Mój 11-letni związek chyba nigdy nie należał do udanych. Mąż robił wiele rzeczy o których próbuję zapomnieć.
Nie powiem były cudowne momenty, jednak w tej chwili pamiętam tylko te złe.Może kiedyś się to zmieni.
Teraz jestem szczęśliwa. Mam obok siebie człowieka który pokazał mi czym jest miłość i prawdziwy związek,
który jest moim najlepszym przyjacielem.
Wiecie... ten człowiek był przez prawie 5 lat moim sąsiadem. Nigdy jednak nie zamieniliśmy ani słowa. Przeczodziliśmy obok
siebie obojętnie. Do pewnego momentu. Kiedys na spaczerze podszedł do niego mój pies... i jakoś takzamieniliśmy pare słów.
Następne naszego spotkanie miało miejsce długo długo potem. Było to już po moim rozstaniu z mężem...Poszliśmy razem do knajpki...
I tak już razem chodzimy od 1,5 roku:) A od roku mieszkamy razem. I worzymy wspaniały team.
To on pomógł mi przejsc przez fazę w której mój już teraz ex mąż próbował zrobić wszystko
aby zniszczyć nasz związek, kiedy mnie prześladował i dręczył na każdym kroku. Dzięki niemu poszłam na rozprawę rozwodową z podniesioną
głową. Dzięki niemu się uśmiecham i codziennie rano chce mi się wstać.
Ja mam za sobą toksyczny związek, ciężkie dzieciństwo, on też. Kobieta z którą był porzuciła go praktycznie bez słowa po 8 latach.
Nasze rodziny nas zaakceptowały, wręcz pokochały.
O sąsiadach lepiej nie mówić... niektórzy patrzą na nas jakbyśmy zrobili im niesamowitą krzywdę... ale chyba zazdroszczą...
że pomimo tego co przeszliśmy oboje potrafimy być razem szczęśliwi.
My żyjemy własnym życiem i nie przejmujemy się innymi:)
Los pisze niewiarygodne scenariusze... gdyby ktoś powiedział mi, że z tym człowiekiem, którego mijałam przez tyle lat na ulicy teraz będę budować swoje,
nasze nowe życie chyba bym go wyśmiała;)