Witam. Jestem tutaj pierwszy raz. W sumie pierwszy raz dziele się jakąkolwiek historią z mojego życia na forum internetowym.
Więc sprawa wyglada tak. Podobał mi się facet. Problem w tym, że to wykładowca z mojej uczelni. W akcie pijaństwa napisałam mu jakies 3 bzdurne wiadomości, na które oczywiście nie dostałam odpowiedzi. Poprosiłam "przyjaciółkę" (od roku nią nie jest), by napisała, że to ona sobie jaja z niego zrobiła. Minęło półtora roku, a ja w między czasie zaszłam w ciąże i pokłóciłam się z tamtą dziewczyną. Była zazdrosna o ciążę i obrabiała mi **** nawet przed ludźmi, którzy mnie nie znali. Wróciłam na róznicę programową na uczelnie, i GO widziałam. Oczywiście zanim poszłam na dziekankę też go widywałam, zawsze się patrzył. Mało istotne.
Zaproszenie na 'fejsie' eby zbadać sprawę jak to wygląda po czasie. I cisza, jedna moja wiadomość, że to przez przypadek. 2 wiadomość, że moglby przyjal i ze malo jest takich przyciagajacych mezczyzn. Przyjął. 3 wiadomość, ze trudno się do niego dobić. Żartem. Cisza. To nic olałam sprawę. Chciałam być miła.
Po 2 dniach wchodzę na konto a tam Ban od niego...
Co sie stało? Otóz moja 'przyjaciółeczka' gadała z nim co jakiś czas na gg, jako fake. Stworzyła konto na nk i tak go zaczepiła. Gadała z nim przez telefon ? (Doszłam do wniosku takiego, gdyż wchodząc w system na uczelni zauważyłam, że jest wpisany nie mój numer telefonu SIC!). Znała moje hasło, bo w większości mam takie samo. Przestała na jakis rok się do niego odzywać. I znowu zaczęła. Musiał się zorientowaać, że coś jest nie tak. Zrzuciła wszystko na mnie. Oczywiście już ze swojego prawdziwego konta. Że to niby ja do niego wypisywałam na gg.
Ja mam BANA. I wstyd. Od marca wracam na uczelnię. Na niej się nie zemszczę, bo siedzi w Niemczech.
Miałyśmy układ, że ja nie powiem o jej tajemnicy a ona nie powie wykładowcy, że to ja napisałam, te pierwszy 3 bzdurne wiadomości w akcie pijaństwa, do których się przyznała. Ja tajemnicy dotrzymałam...
Pytanie: Co mam w takiej sytuacji zrobić? To jest facet przystojny i zbyt pewny siebie. Jak trafię na niego i będzie sie patrzył? Np perfidnie w oczy?
Myślałam o tym zeby mu powiedzieć, że jest bezczelny i zobaczyć co zrobić. Mogłabym pociągnąć, że jest nawiny i mógł się pierw do mnie odezwać i zapytać czy to prawda. Bo to już 2ga akcja tej panny, by zrujnowac mi życie na siłę... Oczywiście zachowywać się tak jakby nic się nie stało i jak "DAMA"...
Powiedzcie, co wy byście zrobiły, proszę.