nie moge poradzic sobie z romanse meza.serce mi peka..14 lat i co...bol,niesamowity bol.zostawil mnie inaszego syna 12letnigo,dlugi,bez piniedzy,nie dokaczone sprawy.nie wiem czy dlugo to wytrzymam.byl dla mnie wszystkim.
Podobne tematy
"Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka sposobów zadawania bólu sobie samemu jest Miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha, kto nas porzucił, dla kogoś, kto chce nas opuścić...."
Musisz być silna..nie,nie łatwo się mówi,sama tez przez to przechodzę.Z tym,ze mój związek był sporo krótszy i nie mam dziecka.Ale musisz wycierpieć swoje,swoje wypłakać,by zacząć stawać na nogi.Tego niestety niczym nie przyśpieszysz..ale pamiętaj,ze masz syna i teraz dla niego musisz walczyć,by wstawać każdego dnia z uśmiechem na twarzy...nie będzie łatwo,ale dasz radę..poczytaj inne wątki,to naprawdę pomaga...
Cała prawda, czytanie różnych wątków, na tym portalu pozwala mi niejednokrotnie przetrwać ciężkie chwile, których na szczęście miewam już co raz mniej.
Niewątpliwie potrzebujesz czasu, który pozwoli Ci zrozumieć i pogodzić się z sytuacją.
Ból - podobnie jak radość, miłość, życie i cała reszta - ma to do siebie, że mija.
Nie dam Ci mądrej rady, żebyś miała nadzieję, wierzyła, czekała na dzień, kiedy wzejdzie wreszcie słońce, bla, bla... bo jak boli, to ból zasłania oczy i takie gadanie nijak nie przybliża nad do zobaczenia czegoś więcej...
Ale radę w ogóle Ci jak najbardziej dam. Po prostu żyj, funkcjonuj. Wstajemy rano, prysznic, śniadanie, do pracy, z pracy, TV, kima. I tak następnego dnia, kolejnego i kolejnego. Dzień za dniem. Całą swoją pozostałą siłę skup na tym, żeby jakoś dać radę wykonywać te prozaiczne czynności.
Któregoś dnia obudzisz się i będziesz się zastanawiać, czy ten ból był realny, czy tylko Ci się śnił. Ty tego jeszcze nie wiesz, ale gwarantuję Ci, że tak właśnie będzie.
witaj
uwierz mi z dnia na dzien bedzie lepiej sama o tym wiem
maz porzucil mnie w ciazy
pierwsze dni byly trudno pozniej juz coraz latwiej sa jeszcze nadal takie chwile ze placze wrecz rycze nie chce wstac z lozka zasnac na wieki ale to przechodzi...poza tym masz syna masz dla kogo zyc jestes moj potrzebna...caluje mocno
Ja również Ciebie rozumiem. Też przechodzę przez to samo. Mnie mój partner zostawił z dwójką malutkich dzieci. Wyprowadził się i to bardzo niedaleko. Codziennie muszę patrzeć na niego i jego nową miłość, którą znam osobiście.
Za takie kończenie starego związku powinno się takich gości kastrować i pozbawiać wszelkiego majątku. Może dotarłoby do nich jak krzywdzą własne dzieci i nas.
Dla takiego postepowania niema usprawiedliwienia.
Ale radę w ogóle Ci jak najbardziej dam. Po prostu żyj, funkcjonuj. Wstajemy rano, prysznic, śniadanie, do pracy, z pracy, TV, kima. I tak następnego dnia, kolejnego i kolejnego. Dzień za dniem. Całą swoją pozostałą siłę skup na tym, żeby jakoś dać radę wykonywać te prozaiczne czynności.
Któregoś dnia obudzisz się i będziesz się zastanawiać, czy ten ból był realny, czy tylko Ci się śnił. Ty tego jeszcze nie wiesz, ale gwarantuję Ci, że tak właśnie będzie.
To prawda - trzeba poddać się fali codzienności, nawet jeśli myślimy, że nie umiemy pływać. W tym momenice nie umiemy i nie próbujmy sie nauczyć. Po prostu odpuśćmy i dajmy się nieść.
Sama jestem w fatalnym stanie spowodowanym rozstaniem. Wszystko boli, pali, nie spię, nie jem, myślę, czekam, nie chce mi się wstawać, nie chce mi się kłaść, nie chce mi się wychodzić - nic mi sie nie chce tylko zasnąć i nie obudzic się..., ale wstaje, idę, pracuję, patrzę, wracam, zasypiam i każdego kolejnego dnia, gdy uda mi się wstać mówię sobie "walcz o siebie! to minie".
to musi sie skończyć - u nas wszystkich zdjętych dzis bólem.
Jesteśmy tu i wspierajmy się słowem, otuchą, obecnością.
byl dla mnie wszystkim.
To błąd ;( może zabrzmi brutalnie,lepiej jak zostawił niż miałby prowadzić podwójne życie, czyli dodatkowo Was oszukiwać
Musisz być silna dla Siebie i dziecka
Powodzenia
Dla nas wszystkim są dzieci...............to jest naważniejsze. Liczysz się także ty, musisz w sobie odnaleźć tą siłę która pomoże przetrwać te ciężkie chwile, samotne wieczory i noce pełne bólu. Wiem co czujesz, byłam w podobnej sytuacji. Teraz minęły 3 miesiące, minęła złość i rozpacz, ale ból pozostał. Rozpoczęcie wszystkiego od nowa jest ciężkie - ale warto. Trzymaj się, jestem z Tobą.
Ten ból pamięci jest straszny... ![]()
Napewno, wiem cos o tym ale nie dajmy się zwariować ja sie staram żyć swoim życiem nie myslec o byłym a jak nachodza mnie myśli to przypominam sobie jak mnie zranił i upokorzył i to działa natretne mysli uchodzą. Dobrze też jest rozmawiac to też pomaga.Dżoja będzie dobrze najwazniejsze nie załamywać sie sa dużo gorsze rzeczy i problemy. mamy nasze kochane pociechy ja się bardziej teraz martwie o synka zrobił sie przez to agresywny i musze iść do psychologa z nim . Buziole wam wszystkim słoneczko świeci i szafa gra ![]()
Zgadzam się z poprzedniczkami, musisz wytrzymać, teraz przechodzisz najtrudniejszy okres, Twojemu synkowi jest równie ciężko i musisz być silna dla niego. Zrób też coś dla siebie, idź do kosmetyczki, zmień fryzurę, zacznij nowy etap w życiu:) niech mąż widzi że na nim świat się nie kończy. Nie myśl o nim, spędzaj dużo czasu z synkiem i wytłumacz mu jak najwięcej się da bo na pewno interesuje go gdzie tata, czy wróci... zorganizujcie sobie wycieczki, wypady do kina. Zobaczysz że będzie Ci lepiej i maluszkowi:)
witam wszystkich.i dziekuje za dobre slowo.wiem ze czas leczy rany..ale jak sobie poradzic jesli sie kocha takiego czlowieka.tkwilam w tym kilka miesiecy dawalaam szanse,rozmawialam,plakalam.slyszalam tylko zapewnienia ze to skonczone itd.ale moja kobieca intuicja mowila co innego.kilka dni temu znalazlam w kieszeni jego kurtki druga karte telefoniczna.i koniec!!
Kochana......miałam dokładnie to samo. Na początku dawałam mu jeszcze jakąś szanse, ale jego kłamstwa zabiły wszystko, zrozumiałam że tak nie da się żyć. Pomyśl czy możesz mu jeszcze zaufać? Ja nie mogłam.
jak mozna zaufac po zdradzie?czytam wasze porady i troch ale to troch pomaga.nawet nie moge pisac bo wyc mi sie chce.
Pisz..naprawdę,jak najwięcej...nawet nie wiesz jak to pomaga...wyj i płacz pisząc,ale pisz...nie trzymaj w sobie...
Ja nie wiem czy można zaufać po zdradzie...podobno są takie co tak zrobiły i żyją razem szczęśliwi,choć ja osobiście nie znam takiego przypadku...ja zerwałam z chłopakiem,który od tygodnia zaczął umawiać się z inną dziewczyną,z tego co wiem ich jedyny kontakt cielesny to było trzymanie się za ręce,ale ja nie chciała w to bardziej brnąć,zerwałam i właściwie nie widziałam szansy na nic innego,jak sie potem okazało słusznie,bo doszło do czegoś więcej...
Moim zdaniem nie ma już zaufania po zdradzie. Może jest jeszcze miłość do człowieka z którym byłaś przez tyle lat i dzięki któremu masz cudowne dzieci.......ale to tyle. Ból, rozczarowanie, zawód, biorą w takiej sytuacji górę. Jak tu żyć z człowiekiem który poświęca nasz związek, miłość, rodzinę dla innej. Nawet kiedy przeprasza, obiecuje że już nigdy, że kocha itp. to tylko słowa.....słowa które raczej już nic nie znaczą. Na początku także myślałam że mój był dla mnie wszystkim, ale to nie prawda. Przyzwyczajenie że jest - to sprawiało że nie umiałam bez niego żyć. Czas leczy każde rany. I choć pozostaną po tym wszystkim blizny na całe życie to jednak potrafimy żyć nadal. Wiem że teraz dla ciebie wszystko jest trudne, przeżyłam dokładnie to samo, pisz jak najwięcej o tym co czujesz, o twoich obawach, lękach, myślach bo to pomaga. My zawsze tu jesteśmy, odpiszemy ......................... nie daj się.