Moja koleżanka całkiem niedawno urodziła, na szczęście nie było ani nie ma teraz żadnych problemów zdrowotnych, ale ja się trochę o nią martwię. Moim zdaniem chyba przesadza. Wszystko podporządkowała i przestawiła dla córeczki. Jest na dosyć rygorystycznej diecie, bo karmi piersią, prawie nie śpi, żeby wykonać milion czynności, o których wyczytała w książce. Nie spotka się z nikim, bo dziecko musi uśpić (choć w domu jest mąż, który by mógł to zrobić), prawie codziennie jeździ po różnych lekarzach, żeby sprawdzić czy mała się prawidłowo rozwija itp. itd. Ja sama nie mam dzieci, więc może coś w tym jest, ale żadna z moich koleżanek, ani nikt z rodziny się tak nie zachowywał. Chciałabym z nią porozmawiać, bo się martwię, ale nie wiem co jej powiedzieć.
Podobne tematy
A skąd pomysł, że jej z tym źle? Zajmij się swoim życiem.
3 2011-10-31 01:16:47 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-31 02:10:24)
Może chodzi o to, że skoro teraz się tak zachowuje to co będzie jak dziecko urośnie?
Będzie ciagle pod kloszem?
Chociaż zgadzam się, czasami lepiej jest się zająć własnym życiem a myślę, że rozmowa całego nie zajmie.
4 2011-10-31 02:08:57 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-10-31 02:10:02)
Ja tu nie widzę (jeszcze - może autorka o czymś nie napisała) żadnego klosza. To normalne, że po urodzeniu pierwszego dziecka młoda matka nie wie, jak się nim zajmować. Dlatego czyta, biega po lekarzach, stosuje wszystko, co usłyszała/wyczytała, bo boi się, że czegoś nie dopilnuje, coś zaniedba. Nie wiemy też, co według autorki jest rygorystyczną dietą, może to zwykła dieta matki karmiącej, może dziecko źle reaguje na niektóre pokarmy. A na spotkania może ta koleżanka zwyczajnie nie ma teraz ochoty? Takie maleńkie dziecko codziennie zaskakuje nowymi umiejętnościami, dla matki to jest o niebo ciekawsze niż kolejna kawa ze znajomymi.
GabiLove nie napisała, jakoby koleżanka jej się skarżyła na cokolwiek i prosiła o rady, więc skąd pomysł, żeby ją pouczać, że ma coś robić inaczej?
Też prawda.
Młode matki tak maja ze zajmuja sie dzieckiem i nie mysla o koleżankach i nie ma w tym nic dziwnego.Ogólnie z opisu wynika ze jest dobrze i ze nie robi nic złego bo to ze dba o dziecko nie znaczy ze jest nadopiekuńcza.
Mogłabys sie martwic gdyby dziecko zaniedbała,zapusciła i zaczeła je olewac a nie teraz