Witam, jestem nową osobą na tym forum. Trafiłam tu jak zapewne wiele z Was - problemy i dylematy sraty taty.... Niewiem czy wybrałam dobry indeks, bo niby trudna miłość bo niby zazdrość i napewno nałogi ale temat może także dotyczyć niesamowitej historii. Jestem mężatką z 25-letnim stażem małżeńskim.Urodziłam troje dzieci, a mam ich już tylko dwoje. Moja najstarsza córka byłaby dziś studentką ale jej już niema....i po tym co się zdarzyło to ja dziś jestem studentką 5-roku prawa. Pozostała mi dwójka - młodych, wrażliwych i mądrych dzieciaków, które kocham ponad wszystko na świecie. Niebędę tu pisać o swoim dzieciństwie bo to zbyt długa historia wspomnę jedynie, że należę do grupy DDA - rodzice pili oboje - ojciec na pewnym poziomie i poza domem mama samotnie do nieprzytomności były burdy i awantury z wybijaniem zębów i łamaniem żeber włącznie ale w domowym zaciszu i bez intrwencji zewnątrz - o ironio tak sobie wtedy radziliśmy bo inaczej nie wypadało- wrzodem na d...pie i rozjemcą byłam ja. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy w życiu nie tknę alkoholu. Poznałam mojego męża i to była miłość od pierwszego wejrzenia oczywiście z mojej strony. Oszalałam bo byłam i jestem estetką - ale byłam nieco za młoda. No i co ? ... wreszcie go zdobyłam. To był mój pierwszy i jedyny facet ale żeby go nie stracić powiedziałam mu, że nie jest pierwszym- płaciłam za to słono przez 13 lat, bo mimo tego że starałam się być najbardziej lojalną i kochającą żoną on tego nie zauważał. Wyzywał, pił i bił i nieważne, że nic tego nie tłumaczyło ale tak było. Uważał nawet, że nasza najstarsza córka nie jest jego. I nagle coś go olśniło po jej śmierci i dotarło do niego, że to bzdura. Powiedział mi wtedy - dlaczego mi nie powiedziałaś od razu, że byłem jedynym facetem w twoim życiu. Ja przekonywałam go, że to co robiłam jaka byłam przez te 13 lat powinno go było utwierdzić kim jestem ale jak widać nie czyny ale słowa miały tu grać główną rolę. Teraz na tym skończę bo nie chcę tworzyć bałaganu myśli. Ciąg dalszy nastąpi ale tylko wtedy gdy ktoś będzie chciał to nadal czytać......., a będzie o czym.......toksyczny związek, nałogi, miłość, sex i pieniądze..... Jak Wam się wydaje kim jestem?
Podobne tematy
Kimś, kto nie potrafi pisać "seks" i potrzebuje publicznego zainteresowania, bo pisze wątki bez jasnego celu, zaprasza do niejasnej rozmowy na swój temat.
heathcliff nie bądź wredny!!!
Tutaj każdy ma prawo pisać to co chce i jak chce.
Kimś, kto nie potrafi pisać "seks" i potrzebuje publicznego zainteresowania, bo pisze wątki bez jasnego celu, zaprasza do niejasnej rozmowy na swój temat.
Świetne podsumowanie,zgadzam sie w 100 procentach z Tobą.
(...)Tutaj każdy ma prawo pisać to co chce i jak chce.
Rozumiem z Twego postu, że ta Twoja deklaracja nie dotyczy heathcliff'a, którego z niej wykluczyłaś.
6 2011-10-06 15:43:41 Ostatnio edytowany przez temida1008 (2011-10-06 15:58:24)
Witam, wczoraj rozpoczęłam nowy wątek, którego celem, jak w tytule jest zaproszenie do obiektywnej opinii na mój temat oraz moich relacji panujących w moim związku. Zaproszenie skierowane zostało do osób zupełnie bezstronnych. Oczywiście w żaden sposób nie byłam w stanie przekazać moich wszystkich problemów, z którymi zmagam się w życiu, więc na końcu postu napisałam :
"Ciąg dalszy nastąpi ale tylko wtedy, gdy kogoś mogłoby to zainteresować, będzie chciał o tym poczytać " i wyrazić swoją opinię, co pomogłoby mi może, w jakiś sposób rozwikłać moje problemy i może ja mogłabym też posłużyć swoim doświadczeniem i życzliwością innym. Taki był mój zamiar.
Nie chciałam tworzyć bałaganu myśli więc się zatrzymałam, jednak jeśli ktoś w miarę uważnie czytał mój post, to napewno zdołał dowiedzieć się czegoś na mój temat i dotarło do niego, że przeszłam trochę w swoim życiu. Rozumiem ból i cierpienie ludzi udręczonych nałogiem bliskich, matek które straciły własne dziecko,kobiet żyjących latami u boku choleryków i despotów itp, bo sama tego wszystkiego doświadczałam i nadal doświadczam.
Zanim tu dołączyłam przeczytałam:
"Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych, pełnoletnich i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum!"
A tu bach! Nie żebym miała coś przeciwko temu, odpowiada net facet, skupiając się na pisowni słowa sex mimo, że i tak każdy doskonale zrozumiał o co mi chodziło / notabene tak z przekory to słowo dla mnie będzie zawsze z x na końcu /.
Widzę także, że heathcliff posługuje się łacińskimi sentencjami zatem kieruję te słowa wprost do niego, jako moją odpowiedź : Actum frustratorium nemo praesumitur facere, a ponadto Ab alio exspectes, alteri quod feceris mam nadzieję, że zrozumiałeś teraz, że nie kierowałam się napewno chęcią publicznego zainteresowania.
Bezradna 79, dziękuję Ci za wstawiennictwo ale heathcliff może i nie jest wredny, a jedynie nieco niegrzeczny, złośliwy i bez obrazy chyba niezbyt długo zastanawiał się nad tym co napisał.
Wielokropku, bezradna 79 wcale nikogo z niczego nie wykluczyła heathcliff zdaje się, sam się
wykluczył miał do tego prawo i to tyle. Mam nadzieję, że wie już przynajmniej jakie były moje intencje i cele wstąpienia na te forum.
7 2011-10-06 18:04:05 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-10-06 18:41:39)
temida1008 - akurat z umiejętności wklejenia łaciny na forum NAWET PRAWNICZA LOGIKA nie pozwala wnioskować, że nie chodziło Ci o publiczne zainteresowanie. Wątek, mętny (powtórzyć, że nawet jak na prawnicze standardy?), dotyczy tylko Ciebie, nie stawiasz pytań, nie szukasz odpowiedzi. Jeśli chciałaś porady, to chyba widzisz dość wyraźną - pisz z treścią.
Póki co wspieram Cię, życzę Ci wszystkiego dobrego, współczuję - a wszystko proporcjonalnie do braku treści w Twoim poście.
Drugi post dotyczy już w dużej części mnie. Jeśli nie masz o czym pisać, nie zmuszaj się! Jestem wredny, złośliwy, ale ta piękna wstawka na mój temat i tak faktu nie zmieni, że NIC w tym wątku nie piszesz. Chcesz czegoś się dowiedzieć? O coś spytać? Czy tylko się bawisz zainteresowaniem? Mamy Ci współczuć? Wsparcie i porady już były, czyli z pewnością jesteś zadowolona, że odwiedziłaś forum. ![]()
---
Zabawne podwójne standardy. Każdy może pisać co chce, byle nie był mną i nie pisał tego, co ja.
Można tu obiektywne zdanie na Twój temat, temida1008, pisać, byle było podobne do Twojego subiektywnego albo dostatecznie miłe? ![]()
Na razie dokładam - tylko dlatego, że PROSISZ o zdanie na swój temat - do pragnienia zainteresowania sobą jeszcze zupełny brak logiki (książki na temat braku logiki i związanych z tym błędów, książki - dodam - matematyczne, bardzo często podają przykłady z sal sądowych).
heathcliff - ludzie wchodzą i wychodzą z mojego wątku w ciszy, więc zastanawiam się się dlaczego Ty go komentujesz skoro nie znajdujesz w nim żadnej treści - ale nie oczekuję na to odpowiedzi - grzecznie proszę daruj to sobie i przestań robić ze mnie pozbawionego logicznego rozumowania bezmózgowca. Jednocześnie ze swej strony dziękuję Ci za poświęcony czas, poradę, opinię, wsparcie i życzenia. To byłoby na tyle:)
temida1008 - ludzie, jak słusznie zauważasz, nie znajdują w Twoim wątku niczego ciekawego. Ja zaś nalegam, byś zaczęła coś ciekawego pisać. Bardzo proszę.
Bez fochów, o śmieceniu tu fochami chyba nigdzie w zaproszeniu na forum nie czytałaś. Podzielże się czymś ciekawym!
temida1008 - ludzie, jak słusznie zauważasz, nie znajdują w Twoim wątku niczego ciekawego. Ja zaś nalegam, byś zaczęła coś ciekawego pisać. Bardzo proszę.
Bez fochów, o śmieceniu tu fochami chyba nigdzie w zaproszeniu na forum nie czytałaś. Podzielże się czymś ciekawym!
Powiem tak - może to niefortunnie dobrany dział.
Może historia ta powinna pojawić się w dziale "Moja niesamowita historia".
Bo dla mnie nie jest to nudne. To historia kobiety, która ma potrzebę opowiedzenia czegoś o swym życiu. Można mieć takie potrzeby, bez konieczności pytania szanownego gremium o rady i opinie. Opis czyjegoś życia nie musi być bardzo ciekawy dla WSZYSTKICH. Może być podzieleniem się z innymi własnym doświadczeniem życiowym i przeżyciami. Nie ma przecież na forum zakazu uprawiania procederu zwanego opisem. Jeżeli to dla kogoś nieciekawe, nie musi tego czytać. Ja tam lubię biografie - co nie znaczy, że każdy musi ![]()
Pozdrawiam
Witam, co prawda mój mąż nie należy do najmłodszych mężczyzn jednak czasem tak się zachowuje.
Parę miesięcy temu zauważyłam, że regularnie bywa na porno stronach i potrafi się przy tym masturbować zaledwie kilka metrów odemnie i tkwiąc w przekonaniu że śpię. Byłam tym zażenowana i czułam się zwyczajnie poniżona. Kiedy zwróciłam mu uwagę oświadczył mi, że jestem zwykłą świnią, że go podglądam i burzę jego prywatność i intymność, a ponadto powinnam się z tym pogodzić bo to jest jak najbardziej na miejscu i wszyscy tak robią. Mam pytanie czy moje zażenowanie i poczucie poniżenia jest uzasadnione?
To z innego wątku, ale łaczy sie z pozostałymi postami w jedną całość.
Temido, twoje życie to jedno wielkie poniżenie.
Jezeli w tej sytuacji nazywasz swoje uczucia miłością, to musisz sie koniecznie koniecznie zastanowic, czy wiesz czym jest dla Ciebie miłosc i dlaczego potrzebujesz, żeby Cie ktos ciągle kopał (chociaz wiedząc, ze jestes DDA - wcale mnie to nie dziwi).
Ale właśnie teraz zaczeło cie to bolec, co znaczy, ze to najlepszy moment na zmiane.
heathcliff -Widzę, że dajesz za wygraną
To nie fochy - przestań bo nie mam na to siły. O ironio !!! Poradź mi zatem, na bieżąco, tak doraźnie : Jak przetrwać u boku apodyktycznego choleryka ?
Jak się dostosowuję to jest ok. jestem najukochańszą i najlepszą na świecie kobietą, a jeśli się buntuję to wtedy jest masakra.
Mój mąż nie daje mi od lat się "nudzić". Jest indywidualistą w połączeniu z artystyczną duszą i jest np. tak on komponuje muzykę, a ja czy mam ochotę czy nie muszę stworzyć tekst, jeśli pisze właśnie scenariusz to ja mam go korygować i streszczać. Gdy toczyły się wieloletnie procesy sądowe zwolnił wszystkich adwokatów, bo stwierdził, że ja to zrobię najlepiej do tego stwierdził, że to był strzał w 10 i zapisał mnie na studia - dziś je kończę. Obecnie jest fanem zdrowego trybu życia i wszystko, co stoi w jakiejś sprzeczności z tym stanowi patologię. Jezu zamiast szafy mam w domu saunę, bieżnię i resztę gadżetów. Tu jest pewien problem, ja z tego nie korzystam więc jestem patologią. Menu - cóż dzieci się buntują nie chcą na okrągło jeść kaszy jaglanej i warzyw na parze, a to zdaniem mojego męża też patologia. I wtedy okazuje się,że jestem złą matką bo gotuję drugi obiad, żeby dzieci coś zjadły. Tak po krótce wygląda moja codzienność. Jeśli się buntuję i proszę żeby przystopował, delikatnie mówiąc nie jest miło. Nie lubię kłótni ale coraz częściej wolę ciche dni niż stałe wysłuchiwanie nakazów, zakazów itp. Jak nad tym przejść do porządku dziennego?
Nie lubię kłótni ale coraz częściej wolę ciche dni niż stałe wysłuchiwanie nakazów, zakazów itp. Jak nad tym przejść do porządku dziennego?
Idź kobieto na terapię
Babki moje kochane, jak bardzo cieszę się że tu jesteście, dziękuję za odzew!!! Anhedonio trafiłaś w same sedno, tak w sam środeczek. Irudo a co mam zrobić tkwię w tym związku od 25 lat, jeśli przeczytałaś dokładnie mój pierwszy post to wiesz, co przeżyłam i wierz mi było naprawdę ciężko nawet nie jestem w stanie pisać jak.....Moja córka umierała i gniła na moich rękach, a mój mąż zastanawiał się czy go zdradzałam czy nie i czy to napewno jego dziecko choć niejednokrotrnie błagałam go o badania żeby koszmar się skończył. Wiem że to cud śmierci mojej córki sprawił, że w końcu coś go olśniło, by dał mi spokój. Heathcliff w pewnym sensie "zmusił" mnie do pisania o tym, co jest na bieżąco pomóżcie Kochane!!!!.
Spoko temido, ze mną na terapie chodzą tez kobiety, które mają staż małzenski 20, 25, a nawet 30 lat.
Jak sie człowiek zmienia w srodku, to dopiero ma szanse zmienic sie jego zycie; myslenie, ze to inna osoba ma sie zmienic robiąc nam uprzejmosć (zwłaszcza gdy generalnie jest skonczonym draniem) prowadzi na manowce, czyli czekanie na cud, który nigdy nie nastąpi, zwłaszcza, ze ten "on" pewnie nie bardzo nawet wie, jak ma nas uszczęśliwic, albo nawet nie ma ochoty sie dowiedziec widząc tylko swój własny czubek nosa.
Miałas czas po 10 latch, po 15 latach, po 20 latach małzeństwa, ale wtedy tego nie zrobiłas, masz kolejną szansę teraz, po 25 latach, zeby ratowac resztki siebie. Zrób to.
temida1008 napisał/a:Nie lubię kłótni ale coraz częściej wolę ciche dni niż stałe wysłuchiwanie nakazów, zakazów itp. Jak nad tym przejść do porządku dziennego?
Idź kobieto na terapię
Irudo Kochana, byłam nie raz, a to nie jest takie proste po 25 - latach pewnego uzależnienia. Wiem, że to nie powinno tak być- ale właśnie tak jest. Jeśli odejdę to po tych doświadczeniach i tak z nikim się nie zwiążę .Samotność mnie już nie przeraża tyle tylko, że to jeszcze nie czas.
(...)tyle tylko, że to jeszcze nie czas.
Co musi się stać, byś stwierdziła, że ten czas nadszedł?
Irudo Kochana, byłam nie raz, a to nie jest takie proste po 25 - latach pewnego uzależnienia. Wiem, że to nie powinno tak być- ale właśnie tak jest. Jeśli odejdę to po tych doświadczeniach i tak z nikim się nie zwiążę .Samotność mnie już nie przeraża tyle tylko, że to jeszcze nie czas.
Od uzależnienia od chorej miłości sa odpowiednie wspólnoty pracujące w oparciu o 12 Kroków (tak jak AA czy DDA), wygoogluj sobie uzależnieni od miłości i seksu.
Uzależnienia sie leczy
Kochane kobitki, otóż ostatnio mój 16 - letni syn stwierdził " mamo jak to jest, ojciec jest bydlakiem a Ty przechodzisz do porządku dziennego. Mojej córci nie będę cytować bo to jest istotka ślepo we mnie zakochana. Możemy się bez problemu rozstać ale mój mąż uważa, że to ja mam się wyprowadzić skoro mi coś nie odpowiada, tyle tylko że on nie przyjmuje tego do wiadomościże to 3-osoby nie wytrzymują jego stylu bycia.....
Jak odpowiedziałaś synowi?
Możemy się bez problemu rozstać ale mój mąż uważa, że to ja mam się wyprowadzić skoro mi coś nie odpowiada, tyle tylko że on nie przyjmuje tego do wiadomościże to 3-osoby nie wytrzymują jego stylu bycia.....
I nie przyjmie, bo jest chory.
Siła do zmiany musi byc w was, wtedy znajdziecie najlepszy sposób - czy to bedzie formalne czy nieformalne rozstanie.
A syn ma 100% racji i jest w 100% DDD, tak samo córka - ślepo zapatrzona w matkę, która pozwala na zycie w piekle
Kochane odpowiem Wam jutro dziś już niestety nie będę mogła.....
Zbudowałaś małżeństwo na kłamstwie - po co? W pewnym sensie sama jesteś sobie winna. Poza tym - jesteś uzależniona emocjonalnie od męża, jedyne co możesz dla siebie zrobić to od niego odejść i pójść na terapię. Wydaje mi się, że pasowałabyś do grupy "kobiet kochających za bardzo", jest taka na forum, polecam.
Proszę wrócić do tematu wątku!
Moderatorka-apoteoza