Witam, jestem w związku już 6 lat, jesteśmy już dorośli przed 30-stką, ostatnio niestety zaczęło się psuć, jako że jesteśmy razem już dłużej starałem się przeprowadzić rozmowę z partnerką, chodziło mi o to że ona słucha głównie taty, koleżanek a na końcu jestem ja, ma już swoje lata i z racji że chcemy wspólnie zamieszkać chciałbym wiedzieć że potrafi samodzielnie myśleć, że stworzymy jedność i po prostu będziemy wspólnie decydować o naszych problemach, wiadomo że takie się znajdą jak już będziemy na swoim, poruszyłem jeszcze temat seksu raz na miesiąc (kiedyś częściej), oraz tego że trochę się zaniedbała ostatnio, nie było to w formie wyrzutów, raczej w formie rozmowy, ja również postanowiłem bardziej się starać, regularnie ćwiczę, robię jej masaże po pracy, rzuciłem fajki- ciężko było, jestem ogólnie miły i czarujący (żart).
Ok, pogadaliśmy, ona przyznała mi rację, postanowiła bardziej się starać, ja zadowolony, był fajny sex nawet ![]()
Aleee po tygodniu może dwóch, znowu to samo ! przykład, ja z racji że miałem rower i lubiłem na nim jeździć, namawiałem moją na wycieczki rowerowe, bez skutku, więc rower sprzedałem, po co ma zalegać w piwnicy, alee jej nowa koleżanka (tydzień ją zna) ma rower więc ona nagle może jeździć i jej rower nie przeszkadza, nic z tego nie rozumiem, takich przykładów jest więcej, np. przy niej nie mogę przeklinać (szanuje to bo w sumie to nawet fajne taka kultura) alee teraz w nowej pracy ma koleżankę ona przeklina więc moja nagle też może ! o co tu chodzi ? heh ... sama ustala reguły i sama je łamie ? uważa się niby za osobę z żelaznymi zasadami ...
z seksem też lipa, no może jak ja inicjuje i ogólnie wspinam się na wyżyny swoich umiejętności to ok, ale z jej strony pustynia ... (zdrada z jej strony odpada) mnie to już męczy, ogólnie seks mi obrzydł, czuje sie wkurzony i mam już dosyć, rozmowa, zero poprawy, rozmowa i to samo ile można ?
powiecie że to niby pierdołki, ale chyba związek to dwie dusze a nie koleżanka czy tata, mama, ciocia wujek ? to sie tak jakos nawarstwia że tych problemów przybywa...
już z tak z czystej złośliwości chciałem powiedzieć czy na seks mam się umawiać z jej menadżerem koleżanką ... ehhh juz naprawdę jestem bliski skończenia tego, nie rozumiem tych kobit wcale ![]()
Podobne tematy
Jeżeli chodzi o seks to na pewno bierze pigułki, prawda? Jak bierze to niech odstawi i ochota sama wróci, gwarantuję.
Co do reszty... hmm... wygląda na to, że większym "natchnieniem" i "autorytetem" dla Twojej dziewczyny są jej znajomi i rodzina. Wszystko co Ty powiesz i wymyślisz jest nudne i głupie. To samo wymyślone przez innych staje się fascynujące i Ciekawe. Dopatrywałabym się tutaj znudzenia w związku i zmęczenia materiału. Jak zamieszkacie razem to nie będzie lepiej. Myślę, że jesteście jedną z takich "przechodzonych" par...
Zgadzam się z poprzedniczką jeżeli zamieszkacie razem będzie tylko gorzej....
Jeżeli kochasz ją i chcesz z nią dalej być spróbuj jeszcze raz porozmawiać. Powiedz co Ci leży na sercu, jak widzisz Wasz związek. Zadbaj o to, żeby liczyła się z Twoim zdaniem, a nie na pierwszym miejscu stawiała rodzinę, koleżanki i i.t.p.
No mi się wydaje że nie ma sensu zadbać tylko to po prostu nieuchronny koniec tej sześcioletniej historii, a szkoda ![]()
Cos chyba Wam umknelo i nie bardzo sie straliscie ostatnio - skoro ona woli kolezanki niz ciebie a sex jest sporadyczny.
Niestety tak bywa - ludzie nie doceniaja ze maja siebie - i sie wszystko sypie........
wiesz to sie raczej sypie już od półtora roku, po prostu gdy nadchodzi czas trudniejszych wyborów i decyzji to jak widać można się zdziwić że jednak nie jestem numerem jeden, no nic lepiej teraz niż po ślubie ![]()
jasne ze lepiej teraz niz po... :-)
Może to też to,ze nie nudziła się Tobą, 6lat razem,a ona ani ślubu ani nic,dziwne, Ty chcesz dla niej dobrze,a ona znów odwrotnie,ma to gdzieś,może to wpływ tych koleżanek, wybadaj jakie one są i czy aby to tylko koleżanki, bo wpływ toważystwa to dużo daje do zrozumienia,bo z kim przystajesz takim się stajesz,więc może z tobą jest jej dobrze,bo ma kogoś bliskiego,ale też chce się rozerwać,bo brakuje jej wolności. Szczera rozmowa,tu napewno dużo da
no szczera rozmowa już była kilka razy, niby myśli o wspólnym zamieszkaniu o ślubie niby też, ale jej czyny o tym nie świadczą, teraz np. ma wyjechać na szkolenie pół roku (może ale nie musi) i raczej wyjedzie, więc ciężko tutaj cokolwiek wyjaśniać, a nowa koleżanka to stara panna koło 40stki ![]()
Według mnie ona nie jest gotowa na slub i nie jest tez pewna ze ty jestes tym jedynym. Malo seksu, czulosci, swiadczy o wypaleniu z jej strony. Kochająca kobieta pragnie dotyku, czulosci a Wy macie seks raz na miesiac. Przez 6 lat moze narosly jakies nieporozumienia miedzy Wami, jakies watpliwosci - dlatego ona nie chce decyzji o slubie. Ma watpliwosci i ucieka do kolezanek. Tak mysle.
znaczy czułości to chce ale dla mnie to trudne bez seksu tylko sie non stop przytulać czy leżeć, tu raczej chodzi o brak lojalności w stosunku do mnie, brak konsultacji przy kluczowych decyzjach dla związku
To "wytęp" jej kolezanki bo pewnie jej w glowie mieszaja, jak znam baby ;-)
to jest karalne
i nie sądzisz że w tym wieku powinna juz sama umieć rozróżnić manipulacje i gierki ? przecież nie mogę jej koleżanek wybierać ![]()
Wiem, zartowałam. Jasne, ma tyle lat ze powinna widziec ze kolezanki i pierdólki :-) swoja droga, ale najwazniejszy jest facet...
zresztą jak wyjedzie to po co mam się wysilać, nie wierzę w związki na odległość, ja kobietę muszę mieć w "rencach" dotykać, czuć, miętolić, cyckać, całować, podgryzać, połączyć się fizycznie i duchowo, to dla mnie ważne jest ![]()
Fakt, pół roku na wyjezdzie to długo. 1-2 miesiace do wytrzymania. skoro jedzie na az tak dlugo to chyba na nia ta rozłaka nie wplaynie negatywnie. Chyba faktycznie przechodziliście ten związek...........
znaczy niby będzie mogła przyjeżdżać, ale raz na miecha czy dwa, to tylko namiastka związku, lizanie loda przez szybę ![]()
No skoro wyjedzie na pół roku i wybierze szkolenie,od związku,to ewidentnie przestało już jej na czymkolwiek zależeć, skoro rozmowy nic nie dają,to widocznie, miłość wygasła. Albo jest jeszcze taka opcja, skoro ta jej koleżanka jest stara panna, to może właśnie zazdrości Twojej pannie Ciebie i chce rozbić Wasz związek. Pomysł też o tym pod tym kontekstem,odkąd zaczęła pracę,wszystko się zaczęło psuć,wcześniej było ok, tak jak mówię,pewno to ta koleżanka buntuje ją przeciw Tobie,by spróbowala od nowa życia, a nie tkwiła w związku.
No też tak podejrzewam, tylko musiałem się jak gdyby upewnić tutaj, najbardziej szkoda tych sześciu lat, bo to kupa czasu, zmarnowanego czasu ![]()
Wiesz, ludzie wyjezdzaja do pracy np zagranice na 2 miesiace/pol roku i sie nie widza i nadal w zwiazku są....
motylek79 rozumiem lecz trzeba go mocniej pielęgnować, wydaje mi sie że osoba wyjeżdżająca powinna tym bardziej utwierdzić w uczuciach partnera który ma czekać
Nie dziwię Ci się,ze szkoda,ją sama jestem z facetem 4 lata i jak bym go straciła złapała bym dola,ale skoro ona wybrała już,to nie ma co się wysilać, jeśli nic już nie da się zrobić, to cóż, trza się pogodzić z jej decyzja. Widocznie nie była pewną Ciebie,
Zgadzam się z Tobą. Dla mnie pol roku rozlaki to tez byloby za długo. Ty musisz zdecydowac czy jestes sczesliwy z nia czy nie. bo jesli nie to lepiej teraz odejsc niz po slubie. 6 lat nie traktowalabym jako zmarnowane ale jako kolejne doswiadczenie.
Sama rozwalilam swoj zwiazek po wlasnie 6 latach, To Tobie powiem.
Wydaje mi sie że najlepiej nam się układało jak byłem potrzebny do wsparcia, czyli okres studiów, teraz jest jz po studiach to ma pracę, nowych znajomych, więc pewności siebie więc automatycznie ja ide do wora ![]()
To poczuła wolnośc, nie potrzebuje Ciebie.
wiesz może potrzebuje do zdalnego wsparcia, jako rezerwa w obwodzie jakby cos nie wyszło ![]()
Ale widze ze z humorem podchodzisz, to nie jest z Toba źle. :-) Skoro seksu było mało i wybierała kolezanki zamiast Ciebie to może nie masz co żalować???
28 2011-11-08 17:58:13 Ostatnio edytowany przez legion (2011-11-08 17:58:36)
wiesz po prostu to przemyślałem (nie bez bólu) i zasadniczo, chwilami sie czuje jak już bym był sam, podliczyłem za i przeciw i wyszło że jak mam z nią być dla rozmów i przytulania to sobie lepiej misia na allegro kupie, ja jestem taki że albo wszystko, albo nic, nie potrafię na pół gwizdka tworzyć pseudozwiązek bez zaufania i stabilności.
Może lepiej byś teraz się otrząsnął,poznał inna dziewczynę,a nie męczył się i zamartwial
Tez tak myslę - szkoda zycia na poł gwiazka. powodzenia zyczę :-)
Izabela22 no własnie te męczenie się z zastanawianiem co dalej jeszcze wymyśli jest bez sensu.
motylek79 dzięki, pewno za kilka tygodni założę temat "jak mi źle, chce żeby wróciła" ![]()
To skoro tak Ci na niej zależy,to walcz o nią,nie pozwól by wyjechała. Zaskocz ją czymś,by na nowo Cię pokochała i zatęsknila za Tobą
To skoro tak Ci na niej zależy,to walcz o nią,nie pozwól by wyjechała. Zaskocz ją czymś,by na nowo Cię pokochała i zatęsknila za Tobą
Tylko po co? Takie odgrzewane kotlety po 500 razy... Poza tym niech wyjedzie, to pomoze Autorowi spojrzeć na wszystko z dystansu.
Nie ma co tego ciągnąć, bo już lecicie na oparach.
No tak,ale autor sam parę postów wcześniej pisał,ze pozwoli jej wyjechać,to potem będzie się zamartwial i będzie mu źle,ze pozwolił jej odejść i będzie chciał jej powrotu.
Ja uważam że jeśli z nią zerwiesz, powiesz dlaczego co i jak, to ona przyzna Ci rację i zatęskni za parę miesięcy i potem już będzie się starała bo najpierw trzeba coś stracić żeby zobaczyć ile jest warte
Nie ma co walczyc o cos co jest juz zapsute. Jej wyjazd to czas na przemyslenie.
Ja uważam że jeśli z nią zerwiesz, powiesz dlaczego co i jak, to ona przyzna Ci rację i zatęskni za parę miesięcy i potem już będzie się starała bo najpierw trzeba coś stracić żeby zobaczyć ile jest warte
Gorzej jak Autor się nastawi, że ona zatęskni i zobaczy co stracila, a ona wcale nie zatęskni i bardzo ucieszy się z rozstania ![]()
Ja sie tam nie nastawiam na nic, tym bardziej że te sześć miesięcy to szkolenie w szkółce policyjnej, a co sie wyrabia w szkółce i w tym środowisku to nie jeden temat już był, więc to raczej koniec tej historii ![]()
No to nie pozostaje mi nic innego,jak tylko współczuć Ci,ze tak się skończyła Twoja miłość,ale za razem życzę Ci byś się szybko otrząsnął i poznał łaskę,która będzie warta Ciebie i dla której będziesz najważniejszy :-)
a dzięki ![]()
Teo, jeśli nie zatęskni to znaczy że nie warto myśleć o związku z nią;) bo nic na siłę przecież