Witam wszystkich serdecznie.
Mam problem, z którym nie potrafię się uporać i który bardzo mnie nurtuje. Jestem z chłopakiem niecały rok. Jeszcze do niedawna było cudownie, nie mówię, że idealnie, ale czuliśmy się ze sobą wspaniale. Ostatnio zauważyłam, że chłopak zrobił się jakiś "zamulony". Nie ma ochoty nigdzie wyjść, ciągle coś go boli (podejrzewam, że to tylko wymówki, bo jest okazem zdrowia), najchętniej przeleżałby i przespał całe życie na kanapie. Wyjścia do jego znajomych - sporadyczne, ale wtedy zachowuje się tak, jak dawniej. O wyjściu z moimi znajomymi nie ma mowy, bo zawsze znajdzie jakąś wymówkę, albo wszczyna awanturę, żeby się obrazić i postawić na swoim. Proponowałam, żebyśmy od siebie odpoczęli. Nie chce. Często wyrzuca mi, że to ja wciąż inicjuję seks. Ale jeszcze kilka miesięcy temu oboje potrafiliśmy się nim rozkoszować w tym samym stopniu. Mamy po dwadzieścia kilka lat, jesteśmy młodzi, tyle przygód przed nami, a on tylko leży i marudzi. Nic go nie cieszy, nie potrafi docenić wielu aspektów swojego życia (ma kochanych rodziców, dobrą pracę, kończy studia, ma przed sobą przyszłość, o jakiej zawsze marzył). Nie uważam też,żebym była złą dziewczyną. Dbam o niego, czasami nawet aż za bardzo ulegam, ale chcę dla niego dobrze... Może mam troszkę bardziej rozhulały temperament, ale on kiedyś dorównywał mojemu. A teraz widzę zrezygnowanego człowieka, który więdnie. Rozmowy z nim nic nie dają, bo twierdzi, że próbuję go zdenerwować. Tłumaczę mu to wszystko na spokojnie, ale on uważa, że to, co się z nim dzieje jest normalne. Nie wiem, czy jestem w stanie długo tak pociągnąć... powoli i ze mnie zaczyna uchodzić życie,a ja tak bardzo nie chcę zmieniać się na jego podobieństwo. Co robić?
Podobne tematy
Nikt nic nie doradzi?
Może po prostu odważ się na szczerą z nim rozmowę. Znasz już go jakiś czas, może ma problemy, o których nie chce mówić? Może trzeba go ciągnąć za przysłowiowy język? Może być też tak, że nie wierzy we własne siły, mimo że, tak jak piszesz, ma przed sobą świetlaną przyszłość.
Moim zdaniem powinnaś spróbować z nim porozmawiać jeżeli niczego się nie dowiesz to może ostudzi go Twoje mniejsze zainteresowanie? To, że przestaniesz inicjować seks? Nie chce wyjść z Twoimi znajomymi? Wychodź sama i skup się na sobie.
Może być też tak, że ma jakieś problemy i zamyka się z nimi w sobie... zacznij od próby szczerej rozmowy i wyjaśnienia, że to co jest teraz Ci nie odpowiada i chciałabyś to zrozumieć.
Jak już wspominałam, rozmawiałam z nim i to nie raz. Gdyby działo się coś poważnego w jego życiu, na pewno powiedziałby to komuś z bliskich... Taki już jest. Może po prostu ma wszystkiego za dużo i fakt, że nie musi się starać, sprowadza go tu, gdzie jest? Nie potrafię być obojętna. Z drugiej strony, zaczyna we mnie kiełkować myśl o rozstaniu. Ale to byłoby okrutne z mojej strony...
a może ma depresję? Niektóre objawy by pasowały- zniechęcenie, brak energii, brak zainteresowania sexem i spadek libido itd. Jeśli to depresja wyjściem jest wizyta u psychologa ale z doświadczenia wiem, że faceta ciężko zaciągnąć do lekarza
Moja droga, pędem z nim do lekarza i na razie psychologa zostaw. Skoro facet ma dwadzieścia kilka lat, był radosny i żywy, a teraz nic mu się nie chce i ciągle by spał to nie jest dobry znak. Mówisz, że ma szczęśliwą rodzinę, dobrą pracę w związku z tym depresja ze względów środowiskowych raczej nie wchodzi w grę, ale medycznych jak najbardziej.
Teraz trudna walka przed Tobą, bo chlopa zaciągnąć na badania to jest coś strasznego, ale jeżeli Ci zależy musisz być silna. Przede wszystkim powinien zrobić badania na: anemię, pozioma witaminy B12 i tarczycę. Jeżeli nie jesteś przekonana do moich rad poczytaj w necie jakie daje objawy niedobór B12, anemia i źle działająca tarczyca. Jeżeli zdecyduje się na badania, pamiętaj żeby przy tarczycy zrobił wszystko czyli TSH, ft3, ft4 i przeciwciała przeciwtarczycowe, ponieważ czasem TSH jest w normie i lekarze mówią, że jest ok, a wcale nie jest co wychodzi w tych dalszych badaniach.
Wydaje mi się, że da się go postawić na nogi, ale musisz zaangażować siebie do tego jak i rodzinę. Leczenie, tak naprawdę jest bardzo proste i szybko widać efekty, ale trzeba najpierw postawić diagnozę ![]()
Powodzenia!