netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Moja historia...

58 odpowiedzi12 457 wyświetleńzałożony przez Fey, 25.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja historia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

1

Temat: Moja historia...

Witam Was wszystkich, juz od dawna sledze te strone i pozwolcie, ze podziele sie moja historia.
Nawet nie wiem od czego zaczac, nazbieralo sie tego troche...
Po skonczeniu licencjatu postanowilam wyjechac z kraju w celu nauki jezyka ktory jest malo popularny w Polsce. Pomyslalam, ze przyda mi sie to po powrocie, do znalezienia dobrej pracy w moim sektorze. No i coz, minelo prawie 11 lat a ja jeszcze ciagle przebywam za granica. Jakos tak to wyszlo, zupelny przypadek, poznalam mojego owczesnego chlopaka i po paru latach w jednym kraju przeprowadzilam sie z nim do drugiego. Jezyk jest ten sam wiec nie mialam problemu z aklimatyzacja. Od razu znalazlam prace w swoim zawodzie, kupilismy dom i mielismy zamiar wziac slub. Wszystko bylo juz przygotowane, ja jednak w ostatniej chwili zrozumialam, ze nie moge wplatac sie w to malzenstwo bo jakos wszystko we mnie krzyczalo na nie, nie bylo tej 'chemii'. On byl i jest wspanialym czlowiekim, nadal bardzo sie pzyjaznimi, takze z jego obecna dziewczyna. Wynajelam mieszkanie i dalej pracowalam w tym samym miejscu. W miedzy czasie mialam dwa zwiazki ktore nie skonczyly sie niczym dobrym ale mimo bolu jaki po nich przezylam wiedzialam, ze to nie moja wina (w obu przypadkach zdrady, w tym jednym moj luby wrecz zapomnial ze ma zone!).
Po jakims czasie dostalam awans, zreszta bardzo intratny, najwyzsze stanowisko w mojej, hmm nazwe to firma. Wiazalo sie to z przeprowadzka do mieszkania sluzbowego (zreszta pieknego) na terenie mojej fiirmy. Jest to wymagane na moim stanowisku poniewaz jednym z obowiazkow jest ewentualna interwencja w nocy. I tu dopiero zaczal sie moj "koszmar". Ja praktycznie pracuje juz pare lat 24h na dobe. Nawet jezeli jestem w domu nie mam praktycznie spokoju, nie wiem co i kiedy sie wydarzy, noce sa najgorsze, praktycznie nie sypiam bo albo alarm sie wlaczy albo ktos sobie glowe rozwali po zakrapianej imprezie itp.itd. Stalam sie jednym klebkiem nerwow. Rok temu poznalam najbardziej wspanialego czlowieka jaki (dla mnie) chodzi po tej ziemi. Niestety nie wytrzymal mojej wiecznie sfrustrowanej postawy. Odszedl 2 tygodnie temu mimo ze kocha mnie nad zycie, wypalil sie, tak twierdzi a mi swiat sie zawalil. Do tego doszly problemy w mojej pracy z 'zyczliwymi kolezankami'. Zatrudnilam jedna osobe ktora mi tu po prostu zycie kompletnie zrujnowala. Teraz jestem jeszcze pare tygodni na zwolnieniu, ogolny burn out. Poczatki depresji chyba. Najgorsze, ze winie sie za rozpad zwiazku, doslownie chodze po scianach. I wiem ze pomyslicie ze w zwiazku sa zawsze dwie strony to nie w tym przypadku. Ja nie bylam soba, wczesniej mialam tyle energii, checi do zycia a od jakiegos roku wszystko mnie dobijalo przez ta prace, ktora kiedys tak kochalam. To juz mnie przerasta, zobacze co zrobie po chorobowym ale na pewno tam nie wroce. To nie sa, mimo luksusu i dobrej wyplaty, ludzkie warunki. Chcialabym znowu miec zwykla prace bez tej calej odpowiedzialnosci, wracac do domu gdzie juz mnie nic nie obchodzi i moge normalnie spac. Kiedys bylam tak silna, ze gory bym mogla przenosic a teraz? Zero. Poradzcie cos bo sama juz nie wiem, w jednej chwili zawalilo mi sie z praca, moja milosc sie urwala (chociaz mam nadzieje, ze nam sie jeszcze ulozy), musze niedlugo szukac innego mieszkania itd. Czasami mam wrazenie, ze los mnie testuje ile jeszcze wytrzymam. Ufff...musialam sie wyzalic, pozdrawiam was goraco i przepraszam jezeli moj post jest troche zawiklany ale to przez ten natlok mysli.

2

Odp: Moja historia...

Ciekawa historyjka;)
Jednym słowem, życie ucieka Ci między palcami i jak nie zwolnisz, to ucieknie Ci to, co najcenniejsze...
Musisz koniecznie zmienić pracę, bo wpędzisz się w całkowitą depresję, a to się długo leczy (jestem tego przykładem).
Drugą, ale równorzędną rzeczą jest odnowienie kontaktów z mężczyzną, którego tak bardzo kochasz, bo mając kogoś takiego u boku, można góry przenosić. To nie pieniądze- choć ważne, to jednak nie najważniejsze są w  życiu.
Spróbuj, może jego miłość jest jeszcze na tyle silna, że skłoni go do powrotu.
Bardzo Ci tego życzę, a szczególnie spokoju ducha wink

3

Odp: Moja historia...

Zgadzam się z Lewą4444.
Swoją drogą ciekawe co to za praca..trza jej unikać.

4

Odp: Moja historia...

Super sie ciesze ze ktos odpowiedzial.
Prowadze ogromny osrodek, zatrudniam pare kobietek w recepcji i dodatkowo ekipe sprzatajaca ktora, dzieki Bogu, nie dostarcza mi wiekszych klopotow. Fakt faktem, ze czasami mowie chyba do scian a nie do ludzi. Glowny zarzad znajduje sie w innym miescie a ja co miesiac sie ze wszystkiego rozliczam, poza tym prowadze to dla nich sama. Ten osrodek jest glownie nastawiony na noclegi, w sumie 160 lozek plus centrum kongresowe dla 180 osob, posilki itd. plus oczywiscie dodatkowe uslugi typu bar, organizacja imprez etc.
Problem w tym, ze niedawno zaczelismy sie starac o specjalne Logo nad ktorym jest tyle pracy (tylko dla mnie), ze praktycznie nie mam czasu na nic innego, chyba ze pracowalabym po 16 godzin dziennie, a tego nie chce. Poza tym sporzadzanie kontraktow, szukanie ludzi do pracy, rozliczanie z przepracowanych godzin, kontakty z wydzialem turystuki, organizowanie specjalnych promocji. Wydzwanianie do firm w sprawie napraw to w ogole dramat, a prawie codziennie cos sie psuje. Do tego ksiegowosc ktora zabiera duzo czasu, sporzadzanie kontraktow w sprawie rezerwacji, wysylanie potwierdzen, non stop chodzenie do banku z gotowka. Najlepsze to chyba jest rozwiazywanie konfliktow pomiedzy personelem, bo Fey, ta i ta mnie denerwuje. Czasami mnie juz uszy bola! Juz nie wspomne ile godzin spedzam w recepcji (czego nie musze robic) bo ktos znowu jest chory i trzeba go zastapic.
Dodatkowo po takim dniu pracy zaczyna sie noc...Czasami musialam sie 'szarpac' o jakies problemy z goscmi od 4-tej do 7-mej nad ranem i isc do pracy na 8-ma.
Musze, i to bez cienia przesady przyznac, ze zawsze bylam za dobra i to sie chyba na mnie odbilo. Kiedys mialam takich szefow w Polsce, ze chcialam do mojej funkcji podejsc zupelnie inaczej. Bylam bardzo wyrozumiala, prawie Matka Teresa! Stworzylam super atmosfere, zebysmy byli taka mala rodzinka pracujaca na wspolny cel. Aha, i tu problem, po jakims czasie duzo moich pracownikow zaczelo to wykorzystywac, moje slabe strony i brak asertywnosci, nie potrafie powiedziec nie! Wlasnie szukam jakiegos kursu. Tak naprawde to 85 procent moich kolezanek i kolegow stwierdzilo, ze nigdy nie pracowali dla takiej szefowej, w pozytywnym sensie. Ostatnie 15 zna mnie jeszcze jak pracowalam z nimi a nie nad nimi, wiec ciezko chyba im sie z tym pogodzic. Jak to mozliwe zeby jakas Polka nam tu dyktowala... mam czasem wrazenie.

Dlatego sie wypalilam, moim skromnym zdaniem. Chcialam za duzo i dla wszystkich, nie myslalam zupelnie o sobie a o moim ukochanym to juz wcale. Co znaczy kariera takim kosztem? Nic! Juz lepiej miec inna prace i spokoj. Wiem, ze troche odbiegam od polskich standartow, mam nadzieje, ze jak pojde do szefa i 'poprosze' o zwolnienie to pojdzie mi na reke.

Dziekuje z gory za dobra rade i slowa pocieszenia!

5

Odp: Moja historia...

Lewa44445, dziekuje Ci bardzo!!!

6

Odp: Moja historia...

dlaczego Lewa???

7 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-26 02:57:15)

Odp: Moja historia...

To pewnie samokrytycyzm i jedynie się domyślam dlaczego, lecz to tylko spekulacje.

Też chyba za bardzo myślę o innych a nie o sobie i też odczuwam, że to się odbija na nie.
Chyba trzeba nieco obudzić w sobie egozimu by przetrwać.
Logo? Chętnie bym wykonał jako grafik z zawodu.
Jak ktoś choruje to chyba zatrudnia się na zastępstwo kogoś..
Może powinnaś mieć jakieś zastępstwo w postaci jakiegoś albo jakiejś vice?
Byleby to nie była osoba rządna twego stanowiska bo też będzie niefajnie..
Księgowość to chyba za 100-200 zł miesięcznie wykonują firmy zewnętrzne, lecz ponoć ponad 80% jest do bani..(informacje z forum inwestycyjnego forex)
A ta akcja nocna z klientami potrzebowała natychmiastowej interwencji?
Jeśli nie to można by dać informacje by powiadamiali o tym rano od 8-mej.
Jakiego typu to były problemy?
Może znalazłbym jakieś rozwiązanie byś nie musiała wstawać znowu.
Jak się ciągle coś psuje to skreślać firmy, które to robiły eliminując te, które nie potrafią w sumie naprawić. Chyba lepiej byłoby mieć jakiegoś technicznego na miejscu.
Personel ma się skupić na swoich obowiązkach a nie marnowanie czasu na konflikty.
Niestety z niektórymi chyba trzeba ostro.
Można im zapowiedzieć, że na ich miejsce jest mnóstwo chętnych i by się ogarnęli jeśli zamierzają zarabiać. To nie targowisko a powazny zakłąd pracy i oczekujesz profesjonalizmu.
Wszyscy pracownicy muszą być zgraną drużyną inaczej może dojść do katastrofy.
Wasz obiekt ma być konkurencyjny i nie stać Was na brak profesjonalizmu.
Ponoć w pierwszych zakładach klocków Lego panowała rodzinna atmosfera, lecz tamci ludzie to doceniali.
To byli sąsiedzi szefa po prostu i wszyscy się znali.
A w twojej pracy jak widać to chyba niemożliwe.
Może docenią prace jak zacznie wisieć groźba zwolnień?

8 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-10-27 15:25:21)

Odp: Moja historia...
Fey napisał/a:

dlaczego Lewa???

Nie Lewa, bo chodzę "na lewo", ani  też nie dlatego, żebym miała dwie lewe ręce smile
Fey, jest coś czego nie robisz??? :)Jesteś, jak maszynka zaprogramowana na tyranie smile
To dla Ciebie ode mnie wink http://www.lastfm.pl/music/IRA/_/Troch%C4%99+wolniej

9 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-10-28 14:34:20)

Odp: Moja historia...

Hey Lewa i mlody-stary:-)
Jedyne czego nie robie to na szczescie nie musze sprzatac:-). Oczywiscie mam zastepczynie ktora przejmuje moje obowiazki jak mnie nie ma. Nie powiem, bo bardzo dobrze to robi, wiec mam troche luzu ale tez juz mi przez mysl przeszlo ze moze chce przejac moja prace. Teraz jestem na zwolnieniu do 13 Listopada. Mam nadzieje, ze mi je przedluza a potem bye bye. Chce przekonac mojego szefa zeby mnie zwolnil, jezeli nie to sama tego nie zrobie bo wtedy nie dostane zasilku. Tu zasilek to 90 procent najwyzszej wyplaty z ostatniego roku wiec starczy na wynajem mieszkania i spokojne zycie. Chcialabym pare miesiecy odpoczac i wtedy pomyslec co dalej robic. Znam biegle 3 jezyki a poza tym mieszkam w kraju gdzie nie ma duzego bezrobocia wiec nie powinnam miec problemow ze znalezieniem innej pracy. Zreszta jak nie tu, to zawsze moge sie wyprowadzic do sasiadujacego kraju gdzie mieszka moja kochana siostra. Na nia zawsze moge liczyc.
Pozostaje niestety kwestia mojego zwiazku, to jest ten hamulec ktory mnie troche ogranicza, praktycznie codziennie mamy kontakt i mam nadzieje, ze jeszcze bedziemy razem.
Ja nie wiem jak to jest z facetami, niby nie moga dalej byc w zwiazku ale upieraja sie na spotkanie itp. Ja mojemu ex ostatnio wrecz zakazalam odwiedzin bo mnie serce tak boli jak znowu wychodzi, ze pozniej cala noc tylko wyje w poduszke! I po co mi to, a z drugiej strony jak go nie widze to tez sie fatalnie czuje wiec juz sama nie wiem. Tak zle i tak nie dobrze, ah te baby!

Zycze milego dnia!

10

Odp: Moja historia...

Zapomnilam podziekowac Lewej za linka, dzieki! a to ode mnie dla was!

http://www.youtube.com/watch?v=2dnp6N9jsLo

nalogowo to ostatnio ogladam;-) mam nadzieje ze rozumiecie angielski!

A to taka mala refleksja

Bad things are always going to happen in life. People will hurt you. But you can?t use that as an excuse to fail or to hurt someone back. You?ll only hurt yourself.

11

Odp: Moja historia...

Ło Matko!!! sad Ja być tempa strzała ;( Ubolewam nad tym strasznie, ale angielskiego nie znam dobrze, bardzo bym chciała, ale czas mi na to nie pozwala. Ale przetłumaczę, to  sobie smile W końcu od czego jest tłumacz?;)
Dziękuję wink

12

Odp: Moja historia...

Ach... i jeszcze jedna moja dobra rada...
Nie baw się w podchody, tylko powiedz swojemu kochanemu, że nie potrafisz żyć bez niego i to ON jest dla Ciebie całym światem smile Trzymam kciuki smile

13

Odp: Moja historia...

On o tym wie, zreszta caly czas mi tez powtarza, ze jestem miloscia jego zycia. Tylko wlasnie nie moge tego zrozumiec dlaczego nie moze ze mna byc. Wiem, ze jego mama mnie kompletnie nie toleruje (jedynak zreszta), nawet jej nigdy nie poznalam ale tak to juz jest, ty z jakas Polka? Chyba na glowe upadles, nie wazne, ze sobie zawsze doskonale radzilam i zawsze mialam prace na wysokim stanowisku. Te utarte schematy daja sie we znaki.
Jak chcesz sie uczyc angielskiego to z checia ci pomoge :-), chociazby przez Skype. Dlugi czas dawalam korepetycje, troche sie na tym znam, tzn bardziej robie cos w stylu konwersacji. Daje tez lekcje innych dwoch jezykow ale tak bardziej jak hobby bo lubie widziec efekty jakie to przynosi, nigdy mi nikt za to nie placil. Bardzo lubie tlumaczyc cos na moj sposob, taka 'kawa na lawe';-), bo to najbardziej skutkuje.
Dzieki za zainteresowanie moim tematem Lewa!
No i oczywiscie milego wieczoru.

14

Odp: Moja historia...

Super! smile Bardzo się cieszę, myślę że jak będę gotowa, to na pewno Cię wykorzystam wink (do nauki  angielskiego- ma się rozumieć wink)
Aktualnym moim celem jest prawko, niedługo wdrążę ten plan w życie i będę zakuwała testy, a jak się uda zaliczyć, to biorę się za angielski smile
Jeszcze raz serdecznie Ci dziękuję i pozdrawiam smile

15

Odp: Moja historia...

Ach to prawko, ja robilam w 1999! Uda Ci sie na pewno!!! Trzymam kciuki!!! Jestes chyba prawie w moim wieku, ja z 79 a ty z 78???

16

Odp: Moja historia...

Tak, ja starsza... a ile do nadrobienia wink
Czasem duszę się w tym moim życiu, bo tyle chciałam, a tak niewiele mi się udało osiągnąć sad

17

Odp: Moja historia...

Co ty gadasz!!! Na pewno duzo zrobilas i duzo jeszcze zrobisz! To dla Ciebie!
http://www.youtube.com/watch?v=lHQnhd06SlE&feature=related

18

Odp: Moja historia...

Mała dziewczynka o mocnym głosie smile
Lubię ten utworek, chyba od małolaty mi towarzyszy. Mam z nim miłe wspomnienia...
...Rozpłynęłam się smile Dziękuję wink
No jakby spojrzeć na to z innej strony, to mam już sporo za sobą: małżeństwo, macierzyństwo i cały ten bagaż życiowy... Ale... kiedyś miałam plany- ambitne plany... Szkoła, dobra praca. Dziś wiem, że nie zawsze jest tak, jak byśmy sobie życzyli.

19

Odp: Moja historia...

Oj co Ty mowisz slonce! Masz te plany caly czas, musimy sie nawzajem wspierac! Sciskam!!!

A to masz na pocieszenie, przetlumacze pozniej :-)

http://www.youtube.com/watch?v=iA8huEmBjK0

20

Odp: Moja historia...

Lewa, Co u ciebie? Jak prawko???

21

Odp: Moja historia...

Tak praca jest uciążliwa. Wiem coś o tym. Ale to najmniejszy problem, zawsze możesz ją zmienić, przeprowadzić się. Tam nikt nie trzyma Cie na łańcuchu.
Co do "życzliwych" koleżanek to delikatnie mówiąc miałabym je w d**pie na Twoim miejscu...
Natomiast co mnie dziwi to odejście faceta który jak twierdzisz kocha Cie nad życie ale "wypalił się" Jak można się wypalić jednocześnie kochając nad życie??
Tak czy siak to jego odejście jest przyczyną Twojej depresji moim zdaniem.

A jeśli ty go kochasz i jesteś pewna że on Ciebie też to nie istnieje coś takiego jak "wypalenie się". Można przestać kochać ale... kochać i wypalać się? Dwie sprzeczności. Pomyśl o tym co możesz naprawić..

Pamiętaj, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Być może tam gdzieś czeka na Ciebie lepsza praca? Jeszcze większa miłość? Nie ma co się załamywać, życie polega na wzlotach i upadkach. Sęk w tym żeby odbić sie i wznosić w górę. Życzę powodzenia smile

22

Odp: Moja historia...

Fey, troche czasu minelo od Twojego pierwszego wpisu, jakie decyzje ? Nadal tam pracujesz ? Co z facetem ? Czy czas wplynal na wasze relacje i Twoje decyzje o zmianie pracy ?

23 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-12-14 01:27:03)

Odp: Moja historia...

Hey dziewczyny, wylewalam swoje zale na innym watku wiec dlatego troche zapomnialam o wlasnym :=).
Nie zmienilo sie duzo, jestem do polowy stycznia na zwolnieniu, mialam dosc powazne (tym razem fizyczne), problemy ze zdrowiem. Teraz musze sie zastanowic czy wracam do mojej pracy czy szukam nowej.
Moj kwiatek dzwoni i przyjezdza ale nie deklaruje powrotu do mnie. Poza tym probuje jakos sie zebrac w sobie i znowu cieszy zyciem. Dzieki, ze pytacie, Villemoo, masz racje w tym co piszesz. Bez cierpienia nie nauczylibysmy sie wspolczucia, i chyba dlatego zycie wystawia nas na proby.
Dam znac co sie u mnie dzieje, to forum pomoglo mi przetrwac ciezkie dni, poznalam super ludzi i zdalam sobie sprawe, ze nie jestem jedyna i niektorych zycie o wiele bardziej doswiadczylo.

Pozdrawiam serdecznie kobietki!

24

Odp: Moja historia...

Witam, Jestem tu pierwszy raz, więc wybaczcie jeżeli mój post tu nie pasuje.

Mam taki problem:
Mieszkam w akademiku i zakochałem się w pewniej dziewczynie. Czasami rozmawialiśmy, głównie się śmialiśmy i poznawali wzajemnie. Jedliśmy razem obiad i dobrze się bawiliśmy w swoim towarzystwie. Jak rozmawialiśmy nie mogliśmy przestać patrzeć sobie głęboko w oczy. Przypadkiem usłyszałem, jak mówi do koleżanki, że jej się podobam. Po miesiącu pijany powiedziałem(to i ), że się w niej zakochałem, a ona odpowiedziała, że mnie bardzo lubi i nie chce tego stracić ( ale nie odpowiedziała tak, czy nie). Nie chciał mnie widzieć. Po tygodniu zaproponowałem spotkanie i byliśmy na spacerze. Przeprosiłem, że powiedziałem w takim stanie, ze ją kocham i ogólnie w jaki sposób to powiedziałem. Przyznałem, że mi się bardzo podoba odkąd ja poznałem , a ona na to przemilczała.
Dlatego mam pytanie:
Czy jest możliwość, jakiś sposób, aby się dowiedzieć, czy rzeczywiście ja się jej podobam. Bardzo mi na tym zależy, ale nie chcę z siebie robić w jej oczach kolesia, który drugi raz zaczyna rozmowę czy coś jest na rzeczy, czy też nie.
Piszę tutaj, ponieważ kobieta prędzej zrozumie kobietę!
BARDZO PROSZĘ O POMOC?

25

Odp: Moja historia...

Witam, Jestem tu pierwszy raz, więc wybaczcie jeżeli mój post tu nie pasuje.

Mam taki problem:
Mieszkam w akademiku i zakochałem się w pewniej dziewczynie. Czasami rozmawialiśmy, głównie się śmialiśmy i poznawali wzajemnie. Jedliśmy razem obiad i dobrze się bawiliśmy w swoim towarzystwie. Jak rozmawialiśmy nie mogliśmy przestać patrzeć sobie głęboko w oczy. Przypadkiem usłyszałem, jak mówi do koleżanki, że jej się podobam. Po miesiącu pijany powiedziałem(to i ), że się w niej zakochałem, a ona odpowiedziała, że mnie bardzo lubi i nie chce tego stracić ( ale nie odpowiedziała tak, czy nie). Nie chciał mnie widzieć. Po tygodniu zaproponowałem spotkanie i byliśmy na spacerze. Przeprosiłem, że powiedziałem w takim stanie, ze ją kocham i ogólnie w jaki sposób to powiedziałem. Przyznałem, że mi się bardzo podoba odkąd ja poznałem , a ona na to przemilczała.
Dlatego mam pytanie:
Czy jest możliwość, jakiś sposób, aby się dowiedzieć, czy rzeczywiście ja się jej podobam. Bardzo mi na tym zależy, ale nie chcę z siebie robić w jej oczach kolesia, który drugi raz zaczyna rozmowę czy coś jest na rzeczy, czy też nie.
Piszę tutaj, ponieważ kobieta prędzej zrozumie kobietę!
BARDZO PROSZĘ O POMOC?

26

Odp: Moja historia...

Ja z reguły odmawiałam, czy mówiłam w prost, że nic z tego, przy podobnych wyznaniach. A ona mówi, że nie chce Ciebie stracić jako przyjaciela, więc może nawet nie to, że się jej nie podobasz, ale nie chce ryzykować, że coś się nie uda i Cię straci.

27

Odp: Moja historia...

Dzięki wielki za tak szybką odpowiedz, ale czy jest jakiś sposób, aby otworzyła się przede mną??? Bardzo mi na tym zależy, że nawet w Wigilię o tym myślę.

28

Odp: Moja historia...

Odmawiasz nawet wtedy, kiedy Ci zależy na kimś??

29 Ostatnio edytowany przez Czarna21 (2011-12-25 00:28:34)

Odp: Moja historia...

Ale w jakim sensie otworzyła? Powiedziała czy coś czuje czy nie?

EDIT - no za czasów, gdy byłam sama nikt mnie nie podrywał, na kim by mi zależało. Znaczy teraz też nie.

30

Odp: Moja historia...

Żeby coś powiedziała, albo dała jakiś znak...
Niepewność jest najgorszą rzeczą jaką człowiek odczuwa.

31

Odp: Moja historia...

Sama z siebie raczej nic nie powie, tak czy inaczej byś musiał z nią porozmawiać. I tym razem niech da Ci odpowiedź smile

32

Odp: Moja historia...

Nie chciałbym wymuszać na niej żadnej decyzji. Później możemy razem żałować tego.
Chodzi mi oto żeby jakoś podpytać, nie chce teraz decydować, tylko się dowiedzieć, czy jest jakaś szansa. Tylko w jaki sposób to zrobić???

33

Odp: Moja historia...

A kiedy ostatnio z nią rozmawiałeś o tym? Jak niedawno to może daj jej chwilę, niech to wszystko przemyśli.

34

Odp: Moja historia...

1,5 tyg temu. Będziemy się widzieć dopiero w Nowym Roku. Nie chce od razu zaczynać poważnej rozmowy. Ale też teraz nie mam do niej takiej śmiałości ( jestem trochę nieśmiały względem kobiet, które mi się podobają). Od razu mi wpadła w oko, ale nie dałem po sobie tego poznać, nawet przy obiedzie we dwoje byłem za bardzo opanowany. Ona wcześniej pierwsza do mnie podchodziła, i próbowała pogadać.

35

Odp: Moja historia...

Może rzeczywiście coś czuje, może tylko Cię bardzo lubi. Ciekawe właśnie, że pierwsza podchodziła, ja nigdy, ale no też każdy jest inny.

36

Odp: Moja historia...

Dlatego szukam sposobu, aby się tego dowiedzieć.
A ty jak byś chciała i w jakim miejscu usłyszeć od chłopaka, że się mu Bardzo podobasz i że jest w Tobie zakochany??? I po jakim czasie znajomości????

37

Odp: Moja historia...

Pierwsza podchodziła jak mnie widziała na korytarzu. Oczywiście jak już się około miesiąca znaliśmy. też jest nieśmiała co do uczuć i to jest też problem..

38 Ostatnio edytowany przez Czarna21 (2011-12-25 01:26:20)

Odp: Moja historia...
Tom21 napisał/a:

A ty jak byś chciała i w jakim miejscu usłyszeć od chłopaka, że się mu Bardzo podobasz i że jest w Tobie zakochany??? I po jakim czasie znajomości????

Wcale wink

Tylko ja odpowiadam wprost zawsze.

39

Odp: Moja historia...
Czarna21 napisał/a:

Tylko ja odpowiadam wprost zawsze.

Nie wieże, kobieta i tak otwarta bez ogródek!!!!
Dzięki za pomoc....Wesołych Świąt i szczęścia w Nowym Roku.

Jak ktoś wpadnie na jakiś pomysł, albo był w podobnej sytuacji to bardzo proszę piszcie...
Będę tu czasami zaglądał.

40

Odp: Moja historia...

Nigdy nie będzie nic między mą a chłopakiem, dlaczego mam mu robić nadzieję jakąś?
A z dziewczyną porozmawiaj jeszcze raz, ale zaczynaj od razu od tego wink

41 Ostatnio edytowany przez Tom21 (2011-12-28 17:35:50)

Odp: Moja historia...
Tom21 napisał/a:

Witam, Jestem tu pierwszy raz, więc wybaczcie jeżeli mój post tu nie pasuje.

Mam taki problem:
Mieszkam w akademiku i zakochałem się w pewniej dziewczynie. Czasami rozmawialiśmy, głównie się śmialiśmy i poznawali wzajemnie. Jedliśmy razem obiad i dobrze się bawiliśmy w swoim towarzystwie. Jak rozmawialiśmy nie mogliśmy przestać patrzeć sobie głęboko w oczy. Przypadkiem usłyszałem, jak mówi do koleżanki, że jej się podobam. Po miesiącu pijany powiedziałem(to i ), że się w niej zakochałem, a ona odpowiedziała, że mnie bardzo lubi i nie chce tego stracić ( ale nie odpowiedziała tak, czy nie). Nie chciał mnie widzieć. Po tygodniu zaproponowałem spotkanie i byliśmy na spacerze. Przeprosiłem, że powiedziałem w takim stanie, ze ją kocham i ogólnie w jaki sposób to powiedziałem. Przyznałem, że mi się bardzo podoba odkąd ja poznałem , a ona na to przemilczała.
Dlatego mam pytanie:
Czy jest możliwość, jakiś sposób, aby się dowiedzieć, czy rzeczywiście ja się jej podobam. Bardzo mi na tym zależy, ale nie chcę z siebie robić w jej oczach kolesia, który drugi raz zaczyna rozmowę czy coś jest na rzeczy, czy też nie.
Piszę tutaj, ponieważ kobieta prędzej zrozumie kobietę!
BARDZO PROSZĘ O POMOC?

Czy ktoś ma jeszcze jakieś pomysły??? Za niedługa zaczyna się nowy rok i trzeba wrócić do akademika i ukochanej, a nie wiem totalnie co robić!!!
   Bardzo was proszę o jakieś rady...

42

Odp: Moja historia...

Tom, to uderzaj do niej, tylko subtelnie wink. Powiedz, ze czujesz do niej cos wiecej niz tylko przyjazn, przeciez nie masz nic do stracenia. Jak cie odtraci to bedzie bolalo ale przynajmniej bedziesz wiedziec na czym stoisz. Lepiej sprobowac i zalowac niz zalowac, ze sie nie sprobowalo.
Zycze powodzenia i mam nadzieje, ze nam w nowym roku pochwalisz sie nowa dziewczyna, trzymam kciuki!

43

Odp: Moja historia...

Dzięki za podpowiedz. Spróbuję tak jak piszesz, tylko nie od razu: Najpierw 2,3 razy się z nią umówię i później postaram się o tym z nią pomówić.
W połowie stycznia na pewno dam znać co z tej pogawędki wyszło!!!

44

Odp: Moja historia...

No wlasnie! Widze, ze sam wiesz co masz robic. powodzenia!

45

Odp: Moja historia...

Witam podroznikow mojej przeprawy!

Opowiem Wam co sie stalo dalej (z racji tego, ze lubie wiedziec co sie dzieje z innymi ktorym pomagalismy). Napisze jutro.

46

Odp: Moja historia...

Czekam na twoja historię:)

47

Odp: Moja historia...

Witam po dlugim czasie wszystkich, ktorzy sledzili moj watek. Dziekuje wam za to.

Streszcze moje kolejne "przeprawy".

Zostalam "zwolniona", nie chcialam sie sama zwalniac ale dalam moim szefom do zrozumienia, ze juz dalej nie bede tego ciagnac, pomimo super wyplaty i warunkow. Pracowalam tam 8 lat.
Od Lutego mam szesc miesiecy wypowiedzenia, praktycznie pracuje nie robiac nic ale wyplate dostaje, z racji tego, ze oficjalnie jestem zwolniona nalezy mi sie zasilek, tutaj dostane najwyzszy (z racji moich zarobkow) na czas nieograniczony, czyli dopoki nie znajde pracy.
Wynajelam piekne mieszkanie i zaczelam zyc od nowa!

Jezeli chodzi o moje zycie milosne, moj kwiatek, jak go nazywam, zostawil mnie we Wrzesniu, przezylam to okropnie, caly moj swiat sie zawalil... nie moglam oddychac, skupic sie na niczym, koszmar. Placz i lament, nigdy w zyciu nie chcialabym tego znowu przezywac. Spotykalismy sie jednak, chcial mi pomoc...
Po jakims czasie odezwal sie do mnie byly szef, znamy sie osiem lat, pracowalismy razem cztery lata i cztery sie nie widzielismy... do lutego tego roku. Pracowalam jako jego asystentka a od kiedy otworzyl swoj wlasny hotel przejelam jego pozycje managera. Wiedzialam, ze caly czas sie we mnie podkochiwal (ja tez zawsze mialam dla niego "miekkie serce" ) ale mialam wtedy narzeczonego wiec nic miedzy nami nie bylo. W kazdym razie spotkalismy sie po czterech latach i od tej pory jestesmy nierozlaczni, jestem zakochana! Pomagam i pracuje w jego hotelu (zeby nie bylo, to nie mamy nikogo, zadnych bylych zon czy mezow i zadnych dzieci).

Jedziemy zwiedzic US, NY, Las Vegas, LA, na trzy tygodnie.

Nie mam zamiaru sie chwalic, nie ma zreszta czym, tylko dac wszystkim zranionym sercom i wszystkim wam, ktorzy traca wiare w "lepsze jutro" nadzieje, ze los moze sie odwrocic. Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, przekonalam sie o tym na wlasnej skorze.
Odezwe sie jeszcze!
Pozdrawiam

48

Odp: Moja historia...

Wielu miłych wrażeń i powodzenia Fey.
Pozdrawiam.

49

Odp: Moja historia...

Dzieki Amarek, a co u ciebie?

50

Odp: Moja historia...

smile
Dziękuję. "Ciągle pod górę", ale daję radę.

51 Ostatnio edytowany przez Agatka (2012-07-19 07:37:58)

Odp: Moja historia...

witam wszystkich, chciałam wam pokazać bardzo ciekawą stronę, na którą trafiłam przypadkiem spamczytając historie i wypowiedzi tych kobiet można się podbudować mocno, podziwiam je za odwagę i to, że mogą o sobie powiedzieć, że są kobietami spełnionymi! A czy któraś z was może tak o sobie powiedzieć?
przytoczę może cytat jednej z nich - "Czy jestem spełniona? Jestem na pewno szczęśliwa, bo czuję, że się spełniam. W przeróżnych życiowych rolach: kobiety, dziennikarki, matki, podróżniczki, córki, siostry, przyjaciółki, koordynatorki"
można też podzielić się swoją historią smile

52

Odp: Moja historia...

Powodzenia!! ale super !!!

53

Odp: Moja historia...

widać, że portal jest świeży i obiecujący, może warto na nim zaistnieć smile

54

Odp: Moja historia...

Fajna stronka.

55

Odp: Moja historia...

mnie też się podoba, prowadzą też fajny fanpage na Facebooku smile Polecam!
niestety nie mam jeszcze uprawnień do wstawienia linka, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę: Spełniona

56

Odp: Moja historia...

No proszę, jednak może być pięknie. smile
Pozdrawiam.

57

Odp: Moja historia...

Fey, przeczytałam całą Twoją historię - jak fajnie, że teraz się wszystko układa:) A jeśli mogę wiedzieć - bo bardzo mnie to zaciekawiło - w jakim kraju mieszkasz?

58

Odp: Moja historia...
Fey napisał/a:

Lewa, Co u ciebie? Jak prawko???

Cześć kochana smile!
Prawko... Aktualnie jeżdżę innym pojazdem, na który nie trzeba mieć zezwolenia wink We wrześniu zostałam mamą ślicznego facecika. Wymaga poświęcenia prawie całego mojego czasu, na tyle skutecznie, że nie mam nawet czasu myśleć o prawku, nie mówiąc już o jego zrobieniu smile Ale nie żałuję, bo co się odwlecze, to nie uciecze smile W końcu przyjdzie ten dzień, kiedy twardo postanowię iść na kurs smile
A co u Ciebie, wszystko się poukładało?
Pozdrawiam

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja historia...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026