Może mi ktoś poradzi czy jest sens, a jeśli tak, to jak poprawić relacje z byłym mężem?
Po 25 latach podobno szczęśliwego małżeństwa jestem jeszcze szczęśliwszą rozwódką. Jednak często myślę o tym, czy lepiej byłoby już nigdy nie mieć żadnego kontaktu z byłym, czy może udałoby się poprawić nasze kontakty. Mamy dwie córki (28 i 20 lat) i cudowną dwuletnią wnusię. Jego nastawienie do mnie przekłada się na relacje z dziewczynami., czyli ze starszą córką i wnusią prawie nie ma kontaktu, a z młodszą niewielki. Córki za nim tęsknią, a on winą za wszystko obarcza oczywiście mnie.
Przeżyłam zdradę, 3 lata spraw sądowych (4 założył były, jedną ja ? o zwrot przywłaszczonego majątku odrębnego). Winna jestem, że mnie zdradził a ja nie byłam cierpliwa jak Penelopa, bo tu zacytuję jego wypowiedź, ?mąż jak odchodzi od żony, to żeby do niej wrócić?. Winna jestem, że wygrałam wszystkie sprawy. Winna jestem, że kiedyś był bogaty i mieszkał w pięknym domu z rodziną, a teraz z pustym kątem bankowym w 40-metrowym mieszkaniu z kobietą, której nie kocha. W końcu winna jestem, że wyszłam z tej pożogi silniejsza i mądrzejsza.
Wiem, że jest idiotą, ale jest ojcem naszych córek. One wciąż wierzą, że kiedyś rodzice będą mogli przy jednym stole świętować ich urodziny, a wnusia pójdzie na spacer nie tylko z babcią, ale i z dziadkiem.
Podobne tematy
Kochana - Twoje córki to dorosłe kobiety i powinny zrozumieć, co się stało. Nie maja prawa wymagać od Ciebie "naginania się" do ich wyobrażeń o szczęśliwej rodzinie.
Nie jesteście taką rodziną z winy Twojego eks. Żadna Twoja wina. I najwyższa pora, żeby córki to zrozumiały i zaakceptowały.
wszystko to wiem teoretycznie (córki też), gorzej z praktyką
wszystko to wiem teoretycznie (córki też), gorzej z praktyką
Żabko - ja mam 16-latkę, jestem w czasie rozwodu. Wiem dokładnie o jakich emocjach mówisz ![]()
Ja walczę o swoje prawo do szczęścia. Bo niestety czasami widzę, że nie podoba się to, że chodzę uśmiechnięta i zadowolona.
NIE WOLNO! Powinnam być smutna i zrozpaczona.
NIE , kochana. My juz swoje piekiełko zaliczyłyśmy. Ja chroniłam córkę przed całym gównem, jakie bryzgało. Spełniłam swój obowiązek wobec ukochanego dziecka. Ale nie poświęcę się na ołtarzu. NIE. Mam prawo do szczęścia.
TY TEŻ, Ściskam Cię mocno. Nie daj sobie wmówić, że cokolwiek POWINNAŚ.
też się nie poświęcę i dziewczyny to wiedzą...w pełni akceptują mnie "nową" w moim nowym życiu z nowym partnerem
chciałabym tylko, żeby to zapomnienie szybciej przyszło
chyba tu mam pewien problem ze sobą: jak widuję byłego to widzę starego, zniszczonego (na jego własne życzenie) dziada, a jak znika mi z horyzontu, bo nie chcę go widywać, to pojawiają się wspomnienia z lepszych czasów; i tak w kółko Macieju
Annajo. Ja myśle ze twoje relacje z Mężem to nie są relacje twoich córek z ojcem. Myśle ze powinnas powtarzać corkom ze tak jak ty zadecydowalas o swoich relacjach z mężem tak one same decydują i swoich relacjach z ojcem. Możesz im mówić ze one powinny same określać swoje relacje i decydować czego potrzebują. To ze zdradził ciebie nie znaczy ze zdradził je. One maja prawo mieć żal do ojca ze nie okazał się ideałem ale maja tez prawo mu wybaczyć. Nie mam pojEcia jakim był ojcem. AlE ojciec to ojciec. Dziadek to dziadek.
Daj corkom prawo do samodzielności. Relacje z ojcem nie oznaczają przecież ich zgody na to ze cie zranil... Powiedz im to.
I nie pośrednicz w tych kontaktach nie naprawiaj tego co się zepsuło miedzy nimi. To ich prawo i ich zadanie. Wyciągnąć rękę do ojca? Przyjąć wyciągniętą rękę??
Tak sobie myśle. W perpektywie myślenia o moim własnym synu. Powiedziałabym mu pewnie gdyby się dowiedział ze jego tatuś mi rogi dorobił.... Powiedzialabym. Moje relacje z twoim tata to relacje męża i zony. Mam nadzieje ze ty jego błędów w przyszłości nie powtorzysz. Ale twoje relacje z nim to relacje taty i syna i nie powinieneś ich oceniać przez ten pryzmat. Pamiętasz jak kiedyś......? To nadal twój ojciec. Daj mu i sobie szanse. Małymi krokami.
To ze skrzywdził mnie nie oznacza ze chciał skrzywdzić ciebie. Jakoś pewnie tak bym powiedziała.... Dla jego dobra. Po to aby oszczędzić mu straty ojca. Wystarczy ze straciłby wiarę w miłość i wierność. Co nie???:)))
masz rację.. aleto ta nasza chęć naprawiania śwata odzywa się, no bo kto ma ten świat narawić?
Pewnie zabrzmi to jak tłumaczenie się, ale od dawna patrzę stojąc obok na relacje córki-ojciec i nie wtrącam się. Niie krytykowałam go nigdy, choć zdażało mi się kiedyś mówić o faktach, ale tylko gdy dotyczyły także dziewczyn.
Ale żal mi ich i jako matka chciałabym oczywiście im pomóc. Jak dotąd pomagałam nicnierobieniem i cierpliwością. Mają słabego ojca-dupka, który na dodatek związał się z kobietą nieakceptującą jego przeszłości, w tym córek...zabrania mu kontaktów, a on z tego chyba korzysta. Trudne to i strasznie głupie.
annaJo moje zdanie jest takie, że gdyby ojciec chciał się spotkac z córkami i wnuczkiem to nic by mu na przeszkodzie nie stawało.
A tak znalazł sobię wytłuaczenie, że to Ty je źle nastawiłaś do niego, że obecna partnerka mu nie pozwala i nie poczówa się do niczego.
A córki sa dorosłe, jeśli maja wyrzuty sumienia, że nie mają kontaktu z ojcem, to mogą same o te kontakty zadbać nie mieszając Ciebie do tego.
A jesli faktycznie chcecie dojść do takiego stanu, że bez żalu podacie sobię rękę dzieląc się opłatkiem przy wspólnym stole- to dlaczego nie? Tylko wtedy musicie sobie wybaczyć przeszłość , musi to isc z dwóch stron.
AnnoJo, oprócz win spychanych na Twoje barki przez Twojego ex, winna jesteś jeszcze wybuchom dwóch wojen światowych, ogłoszenia stanu wojennego, przegranej PiS w wyborach i wielu innych spraw .... pozostaw kontakty swoich dzieci swobodnemu wyborowi obu stron, a wszystko się ułoży pomyślnie. Dorośli mają to do siebie, że potrzebują dłuższego rozbiegu do podjęcia życiowych decyzji. Opadną emocje, przyjdzie czas na dopuszczenie do głowy rozsądku.