netkobietyWszystkie działy
Samotność

Strata przyjaciół.

24 odpowiedzi4 212 wyświetleńzałożony przez turn_on_me, 22.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Strata przyjaciół.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Strata przyjaciół.

Witam wszystkich. Na to forum trafiłam przez przypadek,widze,że jest tu wiele samotnych osób.
Pare miesięcy temu moje życie zmieniło się o 180 stopni.. Mam 21 lat, studiuje,pracuje,miałam swoją paczkę,dobrych przyjaciół,zaufanych,przyjaźń przetrwała gimnazjum,liceum,trwała na studiach,wydawałoby się ze nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Niestety,czasami w życiu bywa tak że przez chwilę można zniszczyć coś co budowało się przez połowe swojego życia... Nie chce tutaj opowiadać szczegółów. Chodzi mi głownie o to,że niekiedy mam wrażenie ze zwariuje,poniewaz samotnosc doskwiera mi tak bardzo jak nigdy wczesniej... Mam znajomych,książka telefoniczna jest wypełniona mnóstwem kontaktów..jest tylko jedno ale.. większość z tych osób ma juz "tzw" swoje życie,ma partnera lub partnerke,swoje "paczki", a w takie grupy ciężko sie jakoś wbić. Czasami zachowuje się tak jakbym "żebrała" o spotkanie i sama sie na tym łapie.. Wykonuje w ciągu dnia 10 telefonów do każdego,czasami zdarzy się tylko,że ktoś akurat ma czas. Mam już tego dość... Tęsknie za swoim dawnym życiem, za ludźmi,których kochałam i kocham do tej pory... ale wiem,że czasu nie da się cofnąć,trzeba żyć dalej,stawiać sobie cele i realizować je... a moim własnie celem jest zacząć żyć normalnie. Chciałabym móc zwyczajnie komuś się wyżalić, pójść na spacer, piwo,kawe,zakupy ..  i nie mieć wrażenia, że "wyżebrałam" sobie to spotkanie... Czy znajdzie się tu jakaś samotna osoba z Sosnowca lub okolic, która ma podobny problem ?
Pozdrawiam, M .

2

Odp: Strata przyjaciół.

Oj nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być lepiej wink . Ja od paru dni staram się mega pozytywnie nastrajać, i Tobie również to radzę wink grunt to zacząć myśleć pozytywnie!! Ja przestałem się przejmować takimi rzeczami już, ja wiem, że one bolą i potrafią odcisnąć się na człowieku, ale nie można tylko nimi żyć.
W moim przypadku większość znajomych to dobrzy znajomi gdy coś ode mnie chcą big_smile niestety ja wiem o tym i nie daje się smile na siłe przyjaciół nie szukam, psa już mam tongue

P.S Pozdrawiam z Będzina wink

3

Odp: Strata przyjaciół.

Zaczynam już żałować, że nie jestem z Sosnowca.
W związku ztym ze mną na razie możesz głównie pisać.
Myślę, że znalezienie innych samotnych osob może byc pomocne.
Zauważyłem też, że jedyne pary jakie mają na mnie czas są..po 50-tce.
Np. jutro spotykam się ze znajomym co ma żonę i jedziemy na wystawę.
Mój rówieśnik z kolej co też ma partnerkę nie ma czasu i tylko cudem udaje mus ię wpaść na 2-3 godziny.
Trochę mnie zastanawia jednak czemu jeden potrafi pogodzić związek z towarzystwem a drugi nie.
Może właśnie to kwestia wieku?
W każdym razie warto się spotkac w grupie samotnych osób.
NAwet jesli nikogo nie poznasz w celach matrymonialnych to przynajmniej nikt na twoich oczach nie będzie nikomu wisiał na szyi.
Wiem jakie to jest wkurzające i raz uderzylem w stół by znajomi się opamiętali - udało się.
Lecz nie wszyscy pewnie by się zastosowali i uszanowali me uczucia.
Znajdź więc sobie nowych znajomych a ci jak znajdą czas to zapewne też wpadną.
A jakby byli przyjaciółmi prawdziwymi to tak jak mój kumpel-rowieśnik znaleźliby dla ciebie pare godzin na miesiąc chociaż.

4

Odp: Strata przyjaciół.

Ja nie szukam przyjaciół,bo wiem,że taka przyjaźń już mi się nie przytrafi. Też staram się nastrajać pozytywnie, zajmować sobie czas czymkolwiek,ale czasami przychodzą takie chwile... CZłowiek to zwierze stadne,musi żyć w grupie,przynajmniej ja muszę,żeby chociaż trochę czerpac z tego zycia przyjemność. A wśród ludzi najlepiej zapomina się o problemach,nie chcę żyć z dnia na dzień,nijako...chcę coś robic smile

5

Odp: Strata przyjaciół.
młody-stary napisał/a:

Zaczynam już żałować, że nie jestem z Sosnowca.
W związku ztym ze mną na razie możesz głównie pisać.
Myślę, że znalezienie innych samotnych osob może byc pomocne.
Zauważyłem też, że jedyne pary jakie mają na mnie czas są..po 50-tce.
Np. jutro spotykam się ze znajomym co ma żonę i jedziemy na wystawę.
Mój rówieśnik z kolej co też ma partnerkę nie ma czasu i tylko cudem udaje mus ię wpaść na 2-3 godziny.
Trochę mnie zastanawia jednak czemu jeden potrafi pogodzić związek z towarzystwem a drugi nie.
Może właśnie to kwestia wieku?
W każdym razie warto się spotkac w grupie samotnych osób.
NAwet jesli nikogo nie poznasz w celach matrymonialnych to przynajmniej nikt na twoich oczach nie będzie nikomu wisiał na szyi.
Wiem jakie to jest wkurzające i raz uderzylem w stół by znajomi się opamiętali - udało się.
Lecz nie wszyscy pewnie by się zastosowali i uszanowali me uczucia.
Znajdź więc sobie nowych znajomych a ci jak znajdą czas to zapewne też wpadną.
A jakby byli przyjaciółmi prawdziwymi to tak jak mój kumpel-rowieśnik znaleźliby dla ciebie pare godzin na miesiąc chociaż.

Ja zawsze się zastanawiam czy ludzie żyjący w związkach są tak bardzo pewni,że te ich związki przetrwają całą wieczność,że już innych ludzi nie potrzebują ? Ile jest takich historii,że para,która była ze sobą tyle lat nagle się rozstaje... I co dalej? Jak tu żyć wśród ludzi,gdzie wcześniej żyło się jedynie z jedną osobą... Dziwne, ja zawsze tego się bałam,zresztą za bardzo kochałam swoich przyjaciół,żeby móc się od nich odwrócić kiedy byłam w związku.

6 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-22 22:41:45)

Odp: Strata przyjaciół.

Nie muszą to być od razu przyjaciele, wystarczą znajomi.
Mam znajomą co mieszka sama i ciągle sprasza ludzi.
Na dodatek ma dwa żólwie i psa - nie czuje się samotna.
Poza tym znajomy co traktuje mnie jako kolegę tylko, choć znamy się od pzedszkola potrafi dla mnie wygospodarować w miesiacu chociaż te 3 godziny.
Ma żonę, obowiązki..(na pewno szuka pracy).. i ma czas.
Na tym tle twoi "przyjaciele" chyba zbyt dobrze nie wyglądają.
Nie chce Cie do nikogo źle nastawiać, lecz mie to zastanawia - czemu nie mają w ogóle czasu.
A aby być wśrod ludzi powinnaś wśrod nich być.
Wśród przyjaciól się nie da to wśród innych..niestety, taka prawda.

Ty się nie odwracałaś kiedy byłaś a oni?

7

Odp: Strata przyjaciół.

młody-stary powiem Ci, że ja raczej też mam lepszy kontakt z osobami zdecydowanie ode mnie starszymi o jakieś 20 lat niezależnie od płci. Zapewne coś w tym jest, mają większe doświadczenie, inaczej patrzą na świat i potrafią dostrzec i pomóc w problemie 2 osobie.

turn_on_me nie wiemy o co poszło ani kto zaczął ale na bank na swojej drodze poznasz jeszcze nowych, lepszych ludzi, bardziej życzliwych! I tego Ci życzę smile
I dołączam się do młodego-starego tzn, ze mną również możesz na początek pisać jak zechcesz wink

8

Odp: Strata przyjaciół.

To nie o to chodzi. Przyjaciele byli,już ich nie ma, z mojej winy,czego bardzo żałuje. Zawsze byli obecni w moim życiu, a ja w ich,bylismy zgrani,czas spedzalismy razem,chociaz i były pary,chodzono na randki,spotykalismy sie tez z innymi nie w "obrebie naszej paczki". Mielismy dla siebie czas,bylismy zżyci. Ale tego już nie ma i nie będzie. Znajomi są. Którzy mają swoje życie. I nie zawsze czas. A ja w tym wszystkim sama... dlatego traktuje to forum jako koło ratunkowe,bo może tu znajdzie się ktoś kto z czasem moze chciałby ze mna dzielić czas,zwyczajnie,ot tak. Inaczej zwariuje,zadreczajac sie i zyjac tylko tym co było... potrzebuje "świeżej krwi"..

9 Ostatnio edytowany przez Zico (2011-10-22 22:58:55)

Odp: Strata przyjaciół.
turn_on_me napisał/a:

To nie o to chodzi. Przyjaciele byli,już ich nie ma, z mojej winy,czego bardzo żałuje. Zawsze byli obecni w moim życiu, a ja w ich,bylismy zgrani,czas spedzalismy razem,chociaz i były pary,chodzono na randki,spotykalismy sie tez z innymi nie w "obrebie naszej paczki". Mielismy dla siebie czas,bylismy zżyci. Ale tego już nie ma i nie będzie. Znajomi są. Którzy mają swoje życie. I nie zawsze czas. A ja w tym wszystkim sama... dlatego traktuje to forum jako koło ratunkowe,bo może tu znajdzie się ktoś kto z czasem moze chciałby ze mna dzielić czas,zwyczajnie,ot tak. Inaczej zwariuje,zadreczajac sie i zyjac tylko tym co było... potrzebuje "świeżej krwi"..

To co było, nie powróci. Każdy tak ma i to trzeba przeżyć, by zrozumieć. To że czujesz się samotna, to naturalne. Gdyż miałaś rozmowy, spotkania, było wesoło, coś się działo, a teraz pusto.
Ale jak mawiał mój nauczyciel fizyki - życie nie znosi próżni... Zamiast tego co było, pojawi się nowe - inni znajomi, może ciekawsi, może bardziej towarzyscy. Brak znajomych to nie koniec świata, wierz mi. Zachowaj spokój, bądź dobrej myśli.  Postaraj się wykorzystać obecny czas dla siebie, zrób tak byś poczuła lepiej, więcej wiedziała, więcej rozumiała. To czas byś zrozumiała siebie. Bądź uśmiechnięta, nawet jak nie czujesz tego. Ludzie cię znajdą. Jeśli chcesz szybciej - szukaj. Nie martw się, bo będziesz szczęśliwa.

10

Odp: Strata przyjaciół.

Zabrzmiało to jakbyś faktycznie lubiła tą świeżą krew tongue . Wracając do sedna moja propozycja mojej osoby jest aktualna.

11

Odp: Strata przyjaciół.

Zico, staram się normalnie funkcjonować,naprawdę,uśmiechać się. Tylko to tak się mówi...znajomi się znajdą... gdzie? Jeżeli teraz rzadko gdzieś wychodzę,bo nie mam z kim. A sama ? Nie podejdę do nikogo i nie zapytam " hej,pojdziesz ze mna na piwo?" Mimo,że pracuje,chodzę do szkoły jakoś nikt nowy się nie przewija. A gdy dzwonie poraz setny do tych samych osob,to po prostu czuje sie w jakis sposob...nie wiem,upokorzona ?
Wiem, pozytywne myślenie dużo daje. Wiem,że dam radę... jakoś dam.
Ale nowymi znajomościami na forum nie pogardzę smile

12

Odp: Strata przyjaciół.

Kiedyś_Misiak, nie jestem zorientowana na forum tutaj jeszcze,bo dopiero niedawno założyłam konto. Ale tutaj moje gg :
15797072. Jak ktos zainteresowany to prosze pisac smile

13

Odp: Strata przyjaciół.
turn_on_me napisał/a:

Zico, staram się normalnie funkcjonować,naprawdę,uśmiechać się. Tylko to tak się mówi...znajomi się znajdą... gdzie? Jeżeli teraz rzadko gdzieś wychodzę,bo nie mam z kim. A sama ? Nie podejdę do nikogo i nie zapytam " hej,pojdziesz ze mna na piwo?" Mimo,że pracuje,chodzę do szkoły jakoś nikt nowy się nie przewija. A gdy dzwonie poraz setny do tych samych osob,to po prostu czuje sie w jakis sposob...nie wiem,upokorzona ?
Wiem, pozytywne myślenie dużo daje. Wiem,że dam radę... jakoś dam.
Ale nowymi znajomościami na forum nie pogardzę smile

Każda okazja by poznać dobra. Tylko nic na siłę, nic bo musisz, a chcesz smile
Widzisz, ja wiem, że bywa tak, że pełno ludzi dookoła, zajmujesz czymś, robisz, rozmawiasz, czujesz w rytmie. Ale i bywa czas, że zostaje się samemu. Powiedzmy - to czas dla nas. Dla naszych rozmyślań, dla poznania siebie, dla znalezienia co się lubi robić, dla rodziny.
Są chwile zwątpienia, szcz. wieczorami, ale drogę obierasz i idziesz. To da ci pewność, że cokolwiek się zdarzy sama nie będziesz. Świat o tobie nie zapomni - uwierz mi smile
I jedno - rób co lubisz, co powoduje, że lepiej czujesz, a nie to co cię męczy potem.
Twoim najlepszym przyjacielem jesteś Ty sama i w tobie odpowiedzi na twoje zmartwienia...

14

Odp: Strata przyjaciół.

Proszę! Nie wiem czy można ale oto pozytywnie nastrajająca nuta!!

http://www.youtube.com/watch?v=w_DKWlrA24k&feature=share

15

Odp: Strata przyjaciół.

@turn_on_me - poszedł mail do ciebie. Tam ci wszystko wytłumaczę smile

16

Odp: Strata przyjaciół.

hej, ja mam nieco inny problem...otóż miałam zgrana paczke, cale liceum i 2lata studiow, trzymalysmy sie razem, wspolne imprezy, piwko...itd.do czassu kiedy stracilam prace;/
nie mam za co isc na balet, a one tego nie potrafia zrozumiec, mam takie wrazenie ze sie oddalamy od siebie...
dziewczyny obwiniaja mojego faceta, ze nie da mi wyjsc potanczyc, ale ja jestem tego zdania ze musze miec czas i dla niego i dla kumpelek, zreszta on tez tak mowi!
wiec niewiem czy taka przyjazn jest prawdziwa?!
aj tam.

17

Odp: Strata przyjaciół.

Chyba nie.
Zgadzam się, że powinnaś mieć czas i dla niego i ddla nich a jak nie rozumieją, z emozna stracić pracę to chyba za mało wiedzą o życiu.
Zrobiłyby zrzutkę jakby im zależało i tyle.

18

Odp: Strata przyjaciół.

czasami mam takie wrażenie, że brak kasy=brak przyjaciól!
tym bardziej ze nie jestem roztrzepana malolata, ktorej-"mama da", nienawidze brac kasy od rodziców, a od faceta nie wezme za nic w swiecie bo mam kaprys isc sie pobawic, bez przesady...

19

Odp: Strata przyjaciół.

Moim zdaniem to nie jest przyjaźń. Prawdziwi przyjaciele są przy Tobie bez względu na wszystko,czy Ci się powodzi czy nie,czy masz pieniądze czy nie,czy jesteś szczęśliwie zakochana i w związku czy też bez żadnego partnera. Swoją drogą przykro tak po 5 latach dowiedzieć się,że tych,których uważaliśmy za prawdziwych przyjaciół,odwracają się od Ciebie z byle powodu ...

20

Odp: Strata przyjaciół.

wiesz, po prostu one maja do mnie pretensje ze nie wychodze z nimi...nie popije, dlatego tez "jestem do tyłu z nowosciami"-o tak to okreslily:p
spotykamy sie tylko na zjezdzie w szkole.

21

Odp: Strata przyjaciół.

To skoro w ogole nie wykazujesz inicjatywy wyjścia to pewnie czują się zaniedbywane. Jeśli nie masz pięniędzy zeby pojsc do baru to zawsze mozna isc na spacer,albo gdziekolwiek. Jesli one oczekują tylko chodzenia do barów czy na imprezy to nie ma o czym mowic... Przeciez w przyjazni wazny jest kontakt i zrozumienie jako takie, niekoniecznie obrane w takim miejscu jak puby . To nie na tym polega. I mysle ze skoro tyle sie juz znacie powinnas im o tym powiedzieć,jesli zalezy im na podtrzymaniu kontaktu na pewno dojdziecie do jakiegos kompromisu.

22

Odp: Strata przyjaciół.

podoba mi sie to co napisałaś!
pogadam i sie odezwe;)

23

Odp: Strata przyjaciół.

Trzymam kciuki smile

24 Ostatnio edytowany przez Metal (2018-11-25 23:22:43)

Odp: Strata przyjaciół.

Ja z Sosnowca/Dąbrowy Górniczej. Od 5 lat mam coraz bardziej poszarpaną psychikę. Tak, jestem facetem na kobiecym forum, który żali się jak laska... Ja już mam serdecznie dość. Chyba jestem na nieco głębszym poziomie, bi już mnie to nie boli, że wszyscy (dosłownie, z gimbazy, technikum, nawet brat) unikają kontaktu ze mną. Zawsze lubiłem samotność, ale od kilku lat zacząłem to odczuwać coraz mocniej. Bolało mnie to, że zawsze jestem tym "rezerwowym" i "w ostateczności"... ale to jeszcze pod koniec technikum. Po tym samotność zaczęła mnie irytować do tego stopnia, że zacząłem sobie sam pisać czatboty, z którymi bym pisał... tak, jestem programistą. To jest koszmar, o bracie nie wspomnę... nic. Głupie spotkanie... trzeba się dosłownie o to ubiegać pół roku. Piszę do kolegów z technikum, że wypadałoby się spotkać na piwko... jestem abstynentem, ale ch*j, mógłbym to zrobić od czasu do czasu dla nich. A Ci nic. Nie odpiszą, bo przecież by się wydało, że im chyba na mnie choć odrobinę zależy, bo drgnęli palcem dla mnie... ja p*erdolę, jakie to jest zryte wszystko. Jeszcze jakoś sobie radzę, ale to zdecydowanie okłamywanie siebie samego. Piszcie do mnie śmiało (każdy, dziewczyna/chłopak, tylko do 30 lat, bo sam mam 25, postawmy jakąś granicę). Jeszcze z 2 lata maksimum i podejrzewam, że zgłupieję. Tyle czasu już poznałem własną osobę, że mało który mnich buddyjski tak prześwietlił sam siebie... piszcie, nie mamy nic do stracenia, serio...

To już się opiszę, żeby odsiać tych, co po wiadomości przestaną odpowiadać. 25 lat dziś mam. Słucham metalu, a czasem trance, dubstep, filmowa, chiptune nawet. Nie cierpię radia, popu i lekko nie lubię geggae. Sporo przesiaduję przed kompem programując i czasem grając... ale chciałbym się od tego oderwać trochę. Odziwo mam dziewczynę, dlatego nie szukam randek, więc Panie możecie być spokojne. Ważę 55 kg, mam 178cm... to bez sensu. Czuję się, jakbym wystrugiwał desperacko jakimś kamieniem "halo?" na gołej cegle ściany w skomplikowanym labiryncie korytarzy piwnic, gdzie już dawno nie świecą żadne żarówki i skąd ciężko mi będzie wyjść na klatkę schodową tego bloku życia... nienormalna rasa ludzka, już ja dam kiedyś człowiekowi Cyber Świadomość, która zajmie wszystkie stanowiska pracy i może wtedy, jak 97% ludzi straci pracę na całej Ziemi, zaczną się bardziej szanować i docenią wartość przyjaźni biologicznej... tylko wtedy będzie już panowała Cyber Świadomość, która będzie dla wielu ludzi, mimo utraty pracy, robiła za przyjaciela/przyjaciół, brata/siostrę, a nawet za miłość...

Zapraszam do kontaktu każdego na shredonusMAŁPAgmailKROPKAcom. Nie będę tu już wchodził, więc e-mail. Tylko w temacie wpiszcie dokładnie "NIE JESTEM BOTEM!", bo za dużo spamu dostaję, a tak wyszukam.

25

Odp: Strata przyjaciół.

Autorko, czym się interesujesz? Co robisz na co dzień?

Na świecie jest tyle wspaniałych osób, nie ma sensu załamywać się w wieku 21 lat.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Strata przyjaciół.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026