Witam kobiety i kobietki.
Z góry przepraszam za moją chaotyczną wypowiedź, chociaż postaram się miej więcej opisać wszystko od początku. ![]()
Jestem z chłopakiem półtora roku, aktualnie mieszkamy razem od pół roku ( pracujemy za granicą obydwoje). Mój problem polega na tym, że chyba za bardzo chciałabym ingerować w Jego życie, tj. często chcę wiedzieć co będzie robił bądź co robił jak mnie nie było, jak dostaje sms-a przeważnie pytam od razu kto napisał, chciałabym każdą chwilę spędzać z Nim itd. On zarzuca mi, że trzymam Go jak 'psa na smyczy'. Fakt, może i ma rację, ale to ma też swoje powody. Na początku związku, On powiedział mi, że u Niego nie istnieje coś takiego jak `zdrada` w związku (logiczne), ja ze swojej strony powiedziałam, że nie toleruję kłamstwa, bo potem jest brak zaufania, wieczne sprawdzanie itp. I było ok, przyjął to do wiadomości że tak powiem.
Tyle że wtedy jeszcze nie wiedział, że związał się z bardzo sprytną osóbką
I po pewnym czasie przyłapałam Go na pewnych mniejszych i większych kłamstwach, o co oczywiście zawsze były awantury, czasem rozmowy, płacze itd. i od tamtej pory, w pewnych sprawach nie ufam Mu całkowicie. Rozmawialiśmy o tym nie raz. Dlatego np. teraz jestem przewrażliwiona na to z kim pisze, bo jakiś czas temu nie wylogował się z portalu i coś mnie podkusiło żeby sprawdzić z kim sobie pisze, no i sobie zobaczyłam, pisał z jakąś jedną, że jak przyjedzie na urlop do Polski to muszą się spotkać, bo `musi pogadać z kimś zaufanym` itp i że przeprasza że tak szybko pisze i z błędami, ale `dziewczyna wyszła z pokoju` - czyli ja. A wiecie o co chodziło? Bo oczywiście zrobiłam Mu awanturę, czego pożałowałam. Chciał się z nią spotkać, ze swoją przyjaciółką od 7 lat, żeby porozmawiać z nią o zaręczynach ze mną, bo chciał jakiejś babskiej porady itp. Wspominał mi rzeczywiście o niej nie raz i o zaręczynach też coś przebąkiwał..Myślałam ,że się zapadnę pod ziemię. Mimo wszystko mam do Niego i tak ograniczone zaufanie. I to jest mój problem, nie umiem Mu znowu stuprocentowo zaufać, chociaż minęło od takiej naszej poważnej rozmowy sporo czasu, po której powiedział, że już zawsze będzie mówił mi prawdę itp, że nie wiedział że ja tak to przeżywam. O dziwo dotrzymuje słowa, bo od tamtego czasu jest naprawdę ze mną szczery, mówi mi wszystko, czasem Go jeszcze `sprawdzam` ale naprawdę nic nie mogę Mu zarzucić. Cieszę sie że w końcu coś wskurałam i jest `ok`. W Jego poprzednim związku (4 letnim) żył praktycznie cały czas w kłamstwie, bo miał straszną dziewczynę. Mówił mi, że następny związek (czyli ze mną) chciał zbudować na szczerości i zaufaniu. Przyznał mi się że na początku Mu to nie wychodziło, `potrzebował na to czasu`, ale że ja Go tego nauczyłam, rozmowami, awanturami, no wszystkim. Mój chłopak jest raczej twardy z charakteru, towarzyski. Dlatego ja jestem tak zazdrosna i tak zaborcza, jak chce wyjsc z kolegami ( co robi i tak rzadko) to zawsze stroje jakies miny, wypytuje gdzie z kim i po co i o ktorej bedzie itp, ostatecznie `pozwalam` Mu wyjsc, ale zazwyczaj juz mojemu chłopakowi sie odechciewa albo rozstajemy sie pokloceni i i tak zazwyczaj szybko wraca bo `nie mial nastroju`. W wielu sprawach czuje sie winna i wiem ze nie powinnam tak Go kontrolowac i ja to widze, staram sie z tym walczyc i robie duuuze postepy jak na dana chwile, bo wiem ze to sie moze zle skonczyc, o czym z reszta sam czasem mi przypomina. Moj wczesniejszy zwiazek wygladal tak samo, tyle ze moj byly byl na moim miejscu co teraz, a ja bylam na miejscu mojego obecnego chlopaka. Nie musze pisac ze sie szybko skonczyl. Czuje ze przez to sie oddalamy, tzn ja chce byc coraz blizej Niego, a chlopak oddala sie ode mnie. Podobno tak jest, ze jak jedna stona z abardzo sie stara, to druga odpuszcza i ja to widze, On nie ma juz takiego zapalu jak na poczatku, jest inaczej.. A na poczatku to ja bylam ta `niedostepna` i to On latal za mna jak głupi. A teraz role sie odwrocily i za bardzo nie wiem co dalej robic, bo tak bardzo boje sie odrzucenia, ze az jestem natretna. Wiem ze moja wypowiedz nie ma ladu i skladu, ale licze na jakas pomoc, zainteresowanie, cokolwiek. ![]()
Podobne tematy
Cześć.
Myślę i myślę nad tym, co Ci napisać... Wiem, co czujesz (chyba). Miałem tak samo... W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że jestem w ślepej uliczce. Zacząłem analizować swoje myśli i podejrzenia. I wiesz do czego doszedłem? Że nie ma sensu tak się bać. Bo to co może się stać - jeśli ma nastąpić - będzie! Miewałem momenty dziwnego niepokoju, gdy byliśmy w oddaleniu. Moja chora (chora?) wyobraźnia podsuwała mi dziwne obrazy... Szalałem. I potem byle pretekst powodował prawdziwą eksplozję kończącą się kłótnią, poróżnieniem, cichymi dniami... Chwilami miałem dość samego siebie i chciałem zerwać znajomość, by już tego nie czuć. Teraz jestem na etapie ...zabawy każdym dniem, z tym, że podświadomie czuję, że moje podejrzenia mogą być prawdziwe. Przestało mi zależeć. Sam jestem tym przerażony. I wiesz co? To działa... Ja sobie odpuściłem. Owszem, staram się, jestem pomocny, jestem. Ale traktuję to inaczej. A dziewczyna chyba czuje moje "oddalenie", bo sama jest bardziej wylewna i jakby bardziej zaangażowana.
"kobieta jest jak cień - gdy ją gonisz, ucieka. Gdy uciekasz - goni cię".
To odnosi się też do mężczyzn...
Weź to pod uwagę i spróbuj okazać mu się inną - podziała, o ile mu na Tobie zależy. Jeśli nie zależy - będziesz mieć jasną sytuację.
Życzę powodzenia.
ix
witam
jedyne co mogę Ci podpowiedzieć to to że nie mozna nic na siłe.PAMIĘTAJ im bardziej będziesz zaborcza tym bardziej go zrażasz do swojej osoby.JAK BEDZIE CHCIAŁ TO " PO CHLEB WYJDZIE DO SKLEPU" I TAM CIĘ ZDRADZI .Zaufanie to podstawa zwiazku bez tego nie masz szans bycia zdrowy układ dwojga ludzi PAMIĘTAJ . JEŚLI ON NIE BEDZIE CHCIAŁ TO tY SAMA NIC NIE ZROBISZ TYLKO SIĘ ZADRĘCZYSZ
Myślę, że powinnaś znaleźć sobie jakieś zajęcie! Kup karnet na basen, na fitness, zapisz się na jakiś kurs tańca. Doskonale Cię rozumiem, bo i byłam zazdrosna i mieszkałam za granicą. Siedząc w domu i czekając na niego sama się nakręcasz. A na bezludnej wyspie nie mieszkacie. Zawsze może napisać do niego koleżanka z pracy, bo o czymś zapomniała i nie ma sensu doszukiwać się w tym ukrytych treści. Tak jak napisała xxxkobieta, będzie chciał Cię zdradzić, to to zrobi i złota klatka go nie powstrzyma. Twoja zaborczość i atmosfera domu wielkiego brata mogą go natomiast skutecznie zniechęcić do Ciebie i tak jak nie wytrzymał z poprzednią dziewczyną, tak ucieknie od Ciebie. A spirala będzie się tylko nakręcać, bo żeby uniknąć kolejnej awantury schowa się z telefonem w łazience, co dla Ciebie będzie już dowodem niezbitym na zdradę! Już zresztą piszesz, że przyłapałaś go na 'kłamstewkach"! Piszesz też, że chłopak jest towarzyski. Jeśli tak, to ludzie będą się do niego garnąć i on będzie chciał być z nimi w kontakcie. Nie ma w tym nic złego! Wręcz przeciwnie. A Ty zamiast się dąsać na niego poznaj jego znajomych. Może zaprzyjaźnij się z dziewczynami jego kolegów. Oni będą robić sobie męskie spotkania, a Wy babskie i będzie fajnie:) No chyba, że masz konkretne powody, by sądzić, że Twój chłopak jest łażącym erotomanem i tylko szuka okazji?!
Wówczas sama bym od niego uciekła ;p. Życzę Ci powodzenia i super udanego związku. Mnie się udało przemyśleć pewne kwestie, ukrócić wyobraźnię i już 13 rok jesteśmy zgraną parą
A tak na koniec mojego wymądrzania się: każdy ocenia przez własny pryzmat, własne doświadczenia. Może i nad tym warto się zastanowić? Czy ktoś Cię już zdradził i czy Ty byłabyś skłonna do zdrady? Żeby móc zaufać innym, trzeba ufać sobie:) Następnym razem, jak zauważysz coś podejrzanego napisz o tym, a my patrząc z boku stwierdzimy, czy masz się czym martwić:)
W Jego poprzednim związku (4 letnim) żył praktycznie cały czas w kłamstwie, bo miał straszną dziewczynę.
a teraz ma niby lepsza??? zamienil stryjek siekierke na kijek...
Mówił mi, że następny związek (czyli ze mną) chciał zbudować na szczerości i zaufaniu. Przyznał mi się że na początku Mu to nie wychodziło, `potrzebował na to czasu`, ale że ja Go tego nauczyłam, rozmowami, awanturami, no wszystkim.
On mowil a Ty sie darlas, robilas miny, kontrolowalas . Tak zdobywalas jego zaufanie, i przekonywalas go, ze mu tez ufasz. Gratuluje swietnej metody na to jak pozbyc sie chlopaka, naprawde skuteczna.
I po pewnym czasie przyłapałam Go na pewnych mniejszych i większych kłamstwach, o co oczywiście zawsze były awantury, czasem rozmowy, płacze itd. i od tamtej pory, w pewnych sprawach nie ufam Mu całkowicie. Rozmawialiśmy o tym nie raz. Dlatego np. teraz jestem przewrażliwiona na to z kim pisze, bo jakiś czas temu nie wylogował się z portalu i coś mnie podkusiło żeby sprawdzić z kim sobie pisze, no i sobie zobaczyłam, pisał z jakąś jedną, że jak przyjedzie na urlop do Polski to muszą się spotkać, bo `musi pogadać z kimś zaufanym` itp i że przeprasza że tak szybko pisze i z błędami, ale `dziewczyna wyszła z pokoju` - czyli ja. A wiecie o co chodziło? Bo oczywiście zrobiłam Mu awanturę, czego pożałowałam. Chciał się z nią spotkać, ze swoją przyjaciółką od 7 lat, żeby porozmawiać z nią o zaręczynach ze mną, bo chciał jakiejś babskiej porady itp.
Jakies bzdurne to jego tłumaczenie, przy tych wszystkich niejasnościach.
Moj tez zawsze tłumaczył, że z kolezanką musi uzgodnić, coś co dotyczy naszego zwiazku, co sie okazało picem na wode - w ten sposób mnie znieczulał na swoje romanse, a te dziewczyny widziały w nim wspaniałego meża i faceta z żona zołzą, która go nie docenia i one mu dadzą to ciepło i zrozumienie.
Mimo wszystko mam do Niego i tak ograniczone zaufanie. I to jest mój problem, nie umiem Mu znowu stuprocentowo zaufać, chociaż minęło od takiej naszej poważnej rozmowy sporo czasu, po której powiedział, że już zawsze będzie mówił mi prawdę itp, że nie wiedział że ja tak to przeżywam. O dziwo dotrzymuje słowa, bo od tamtego czasu jest naprawdę ze mną szczery, mówi mi wszystko, czasem Go jeszcze `sprawdzam` ale naprawdę nic nie mogę Mu zarzucić. Cieszę sie że w końcu coś wskurałam i jest `ok`.
nic nie wskurałas, bo cały czas mu nie ufasz.
tak ma wyglądać całe wasze życie?
W Jego poprzednim związku (4 letnim) żył praktycznie cały czas w kłamstwie, bo miał straszną dziewczynę.
Zawsze to ta druga osoba jest zła, ciekawe, co bedzie mówil o tobie, pewnie to samo, że bylas zła, ograniczałaś go, kontrolowałas - i dlatego musial życ w kłamstwie. Tak naprawde nic nie usprawiedliwia kłamstwa, półprawd i krętactwa.
Niektórzy sa po prostu patologicznymi kłamcami i kretaczami. I nie zależy to od wspaniałości i wyrozumiałości partnerki.
Mówił mi, że następny związek (czyli ze mną) chciał zbudować na szczerości i zaufaniu.
Tak, mijając sie z prawdą i krecąc z kims na boku?
Przyznał mi się że na początku Mu to nie wychodziło, `potrzebował na to czasu`, ale że ja Go tego nauczyłam, rozmowami, awanturami, no wszystkim.
tak, nauczyłas go, ze ma sie lepiej kontrolowac i kombinowac
W wielu sprawach czuje sie winna i wiem ze nie powinnam tak Go kontrolowac i ja to widze, staram sie z tym walczyc i robie duuuze postepy jak na dana chwile, bo wiem ze to sie moze zle skonczyc, o czym z reszta sam czasem mi przypomina.
zrzucil na ciebie winę i odpowiedzialność, sama jestem ciekawa jak sie wasz związek dalej potoczy
bo tak bardzo boje sie odrzucenia, ze az jestem natretna
sa grupy wsparcie dla kobiet, które kochają za bardzo.
z takimi emocjami bardzo łatwo wejśc w toksyczny zwiazek
Dzięki za słowa wsparcia jak i te `negatywne` aczkowliek w części prawdziwe słowa, popracuję nad sobą, bo nie warto przez taką chorą zazdrość psuć coś tak pięknego.
Bo i mi i Jemu na nas zależy i oboje dążymy do tego żeby było lepiej ( i jak narazie nie zapeszając jest wszystko ok.
)
Dokładnie tak ![]()
Każda osoba która kiedykolwiek zdradziła lub była powodem zdrady powie Ci że NIE DA sie upilnować.
Ty masz byc najlepszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznał i jesli Cie zdradzi to KONIEC.
A co on z tym zrobi to juz jego brocha ![]()