Witam. Potrzebuję pomocy, ponieważ nie potrafię się uporać z katastrofą jaką na siebie ściągnęłam - tak, mam świadomość, że moje wychodzenie z sercem na dłoni to głupota, wiara w dawaną przez kogoś nadzieję to śliska sprawa a wszystko razem doprawia ta cholerna naiwność - mianowicie wyszło szydło z worka jak to mówią. Facet, który starał sie o mnie, poznawał mnie i moją rodzinę nawet, okazał się z tych którzy nie marnują czasu na związki, tylko zmieniają dziewczyny jak popadnie, liczy się tylko tyłek... Nie umiem sobie poradzić z tym, że będę zmuszona przez jeszcze jakiś czas widywać go na imprezach bo mamy wspólnych znajomych i ze bede musiala znieśc jego olewactwo i unikanie wzroku. Nie mam pojęcia jak zachować się w tej sytuacji. Targają mną mieszane uczucia. Mam ochotę się jakoś zemścić, lecz nie wiem jak. Gdy opada gniew, jestem wściekła na samą siebie ale jednocześnie mam ogromny żal, że on mnie tak potraktował. Jestem osobą która NIGDY sobie na takie coś w życiu wcześniej nie pozwoliła, brzydka nie jestem, ale mam szczere uczucia i nie szufladkujcie mnie do tych najgorszych, bo wystarczająco już sama sobie nawrzucałam... Pomińcie prosze sugerowanie od razu jaka to ja nie jestem łatwa, bo jak człowiek obdarza kogoś uczuciem to bardzo sie stara i nie widzi czyhającego niebezpieczeństwa... Ktoś podobnie dał się nabić w butelkę? Jak sobie poradzić z tym ciężarem? Wiem, że nie jest wart moich łez, bo nawet nie miał odwagi tego zakończyć, tylko olał, lecz wszędzie go pełno i mimo wszystko te łzy cisną mi się do oczu. Jak to przetrwać? Jak się zachować, aby jakoś wyjśc z tego z twarzą (w porównaniu z moją poprzedniczką, która wciąż za nim lata i udaje przyjaciela, a mnie z zazdrości oczernia.. bo jeszcze nie wiem co będzie z moją nastepczynią która oczywiście już jest...), bo nie umiem odpuścić.
Podobne tematy
Potrzeba czasu. I musisz zacząć inaczej myśleć- to nie jest Twoja wina. Bawidamek z niego i tyle...
Jeśli jest nieuniknione, że będziecie się widywać, to radziłabym nawet w jego towarzystwie: plecy proste, pierś do przodu i uśmiech. Nawet jeśli to tylko będzie próba przetrwania w jego obecności, a później będziesz wracać ze złością lub płaczem do domu.
Uczucie to uczucie- z czasem potrafi przeminąć. Potrzebuje tylko czasu i nierozdrapywania ran.
Skoro sama uważasz, że on nie miał odwagi i Cię olał- to Ty zdobądź się na odwagę i spróbuj odmienić swoje życie- bez niego ![]()
Jeżeli nie musisz nie chodź na te imprezy, ale z drugiej strony czemu odmawiać sobie przyjemności tylko dlatego, że jakiś debil tam będzie? heke ma rację, głowa do góry, plecy proste, uśmiech i OBOJĘTNOŚĆ. w domu przed i po możesz wyć i płakać, ale nic tak nie dociera do żywego jak obojetność. Z resztą sama dobrze wiesz jak się czujesz, gdy jest obojętny wobec Ciebie. Może jemu sprawia przyjemność Twój ból? Ilu takich popaprańców jest. Ale jeżeli będziesz się głośno śmiać i równo olewać to w nim być może coś się ruszy i pomyśli "hmm czy nie byłem dla niej aż tak ważny jak się wydawało?", a nic nie boli faceta jak urażona duma. Poza tym wyjdziesz z tej sytuacji z twarzą i siłą na przyszłość.
Nie przejmuj się, nikt Cie nie posądza, zdarza się czasem, nikt tego nie przewidzi. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie Ty pierwsza, nie ostatnia
Co nas nie zabije to nas wzmocni. Będzie dobrze, zobaczysz ![]()
Mam wrazenie, ze czytam moja wlasna historie...
Pytasz czy ktos dal sie tak nabic w butelke?
Niedaleko szukac- trzecia odpowiedz na Twoim watku i oto jestem...
Pamietam doskonale to uczucie. Bylam wsciekla na siebie, na niego, na znajomych, na caly swiat. Natretne pytania: "jak on mogl?" i "dlaczego na to pozwolilam?" przewijaly sie przez moja glowe bez przerwy. Zawsze myslalam, ze jestem raczej realistka, ktora twardo stapa po ziemi, wiec jakim cudem mi sie to przytrafilo?
No wlasnie... Najgorsze jest to, ze kiedy jeszcze tkwilam w tym bagnie nie zdawalam sobie sprawy kogo z siebie robie. Wtedy bylam w stanie zaplacic kazda cene za chwile z nim spedzona. Na jego olewanie mojej osoby mialam milion wytlumaczen- wiecej nawet niz on sam. I do samego konca bylam przekonana, ze zalezy mi na nim, wiec to przeciez nic takiego...
Do dzis nie wiem gdzie na ten czas zniknela moja niezawodna intuicja, jakim cudem wpakowalam sie w takie gowno za przeproszeniem i dlaczego nie bylam w stanie przewidziec skutkow tej sytuacji...
Minelo juz sporo czasu od tego zdarzania, jestem teraz w stanie spojrzec racjonalnie na to, co nas spotkalo. Wiem jedno- nie warto bez przerwy wytykac sobie tej glupoty. Wiesz co zrobilas i
jakie to mialo dla Ciebie skutki, a to wystarczy, zeby nastepnym razem w pore zapalilo Ci sie czerwone swiatelko. Sadzac po tym jak sie teraz czujesz jestem pewna, ze nie bedziesz juz na tyle naiwa, zeby zafundowac sobie to kolejny raz.
A co do spotykania go na imprezach... Radze jak Dziewczyny: totalna obojetnosc. Zachowuj sie tak, jak on, czyli pokaz, ze obchodzi Cie tyle co zeszloroczny snieg. Olej go zupelnie z usmiechem na twarzy- to bedzie prawdziwa zemsta.
Daj sobie czas, zeby ochlonac. Masz teraz ochote go zabic- ta wscieklosc jest naturalna i chociaz ciezko w to uwierzyc to za jakis czas zapomnisz o dupku.
wiesz co ci powiem... w tej sytuacji chyba nie da się komuś pomóc a co najwyżej wesprzeć i tyle mogę bo sama teraz przeżywam coś takiego. Wszyscy też mi mówią że bedzie dobrze, ale kiedy to bedzie. Mnie przeraża myśl że prawie każdy jest taki sam i nie wiem czy zniose drugie takie rozczarowanie. Ale widocznie tak miało być. Musimy sie jakoś trzymać i odbudować na nowo nasz świat
Wszyscy doradzają mi olewanie, ale czy rzeczywiście jest to coś, co go trafi? Nie chce zeby sobie pomyślał, ze puszczam też to płazem.. Nie wierze, to jest dla mnie takie chore. Pół roku poznawać drugą osobe, spedzać tyle czasu z nią, uszczęśliwiać i potem potraktowac jak zepsutą zabawkę...
Mysle, ze olanie to jedyna opcja, ktora do niego trafi.
Zastanow sie co Ciebie najbardziej drazni w tym jego zachiwaniu?
To, ze teraz ma Cie gdzies, ze nie obchodzi go, ze Ciebie zranil, nie zastanawia sie jak sobie radzisz, jednym slowem, ze ma w nosie to czy i jak bedziesz zyla. Jak bys to nazwala?
On Cie zwyczajnie olal.
Zrob wiec to samo!
Oczywiscie sa jeszcze inne opcje: mozesz zaczac go unikac, mozesz pisac wiadomosci uzmyslawiajac go o tym jak bardzo Cie zranil, mozesz plakac przed nim, mozesz zrobic mu scene na ktorejs z imprez...
Tylko pytanie: po co?
Zeby jeszcze bardziej napawal sie tym co Ci zrobil?
Zeby myslal o Tobie jak o histeryczce, ktora nie potrafi sie pogodzic z rozstaniem?
Uwierz- to nie jest Ci do niczego potrzebne.
Myślę, że olewanie do niego trafi nawet jak nie da po sobie poznać. Bo z tego co widać to taki typ "zdobywcy". Zdobywa, rozkochuje, a potem rzuca, a ona płacze i błaga o powrót, jest smutna i błądzi za nim wzrokiem, a jego ego roooośnieeee! Więc jak taki "zdobywca" zobaczy, że wcale nie płaczesz, że wcale nie wodzisz za nim wzrokiem i w ogóle masz go w głębokim poważaniu to jego "sukces" będzie znacznie pomniejszony, a to boli.
Zemstą możesz się tylko pogrążyć. ŻADNYCH przytyków w strone jego nowej "wybranki", żadnych tekstów w stylu "zobaczysz! ciebie tez zostawi", bo się tylko ośmieszysz. Zero reakcji. Tak będzie najlepiej i najbezpieczniej.
jeszcze do tego za parę dni ma urodziny - moze byc troche niezrecznie na spotkaniu ze znajomymi po tych urodzinach, wiadomo nagle ktoś może z tematem wyskoczyć czy z życzeniami. co z tym fantem zrobić?
jeszcze do tego za parę dni ma urodziny - moze byc troche niezrecznie na spotkaniu ze znajomymi po tych urodzinach, wiadomo nagle ktoś może z tematem wyskoczyć czy z życzeniami. co z tym fantem zrobić?
Ale jak to? To idziesz na jego urodziny?? Nie rozumiem problemu. Jeżeli znajomi będą coś mówić, że życzą Wam szczęścia czy coś to się odpowiada grzecznie, że już razem nie jesteście...
Hejka!!
Wiesz co taki facet nie jest warty zachodu !!
Zrow poprostu to samo, OLEJ GO !!
A jak bedziecie razem na tych samych imprezach - baw sie jak nigdy, smiej sie, tancz. Udawaj ze nic sie nie stalo!
Nie dawaj mu satysfakcji interesujac sie nim, bo dla niego to by bylo najlepsze..
niech sam zobaczy co stracil ![]()
Powodzonka;)
Teo nie idę na urodziny, ale wiesz jak to jest wśród znajomych, wyjdzie nawet czasem niechcący temat składania zyczeń, ogólnie co i jak sie stało już wiedza znajomi i zamierzają może nie tyle co ingerować co ograniczyc takie sytuacje dla mnie niezręczne. Bo generalnie życzenia z mojej strony byłyby raczej oznaką jakieś słabości bo wątpie ze by coś zdziałały, nie?
Chodzi Ci o to, że złożenie jemu życzeń byłoby słabością? Nie. Idź, złóż mu życzenia- z uśmiechem
Udawaj, że on dla Ciebie już nie istnieje.
a tak swoja drogą, dziewczyny, jak myślicie: to co dajemy, wraca do nas? czy takim jak on wszystko uchodzi płazem... ? staram sie zebrać do zycia ale ciagle jakaś opustoszała się czuje. no i ten wstręt do kazdego innego faceta.
Powiem tak, szkoda życia i czasu na myślenie o tym czy jemu też w przyszłości jakaś kobieta dokopie. Może tak, może nie. Niby taka myśl, że to co dajemy wraca do nas ze zdwojoną siłą jest niezła, ale to nie znaczy, że tak będzie. W prawdziwym świecie wszystko zalezy tak naprawdę od nas i nie ma co liczyć na ślepy los, albo karmę.
Machnij ręką i daj sobie spokój. Po co się dręczyć?
aj tak ciężko się pozbierać, bo po co było tyle zachodu...takie namacalne, ze po prostu jestem zagubiona totalnie! to myślenie nachodzi samo i właściwie mnie wykańcza, brakuje mi sił. nie wiem na czym sie skupić... mam nadzieje ze poradze sobie z olaniem na tyle dobrze, zeby mi ulzylo a jemu utarło nosa.
Wiem co czujesz ale bedzie dobrze. Najlepiej jest odkochac sie w dupku. Ja mam troche gorzej bo moj byly jest najcudowniejszym czlowiekiem na tej planecie a to ja wszystko zepsulam. Dochodzi wiec jeszcze poczucie winy a to jest najgorsze. Trzymaj sie!
ja się zakochałam i byłam pewna że on też coś czuje i widzi kogoś więcej niż atrakcjna dziewczyne. ale chyba widziałam co chciałam widzieć, bo gdyby tak było to nie zostawiłby mnie bez słowa a ja nie dowiadywałabym się o jego podbojach od innych
przynajmniej tak sobie to próbuje przetłumaczyć
Wiecie co, jeszcze jedna myśl mi przemknęła przez głowę! On nie chciał żeby naciskać na związek, ze niby powoli ogarniać te uczucia... więc krótka piłka: zrezygnował ze mnie bo nacisnęłam po raz kolejny ze chce wiedziec na czym stoję czy jak przyjełam w najgorszej i opisanej wyżej opcji chodziło o jedno? Kobitki? Ostatnia rozkmina !
Możliwe, że tak. Może chciał zrezygnować wcześniej, ale nie wiedział jak to uczynić? Wszystko jest możliwe. Pamiętam, że w moim związku było podobnie: oboje po jakichś tam przejściach, ale ja chciałam już po krótkim czasie wiedzieć czy to jest to... Zwłaszcza, że bardzo wiele poświęciłam dla tego, żeby z nim być. I wtedy on zaczął się trochę wycofywać. Na szczęście w porę zrozumiałam, że co ma być, to po prostu będzie. Jeśli jest nam dane być razem, to będziemy. I powoli się zbliżamy ponownie do siebie... ![]()
21 2011-11-12 23:55:09 Ostatnio edytowany przez navyblueberry (2011-11-13 00:02:51)
W każdym razie odbiłam się od dna... Naciskanie czy nie, nie tak robi się z kimś na kim zależy. Te uniki (opisałam je w innym wątku tutaj) i ta druga to szybkie pocieszenie? Widać chłopak to cicha woda a ja jak to kobieta, w największym skurczybyku zobaczyła mezczyzne swojego zycia....
) Szkoda mi okropnie mimo wszystko że nie wziął mnie na powaznie jak ja jego...ale! jego strata
) Dzięki wszystkim za pocieszenie. Jest lepiej
)
I tak trzymaj
Wiesz pewnie, że pojawią się gorsze dni, ale od Ciebie zależy w jaki sposób je wytrzymasz... ![]()