netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

czy to już naprawdę koniec?

9 odpowiedzi2 363 wyświetleniazałożony przez margot2, 24.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » czy to już naprawdę koniec?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: czy to już naprawdę koniec?

Witam smile Jestem mężatką od 5-ciu lat, mieszkamy razem od 7 lat. Na początku było dobrze ale z m-ca na m-c zaczęło być coraz gorzej. Nigdy jakieś wielkiej sielanki nie było ale te ostatnie 3 m-ce to koszmar... Mój mąż kiedyś potrafił ot tak sprawić mi drobny prezent, czasami przytulić, pomóc w domu, nie jest typem ,który okazuje uczucia ale takie czasami drobne gesty wystarczały mi, zresztą w jego oczach widziałam,ze mnie kocha. Owszem zdarzały się kłótnie a raczej monologi ,bo on mało mówi, zawsze chodziło o pierdoły,że po pracy tylko leży, zajmuje się kompem itd a ja miałam na głowie swoją pracę,dom i prawie zero pomocy z jego strony. Zaczęło się na wakacjach, siedział na czacie ze wspólną znajomą prawie do rana, potem miał trudności zeby wstać, pójść na spacer, gdzieś pojechać a przecież byliśmy na wspólnych wakacjach! Powiedziałam mu o tym a on ,ze lubi z nią rozmawiać, bo mają wspólne tematy...ale to tylko koleżanka. Potem było coraz gorzej. Wyjechałam na dwa dni do rodziny, do innego miasta. Wieczorem zadzwoniłam do niego zeby spytać jak tam w domu (nie mamy dzieci, bo nie mogę ich mieć ale mamy za to 4 cudowne zwierzaki smile ), powiedział,że jeszcze go nie ma w domu bo jest w pubie u mojego ojca z tą koleżanką ale zaraz się zbiera do wyjscia. Zadzwoniłam po 4 godz. Zaczął kręcić, wreszcie powiedział,że jeszcze pojechali z nią i dwójką innych znajomych do innego pubu ale on właśnie już czeka na taxi. Poczułam niepokój...zadzwoniłam po godz. Powiedział,że właśnie stoi pod bramą domu, chwilę przeciągałam rozmowę i zapytałam jak psy, a on ,ze nie moze robić dwóch rzeczy na raz i nadal tam stoi. Wkurzyłam się, bo miałam już pewność ,ze kłamie. Powiedziałam mu to a on,ze nie chciał mnie denerwować ale czekali na nocny długo i postanowili pójść do tej koleżanki na noc...Zapytałam czemu od razu nie powiedział prawdy?Nie chciał mnie denerwować...i to było głupie. Całe wieczory w domu przesiadywał przed kompem ,rozmawiając z nią. Kiedy poprosiłam zeby nie kasował rozmów zdenerwował się i oswiadczył,ze to jego prywatne sprawy, on niczego złego nie robi ale chce mieć prywatność. Nie raz zdarzało się,że kiedy ja pracowałam w pubie ona przyjeżdżała, niby też się ze mną zobaczyć...Na urodzinach swojej kolezanki wolała siedzieć z nami przy stoliku niż ze swoimi znajomymi...A w oczach mojego męża widziałam fascynację, usmiechał się do niej, był duszą towarzystwa...Na mnie nawet nie spojrzał. Miarka się przebrała kiedy o czymś zawzięcie dyskutowali i złapał ją za rękę! Ona ją wyrwała a on powiedział,ze zrobił to nieświadomie. Powiedziałam,że to nie ma dalej sensu, proszę go o zerwanie konatktów  z nią dla naszego dobra a on  nie chce tego zrobić, zachowuje się jakbym była powietrzem, wcześniej powiedziała,że za dużo czasu spedzamy razem, powinniśmy wychodzic osobno na spotkania ze znajomymi, osobno spedzać wakacje i dać sobie wiecej luzu...Poprosił mnie o szansę, obiecał ,ze wszystko się zmieni, że mu zależy, ze mnie kocha...Uwierzyłam mu...a on nastepnego dnia juz z nią czatował, kolejnego dnia -suprise spotkalismy ją w pubie, posiedzielismy chwilę i poprosiłam go zebyśmy wracali a on stwierdził,że jeszcze zostanie zebym sama wracała! Poczym odwiózł ją do domu! Na stępnego dnia, zadzwonił mój ojciec i powiedział,że ta stytuacja bardzo mu się nie podoba i pytał o której mąż dotarł do domu...Powiedział też,że zauważył jak on ostatnio zmienił się wobec mnie...No cóż, ja walczyłam o jego uwagę, dogadzałam mu...a on nic. Wiem,ze mnie nie zdradził, tego jestem pewna na 100% , chociaż może to była zdrada emocjonalna?Chyba tak to czuję...Po ostatnich zachowaniach powiedziałam,że schrzanił tą szansę...ze powinnismy się rozstać, powiedział ,ze to moja decyzja ale on wierzy,ze będzie dobrze i znowu- bo mu zależy. Wie,ze straciłam zaufanie do niego, wie,ze zabolało mnie cholernie jego zachowanie...ale on uważa,że to moja wina,że to ja mam ciagle pretensje ,ze mi nie pomaga w niczym itp. Od 3 dni, nie ontaktuje się nią ale widzę,że kombinuje z komórką, tzryma ją przy sobie jak skarb, wczoraj widziałam jak próbował 2 razy wysłać smsa ale rozmyślił się...ciekawe do kogo? Powiedział,ze tylko przegladał tel. Zaczął mnie przytulać ale nadal na mnie nie patrzy...nadal niczego nie widzę w jego oczach....Nie wiem juz co robić? Czekać? odejść?

2

Odp: czy to już naprawdę koniec?

A skąd ta pewność, że Cię nie zdradził?

3

Odp: czy to już naprawdę koniec?

gość ma romans. moim zdaniem

4

Odp: czy to już naprawdę koniec?

Kochana skąd ja to znam:) U mnie było dokładnie tak samo:)
On się w niej zakochał i nie odpuści, choćby 1000 razy próbował z nią skończyć nie uda mu się to. chciałabym wierzyć, że u Was będzie inaczej, ale pewnie nie będzie. Będzie Cię okłamywał, do niczego się nie przyzna, będzie kombinował, a Ty tego zwyczajnie nie wytrzymasz (tak jak ja). "Zabije" cię niepewność i podejrzliwość. Zdrada emocjonalna boli często bardziej niż fizyczna. Jeżeli ta kobieta nie kopnie go w tyłek, to on nie odpuści.
Życzę Ci powodzenia. Boże, aż nie chcę myśleć ile jeszcze przed Tobą złego z jego strony;( (przerabiałam to samo).

5

Odp: czy to już naprawdę koniec?

Najpierw zadaj sobie pytanie: Czy chcesz z nim jeszcze być ? Czy chcesz walczyć o ten związek i najważniejsze czy jeszcze go kochasz? Bo może jesteście ze sobą z przyzwyczajenia, bo czytając Twój post takie odniosłam wrażenie. ( może mylne) Jeżeli nadal chcesz z nim być postaw na szczerość powiedz mu to wszystko co napisałaś tu w poście, zapytaj się go jak on widzi przyszłość Waszego związku, czy w ogóle ją widzi.

6

Odp: czy to już naprawdę koniec?

Masz czarno na białym że coś kombinuje więc czemu jeszcze nie uciekłaś?

7

Odp: czy to już naprawdę koniec?

jesli dalej chcesz kontynuować biczowanie sie i  umartwianie duszy i ciała -droga wolna!
tutaj nikt nie da ci odpowiedzi ,co robić!jestem dojrzala osoba i sama powinnas wyciagnać wnioski.
jesli szanujesz siebie i swoja rodzine(jak odbiera to twoj ojciec,jestes jego dzieckiem?-cierpi ,prawda?) to przedstaw swojemu małzonkowi ,krotki wywód-odchodzi on!,zabiera swoje 4 litery i odcina sie od ciebie-nie zniesiesz  dluzej tego podłego okłamywania i kombinacji ;wowczas  sam zrozumie ,gdzie zgubił swoje "poczucie pryzwoitości" i toczy grę pomiedzy dwiema osobami.
a to puste tłumaczenie ,że robi tak bo ty ciągle kazesz mu cos robic jest wrecz absurdalne!
tutaj oczy sie otwieraja!
postaw na działanie a nie czekaj biernie ,co z tego bedzie!
dostałaś mnóstwo przykładów  osob ,które "to "spotkało;
wykorzystaj to umiejetnie:
"Większość życiowych problemów rozwiązuje się jak algebraiczne równania: sprowadzaniem do najprostszej postaci."

8

Odp: czy to już naprawdę koniec?

Pozwolisz, że przeanalizuję tą wypowiedź kawałek po kawałku i uświadomię Ci Twoje błędy smile

margot2 napisał/a:

Owszem zdarzały się kłótnie a raczej monologi ,bo on mało mówi, zawsze chodziło o pierdoły,że po pracy tylko leży, zajmuje się kompem itd a ja miałam na głowie swoją pracę,dom i prawie zero pomocy z jego strony.

Pierwsze pytanie: Po co te monologi? Czy po nich wstawał z miejsca i Ci pomagał? Nie. Mieszkacie razem w związku z tym to jest jego dom jak i Twój, dlatego nie prosisz go "czy mógłby wynieść śmieci" Tylko mówisz: "Wynieś śmieci, proszę". "Co wolisz, zmywanie czy odkurzanie". Proste? Proste.

margot2 napisał/a:

Potem było coraz gorzej. Wyjechałam na dwa dni do rodziny, do innego miasta. Wieczorem zadzwoniłam do niego zeby spytać jak tam w domu (nie mamy dzieci, bo nie mogę ich mieć ale mamy za to 4 cudowne zwierzaki smile ), powiedział,że jeszcze go nie ma w domu bo jest w pubie u mojego ojca z tą koleżanką ale zaraz się zbiera do wyjscia. Zadzwoniłam po 4 godz. Zaczął kręcić, wreszcie powiedział,że jeszcze pojechali z nią i dwójką innych znajomych do innego pubu ale on właśnie już czeka na taxi. Poczułam niepokój...zadzwoniłam po godz. Powiedział,że właśnie stoi pod bramą domu, chwilę przeciągałam rozmowę i zapytałam jak psy, a on ,ze nie moze robić dwóch rzeczy na raz i nadal tam stoi.

Wyjechałaś do rodziny, ok. Rozumiem, że rekreacyjnie w odwiedziny? Nikt nie był chory, nikogo nic nie przejechało i nie potrzebowałaś wsparcia męża? W związku z tym kolejne pytanie: Po co dzwoniłaś?? Nie macie dzieci, zwierzęta raczej przez dwa dni nie zdechną bez Ciebie, Twój mąż jest dorosłym mężczyzną w związku z tym po co dzwoniłaś? Raz, ok, niech będzie. Powiedział Ci, że wyszedł ze znajomymi do pubu, to trzeba było życzyć mu miłej zabawy i NIE DZWONIĆ WIĘCEJ!


Sytuacja z koleżanką.

Twój mąż smoli cholewki do koleżanki. W pubie zachował się bardzo nieładnie, ale wydaje mi się, że sama zapracowałaś na brak szacunku i olewkę wobec Ciebie. Po co pilnowałaś i warowałaś? Jak ktoś jest do czegoś zmuszany to działa zupełnie odwrotnie! nie wiesz, że owoc zakazany lepiej smakuje? Zamiast wydzwaniać ciągle do męża i pilnować go na każdym kroku powinnaś postarać się o to, żeby on sam zaczął zastanawiać co robisz Ty.
Czemu poprosiłaś o nie kasowanie wiadomości? To jest równoznaczne z tym, że chciałas je przeczytać, a to już wdepnięcie z buciorami na teren prywatny. Osobiście nienawidzę jak ktoś czyta jakiekolwiek moje wiadomości nawet jeżeli pisałabym w nich "kup kartofle".
Skoro pojawiła się koleżanka w pubie to powinnaś tam siedzieć, aż Ci tyłek zdrętwieje, a nie ostentacyjnie dac do zrozumienia, że nie podoba Ci się jej towarzystwo. Powinnaś z nią rozmawiać, śmiać się i być czarująca. A ty nie dość, że wyszłaś sama to jeszcze facet potem ją do domu odwiózł!

Powiem tak, moja droga. On nie jest bez winy, to nie ulega wątpliwości. Ale faceci to już jest taki gatunek, że się nudzą i bardzo dobrze odbierają nasz stan odczuwania i umysłu. Co za tym idzie, jeżeli czujemy się nieatrakcyjne i zagrożone to oni widzą w nas nieatrakcyjne i bojaźliwe kobiety. Ty stałaś się nieatrakcyjną, warującą bojaźliwą kobietą. No to ucieka do koleżanki, tak dla zabawy.

9

Odp: czy to już naprawdę koniec?

Tak. Też myślę, że ewidentnie facet nie jest Ci wierny. To przykre. Ja też sobie wmawiałam, że mnie nigdy nie zdradzi, bo to niemożliwe, jesteśmy tak blisko, aż usłyszałam jak to robi w słuchawce telefonu, kiedy "przypadkowo" mu się odebrało, bo dzwoniłam dwudziesty raz.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » czy to już naprawdę koniec?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026