdym względem prawnym i majatkowym. Związki takie sa powiedziałabym, ze nawet liczniejsze niż te zalegalizowane i nie bulwersują tam nikogo. Gdybym tam była i tam mieszkała z moim partnerem (nie kochankiem) w obecnej sytuacji to ja miałabym wszystkie prawa bez wzgledu na to czy jest zona na papierze czy nie. Wystarczylaby tylko legalna separacja. Jeszcze jedna ciekawostka - nie ma tam czegoś takiego jak orzekanie o winie w trakcie rozwodu dlatego to wszystko jest dla mnie takie nienormalne i dziwne. Moj amerykański rozwód trwał mniej niż 5 minut a mój mąz nawet nie był na nim obecny,ba,nawet nie wiedział że sie odbywa. Żylam w trochę innym swiecie ale pobudka tu Polska. Odnośnie małżeństw w Iranie - większość jest zawieranych w rodzinie. Niech sie nie wypowiadaja osoby ktore niewiele wiedzą na ten temat.Zastanawiam sie jaką przyjemnośc czerpia osoby piszące tu tylko po to żeby wyśmiewać się i obrażać innych. Tak może w jakimś sensie jestem kochanka,w jakimś sensie partnerka.

Nie wiem, gdzie leży ten piękny kraj, który opisujesz ale w Polska i prawie cała Europa ma troche inne podejscie do tego typu problemów, tym bardziej ze poruszasz problem legalnej separacji, a Twój kochanek nie jest w separacji.
Twoja sytuacja przypomina nie tak dawną historie rodziny królewskiej, też toksyczny trójkąt; Karol "Crazy Horse" ksiaże Walii, jego piękna, rozchwiana emocjonalnie zona Diana i mroczna, paskuda rozwalająca te idylle Camilla Parker-Bowlls.
Wszyscy nienawidzą Camille (Twoja rola) , kochają Diane, bo chora, dobra pozornie słaba ( to rola żony ) i Karol który nie wie czego chce.
Mamy przykład faceta, który przez swoje niezdecydowanie , brak działania czy jak to zwał unieszczesliwiał 2 kobiety.
Ty też masz już serdecznie dosć zwiazku w który sie uwikłałaś i tego ze on przez 4 lata skutecznie Cie zwodził obietnicami o rozwodzie z żoną i wspólnym szczesciu, lata mijają o on nie wnosi o separacje ani o rozwód do tego powraca do byłego domu i ciągle teraźniejszej żony (czy ty naprawde uważasz, ze on bedąc u niej czasem jej mówiac wprost nie bzyknie?? ).
Próbujesz za wszelką cene sieie usprawiedliwac; mąż chory psychicznie, przez wsobne rozmażanie sie  ( przyczyna jego choraoby moze byc inna, bo ludzie pod każda szerokoscia geograficzną choruja), zona kochanką-sparaliżowana manipulatorka, trzyma wszystkich w szachu- istna żona właściciela domu z powieści "Dziwne losy Jane Eyer" czy pani Danvers z "Rebeki" i wy dwoje zakochani. Ty jesteś zakochana ale wątpie czy on, bo zakochany facet postępuje inaczej, chce życ w prawdziwym , godnym zwiazku a nie w czymś takim, co Twój kochanek stworzył.

My zacofani kołtuni w Polsce wiemy, ze bedąc czyjąś żoną możemy sie zakochac w innym bez pamieci i jedyne czego pragniemy to byc z nim- ok , ale niech to bedzie uczciwie, bez kłamst, bez zdrad.
Nie ma usprawiedliwnia dla zdrady i ty doskonale o tym wiesz, dlatego tak agresywnie reagujesz na wszystkie posty, przypominasz mi Smuteczka 28, kobiete, która była w podobnej sytuacji i tez ciagle czeeakła az kochanke na wniesie o rozwód i z taką sama agresją reagowała na odpowiedzi (chyba najwiecej dostało sie Kriss).

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie w patologicznym trójkącie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026