Czy Waszym zdaniem studiowanie w obecnych czasach zapewnia dobrą pracę, czy jest po prostu miejscem gdzie idą ludzie nie wiedzący co dalej zrobić z życiem i chcącym "przeczekać", znaleźć męża/żonę, a póżniej i tak zatrudnić się np. w sklepie na kasie?"
Dodałabym jeszcze jedną opcję. Niektórzy idą na studia, bo to podobno jedna wielka impreza ![]()
Ja znam przynajmniej kilka osób, które zdecydowały się na studia właśnie z tych powodów. Każdy ma inne priorytety w życiu i czym innym się kieruje podejmując decyzję o studiowaniu.
Ja poszłam na studia z myślą o swoim rozwoju i jak na razie udaje mi się to realizować.
Zależy od rodzaju studiów. Bez obrazy, ale studia typu politologia, socjologia, czy stosunki międzynarodowe nie dają żadnych specjalnych kwalifikacji. Kwalifikacje dają studia, z których wynosi się wiedzę, którą można wykorzystać w praktyce.
ja myślę, że tylko studia, po których otrzymuje się tytuł inżyniera, są w stanie zapewnić dobrą pracę. dyplom w tej chwili niewiele znaczy, zwłaszcza kierunków humanistycznych, pracodawcy zwracają uwagę przede wszystkim na doświadczenie; pracowałam chwilę w HR i wiem, co tam się działo.
mam znajomych, którzy nigdy nie studiowali i posiadają ogromną wiedzę i doświadczenie w obszarach, które ich zawsze interesowały, którymi zajmowali się, chodząc jeszcze do szkoły - i przez to dobrą, stałą pracę, którą lubią. nie są to jednak nauki humanistyczne.
co do samych studiów: myślę, że są takim pomostem między dzieciństwem a dorosłością. potrzebne do samorozwoju, zdobycia szerszej wiedzy i chyba też sprawdzenia siebie. niektórzy idą na studia, bo chcą po prostu mieć jakiś papierek. nawet jeśli nie pomoże im w zdobyciu lepszej posady. ja jestem na studiach, które wiążą się w moimi zainteresowaniami, wiążę z nimi plany zawodowe, ale jednocześnie pracuję, biorę udział w różnych szkoleniach, praktykach - zdobywam doświadczenie.
prawdziwym słowem-kluczem nie są więc "studia" tylko "doświadczenie" i dorzuciłabym jeszcze zaraz obok "znajomości" ![]()
5 2011-11-03 17:49:39 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-03 17:52:26)
Ja zgodzę się po trochu ze wszystkimi opiniami. Dla niektórych studia to tylko ucieczka przed dorosłością i przedłużenie zabawy a dla innych to potrzeba samorealizacji.
Ja generalnie uważam i nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale na przestrzeni lat tytuł magistra utracił sporo na wartości. Teraz to tak naprawdę nic nie znaczy mój wujek który studia kończył 26 lat temu mówił, że żeby dostać się na studia trzeba było się naprawdę napocić a i utrzymanie się na nich nie było proste trzeba było się solidnie uczyć i dzięki temu wtedy tytuł magistra coś znaczył i było wiadome, że za tym szły umiejętności i wiedza.
I moim zdaniem powinno się naprawdę podwyższyć próg od którego przyjmuje się na studia wtedy na studia szli by ludzie, którym naprawdę na tym zależy a nie w stylu " pochodzę sobie trochę i zobaczymy jak to będzie"
.
Dlaczego tyle ludzi kończy kierunki humanistyczne? Bo są one łatwe i łatwo je skończyć w porównaniu z tymi technicznymi mam znajomych i tu i tu i Ci z humanistycznych uczą się może trochę przed sesją a Ci z technicznych zasuwają i to równo. Nie chce tu też uogólniać bo różnie to wygląda, ale ja opieram swój pogląd na moich znajomych dlatego jeżeli ktoś poczuł się moją opinią urażony to przepraszam. Nie było to moim celem.
Poza tym proces kształcenia jest nie przemyślany 5 lat wkuwania teorii z której podczas pracy będziemy może używać 20 -30%.
No i też faktycznie w dzisiejszych czasach powodzenie w życiu zawodowym to składowa wielu czynników : wykształcenie, doświadczenie jak i znajomości no i trzeba też mieć szczęście.
Hmm u mnie na uczelni to było takich kilku co sobie młodość studiami przedłużali, bo nie kończyli ich nawet 3 lata po terminie, ale płacili więc niech sobie płacą i siedza jak im pasuje. Problem ze studiami, prawie wszystkimi kierunkami, jest to, że brakuje tam praktyki. Poza tym te obiecanki uczelniane typu "dział praktyk i karier" gdzie wysyłają człowieka na III roku studiów do xerowania i parzenia kawy ... no niestety bardzo nie fajnie to wygląda i nie mowie tylko ze swojej perspektywy, ale wielu znajomych z różnych uczelni i kierunków. Dla mnie istotne jest, aby zdobywać doświadczenie w trakcie studiowania, aby po 5 latacah magisterki nie wylądować na rynku pracy jako "czysta karta" ... w CV tylko z datą studiów i nazwiskiem bo będzie problem.
7 2011-11-14 17:26:07 Ostatnio edytowany przez Znawca84 (2011-11-14 17:27:30)
Ja generalnie uważam i nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale na przestrzeni lat tytuł magistra utracił sporo na wartości. Teraz to tak naprawdę nic nie znaczy mój wujek który studia kończył 26 lat temu mówił, że żeby dostać się na studia trzeba było się naprawdę napocić a i utrzymanie się na nich nie było proste trzeba było się solidnie uczyć i dzięki temu wtedy tytuł magistra coś znaczył i było wiadome, że za tym szły umiejętności i wiedza.
Jasne, masz rację. O ile jeszcze 30 lat temu skończenie studiów, obojętnie jakich, dawało prestiż i pozwalało zdobyć wysoką pozycję, o tyle teraz jest zupełnie inaczej. Często ludzie po studiach pracują w sklepach, jako sprzątaczki itd. Nie może być inaczej, jak teraz prawie każdy studiuje, a ktoś te podstawowe prace musi przecież wykonywać. Dlatego moim zdaniem wiele osób niepotrzebnie idzie na uczelnie. Warto się zastanowić, czy nie zacząć pracować po szkole średniej, lub zrobić jakiś kurs, który pozwoli na pracę za godziwe pieniądze.
Moim zdaniem studia a już w ogóle tytuł mgr nic nie znaczą. Moi rodzice powtarzali mi "idz na studia, ucz się, zdobędziesz pracę". I co? Po studiach mgr musiałam stale się dokształcać, chodzić na kursy, szkolenia na których powtarzano mi wciąż tą samą wiedzę, uczono mnie pierdół i głupot. A jak już byłam w pełni wyedukowana najpierw nie mogłam znalezć pracy w zawodzie a jak ja już znalazłam to zaproponowali mi najniższą krajową podczas gdy na swoją edukację wydałam przez studia ok. 15tys. Przez to wszystko praca którą kochałam zbrzydła mi tak bardzo,że już nie mogłam z sercem się jej poświęcić...
Zawsze moim marzeniem był kierunek technik usług kosmetycznych a moi rodzice śmiali się,że na takie kierunki idą głupole którym nie chce się uczyć i że nie wypada iść na technika. Teraz moje koleżanki które są "tylko" technikami mają pracę którą kochają a w dodatku przemysł kosmetyczno-usługowy w tych czasach bardzo szybko się rozwija i jest na nie zapotrzebowanie.
A ja? Ja nie pracuję w ukochanym zawodzie pracownik socjalny/kurator sądowy mimo wielu kursów i świadectw no i mgr i s.podyplomowych, w sklepie spożywczym mnie nie chcą bo twierdzą,że nie umiem obsługiwać kasy fiskalnej (fakt, nikt mnie tego na studiach nie uczył ale to chyba nie jest filozofia?) i jestem bezużyteczna. Żeby godnie zarabiać musiałam starać się o dotację i teraz mam własną firmę ![]()
Wiele osob idze na studia, gdyz sa zafascynowani imprezami, zyciem studencki ale.....
Mam znajomych na kierunkach technicznych (elektryka, energetyka) i postanowili poszukac pracy i zmienic studia stacjonarne na zaoczne jak im sie uda niestety sie nie poszlo po ich mysli.
Trzech kumpli zglosilo sie do mnie ( zaraz po szkole sredniej znalazlem prace- 20 lat, obecnie mam 22 i zmienilem juz 5 firm- nie wyrzucono mnie z zadnej- sam zmienialem, obecnie znalazlem taka ktora pozwala mi sie jeszcze bardziej rozwijac) abym im dal jakies kontakty do firm, zakladow gdzie mogliby dostac prace tak gdzie pracowalem. Dalem kazdemu z nich 4 namiary na firmy wszedzie im powiedziano ze nie potrzebuja studentow gdyz "W tej firmie potrzebna jest wiedza praktyczna" robiono im testy z podstaw i padali na brzydko mowiac pierdolach. Poprosilem o jakies kontakty/wplywy ojca zeby im pomoc ale i tak nie wyszlo za dobrze jeden z nich zlapal sie do jednej z firm w ktorej pracowalem ale zrezygnowal.... powod- "Nie chce mi sie, po studiach zajde lepsza" Sam obecnie studiuje zaocznie, firma dodatkowo oplaca mi czesc nauki wiec wg. mnie raczej nabywac praktyke i sie uczyc bo co z tego ze ktos pojdzie na te studia wykuje teorie ale praktyki zero inaczej sie tego nie da okreslic jak stracony czas.