Na forum jest mnóstwo wątków, w których panie (czasem panowie) mają problem z realizacją seksualnych oczekiwań partnera. Zazwyczaj pojawiają się odpowiedzi "nie zgadzaj się na coś, co ci nie odpowiada". Każdy z nas ma swoją osobistą granicę otwartości na erotyczne innowacje - dla niektórych swingowanie jest ok, inni nie mogą się przełamać do seksu oralnego. Chciałabym Was zapytać: gdzie znajdują się Wasze granice? Czy one są takie same od lat, czy może z wiekiem nabieramy otwartości i poszukujemy nowych wrażeń w łóżku?
Podobne tematy
U mnie granice raczej są niezmienne.
Trójkąt, swingowanie i inne tego typu zabawy- NIE, nawet jak byłam singlem.
Natomiast seks z partnerem i wszelkie innowacje wprowadzane do naszego seksu - OK, ale oczywiście bez szaleństw typu sado-maso czy jakiś pissing, bo o tym też słyszałam i na pewno to nie dla mnie
.
Co zmieniło się? Kiedyś na pewno miałam większe opory przed seksem oralnym, wiedziałam, że może być fajnie, ale miałam opory, teraz nie sprawia mi to problemu, choć i tak przyznam, że rzadko u nas gości, bo wolimy inne rodzaje pieszczot
.
Mam wrażenie, że z wiekiem staję się wręcz coraz bardziej "konserwatywna" w tej kwestii (konserwatywna w cudzysłowie, bo myślę że nie jest to kwestia zmiany poglądów i spojrzenia na aspekty moralne, lecz raczej zmiany upodobań i uspokojenia się rozhuśtanych nastoletnich hormonów). Moja granica to parafilie (czyli nie kręci mnie kupa na klacie, podduszanie itd.). Nie rajcują mnie żadne wielokąty, swingowanie, "kontrolowana zdrada" i w coś takiego nie mam zamiaru się bawić. Nie pociąga mnie też wizja uprawiania seksu w miejscu publicznym.
Jeśli chodzi o zgodność moich granic z granicami mojego partnera, wygląda na to, że jest prawie idealnie. Rozmijamy się jedynie w tym, że mój facet uwielbia seks analny, a mi on zwyczajnie nie sprawia przyjemności, nie wspominając o tym, że nie powinnam go uprawiać z powodów genetyczno-zdrowotnych. Ale nie to, że uważam, że "to jest fu" - spróbować spróbowałam, ale nie spodobało mi się.
Moje granice są hmm myślę że daleko posunięte, oczywiście dużo zależy od partnera, czy to osoba z którą bym była w związku i ufała czy facet z którym spotykałabym się tylko dla przyjemności (chociaż nie za bardzo mi to pasuje, zależy od sytuacji)
Trójkąt raczej odpada, sado- maso, w sumie też chyba że wchodzą w to kajdanki, ostrzejszy seks sam w sobie trzymanie, przyciskanie do ścian itp. takie zabawy mogą być fajne pod warunkiem że wcześniej się o tym rozmawia i wie się ze to część zabawy. Pissing odpada na pewno. Swingowanie również odpada także jakieś zboczone "filie" i fetysze wyjęte z kosmosu.
Miejsce inne niż dom wchodzą w grę ale zależy od sytuacji i również jakie to miejsce.
Reszta nie sprawia mi problemy, czyli seks zwykły oralny(z wyjątkiem kończenia przez faceta w moich ustach) analny.
Moja otwartość seksualna wzrastała wraz z trwaniem mojego związku, a teraz jakoś stanęła i myślę że będzie się klarować wraz z nowym związkiem (o ile owy nadejdzie
)
Hmmm... troszkę się zastanowiłam i właściwie mogę napisać, że najważniejszym "ogranicznikiem' jest w moim przypadku wzajemna wyłączność. ![]()
Zdecydowanie kwestią bezsporną jest całkowite ZAUFANIE pomiędzy partnerami
Wtedy można spróbować wielu rzeczy, odrzucając te, które są nie do zaakceptowania przez partnera/.partnerkę.
Granica mojej seksualnej otwartości nie jest jeszcze ustabilizowana. Dojrzewam, zmieniam się a ona zmienia się wraz ze mną. To, o czym jeszcze niedawno myślałam, że ,,nie, nigdy" teraz jest już oswojone i w pełni przeze mnie akceptowalne.
Nie zmieniły się jednak rzeczy, które wiążą się ze zdradą partnera: trójkącik, swingowanie, seks grupowy. Temu mówię stanowcze NIE i to nie zmieni się nigdy. Pozostałe rzeczy może kiedyś... Dla mnie najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do partnera: jeśli będę to czuć być może kiedyś moja granica seksualnej otwartości znów się przesunie...
7 2011-09-17 13:23:59 Ostatnio edytowany przez papillon (2011-09-17 13:25:00)
żadnych osób trzecich (trójkąt w sumie mnie nie kręci, ale nie kiedy jestem w związku), konkretnego sado maso (nieco brutalniejszy seks jest ok), pissing, fisting i inne tego typu skrajności też odpadają. na resztę się zgodzę, chyba że o czymś zapomniałam.
Popieram myśl zawarta w wypowiedzi "niekochanej". Jednak ze swojego doświadczenia dodam,że każdy zmienia się wraz z wiekiem. Nie mozna mówić, że ogranicza nas jakieś tabu, musimy poprostu tego posmakować i dopiero wtedy możemy odpowiedzieć sobie na pytanie czy to jest dla mnie. Pamiętajmy jednak,zeby n ie zranic partnera lub partnerki. Sex i wszystko co sie z nim wiąże ma być przyjemnością a nie obowiazkiem.
Co do sexy grupowego, trójkątów to moze być to coś naprawde wspaniałego ( pod warunkiem,że dobierzemy właściwa grupą) pamiętajcie jednak iz odstepstwa" od normy" wciagaja jak narkotyk
wiem coś o tym
. Buziaki
9 2011-09-17 18:08:02 Ostatnio edytowany przez straceniec (2011-09-17 18:12:36)
Ah, co za bzdury pleciesz maestro.
Skrajny przykład: Ja osobiście nie chcę rozsmakowywać się w krowim łajnie. Bez próbowania tej delicji wiem, że to nie jest dla mnie. I wali mnie to, że u jakiś dzikich plemion po odpowiednim przyrządzeniu to jest rarytas. Ile by nie skakał nade mną jakiś szaman, i tak nie tknę gówna.
Może masz inne podniebienie, ale głowę daję, że są rzeczy w których również i ty nie masz ochoty się rozsmakowywać i z założenia trzymasz się od nich z daleka.
Natomiast ten fragment twojej wypowiedzi:
"Nie mozna mówić, że ogranicza nas jakieś tabu, musimy poprostu tego posmakować (...)"
To już różnica światopoglądowa.
Ja zakładam, że każdy człowiek ma prawo do świadomego wyznaczania sobie granic (przeciwnie do ciebie, ty piszesz, że "nie można").
I szczerze mówiąc, brzydzi mnie podejście do życia dopuszczające "rozsmakowywanie się".
Zarówno chrześcijanie jak i sataniści dążą do tego, by ich życie było owocem ich woli. ("Kochaj i rób co chcesz" oraz "Do what thou wilt shall be the whole of the Law", te reguły paradoksalnie zobowiązują.)
Ty zakładasz możliwość swobodnego dryfowania, w kierunku nie wyznaczonym przez własny intelekt. (Raz może to być twoja chuć, innym razem wpływ mody lansowanej przez naszą degenerującą się cywilizację.)
ej straceniec straceniec
Nic co ludzkie nie jest mi obce
ile Ty masz lat? jakie masz granice w sexie? co Ty wiesz na temat sexu? miałeś jakąś partnerke czy jedynie fantazje filmowo-prasowe? Kilkadziesiat lat temu uważano onanizm za dewiacje, onanizowałes się? Pamietak,że wg. Twoich dziadków jestes dewiantem. Twój tok myslenia idzie w tym kierunku. Sex to zabawa bez granic!!!! Za wyjątkiem bezpieczeństwa i higieny.
Pa
Nie rozumiem, po co te spory? Pytanie brzmi "Twoja granica" - prawda?
Zatem mówmy o sobie. To, co dla mnie jest super doznaniem - dla kogoś innego może być ostatnim kręgiem piekieł
No i co z tego? Dopóki ja nie narzucam nikomu swoich poglądów i dopóki nikt nie chce ograniczać mnie - wszystko OK.
TOLERANCJI nam trzeba ![]()
Nie wiem czy zauważyłeś maestro, ale przeciwnie do ciebie, w tym temacie nie roszczę sobie prawa do decydowania o tym jakie zachowanie i jakie podejście do seksualności jest "normalne", to jest podstawowa różnica pomiędzy nami. Podkreśliłem to w swoim poprzednim poście.
Poza tym nie uważasz, że podczas obrony własnego światopoglądu 36-latek jest zobowiązany do czegoś więcej? Inwektywami związanymi z onanizmem raczej nie przekonasz czytających do swojej racji.
Moje zdanie jest takie ja bym się nie zgodziła żeby facet mi się miał spuścić na moją twarz dla mnie jest to upokarzające ale to jest moje zdanie .
Na forum jest mnóstwo wątków, w których panie (czasem panowie) mają problem z realizacją seksualnych oczekiwań partnera. Zazwyczaj pojawiają się odpowiedzi "nie zgadzaj się na coś, co ci nie odpowiada". Każdy z nas ma swoją osobistą granicę otwartości na erotyczne innowacje - dla niektórych swingowanie jest ok, inni nie mogą się przełamać do seksu oralnego. Chciałabym Was zapytać: gdzie znajdują się Wasze granice? Czy one są takie same od lat, czy może z wiekiem nabieramy otwartości i poszukujemy nowych wrażeń w łóżku?
Spelnilam wszystkie swoje zachcianki i fantazje erotyczne. Niektore lubilam niektore wcale.
Ale pod zadnym warunkiem nie sprobuje seksu analnego. Nie i koniec. Nawet gdyby moje zycie od tego zalezalo. Nie. I to jest moja jedyna granica. Plus ograniczenia wynikajace z przysiegi malzenskiej i wspolnych z mezem ustalen. A ustalenie jest jedno. Moge robic wszystko i gdziekolwiek byle z nim. On mi zdrady nie przebaczy bo "nie jestem byle kim zebym sie rzeczami uzywanymi zadowalal". Ma chlop racje i szacunek do samego siebie i to mi pasuje.
Nie zdecydowałabym się na oddawanie na siebie kału, bo to obrzydliwe. Poza tym, chyba mogłabym się na dużo zgodzić:)
16 2012-05-08 23:50:35 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-05-08 23:50:48)
a ja podzielam zdanie Sadie
Ja, kiedyś betonowa konserwatystka, zauważam, że wraz z wiekiem moje granice stają się coraz bardziej płynne. Obecnie sama nie wiem, co byłoby dla mnie tematem "nie do przeskoczenia". Nie mówię już "NIE" bez gruntownego przemyślenia tematu.
Nie zdecydowałabym się na oddawanie na siebie kału, bo to obrzydliwe. Poza tym, chyba mogłabym się na dużo zgodzić:)
A ''siusiu'' mogłabys zrobić na partnera?
Im jestem starsza tym moje granice przesuwaja się w dal. Jedyna nie posunełabym się do wprowadzenia osoby trzeciej, wymiany partnera ale tylko dlatego że wiem iz to zniszczyłoby nasz związek i relacje między nami. No i jeszcze zabawy z kałem nie wchodza w grę. Wszytko inne juz chyba probowaliśmy.
20 2012-05-09 11:33:02 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-05-09 11:33:16)
Im jestem starsza tym moje granice przesuwaja się w dal. Jedyna nie posunełabym się do wprowadzenia osoby trzeciej, wymiany partnera ale tylko dlatego że wiem iz to zniszczyłoby nasz związek i relacje między nami. No i jeszcze zabawy z kałem nie wchodza w grę. Wszytko inne juz chyba probowaliśmy.
czyli np. co? zabawy z moczem? fisting?
U mnie zmieniło się dużo
1. Uwielbiam sex oralny bez tego nie mogę sobie wyobrazić seksu już.
2. Nie brzydzę się własnego nasienia, mogę po seksie na prośbę partnerki zrobić jej minetkę "do czysta"
po swoim wytrysku do środka
3. Nie jestem już zazdrosny pozwalam żonie chodzić w mini spódniczkach, pończochach do pracy, bluzkach bez staniczka,
opalać się topless na plaży
4. Udało się żonie przekonać mnie do spróbowania układu 2M+K gdzie ja z facetem poznanym przez portal sympatia
"dogadzaliśmy mojej ślubnej" - od zawsze miała taką fantazję (pewnie gdybym się nie zgodził zrobiła by i tak)
- bo tak się robi jak się czegoś bardzo chce... byłem zazdrosny ale i niesamowicie podniecony,
5. Zrealizowałem dzięki temu swoją fantazję czyli kochać się ż murzynką (żona chciała przy tym być- i była ale nie brała
udziału)
6. Golę się intymnie pomimo że uważałem że to niemęskie
7. Mamy intymne kolczyki pomimo że uważałem że to za bardzo hardcorowe ![]()
Jednak dalej jestem hetero, nie zdradzam żony, nie lubię analu ![]()
22 2012-05-10 11:55:49 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-05-10 11:57:42)
czyli np. co? zabawy z moczem? fisting?
Tez sie przydarzyło.
kurczawka nieżli jesteście. Ja się nie odważe wpóścić do swojego łóżka osoby trzeciej. Umarłabym z zazdrości chyba. Mój m jak na razie też sie nie zgadza.
Ale sama masz na to ochote
Nie chciałabym żadnych figur geometrycznych
osoby trzecie w naszej sypialni odpadają i na pewno zdania w tej kiwestii nie zmienie. Tak samo jak wszelkie zabawy z odchodami, wkladanie sobie różnych dziwnych przedmiotów - także nie i wiem że zdania nie zmienie. Nie wiem z kolei czy byłabym w stanie się przełmać aby połknąc sperme... Poki co, nie jestem co do tego przekonana, ale trochę jestem ciekawa
Wiem natomiast, że nie chciałabym aby facet skonczył na mojej twarzy - inne miejsca są dozwolone, ale twarz - nie. Seks analny.. może kiedyś, chociaż sama wizja jakoś mnie szczególnie nie kręci, ale nie mówię że nie, możliwe że spróbuje.
red napisał/a:Nie zdecydowałabym się na oddawanie na siebie kału, bo to obrzydliwe. Poza tym, chyba mogłabym się na dużo zgodzić:)
A ''siusiu'' mogłabys zrobić na partnera?
Siusiu mogłabym zrobić. To mnie nie obrzydza:)
26 2012-05-11 11:09:08 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-11 11:22:37)
Siusiu mogłabym zrobić. To mnie nie obrzydza:)
Mnie to również nie obrzydza, ale powiedzieć, że mnie to jakoś kreci to przesada. Natomiast jeśli w czasie seksu partnerce zdarzyłoby się popuścić (np po/w czasie orgazmu) lub mieć ejakulację to generalnie byłoby fajnie.
Co innego fisting (ale nie analny) robiony partnerce - to mnie kręci zdecydowanie, ale moja ostatnia partnerka nie była na tyle odważna, ani wprawiona. Chociaż raz niemal się udało ![]()
Ze swojej strony maks na co było mnie stać to kulki gejszy w moim zadku. Generalnie miałem mieszane odczucia. Nie byłem zachwycony, ale partnerka miała taką fantazję więc po długim czasie się przemogłem. Z jednej strony kulki oddziaływały na prostatę robiąc jej swoisty masaż więc orgazm miałem naprawdę bardzo silny, ale z drugiej strony cały proces ich wkładania/wyjmowania sprawił od cholery bólu....jakoś to tak nie dla mnie....więc ogólnie określam to doświadczenie jako ciekawe i pouczające, ale raczej nie specjalnie chciałbym je powtórzyć.
Nie miałbym nic przeciwko, żeby zrobić partnerce minetkę po moim finale wewnątrz. No, ale nie miałem okazji. Natomiast wizja zlizywania mojego nasienia np z jej piersi już mnie nie kręci.
Zapraszanie osoby trzeciej do łóżka...myślałem o tym sporo i trójkąt z dwoma kobietami jako taki mnie kręci (w sensie jako fantazja). Niemniej jednak nie specjalnie bym się na to chyba zgodził i sporo zależałoby od partnerki i jej podejścia do tematu. 2M+1K kategorycznie odpada.
Sporo zależy od partnerki, jej podejścia do tematu, jej zachowania itp. Uważam się raczej za otwartą osobę i jest sporo rzeczy, których chciałbym spróbować, ale na zasadzie ciekawości, a nie jakiegoś szczególnego podniecenia. Jeśli ewentualna partnerka entuzjastycznie podchodzi np do seksu analnego to ja bardzo chętnie będę się z nią w taki sposób kochał. Jeśli natomiast podchodzi do tematu na zasadzie "dobra możemy spróbować, ale szybko - chce mieć już to z głowy", no to średnio mam ochotę na próbowanie nowych rzeczy.
Hmmm... troszkę się zastanowiłam i właściwie mogę napisać, że najważniejszym "ogranicznikiem' jest w moim przypadku wzajemna wyłączność.
Zdecydowanie kwestią bezsporną jest całkowite ZAUFANIE pomiędzy partneramiWtedy można spróbować wielu rzeczy, odrzucając te, które są nie do zaakceptowania przez partnera/.partnerkę.
Zdecydownie się z tym zgadzam. ![]()
Znamy siebie już na tyle, że wiem, że mój partner nie wyskoczy z pomysłem, żebym mu włożyła całą rękę w odbyt!
Co to, to w żadną stronę >no way<
Moja granica czasem też zalezy od nastroju, albo stopnia podniecenia... no niestety, to co raz jest seksi, innym razem mnie odrzuca, ale staram się to równoważyć, delikatnie informowac jeśli trzeba i nie robić dziwnych scen ![]()
U mnie zmieniło się dużo
1. Uwielbiam sex oralny bez tego nie mogę sobie wyobrazić seksu już.
2. Nie brzydzę się własnego nasienia, mogę po seksie na prośbę partnerki zrobić jej minetkę "do czysta"
po swoim wytrysku do środka
3. Nie jestem już zazdrosny pozwalam żonie chodzić w mini spódniczkach, pończochach do pracy, bluzkach bez staniczka,
opalać się topless na plaży
4. Udało się żonie przekonać mnie do spróbowania układu 2M+K gdzie ja z facetem poznanym przez portal sympatia
"dogadzaliśmy mojej ślubnej" - od zawsze miała taką fantazję (pewnie gdybym się nie zgodził zrobiła by i tak)
- bo tak się robi jak się czegoś bardzo chce... byłem zazdrosny ale i niesamowicie podniecony,
5. Zrealizowałem dzięki temu swoją fantazję czyli kochać się ż murzynką (żona chciała przy tym być- i była ale nie brała
udziału)
6. Golę się intymnie pomimo że uważałem że to niemęskie
7. Mamy intymne kolczyki pomimo że uważałem że to za bardzo hardcoroweJednak dalej jestem hetero, nie zdradzam żony, nie lubię analu
Życzę Wam jak najlepiej, ja póki co nie wyobrażam sobie sexu z kimś trzecim, trójkąt może i tak, ale bez penetracji... a i tak ta myśl mnie przeraża. Niestety nie znam, żadnego małżeństawa/pary, które uprwiało tego typu zabawy i dotrwało razem do grobowej deski... ![]()
Ale sama masz na to ochote
Miałam dlatego próbowalismy. Mocz mnie nie obrzydza, a wiem że mojego m fisting nawet kręci.
Tak samo nie obrzydza mnie robienie masażu prostaty m, nawet mnie to bardzo kręci gdy widze jak odpływa ![]()
Ja kiedyś uważałam, że z moim poprzednim chłopakiem mamy bardzo udane życie seksualne. Ale wtedy ledwo potrafiłam się przemóc do pieszczot oralnych. Może to była kwestia tego, że on często na to nalegał i robiłam to chociaż nie lubiłam. Od niedawna mam nowego faceta który musi się bronić przede mną bo ciągle bym go całowała tam na dole
ma na to ciągle ogromną ochotę
tyle że on mnie nie namawiał, sama wzięłam się do roboty ;p
Kiedyś nie potrafiłam nawet myśleć o analu, było to dla mnie wręcz ohydne. Ale ostatnio mój Ł stwierdził że ma ochotę wejść drugą dziurką, nie pozwoliłam. Chociaż coraz częściej myślę o tym i nawet mam ochotę spróbować
myślę że to kwestia poczucia bezpieczeństwa i tego że Ł na nic nie nalega, tylko proponuje i czeka aż sama się do tego przekonam
podejrzewam, że właśnie z nim pokonam jeszcze wiele moich "małych straszków" ![]()
31 2012-05-11 15:27:37 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-11 15:31:14)
Właśnie przeczytałam o tym fistingu
. O nie, raczej nie dla mnie. Mi wystarcza nawet jeden palec, a trzy to już dużo. Chociaż raz chyba próbowaliśmy, no dla mnie to było zbyt wiele, ale może kiedyś się spróbuje, z ciekawości czy teraz się uda
.
Co do tego, że nie chcę i nie będę chciała trzecich osób w łóżku, to wiem. Po prostu taki mam charakter i tym jest dla mnie seks czym jest, bliskością dwóch ludzi
. I innych konfiguracji sprawdzać zamiaru nie mam
.
yoghurt,to dość typowe, że mógłbyś spróbować trójkątu z dwoma kobietami (pewnie swoją i inną), a Ty, inny facet i ona już nie
.
Dla mnie takie układy są dla zdecydowanych ludzi, którzy są pewni, że tego chcą i zdecydowanie nie dla mnie.
Kiedyś oglądaliśmy program o kobietach z fiutkiem
wygląd i ciało jak kobieta piersi włosy uroda ale między nogami fiutek.
Żona powiedziała że to może być ciekawe doznanie
a ja że typowemu facetowi w życiu ale takiej (był program cała prawda o Mirandzie ) "kobiecie" to z ciekawości śmiesznie byłoby ustawić się w pozycję 69 i possać fiutka, facet zawsze jest ciekawy jak to jest poczuć w ustach fujarkę (tylko mały kto się przyznaje - swojego gdyby każdy była człowiekiem humą to pewnie każdy by chciał spróbować i samemu sobie zrobić dobrze ) .
Jak by była okazja to myślę że móglbym do sypialni zaprosić taką "panią" z fiutkiem i żona by miała pociechę i ja ![]()
Wiesz, dla mnie to raczej ciekawa i interesująca fantazja, ale raczej nie chciałbym jej wcielić w życie. Po prostu seks jest dla mnie sposobem na okazanie uczucia drugiej osobie w związku i nie wiem jak bym reagował po takim doświadczeniu.
Co do 3palcy, że za dużo....wiesz, jest takie powiedzenie - jak się dobrze popieści to się wszystko zmieści. Chcesz dowodu? Sama zobacz jakiego penisa ma twój facet. Przeciętnie (a przynajmniej tak mi się wydaje, bo na mojego członka w zwodzie się nie mieści co wyszło przypadkiem kiedy moja partnerka chciała zrobić z niego uchwyt....) w obwodzie jest to zbliżone do tej okrągłej tekturki, która zostaje po zużytym papierze toaletowym...a więc wcale nie jest to mało, a problemów z reguły nie ma. Kwestia odprężenia się i odpowiedniego nawilżenia.
Wierzę, że "jak się popieści to się zmieści", ale po co? Mnie też więcej niż dwa palce sprawiają raczej dyskomfort niż przyjemność, a czasami i ból. Więc nie wiem, czy cała łapa to temat dla mnie. ![]()
No przecież, że nic na siłę, prawda? Po prostu jeśli ma się chęć spróbować, jest ku temu nastrój itp, no to w sumie czemu nie? Nie jest to nic odrażającego przecież....
ogólnie na wiele mogłabym się zgodzić(z czystej ciekawości)...no z wyjątkiem zabawy z kałem