Hej, mam straszny problem nie wiem co robić i jak to rozumieć.
Przez kilka miesięcy zdradzałem swoją miłość, ona się o tym dowiedziała strasznie to przeżyła razem zamknęliśmy temat zdrady, to było 6 miesięcy temu. Po tym czasie starałem się zrobić wszystko żeby wynagrodzić to mojej ukochanej, nasz związek trwa już 8 lat, 5 miesięcy temu oświadczyłem się jej i naprawdę zmieniłem swoje zachowanie, zacząłem gotować sprzątać pomagać, nie spotykałem się totalnie z nikim i całe dnie spędzałem w domu z moją ukochaną. Fakt zdarzały się sytuacje kiedy przypomniały jej się że zdradzałem były straszne kłótnie zrywała oświadczyny mówiła że to koniec ale po 1 czy 2 dniach wszystko wracało do normy. 3 tygodnie temu wyjechała na praktyki na 4 dni do rodzinnego miasta, nie miałem z nią prawie w ogóle kontaktu bo ktoś ukradł jej telefon rozmawialiśmy wieczorami. Gdy wróciła była bardzo dziwna ja potrzebowałem ciepła i miłości ona siedziała w drugim pokoju słuchała muzyki, rozmowa jakoś się nie kleiła ja ciągle mówiłem że potrzebuje ciepła ona mówiła że jęczę i nie może tego znieść i chce zostać sama, znikałna codziennie na 3-4 godziny mówiąc że wychodzi do rosmana, lub pochodzić po galerii - wcześniej raczej prosiła żebym jechał z nią. Tak minęły dwa dni trzeciego wyjechała do miasta po drugiej stronie polski do swojego przyjaciela z którym się wychowała (geja) . Obiecała mi że będzie odbierać telefon wieczorem zadzwoniłem nie odebrała napisałem SMSa "Dzieki ze sie posluchalas jedna rzecz Cie poprosilem teraz jestem pewny w ktorym dokladnie miejscu masz mnie. Baw sie dobrze. I nie tlumacz sie nawet ze tel sie rozladowal i nie slyszalas jak dzwoni bo Ci dokladnie powiedzialem ze tak dyponuj bateria zeby sie nie rozladowala zebeym sie nie denerwowal i nie martwil. Jeszcze raz wielkie dzieki" Na co ona odpisala po 4 godzinach o 24: " Nie siej paniki jestem z Rafalem przeciez. Jak siedze ze znajomymi to przeciez nie bede jak glupek do Ciebie wydzwaniac jak tel sie laduje w drugim pokoju..... Wez sie poprostu uspokuj bo ostatnio przeginasz... dobranoc" to było w poniedziałem rano - obiecała przed wyjazdem że wroci we wtorek w nocy max w srode i od tego czasu się nie odzywała wydzwaniałem do niej nie odbierała telefonu zaczalem dzwonic po rodzinie zeby probowali sie z nia skontaktowac odezwala się w piątek wieczorem: " Jestem nadal u Rafała wiec nie siej paniki bo moja babcia odrazu do mnie wydzwania i musze sie tlumaczyc. Wszystkiego najlepszego z okazji chlopaka... jak przyjade to zabiore Cie do restauracji
a narazie jestem jeszcze obrazona.
Wróciła w sobote o 23 jak zapytałem jakim pociagiem bo zadnego pociagu bezposredniego z tamtego miasta nie bylo ktory wracalby o 23 powiedziala ze do warszawy powiezli ja znajomi rafała a z warszawy wrocila pociagiem. Nie miala zadnych biletow na pociag ani w jedna ani w druga strone co zawsze kolekcjonowała w torebce. Rafał ma 2 koty przejrzałem jej rzeczy w ktorych była na zadnym nie bylo ani jednego kociego wlosk to byla sobota. Cala niedziele sie uczyla ja naprawde bylem wycieczony psychicznie bo nie moglem spac jak jej nie bylo strasznie sie martwilem nie moglem jesc wyobraznia dzialala... Wychodzilem na rower i rzucilem ze bede sie wyprowadzal ona napisala smsa chwile pozniej " jak zwykle zrobilo sie dla Ciebie nie wygodnie to odchodzisz. Nie mam w takim razie na Ciebie ani czasu ani zdrowia" Potem wrocilem porozmawialismy chwile i bylo lepiej jakos sie uspokoilem. Potem byl poniedzialek posprzatalem w domu ugotowalem dla niej obiad ona jak wyszla o 7 rano wrocila o 19 z kolezanka z dwiema parami nowych butow z galerii posieidzaly z kolezanka do 21 potem jeszcze sie pouczyla i poszla spac, wtorek wygladal podobnie wrocila pozno z nowa torebka tym razem znow musiala byc nauka jak znow zrobilem obiad pranie itp totalnie bylem ignorowany sroda i w czwartek wkoncu porozmawialismy powiedzialem ze bardzo zle mnie traktuje ze strasznie dziwnie sie zachowuje i ze mi jest bardzo zle bo potrzebuje milosci zwlaszcza po tym ze jej tyle czasu nie bylo a ja sie tak strasznie martwilem. Ciagle bardzo dziwnie zachowywala sie z telefonem, nie zalozyla sobie haslo nie chciala pokazac co ma w tym telefonie, powiedziala ze nie bedzie karmic mojej paranoi jak postraszylem ja ze odejde jak mi nie pokaze powiedziala zebym robil co chce. Chwile pozniej wychodzilem na francuski wszedlem powiedziec ze wychodze a ona miala w rekach telefon bardzo sie przestraszyla , poklocilismy sie miedzy innymi o to wieczorem ona oznajmila ze w piatek z samego rana jedzie zalatwiac jakies sprawy do rodzinnego miasta obiecala ze wroci w sobote wieczorem. W piatek z rana popisalismy smski powiedzialem jej ze potrzebuje jej ciepla i milosci bo bardzo zle sie czuje ona powiedziala ze sie postara. Potem probowalem sie dodzwonic telefon byl wylaczony albo nie odbierala kolo 17 zadzwonila i powiedziala ze najpierw byla u babci potem idzie do siostry poprosilem zeby zadzwonila niedlugo nie odzywala sie do 22. Potem zadzwonila ja zaczalem robic jej wyrzuty ze totalnie nic nie robi dla mnie ze ja w domu odchodze od zmyslow i sie martwie a ona nie odbiera telefonu nie potrafi zadzwonic i mnie uspokoic, poprosilem zeby chociaz wrocila w sobote jak obiecala zebysmy mogli spedzic razem cala niedziele bo od poniedzialku znowu sie bedzie musiala uczyc calymi dniami, powiedziala ze nie wie czy sie wyrobi. Potem przyszla sobota znowu pare smsow z rana potem od godziny 13 nie odbierala telefonu napisala ze jest u mamy (nie rozmawiala z nia od roku) i tak nie moglem sie do niej dodzownic do 22 kiedy porozmawialismy i powiedziala mi przez telefon ze dluzej tak nie moze i musimy sie rozstac. Wrocila w niedziele o 17 chwile porozmawialismy powiedziala mi ze totalnie jej nie rozumiem ze jestem ograniczony ze myslala ze moze wybaczyc mi te zdrady ale dla niej jestem teraz innym czlowiekiem. Powiedzialem ze przeciez staram sie od 6 miesiecy i robie co moge zeby byla szczesliwa ona powiedziala ze ja to wszystko udaje. Zapytalem sie czy przez te ostatnie miesiace moglem zrobic cos lepiej powiedziala ze nic.
Cala noc nie moglem spac w poniedzialek rano jak wyszla na uczelnie przejrzałem torbe ktora brała do rodzinnych stron. Zobaczylem ze mimo ze bylo strasznie zimno wziela 2 krótkie spódnice jedna pare spodni stringi i pasujacy do tego stanik oraz nowe buty na wysokim obcasie + rajstopy czarne. Strasznie sie zaniepokoilem pomyslalem ze ostatnia deska ratunku to jej siostra one zawsze sobie duzo mowily wiec po nie przespanej nocy wsiadlem w samochod i pojechalem w ponad 300 km wycieczke zeby porozmawiac z siostra. Siostra powiedziala ze nie widziala sie z nia w weekend wogole. I takie zachowanie jest do niej nie podobne. Zadzwonilem do niej i powiedzialem zeby sie przyznala ze kogos ma ja jej to wybacze tak jak ona wybaczyla mi i bedziemy mogli byc szczesliwi, ona mnie wysmiala i powiedziala ze zdrady totalnie mnie zniszczyly i teraz wkolo widze jak ktos mnie zdradza. Plakalem prosilem blagalem zeby mnie nie zostawiala ona podjela juz decyzje i nie zamierzala jej zmienic jak zapytalem o spotkanie z siostra po chwili ciszy powiedziala ze byla caly czas u babci i ze kazala jej oklamywac mnie ze jej nie ma bo nie chciala ze mna rozmawiac.
Do dnia dzisiejszego minely 3 dni prosilem, blagalem schudlem przez te ostatnie 3 tygodnie z nerwow 6 kg, totalnie jestem w rozsypce a najgorzej zabija mnie nie pewnosc... Dlaczego? Czy ona sobie kogos znalazla czy moze naprawde z dnia na dzien 3 tygodnie temu doszla do wniosku ze juz mnie nie kocha i ze to nie ma sensu....
Blagam pomozcie bo najgorsza jest niepewnosc... Probowalem z nia rozmawiac ale aby zaczynamy ona od razu strasznie sie denerwuje i rozmowa nie ma sensu wiec przestalem probowac....