Być może były tu takie tematy; sama szukałam po necie, jednak właściwie natrafiałam na problemy związane z krótkowzrocznością czy inną wadą. A mi chodzi o DALEKOWZROCZNOŚĆ.
Wadę mam od urodzenia +5 na prawe oko i +5,5 / +6 na lewe (na tym oku miałam w dzieciństwie zeza). Pod opieką okulistyczną byłam całe życie. Zawsze uczulano mnie na to, że nie powinnam zbyt dużo dźwigać ani w inny sposób narażać wysiłkiem oczu. Na studiach nauczyciel WF-u powiedział mi, że z taką wadą nie weźmie za mnie odpowiedzialności - albo będę ćwiczyć na własne ryzyko albo idę do okulisty i bez problemu dostaję zwolnienie (faktycznie - zwolnienie dostałam bez żadnego ale!!!) - powiedzieli mi wtedy, ze zarówno przy krótko - jak i dalekowzroczności, jeśli wada wynosi minimum 5, to zwolnienie przysługuje.
A jak tu porównać zwykły WF do porodu?!
Byłam już raz u okulisty podczas ciąży, kazał przyjść jeszcze raz przed porodem. Ja się jednak boję. Właśnie o oczy. Po tym czego się już naczytałam o bagatelizowaniu wad wzroku rodzących przez lekarzy i jakie to skutki to czasem miewało, tym bardziej. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?