netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak żyć???

19 odpowiedzi3 885 wyświetleńzałożony przez draenei, 03.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Jak żyć???

Witam.
Chciałabym sie z Wami podzielić moją historią...  i chce również prosić o radę, o świeże spojrzenie, o pomoc.
Mam dosc sporo do napisania, nawet nie wiem jak za to się zabrac...

Z moim chłopakiem jestem od gimnazjum ( od tego czasu mineło juz 6 lat), miewaliśmy wzloty i upadki jak każda para, ale zawsze potrafilismy jakos dojsc do wspolnych kompromisow. Było nawet tak że 2 razy rozstaliśmy się na jakis czas, ale wróciliśmy do siebie.
Zawsze byłam o niego zazdrosna, no ale jestesmy ludzmi... nigdy nie chciałam go ograniczac ani zabraniac spotykania sie z innymi ludzmi. Kiedy chcial jechal ze znajomymi na wakacje/weekend, chodził sam na imprezy  (nie mialam i nie mam z tym problemu) Mój jedyny problem to kolezanka jego matki!!! Starsza od niego o 8 lat...
Pewnego dnia poprostu sie zjawila ( poznała sie z jego mama na jakims forum, polubiły i tak ło ona zaczeła ich odwiedzac) Widziałam ja tylko 2 razy ale odrazu wydała mi sie jakaś lewa (mojego chłopaka poparzyło słonce, byłam u niego, siedziałam z maścia w reku a ona wyleciała z tekstem  " ojjj jaki biedny, może Cie wysmarowac" i mówiła to całkiem serio.... ( w sumie taka pierdoła, ale odrazu mi sie to nie spodobało)...
Po pewnym czasie zaprzyjażniła sie z moim chłopakiem- on jezdził z nia gdzie tylko chciala jak miala jakis problem, spotykali sie sam na sam w pubie/ u niego w domu lub w trojke z jego matka, spedziła nawet u nich świeta! On wiedział ze jestem zazdrosna i zła o to ale nic sobie z tego nie robil....
Pewnego dnia jego mama trafiła do szpitala, to była zima. U niego w domu było zimno i nie miał co jeśc... Wiec Panna K. ( tak bede nazywala kolezanke jego matki) skorzystała z okazji i zaproponowala zeby zamieszkal z nia, w jej mieszkaniu... dowiedzialam sie o tym dopiero po kilku dniach,  przyszedl do mnie do pracy i oznajmil ze mieszka z K. i zebym sobie dala spokoj z nim bo to nie ma sensu, a miedzy nim i K. cos jest.... to była tragednia dla mnie...
Jednak kilka miesiecy pozniej wrocilismy do siebie, okazalo sie ze mieszkal z nia tylko chwile, nie spali ze soba i to podobno ona stwierdziła " ze wszystko fajnie tylko szkoda ze nie jest kilka lat starszy...", powiedział mi tez ze nie zostawil mnie dla niej tylko poprostu sam fakt ze z nia zamieszkal byl nie fair... wierze mu, wierze w kazde słowo które mowi, ufam mu.. ale nie wierze jej....
On dalej sie widuja z K. Miałam z nim kilka rozmów "wychowawczych" na ten temat- on wie ze jej nie trawie ale powiedział ze dalej bedzie sie z nia widywal, bo to jest osoba z ktora moze porozmawiac o mnie i o wszytskim innym, powiedział że ja lubi (ze w pewien sposob ona go intryguje) Stwierdził tez ze on w zaden sposob jej nie zaczepia, nie pisze do niej, tylko ona do niego... i faktycznie ostatnio siedział ze mna a K. zadzwonila do niego czy nie poszedlby z nia ogladnac nowego mieszkania, powiedzial jej ze nie bo siedzi ze mna, to zadzwonila po pewnym czasie i zapytala czy w takim razie wieczorem ma czas..... Mam z nim taki "tak jakby" układ ze pisze mi kiedy sie z nia widzi i napisał dzisiaj... Odrazu przeszedł mnie dreszcz i zrobiło mi sie goraco... Kocham go i nie wiem co robic. Chce zachowywac sie racjonalnie, ale najchetniej to bym jej zrobiła krzywde... W sumie nie mam teraz powodow zeby byc zła, ale jednak gdzies to we mnie siedzi, ze sie jej boje...

Na koniec takie jakby usprawiedliwienie -  "facet to facet, a faceci czasami nie myśla, kobiety sa sprytne i potrafia sobie męzczyzne okrecic wokół palca i zrobia tak zeby wyszlo wszytsko po ich mysli" Mysle ze K. jest doswiadczona i wie czego chce a przedze wszytskim wie jak to zdobyc...

I juz naprawde tak na koniec "Jak suka nie da to pies nie weżmie"-- takie jest moje zdanie

Co Wy o tym myślicie?? Co robic?? Czy aby nie przesadzam???

Podrawiam i z góry dziekuje.

2

Odp: Jak żyć???

Po pierwsze uwierz w przyjazn damso-meska, bo cos takiego istnieje. Ja mam chlopaka, a moj przyjaciej zeni sie za kilka tygodni. Mamy podobne poczucie humoru, dobrze nam sie rozmawia, moge mu powiedziec o wszystkim. Slyszalam kiedys, ze podobno mielismy romans...smiac mi sie chce z takich "sensacji". W kazdym razie co chce powiedziec, to moze jednak sa tylko przyjaciolmi...?

Troche mi sie nie podoba ta cala sprawa przeprowadzki i zerwania. Ale skoro mu wierzysz to nie ma problemu. smile

Powiedzial, ze ona go intryguje. Dlatego, ze to cos nowego. Jak napisalas jestescie razem od gimnazjum. Wiec wszystko zaczelo sie bardzo wczesnie i "biedak" nie mial czasu sie wyszumiec.

Chlopak mowi ci o wszystkim, kiedy ona do niego dzwoni, kiedy sie spotykaja. A co najwazniejsze jak jest z toba to nie biegnie na spotkanie z nia! smile

Moim zdaniem masz dwa wyjscia, albo porozmawiasz z nia i wylozysz kawe na lawe, albo po prostu zaakceptujesz fakt, ze twoj chlopak ma bliska kolezanke.

Pozdrawiam

3

Odp: Jak żyć???
draenei napisał/a:

Przyszedl do mnie do pracy i oznajmil ze mieszka z K. i zebym sobie dala spokoj z nim bo to nie ma sensu, a miedzy nim i K. cos jest.... to była tragednia dla mnie...
Jednak kilka miesiecy pozniej wrocilismy do siebie, okazalo sie ze mieszkal z nia tylko chwile, nie spali ze soba i to podobno ona stwierdziła " ze wszystko fajnie tylko szkoda ze nie jest kilka lat starszy...", powiedział mi tez ze nie zostawil mnie dla niej tylko poprostu sam fakt ze z nia zamieszkal byl nie fair... wierze mu, wierze w kazde słowo które mowi, ufam mu.. ale nie wierze jej....

Powiedział wyraźnie, że coś między nimi jest i dlatego Cię zostawił, potem ona mu podziękowała bo za młody a on wobec tego zmienił wersję zdarzeń... Naprawdę, sam fakt, że przeniósł się do jej mieszkania to jeszcze nie powód do zrywania związku, moim zdaniem rozpędziłaś się w łatwowierności z jaką przyjmujesz to co Ci mówi. Tym bardziej, że sam zaprzeczył temu co powiedział wcześniej.
Jej nie musiszwierzyć, nie jest Twoją dziewczyną. Na Twoim miejscu zastanowiłabym się czy aby na pewno masz powody tak bardzo ufać jemu.


draenei napisał/a:

Na koniec takie jakby usprawiedliwienie -  "facet to facet, a faceci czasami nie myśla, kobiety sa sprytne i potrafia sobie męzczyzne okrecic wokół palca i zrobia tak zeby wyszlo wszytsko po ich mysli" Mysle ze K. jest doswiadczona i wie czego chce a przedze wszytskim wie jak to zdobyc...

Ciekawe, że też musisz go usprawiedliwiać niemyśleniem żeby wyglądało to dla Ciebie bardziej do przełknięcia. Mężczyźni na drodze ewolucji umysłu nie są jakoś do tyłu w stosunku do kobiet. Jeżeli zajęty facet pofolguje sobie z inną kobietą, to nie dlatego że "nie myślał" tylko co najwyżej "nie myślał o swojej dziewczynie" wink
Jeżeli chcesz się pocieszać, że to natura uniemożliwia Twojemu chłopakowi kontrolę zachowania w obecności tamtej pani to nie chcę Cię rozczarować, ale to zwyczajnie nie jest prawda.

draenei napisał/a:

I juz naprawde tak na koniec "Jak suka nie da to pies nie weżmie"-- takie jest moje zdanie

Moje jest takie samo, tylko że to działa w obie strony. Jak pies nie da to suka tym bardziej nie weźmie. Weź to pod uwagę.

Wiesz, trudno coś poradzić bo zabronić mu kontaktów z nią nie zabronisz- on chce je utrzymywać i podał tego powody, a to czy masz się o co niepokoić czy nie, czy Cię z nią zdradzi czy nie zdradzi tego tutaj nikt nie powie bo to zależy od niego.
Albo zaakceptujesz bieżący stan rzeczy i to, że on się na jej - nachalne w Twoim odczuciu - zachowanie godzi, albo postawisz mu ultimatum, ale to wiąże się z ryzykiem że nie dojdziecie do porozumienia.

Odnośnie "czystej" przyjaźni damsko męskiej- owszem, ja też w nią wierzę, ale wydaje mi się, że opisana tutaj sytuacja nie do końca mieści się w jej pojęciu.

4

Odp: Jak żyć???

Dziekuje za odpowiedzi.

Oczywiście ja wierze w przyjaźń damska-męską. Też mam przyjaciela z ktorym moge isc na spacer, na rower do kina lub poprostu pogadac... ale traktuje go bardziej jak kolezanke ( sa poprostu tacy meżczyźni w ktorych nie widze faceta i już) z jego strony jest tak samo, widze to po jego zachowaniu.. dzwoni do mnie raz na jakis czas zapytac co nowego u mnie... natomiast w przypadki mojego chłopaka K. dzwoni do niego kilka razy w tygodniu, o wszytsko go pyta, wszedzie go chce ciagac ( niejednokrotnie słyszalam ich rozmowe) a do tego jeszcze jej wczorajsza wizyta ( dodam ze jego mama poszla wczoraj rano do szpitala) wiec albo faktycznie jest taka dobra i chciala mu jakos pomoc po godzinie 20 zrobic np cos do  jedzenia w co kompletnie nie wierze.... albo cos kombinuje i tylko czeka na dobra okazje w co nie chce wierzyc....

5

Odp: Jak żyć???

I jeszcze jedno pytanie: Zasatanawiam sie czy nie porozmawiac z jego mama na ten temat ( mam z nia bardzo dobry kontakt) i wiem ze  K. jest jej przyjaciółka...

Chciałabym opowiedziec cała historie tak " na zimno" nie przedstawiac K. w złym świetle, poprostu zapytac co ona o tym sadzi bo jednak to ona zna bardzo dobrze i ja i jego...

Czy to dobry pomysł???

6 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-04 14:17:52)

Odp: Jak żyć???

Uprzejmie, aczkolwiek z obrzydzeniem, donoszę, że...

7

Odp: Jak żyć???

Przepraszam i przyznaję, że powielilam watki (oczywiscie tylko winni sie tłumaczą) ale chciałabym sie usprawiedliwic : to moje pierwsze forum internetowe, nie doczytałam regulaminu.

Przepraszam wszytskich.

8

Odp: Jak żyć???

A ja Cię podziwiam za cierpliwość i wyrozumiałość, bo u mnie z tym krucho. Ciężko by mi było uwierzyć w ich przyjaźń, ale ja należę niestety do osób skrzywdzonych i przez to stałam się podejrzliwa.

Nie wiem co Tobie poradzić. Chciałam wyrazić jedynie uznanie za Twoją postawę.

9

Odp: Jak żyć???

Kobitki, NIE MA PRZYJAŹNI DAMSKO_MĘSKIEJ! Przynajmniej ja w to nie wierzę, że ani jedna ze stron nigdy nie czuje przez chwilę czegoś więcej wobec drugiej osoby! Dla mnie jedynym przyjacielem jest mój chłopak pomimo tego co razem przeszliśmy , ja zawsze mogę na niego liczyc a on na mnie. Na pewno zaraz spore grono mnie tu skrytykuje ale zauważ, teraz ich nic nie łączy ale łączyło w przeszłości! Pamietaj że sytuacja lubi się powtarzac i obyś nie żałowała tego kiedyś jeśli powtórzy sie to znowu że nie zrobiłaś nic teraz! Albo znajdz sobie też takiego przyjaciela i zobacz jaka bedzie jego reakcja.

10

Odp: Jak żyć???

Ja uważam, że istnieje przyjaźń damsko- męska, ale muszą być postawione jasne granice. Sama mam faceta-przyjaciela i od zawszę jest między nami czysta atmosfera ( aktualnie oboje jesteśmy sami i jakoś nic nie wychodzi poza formę )no, ale post nie o tym
Co do wątku przyjaźń to z pewnością nie jest a już na pewno nie ze strony tej kobiety jak mniemam to kobieta około 30. Pomysł, żeby pogadać z mamą moim zdaniem niezbyt trafiony ( Twój chłopak chyba nie będzie tym faktem zbytnio zadowolony). Ja będąc w Twojej sytuacji postawiłabym sprawę na ostrzu noża : albo ona albo ja, dla nas dwóch nie ma miejsca. Tym bardziej,że już się rozstaliście przez nią bo on coś tam do niej poczuł, więc dla mnie było by oczywistością, że jeżeli chce wrócić do Ciebie to z tamtą panią kontak musi zerwać. Dlatego nie rozumiem, czemu tego nie wyegzekwowałaś. Teraz nie bardzo masz co zrobić, bo już mu pozwoliłaś na spotkania z tą kobietą, jedyne co możesz zrobić to obserwować co się dzieje, może zaproponuj że pójdziecie gdzieś w 3 i wtedy poobserwujesz "rywalkę". Tylko nie wiem jak długo tak pociągniesz bo moim zdaniem ta niepewność i ten stres związany z ich spotkaniami prędzej czy później odbije się na waszym związku. Pozdrawiam serdecznie i życzę z całego serduszka, żeby Panna K zniknęła tongue smile

11 Ostatnio edytowany przez draenei (2011-10-06 22:35:06)

Odp: Jak żyć???

Dziekuje Kobiałki za wsparcie:)

Właśnie problem jest taki ze chciałam wyegzekwowac to aby sie z nia nie spotykał lub ograniczył kontakt: to usłyszalam ze on jej nie zaczepia ale jak ona do niego dzwoni to nie ma zamiaru byc dla niej niemiły i to akurat rozumiem...

A jeśli chodzi o spotkanie w 3 to wyszłam z taka propozycja wtedy gdy zadzwonila zeby pojechal z nia zobaczyc nowe mieszkanie... zastanawiał sie dosc długo po czym stwierdził ze to zły pomysł i woli zebysmy sie nie spotykały... Powiedziałam mu ze chciałabym sie z nia spotkac tak czy siak, poprostu usiasc przy jednym stole, a jeżeli bym sie odwazyła byc moze z nia pogadac na osobnosci...


Ale to takie gdybanie ze wszytskim, bede poprostu czekac i obserwowac jak to sie wszytsko dalej potoczy...

12

Odp: Jak żyć???

Jeśli mam być szczera to dziwi mnie reakcja Twojego chłopaka na propozycje spotkania w 3 bo niby dlaczego to zły pomysł? Coś mi tu nie pasuje. Fakt nie musi być dla niej niemiły tym bardziej, że to przyjaciółka jego matki, ale może przecież najzwyczajniej w świecie jej odmówić prawda?
Uważaj na nią i to bardzo bo dzisiaj potrzebuje pomocy w wyborze mieszkania jutro pralki a za jakiś czas będzie potrzebowała pomocy w wypróbowaniu łóżka ;/. Dziwi mnie to, że ona zamiast poprosić o pomoc kogoś doświadczonego to wydzwania do "młodzika" ( jak wywnioskowałam ona ma około 30 lat a Wy po 19/20 ) co on może jej doradzić ? on nie ma za dużego doświadczenia.

13

Odp: Jak żyć???

Dziwi mnie to, że ona zamiast poprosić o pomoc kogoś doświadczonego to wydzwania do "młodzika" ( jak wywnioskowałam ona ma około 30 lat a Wy po 19/20 ) co on może jej doradzić ? on nie ma za dużego doświadczenia.

Dokładnie to samo pytanie mu zadałam. Zapytałam czy ona nie ma inych znajomych, w swoim wieku???  (my mamy po 20 a ona prawie 29)

Stwierdził ze napewno ma, tylko moze akurat sa zajęci, wiec dzwoni do niego bo on ma prawie zawsze czas....


Nie dodałam jeszcze jednej (moim zdaniem) waznej informacji aropo K. w sumie moze to nieistotne ale moj chłopak opowiedział mi o niej ze  pare lat temu była w ciaży i w tym samym czasie chłopak ja zostawił, po czym poroniła. Właśnie na forum kobiet, które poroniły poznały sie z jego matka.....

14

Odp: Jak żyć???

Zastanawiam się juz od dłuzszego czasu...! Czy jestem nienormalna?


Bardzo chce dać mojemu chłopakowi dużo swobody, ale boli mnie to ze dowiaduje sie dopiero po fakcie np. o tym że był na imprezie i spał u kolezanki.... Czy o takich rzeczach para nie powinna sie informowac na bieżąco?? Mnie szlag trafia!!! Bo nie chce z jednej strony jakos go ograniczac, ale przez to ja cierpie i myśle i zastanawiam sie co robi i z kim robi....


Coś sie we mnie zmienilo, odkad pojawiła sie Kaśka, boje sie ze mnie zostawi, zdradzi i niekoniecznie dla niej. Ufam w to co mowi, bo jak mowi to zawsze prawde, ale czasami lubi przemilczeć niektore niewygodne kwestie....


Od  jakiegos czasu nie smieje sie tak czesto,nie chodze na imprezy, jedyne co siedze przed komputerem i pochłaniam kolejna dawke seriali... Moim życiem jest on... Smutne to zycie, gdy go nie ma w pobliżu...

Czuje sie jak jakaś idiotka, jeszcze 2, 3 lata temu nie pozwolilabym sobie na takie cos... Byłam pełna życia, cały czas cos robiłam... Spotykałam sie z ludzmi.... Chyba wariuje!!!!

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-15 12:12:38)

Odp: Jak żyć???
draenei napisał/a:

(...)Bardzo chce dać mojemu chłopakowi dużo swobody, ale boli mnie to ze dowiaduje sie dopiero po fakcie np. o tym że był na imprezie i spał u kolezanki.... Czy o takich rzeczach para nie powinna sie informowac na bieżąco?? Mnie szlag trafia!!! Bo nie chce z jednej strony jakos go ograniczac, ale przez to ja cierpie i myśle i zastanawiam sie co robi i z kim robi.... (...)

Co to znaczy "dać dużo swobody"? On jest Twoim niewolnikiem, byś miała w jakikolwiek sposób ingerować w jego swobodę? Taki sposób myślenia, jak Twój, jest bardzo niebezpiecznym dla jakiegokolwiek związku.

Tym bardziej, że:

draenei napisał/a:

(...)Coś sie we mnie zmienilo, odkad pojawiła sie Kaśka, boje sie ze mnie zostawi, zdradzi i niekoniecznie dla niej. Ufam w to co mowi, bo jak mowi to zawsze prawde, ale czasami lubi przemilczeć niektore niewygodne kwestie....(...)

Ufam, ale nie ufam. Sprzeczność sama w sobie.
Ale tak nieładnie brzmi "nie ufam".
Tak nieładnie brzmi "jestem zazdrośnicą".
Znacznie lepiej przedstawić się jako osoba, która się boi. Bo przecież nie ma na to wpływu, bidulka. Naprawdę, żadnego?

draenei napisał/a:

(...)Moim życiem jest on... Smutne to zycie, gdy go nie ma w pobliżu...(...)

Przerażająca wizja. Dla niego. Być wszystkim, być całym światem, to olbrzymie obciążenie. Tym bardziej, że nic nie wskazuje na to, by chciał żyć z takim bluszczem. Bluszcz rośnie, oplata, wypija soki, dusi. Niezbyt radosna perspektywa. Dla bluszczu, wbrew pozorom, też.

draenei napisał/a:

(...)Czuje sie jak jakaś idiotka, jeszcze 2, 3 lata temu nie pozwolilabym sobie na takie cos... Byłam pełna życia, cały czas cos robiłam... Spotykałam sie z ludzmi.... Chyba wariuje!!!!

To czemu sobie na coś takiego pozwalasz? Bo pozwalasz. Czemu to Tobie służy? Bo, wbrew pozorom, służy.
I muszę Cię zmartwić. To nie choroba psychiczna. To Twój wybór.

16

Odp: Jak żyć???

Dziekuje Wielokropku za odpowiedź...


Może faktycznie stałam sie takim bluszczem, nie chce nim byc.. tylko nie wiem jak poradzic sobie z tą zazdrością.... Poprostu tak czuje... Czy mam sobie wmawiac ze przesadzam i miec wszytsko w nosie... Czy to sposob?

17

Odp: Jak żyć???

Najlepszy pomysł na poradzenie sobie z zazdrością, to  z o b a c z e n i e   rzeczywistości. I odróżnienie jej od, wybacz, kiepskiego i szkodliwego wyobrażania.

Później, pomyśl (pomyśl, a nie wyobrażaj sobie znowu), dlaczego jesteś aż tak zazdrosna, że przekształca się to w zaborczość. Pomyśl. I usuń przyczyny, a przynajmniej trzymaj je mocno na smyczy.

18

Odp: Jak żyć???

Facet,żeby dziewczyna mu przebaczyła zmyśla różne nieraz historie.Ale w tym wypadku może to być prawda.Jesteście już tak długo ze sobą,że powinnaś go lepiej znać i wiedzieć kłamie,czy nie.Ale też nie można się bez końca ranić.Musicie któregoś dnia siąść razem,zrobić kawę i szczerze sobie wyjaśnić wszystko,co Was w sobie drażni,czego od siebie oczekujecie,co chcielibyście zmienić.Chyba,że już wpadliście w taką rutynę jak stare małżeństwo,a może musicie od siebie troszkę odpocząć?Ale rozmowa będzie nieunikniona.Powodzenia.

19

Odp: Jak żyć???

A może związek to ciagła zabawa w kotka i myszke... jedno ucieka a drugie goni... ja za bardzo gonie w tym wypadku, może czas odpuścic... niech role się zamienią...

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026