netkobietyWszystkie działy
Samotność

Wyjść do ludzi..?

60 odpowiedzi13 862 wyświetleniazałożony przez maszkarada, 16.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wyjść do ludzi..?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

1

Temat: Wyjść do ludzi..?

No hejka,

Wszyscy zgodnym chórem radzą samotnym "wyjść do ludzi".
Czyli - co to właściwie znaczy..?! Gdzie ja mam iść?

Nie cierpię dyskotek.
W pubie mogę siedzieć godzinami, ale jakoś nikogo przez to nigdy nie poznałam.
W bibliotece raczej po za bibliotekarką też na nikogo się nie natknęłam...

Mam zaczepiać ludzi w kolejce do kina? "Cześć, ja też jestem sama, porozmawiamy?".

To nie jest prowokacja! Serio serio interesuje mnie, co to wg Was znaczy "wyjść do ludzi"?


Pozdrowienia wink

2

Odp: Wyjść do ludzi..?

Wiesz, że ja też się nad tym zastanawiałam? Ciągle słyszę "wyjdź do ludzi, wyjdź do ludzi". Tylko co to znaczy? Możliwe, że chodzi o to żeby po prostu wyjść tam, gdzie są ludzie, niekoniecznie mając na celu poznanie kogoś, no ale nie wiem czy dobrym tropem podążam. Sama jestem ciekawa co inni na ten temat sądzą smile.

3

Odp: Wyjść do ludzi..?

Jak dla mnie to znaczy zapisanie się na jakiś kurs np. nauki języka, aerobik, pójście na basen. Praca także jest miejscem gdzie można "wyjść" do ludzi. Jeszcze jakiś czas temu byłam bardzo samotna, a teraz dzięki właśnie takim "wyjściom" poznałam sporo osób, głównie w pracy. O studiach nawet nie wspominam wink Przede wszystkim odnalazłam sens życia.

4

Odp: Wyjść do ludzi..?

maszkarada, a co robisz na co dzień? Pracujesz, uczysz się? Masz lub kiedykolwiek miałaś jakichś znajomych - ze szkoły chociażby?

Dlaczego czujesz się samotna?

5

Odp: Wyjść do ludzi..?

Pracuję. Mam stanowisko back- office'owe, co znaczy, że generalnie jestem ja i mój komputer. Obecnie staram się przejść do inszej firmy na stanowisko nieco bardziej lotne.
Pech taki, że w mojej obecnej firmie pracują chyba same niemowy i panuje powszechny "tumiwisizm", także w relacjach interpersonalnych.

Bywa, że chciałabym wyjść z kimś na koncert, czy podyskutować o jakiejś książce, czy wyskoczyć do innego miasta - nie potrzebuję towarzystwa non stop kolor, należę do osób, które lubią być same. Tylko niekoniecznie zawsze.

Mam kilkoro znajomych: Magdę, z którą mieszkałam kiedyś w akademiku - tylko moja Magda robi kolejne studia, obce są jej doczesne problemy etatowca, gania po imprezach, wystawach, festiwalach, wyjazdach... a ja mam inny temperament, z resztą bywam zmęczona, często nie chce mi się już tak intensywnie żyć.
Z moim starszym bratem zawsze byliśmy bardzo sobie bliscy, ale odkąd założył firmę i związał się z dziewczyną z dzieckiem, dla mnie czasu ma bardzo niewiele, a i ja nie chcę mu włazić na głowę. Ma wreszcie rodzinę, o której tak marzył, niech się chłopak napawa.
Mam też taką Rudą, ale Ruda wychodzi niebawem za mąż i ma urwanie głowy.
Miałam też znajomych ze szkoły jeszcze, którzy przypadkowo wyjechali do tego samego miasta, co ja - tylko u nich już dzieciak rychło się pojawi (jakoś tak nawet zaraz) i też nie mają do starych panien głowy wink

Ja mam niestety trochę problemu z tym, że stara d*pa już jestem, a najchętniej chodziłabym w ramonesce, glanach i grała w RPGi... Nawet szukałam jakiś ludzi o pokrewnych zajawkach w necie, ale niestety, różnica wieku często mnie przerażała, nie będę im matkować hmm

6

Odp: Wyjść do ludzi..?

Ja np. wzięłabym psa na spacer i rozmawiała z innymi psiarzami :-) Albo zapisałabym się do jakiegoś, klubu czy bractwa, kręgu, w którym byliby ludzie o tych samych zainteresowaniach co ja.

7

Odp: Wyjść do ludzi..?

A jakież to miasto reprezentujesz swoją osobą, Maszkarada ??

8

Odp: Wyjść do ludzi..?

Nie ma problemu... w RPGi możemy pograć, wiek nie gra roli... liczy się skill :d

9

Odp: Wyjść do ludzi..?

"Wyjść do ludzi" w 21 wieku oznacza wejście na czat i napisanie na głównym "CzEść LudZiska xD" tongue, spotkanie się z ludźmi w Second Life lub dołączenie do jakiejś Gildii w WOW-ie.
Ostatnią osobą, która "wyszła do ludzi" w realu był Andrzej Lepper u schyłku 20 wieku (1999r.) na blokadzie rolników i wcale nie wyszło mu to na dobre.

10 Ostatnio edytowany przez maszkarada (2011-09-17 15:49:16)

Odp: Wyjść do ludzi..?

@Mareczek - niestety Twoja ironia jest na miejscu hmm Lepper nie wytrzymał konsekwencji swojego czynu ];>

@Wiesiu - w Wolsunga? wink)

@Anechoreta - Śmierdzące Miasto Fejsboga, Warszawę - jestem zasymilowanym "słoikiem"

11

Odp: Wyjść do ludzi..?

Oczywiście, że wyjście do ludzi nie oznacza podejścia do przypadkowego przechodnia i oświadczenia mu "chcę się z tobą zaprzyjaźnić". Do tego celu używamy różnych "znieczulaczy", czyli stawiamy psa, kota, samochód sportowy, motocykl, model latający, komputer, ewentualnie wskakujemy do jeziora (lub morza) ze sprzętem do nurkowania. Tj. rozwijamy swoje pasje i spotykamy w ten sposób ludzi o podobnych zainteresowaniach. Recepta jest więc następująca: poszukaj czegoś co lubisz, w czym się zatracisz i znajdź grupę o podobnych zainteresowaniach.

12

Odp: Wyjść do ludzi..?

A wiesz, @Lysyfacet, że obiecuję sobie od dwóch lat, że "na wiosnę zrobię prawko na motocykl". I chyba wreszcie mam na tyle płynności finansowej, że to będzie ta wiosna.
Coś mi się kojarzy, że Ty gdzieś pisałeś coś o motocyklach, to powiedz mi btw, bo mnie ciekawi - kobieta- motocyklistka to nie jest jakieś dziwne zjawisko to którego podchodzi się z dużą dozą rezerwy? Coś takiego odczuwam jako kobieta- informatyk wink

Mam hobby, cholera, mam wiele. Tylko są one jakoś takie jednoosobowe.

13

Odp: Wyjść do ludzi..?

Poszukaj sobie jakiegoś forum motocyklistów. Tam może dowiesz się czy w Twoim mieście są jakieś zjazdy, luźne spotkania ludzi o takim zainteresowaniu. A są na pewno, bo w końcu to duże miasto :-)

14

Odp: Wyjść do ludzi..?

Ja znam dużo kobiet motocyklistek smile duży przedział wiekowy, więc bez problemu się wpasujesz, mimo że piszesz jakbyś miała 100 lat. Proponuję Ci również, jeśli motocykle są Twoją pasją (a jak nie są to na bank będą big_smile ) wybrać się na jakiś zlot. Ja nie mam moto, nie mam nawet prawka na moto, a bywam na zlotach. Po prostu podobają mi się motocykle. Można tam poznać wielu ludzi. Teraz niestety sezon zbliża się ku końcowi, ale nie marnuj czasu na zastanawianie się czym jest "wyjście do ludzi", tylko próbuj smile Ja akurat nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów, kilkoro z moich znajomych poznałam zupełnie przypadkowo, przy stoisku z farbami do włosów w Rossmanie (ups, nie wiem czy to tak można pisać nazwę sklepu) kiedy nie potrafiłam się zdecydować big_smile.  Na remontowanej ulicy, zwężka, jakieś zamieszanie... i nagle buch, mojej furce nic się praktycznie nie stało, ot takie lekkie otarcie, za to dziewczyna która mi wjechała miała uszkodzoną lampę i spory wgniot hmm Oczywiście nie namawiam Cię, na kolizję big_smile hehe, podaję tylko proste sytuacje z życia, gdzie można nawiązać znajomość. Nie wiem jak Ty masz, ja mam jakoś tak że przy 50 osobach na ulicy, to do mnie podejdzie przechodzień z zapytaniem "przepraszam jak trafić do ... ".

15

Odp: Wyjść do ludzi..?

"Wyjść do ludzi" to znaczy poznawać nowych ludzi. A gdzie sie teraz ludzie poznawaja? nie w parku na spacerze ( jak to pokazuja w komediach romantycznych), nie w drodze do kosciała, nie w pracy (bo tam zwykle patrzy sie na kolege obok jak na potencjalnego wroga), teraz ludzi poznaje sie poprzez neta.
Mój kolega pracuje w korporacji, w której wszyscy sobie ładnie i przykładnie obrabiają tyłki, wiec na urlop wyjechał z osobami poznanymi w sieci.
Można tez poznac nowe osoby, tak jak juz tu pisano; w czasie kursów, szkoleń i wspólne hobby tez jest magnesem dla nowych znajomosci.

16 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-09-17 21:34:10)

Odp: Wyjść do ludzi..?

Hmm, sama mam z trzy koleżanki, z którymi mogę czasem (np raz na tydzień) wyjść, pogadać, ale też trochę brakowało mi towarzystwa. Powiem Wam, że przez inne forum poznałam inną dziewczynę, miałyśmy się spotkać, ale to niewypał. Na studiach nikt nie jest mi na tyle przychylny, by spotkać się ze mną. Dlatego moje życie tez nie takie kolorowe, pewnie stąd 90% czasu spędzam w domu i brak motywacji do wszystkiego, tylko nuda i nuda.
Wiadomo, że nie wyjdziesz na ulicę i nie będziesz zaczepiać ludzi, bo to też by było dziwnie odebrane, choć znam jeden przypadek, gdzie jedna dziewczyna na ulicy dostrzegła inną, zagadała i tak się zakumplowały.
Swoją drogą też kiedyś zostałam tak zaczepiona przez dziewczynę, ale to była niefajna znajomość i dawno zerwana.
W pracy wiadomo, że też nie zawsze kogoś poznasz, ja pracowałam dotychczas tylko miesiąc i ludzie niby byli mili, ale wydaję mi się, że nikt nie chciał ze mną utrzymywać bliższego kontaktu, każdy był skupiony na pracy i tyle.
Może najłatwiej pójść na jakiś kurs związany ze swoim hobby, bo inaczej ciężko jest kogoś poznać.
Ale tak na dobrą sprawę, to chyba najwięcej ludzi poznaje się w szkole i jeżeli znajomości się utrzymają, to ok, jeżeli jednak ktoś ma tak jak ja, że ma tylko trzy koleżanki i w szkole nie był zbyt lubiany (jak ja), to potem ciężko poznać ludzi, niestety. No ,ale nie ma co się użalać wink.

17

Odp: Wyjść do ludzi..?
maszkarada napisał/a:

w Wolsunga? wink)

Mogę i tego Wolsunga twojego obejrzeć, ale instynktownie czuję, że wionie od niego steampunkiem (piszę to nie pamiętając kompletnie o czym jest system)

Na co dzień preferuję Dedeki i Stary Świat Mroku (głównie Wampir, choć zdarza się zagrać w Kłaka) oraz Zew Cthulhu i KULT, dodatkowo karciany Wampir, czasem też karciany KULT. smile

maszkarada napisał/a:

Śmierdzące Miasto Fejsboga, Warszawę - jestem zasymilowanym "słoikiem"

Welcome to the jungle...jak będziesz chciała zagrać bardziej na żywo, daj znaka.

Powyższe tyczy się generalnie wszystkich, którzy chcą zagrać w coś RPG'owego w Warszawie, albo zainteresują się tematyką i zechcą dowiedzieć się "z czym to się je" smile

Pozdrawiam

18 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-18 13:34:19)

Odp: Wyjść do ludzi..?
Anechoreta napisał/a:
maszkarada napisał/a:

Śmierdzące Miasto Fejsboga, Warszawę - jestem zasymilowanym "słoikiem"

Welcome to the jungle...jak będziesz chciała zagrać bardziej na żywo, daj znaka.

Powyższe tyczy się generalnie wszystkich, którzy chcą zagrać w coś RPG'owego w Warszawie, albo zainteresują się tematyką i zechcą dowiedzieć się "z czym to się je" smile

Pozdrawiam

Nooo.... kochani smile Przyglądam się temu wątkowi od początku.
Wreszcie namacalna inicjatywa smile Brawo Anechoreta! smile No kochani - mężczyzna wysunął propozycję. Teraz Wasz ruch. Życzę powodzenia.
Nie zmarnujcie tej okazji cool  Nie będzie usprawiedliwienia tongue

P.S. Ja niestety - ani "nie jestem w temacie" RPG, ani nie z Wa-wy.

19

Odp: Wyjść do ludzi..?

No, kojarzy Ci się trafnie, Wolsung to steampunkowy system, w dodatku polski.
W zasadzie to jest mi w tym momencie zupełnie obojętnie, jaki to będzie świat, jaki system, et caetera - i tak mnie trzeba teraz pobłażliwie traktować jak osobę totalnie początkującą wink
W Wampira grałam zirka about dziesięć lat temu.

Nie mam 100 lat, nie, nie... natomiast żyłam w formie skondensowanej, widziałam i przeżyłam rzeczy, o których mówię niechętnie, w które trudno by było uwierzyć ( i nie wszystkie były traumatyczno- patologiczne, o dziwo) i których by starczyło na kilka innych życiorysów. Stąd bywam i znudzona, i zmęczona i czuję się dość staro wink

Ciekawe, jak bardzo tu wychodzi dezintegracja mojej osobowości - ja nie mam żadnego problemu, żeby założyć koszulę, wziąć laptopa pod rękę i prowadzić szkolenie dla trzystu osób. Żartować z nimi, patrzeć im w oczy i pośmiać się w kuluarach.
Natomiast bez swojej "zbroi" w postaci wiedzy profesjonalnej, to nawet z domu czasami obawiam się wyjść, ech!

20

Odp: Wyjść do ludzi..?

A to nieźle big_smile.
Ja bym się bała przy takim publicznym wystąpieniu, dlatego nie dla mnie taka praca w przyszłości, gdzie bym miała sterować kimś czy robić szkolenia, ja na to zbyt nieśmiała i nie mam takiego drygu tongue.

21

Odp: Wyjść do ludzi..?

No ja właśnie strasznie za tym tęsknię, także wszystkich proszę o trzymanie kciuków na początku tygodnia, bo oczekuję na konkretną ofertę z warunkami wink

22

Odp: Wyjść do ludzi..?
wtykanosa napisał/a:

Poszukaj sobie jakiegoś forum motocyklistów. Tam może dowiesz się czy w Twoim mieście są jakieś zjazdy, luźne spotkania ludzi o takim zainteresowaniu. A są na pewno, bo w końcu to duże miasto :-)

O to, to smile
Masz rację. Mój kuzyn się tym pasjonuje mieszkając w tymże mieście, jednakowoż szczegółów nie znam, bo nie wnikałam. Jak się dowiem to dopowiem. Wiem o istnieniu knajpy dla motocyklistów przy dworcu zachodnim o nazwie KÓŁKA, ale za poziom głowy nie dam, bo słyszałam, że odkąd zginął (w wypadku motocyklowym) jego uprzedni właściciel, lokal podupadł. Tak, że to forum wydaje się najlepszym pomysłem smile

23 Ostatnio edytowany przez modzia (2011-09-19 19:10:02)

Odp: Wyjść do ludzi..?
NiobeXXX napisał/a:

"Wyjść do ludzi" to znaczy poznawać nowych ludzi. A gdzie sie teraz ludzie poznawaja? nie w parku na spacerze ( jak to pokazuja w komediach romantycznych), nie w drodze do kosciała, nie w pracy (bo tam zwykle patrzy sie na kolege obok jak na potencjalnego wroga), teraz ludzi poznaje sie poprzez neta.

Współczuję...

Maszkarado domyślam się, że nie masz 100 lat smile i wierzę w Ciebie smile

24

Odp: Wyjść do ludzi..?

Atakują zimne, ciemne wieczory i jakoś mnie naszło znów na przemyślenia...
Tyle miałam planów, kiedy się ten rok zaczynał.
Usiąść wreszcie do tych wszystkich rozgrzebanych fabuł, opowiadań, książek... Cokolwiek skończyć, zebrać, wysłać gdzieś.
To prawko na motór nieszczęsne.
Miałam się zapisać na kurs Flasha.
Nauczyć się grać na basie.
Kupić basówkę w ogóle miałam też.
Te RPGi, co tu chłopaki wspomnieli, znaleźć drużynę, pograć.
Pójść na imprezę do Kotłów, nawet sama jedna.

W sumie można chyba powiedzieć, tak bardzo ogólnie, że to są marzenia, prawda? Bo od lat paru wydaje mi się, jak widać niesłusznie, że żyję bez marzeń.

Jeślibym zaś miała wymienić jedną rzecz, którą chciałabym zrobić tak na poważnie w swoim życiu, to chciałabym zrobić coś - nie wiem, fundację założyć, jakiś telefon zaufania, no idea - żeby otwierać ludziom oczy, że ich ból to choroba, że można leczyć zaburzenia osobowości, chore emocje, że można żyć pełną piersią, a przynajmniej w spokoju względnym. Jako dzieciak jednej wielkiej dysfunkcji i patologii dać innym świadectwo i nadzieję, że można zdrowieć, żyć... Pokazać, gdzie są drogi wyjścia, jak uzyskać pomoc... Znacie Krzysztofa Alkoholika z Antyradia? Gość kiedyś poszedł do Antyradia i powiedział im mniej więcej to, co ja Wam tu piszę. I od x lat co niedziela daje swoje wirtualne wsparcie potrzebującym.

Ale uderzyłam w patos, ulala.

25

Odp: Wyjść do ludzi..?

Modziu, wiem, że poznawanie ludzi poprzez net różne ma zakończenie, ale gdzie Twoim zdaniem można kogoś poznać??
Podobnie jak Maszkarada zastanawia mnie , co inni chcą powiedziec rzucajac "wyjdz do ludz"??
Ja nie zaczepiam ich w parku, ze słowami "umówmy sie na kawe", znajmoi ze studiów rozjechali sie do swoich miast, w pracy -różnie bywa....
A gdzie i jak poznawac facetów- ja swojego poznałam w necie; spotkaliśmy sie raz, stwierdziłam, ze to nie to, ale po jakimś czasie on sie odezwał i stopniowo przekonał mnie do siebie i jak na razie jest ok.

Jak już napisałam znajomości z netu róznie sie kończą, ale ty jesteś wybitnie niechetnie do nich nastawiona, dlaczego??

Sama autorka wątku dużo czasu spedza w sieci-jak wiekszosc w nas.

26

Odp: Wyjść do ludzi..?

Ja kiedyś próbowałam poznać kogoś w necie, ale mam wrażenie, że każdy ma niewyobrażalne wymagania. Każdy patrzy na twarz i tyle. Nie wiem czego Ci faceci oczekują.

27

Odp: Wyjść do ludzi..?

Autorka wątku ma taką pracę, to po pierwsze wink
Po drugie, taka prawda - książki i gazety czytam w sieci. Filmy oglądam w sieci. Dokształcam się w sieci. Wszystko, czego potrzebuję, żeby się utrzymać, jest w sieci.
Bywa, że mój kontakt ze światem realnym ogranicza się do dojechania do biura... i odjechania do domu.

Pewnie, gdybym została adwokatem, jak chcieli moi rodzice, to inaczej by to wyglądało wink

28

Odp: Wyjść do ludzi..?

Fakt- to też prawda, wielu facetów tak wyidealizuje sobie koboiete, że gdy dochodzi do spotkania face to face nie ma możliwosci by sprostać ich wymaganiom, ale też zalezy na kogo sie trafi.
Ja poprzez neta poznałam wielu facetów i w wiekszości to były jednorazowe spotkania, ale wiem jedno gdyby nie net nie poznałabym nikogo- wśród moich znajomych wiekszośc jest sparowana a single, szukają jak ja.
Lepsza jest chyba taaka form zawierania znajomosć, niż w klubie czy dyskotece (jak w takim mijescu mozna kogoś poznac),nie poznam na zakupach w GH, bo tam facet jest zwykle ze swoją kobietą.
Jak mozna jeszcze "wychodzić do ludzi" jeśli ktoś ma pomysł, chetnie go poznam.

29

Odp: Wyjść do ludzi..?

O motocyklistkach. Liczba kobiet jeżdżących na motocyklach jest nadal mała, chociaż ostatnimi czasy rośnie. Często tymi pojazdami jeżdżą dojrzałe kobiety, zwykle mężatki mające już dzieci i dobijające do 40-stki, ale są też w sporej liczbie młode dziewczyny.
W internecie jest wiele forów motocyklowych, ale jedno jest największe - wpisz w Googlach, to znajdziesz wink .
Sezon się kończy, ale będą zloty na zakończenie sezonu. Zwykle motocykliści zbierają się w jakichś punktach miasta, żeby pogadać, a później "polatać". O ile gadanie było całkiem miłe - bardzo przyjaźnie nastawieni, to "latanie" przyprawiło mnie o dreszcze i zimny pot. Wylotówka z miasta, zakręt, ograniczenie do 70. Ja żeby za nimi nadążyć jadę 120, cały czas w pochyleniu a ci się tylko ode mnie oddalali (czyli musieli jechać ze 160). Spasowałem, wróciłem do domu.

30

Odp: Wyjść do ludzi..?

Długofalowy projekt mam taki, że nauczę się grać na basie, dołączę do jakiejś kapeli, zostaniemy sławni i ludzie będą sami wychodzili do mnie wink

Już szukam jakichś lekcji i guru od basu - dziecięce marzenia trzeba spełniać ;>

A na bardziej poważnie:
Nie zawsze czułam się osamotniona. Były w moim życiu czasy, że nie mogłam opędzić się od ludzi. Oczywiście, wtedy nie siedziałam jak kloc na etacie, tylko pracowałam na freelansie i miałam więcej czasu do swojej dyspozycji. I swoją drogą, mniej pieniędzy...
Między innymi należałam do różnej maści organizacji pozarządowych (ha, również do jednej partii politycznych, mea culpa).
Tylko, że dzisiaj jestem jakoś wyprana z tej młodzieżowej chęci zmiany świata. Nie wyobrażam sobie już tego na tym etapie.
Co nie znaczy, że zupełnie pogubiłam swoje ideały - dziś natknęłam się na info o wyjeździe integracyjnym ateistów i agnostyków. Zapytanie o partycypację wysłałam. Jak pojadę i mi się spodoba, to może nawet włączę się w jakieś działania ich stowarzyszenia?
A, że kogoś tam poznam, nie wątpię, jednak wspólne poglądy łączą ludzi.

Co do motocykli, to jednak najpierw logicznym wydaje mi się ogarnięcie jazdy na maszynie.

31

Odp: Wyjść do ludzi..?

no kurcze. Tego co w Warszawie nie ma to w polsce chyba tego raczej nie znajdziesz ;p
ostatnio w warszawie zlot motocyklistów był na pradze(przejeżdżali mi pod oknem). RPG- każdy lubi to co lubi ale jeśli to jakaś gałąź związana z komputerami to pewnie masz mnóstwo tematów na które możesz z każdym porozmawiać.
Ja swoich obecnych kolegów zapoznałem na boisku. Co drugi dzień grałem albo w noge albo w kosza i tak sie z nimi zapoznałem. Jest naprawde dużo dużo ścieżek do poznania nowych ludzi(zwłaszcza w warszawie).

32

Odp: Wyjść do ludzi..?

gwoli wyjaśnienia - byłam jako bierny obserwator dwa razy na Służewcu i raz na lotnisku na Bemowie poobczajać, także wiem, że motoWarszawa ma się całkiem dobrze wink

tylko ze mną to jest tak, w przeciwieństwie do wypowiadającej się także tutaj Modzi wink, że ja, żeby poznać się z jakimś innym człowiekiem, płci obojętnej, musiałabym być z nim zamknięta w zepsutej windzie przez pięć godzin sam na sam wink jak sytuacja na mnie nie wymusi, to ja się gubię, w dodatku na odległość musi ode mnie śmierdzieć nieufnością do ludzi hmm

33

Odp: Wyjść do ludzi..?

Niobe, ja przeprowadziłam się wraz z narzeczonym, z Krakowa do małego miasta (10 tys mieszkańców), położonego ponad 300 km od mojego Krakowa. Mojego, bo - tam mam rodziców, siostrę, przyjaciół. A tu? Poza moim ukochanym (który dużo czasu spedza w pracy) i synkiem, nie znałam nikogo. Mój facet kupił ładny domek z wielkim ogrodem i co z tego? Beznadziejna pustka. Wychodząc na spacer czułam się nieswojo, obco. Na początku miałam nadzieję, że szef mojego faceta jeszcze zmieni zdanie, i wrócimy do Kraka, a ten cholerny awans dostanie ktoś inny. Po stosunkowo krótkim czasie zaczęłam poznawać ludzi. Na placu zabaw z dzieckiem - poznawałam inne mamy. Dziewczyny ze sklepiku spożywczego, zaczęły mówić mi 'cześć' na ulicy. Nawet nie wyobrażasz sobie jak ja przeżywałam to zwyczajne 'cześć'. Wiele jest możliwości poznawania nowych ludzi. Powiedz mi czy według Ciebie, powinnam w tamtej sytuacji zamknąć się w pięknym domu, jak księżniczka w wieży, włączyć net i tam poznawać ludzi? Sorry. Ale chyba jeśli to miałby być mój jedyny sposób na znajomości to nadawałabym się do psychitaryka. Jestem zwierzątkiem stadnym, nie umiem funkcjonować w samotności, czy tylko i wyłącznie w sieci. Po jakimś czasie, jak wybrałam się na spacer, to mój facet nie mógł się nadziwić, że tylu ludzi mówi mi 'dzień dobry' czy 'cześć'. Tak jak mówiłam, facet zapracowany, jesli gdzieś wychodziliśmy wczesniej to raczej była to pizzaria, restauracja, albo jechaliśmy do większego miasta na poważniejsze zakupy, albo on żeby się odprężyć zabierał motor i znikał na kilka godzin, więc ten spacer był w sumie chyba pierwszym takim po miasteczku. Wiem, że od słowa 'cześć' to do przyjaźni jeszcze daleko, ale wszystko jest na dobrej drodze. Najlepszą koleżankę poznałam w sklepiku z biżuterią, jej mąż nawalił któregoś dnia i była z dwójką dzieci w swoim sklepie. Ja, fanatyczka wszelkich pierdół i bibelotów poszłam, już któryś raz z kolei, do sklepiku tej dziewczyny, też byłam z dzieckiem. Dzieci bawiły się przed sklepem, a my zaczęłyśmy rozmawiać, najpierw o kloczykach, potem o torbkach, butach, ciuchach, dzieciach, lekarzach, chorobach, facetach.. Jak się domyślasz, byłam coraz częstszym klientem w sklepie, sama ona zapraszała mnie na kawę, jak przechodziłam obok - wołała że zapalimy razem. Wymieniłysmy się numerami telefonów, w weekend zorganizowałam grilla, przy tej my poznaliśmy się tak rodzinnie. Zgrana z nas paczka, nasi faceci też się polubili i świetnie się dogadują. Poznałam też znajomych mojej znajomej, w ten sposób grono się powiększa. A jeśli chodzi o internet to opowiem Ci jaką miałam sytuację jeszcze w Krakowie, córka sąsiadki, 14 letnia dziewczynka... zawsze mówiła mi dzień dobry, ja odpowiadałam cześć (żeby nie czuć za staro big_smile), jednak po tym jak nie zaakceptowałam jej zaproszenia na naszej klasie przestała się odzywać w ogóle. Czyli jak mam to rozumieć? Internet jest wyznacznikiem czego? Znajomości? Przyjaźni? Jeśli ktoś ma, tak jak ta dziewczynka ponad 1000 znajomych na profilu to jest się cool? Chyba niekoniecznie... Ja mam niewiele,ale za to nie są jakieś dziwnie naciągne znajomości, że widziałam kogoś w tramwaju, uśmiechnął się, a przecież to znajomy koleżanki kuzynki, więc trzeba zaprosić....
Ps. Nigdy nie umówiłam się z nikim z internetu. Nie wiem czym to jest spowodowane, może po prostu nie mam takiej potrzeby.

34

Odp: Wyjść do ludzi..?

maszkarado big_smile a nie masz nikogo kto znałby się na winach? żeby coś zmajstrował i żebyś się zacięła z kimś w tej windzie? żeby tylko nie miał klausrtofobii ;D

35

Odp: Wyjść do ludzi..?

Dobry śrubokręt i sama ogarne temat wink

W Warszawie obcy sobie ludzie NIE ODEZWĄ się do siebie. Nie wiem, na czym to polega, nie jest to tylko moja obserwacja, ale tak jest. W mojej aktualnej firmie, w całej grupie, pracuje ze dwa tysiące ludzi. Jest stołówka, palarnie, etc. Często zdażało mi się podchodzić do jakichś ludzi, pytać o ogień, o to, czy zupa jest smaczna dzisiaj, cokolwiek.
ZERO zainteresowania. W najlepszym razie odpowiedź w stylu "mhmmm" pod nosem.

Kiedyś pracowałam w małej firemce, jak zaczynałam, może z 11 osób + ja całej załogi. Codziennie browarek po pracy, mistrzostwa w rzutki, wspólne imprezy. Fajnie było, ale robota to jednak robota, trzeba się rozwijać i zarabiać pieniądze.

W Krakowie bywam często - i nawet, tak niedaleko od Wawy, widzę, że nie ma problemu z kimś pogadać na ulicy, a już zupełnie nie ma żadnego w piątkowy wieczór.

Uwierzcie mi, że w Warszawie TAK SIĘ NIE DA. Tutaj można dostać w łeb, usłyszeć, że jest się poj*banym, albo tylko stopić się ze wstydu pod czyimś spojrzeniem w stylu "mówisz do mnie, dziwny człowieku? zajmij się SOBĄ".

Oczywiście pewnie nie dotyczy to 19letnich studentów hmm

36

Odp: Wyjść do ludzi..?

Również słyszałam takie opinie o Warszawie. Moja koleżanka przeprowadziła się z tego miasta do innego.

37

Odp: Wyjść do ludzi..?

Modziu, zachowania jakie opisałaś; przeprowadzka, nikt Ci znany, stopniowo zawierane znajomosci i przyjaźnie- dla mnie to jest oczywiste, bo ja mieszkam od urodzenia w swiom mieście ( właściwie okolica podmiejska, niedaleko centrum), gdzie znam wszystkich; mówie cześć i dzien dobry, mam znajomych- ale znam ich kawał czasu, wiec nowe znajomości zawieram głównie przez neta.
A u mnie w pracy jest podobna sytuacja, jaką opisuje Maszkarada, a mój chłopak ma jeszcze gorzej  gdyż pracuje w korporacji i tam nie tylko nie ma znajomych z którymi zje lunch, ale tam jest duża rotacja personelu, kazdy musi mocno pilnować swojego stołeczka, do tego ploty, zpychanie pracy na podwładnych.
W miom miescie tez tak jest , nie tylko w Warszawie, dlatego ciesze sie, że od lutego zaczynam prace w małej aptece ( maks. 5 os), wtedy moze zawiąże jakieś blizsze znajomosci.

38

Odp: Wyjść do ludzi..?

a ja właśnie dzisiaj złożyłam wypowiedzenie big_smile

co prawda już się zaczęła gnojówka, ale za dwa tygodnie już mnie tu nie będzie wink no i ja mam niestety zbyt wypielęgnowane, wielkie ego, żeby ktoś był w stanie mnie zgnoić, nawet, jakby bardzo chciał wink

39

Odp: Wyjść do ludzi..?

Maszkarado to za dwa tygodnie propnuję choćby weekend w Krakowie big_smile chociaż ja teraz mieszkam na dolnym śląsku i mam wszędzie daleko sad oj, sorry, do Czech mam blisko hmm hehe

Niobe, a widzisz ja nie wiem, może jestem jakąś mega szczęsciarą, bo pracowałam w dużej firmie, miałam tam sporo znajomych, jasne że nie były to przyjaźnie, ale fajne znajomości. Nawet faceta mam z tej samej firmy big_smile tyle, że on tam nadal pracuje, a ja leżę i pachnę big_smile nie no żart, po prostu znajmuję się dzieckiem.

40

Odp: Wyjść do ludzi..?

Modzia, Dolny Śląsk to najpiękniejsze miejsce na ziemi wink - gdybym we Wrocławiu mogła zarobić te pieniądze, które zarabiam w Warszawie, to już bym tam była.

A ja dziś "wyszłam do ludzi". Do sąsiada muzyka pogadać o lekcjach gry na basie. No i dwie godziny grania na basówce już za mną - ok, "grania", niechże. W każdym razie ten dźwięk, rytm - nieraz robisz coś po raz pierwszy w życiu i wiesz, że chcesz zgłębiać kwestię. Miałam tak z moim aktualnym zawodem, zupełnie innym niż wyuczony (a raczej niedouczony wink) i tutaj też mam podobny feeling wink
Podobno mam naturalny dar i rytm w sobie, także kto wie, kto wie... wink
A i człowiek też sympatyczny. Ugadaliśmy się co do dłuższej współpracy.

Tymczasem idę wyciągnąć gitarę (basu w domu jeszcze niet) i postaram się sobie przypomnieć, jak to 10 lat temu uczyło się dziecko akordów... smile

Pozdro smile

41

Odp: Wyjść do ludzi..?

Tez sie chetnie pisze na RPG, ale wolałbym Cyberpunka czy Warhammera wink

42

Odp: Wyjść do ludzi..?

witam ja tu poraz pierwszy umnie to tradycja bycie skazana mama przez x czasu byla samotna to teraz pora i namnie bo wiem czasem tak musi byc i pogodzilam sie z tym mialam kolezankki przyjaciol a od 6lat jestem samotna mamuska bo co ja moge dac dziecku jak ja jestem nieszczesliwa synek to wyczowa poprostu robie dobra mine do zlej gry ale ilez to mozna wiem ze jestem mloda i tyle czasu przedemna ale ja juz niemam sil na kolejne zwiazki dlatego skazalam sie na samotnosc i caly swoj czas poswiece mojemu dzieckun bo ono jes niewinne tej mojej sytuacji

43

Odp: Wyjść do ludzi..?

Maszkarado, masz rację, Wrocław jest ciekawym miastem, ale ja do tego Wrocławia mam 120 km ;( haha
Trzymam kciuki za cierpliwość sąsiada wink i za Twoją grę smile

44

Odp: Wyjść do ludzi..?

Andzia, owszem dziecko jest bardzo ważne, ale to nie znaczy, że Ty nie masz prawa do szczęścia, tak jak wątku - 'wyjdź do ludzi', nikt nie mówi żebyś pakowała się w związek jeśli nie masz takiej wewnętrznej potrzeby. Ale przyjaciół chyba warto mieć, żeby odetchnąć od codzienności, od garów, zupek, kupek itd. Warto mieć hobby, jakiekolwiek, żeby nie zwariować.

45

Odp: Wyjść do ludzi..?

Andziu, tak jak napisała Modzia, nie masz ochoty na poznawanie facetów, to nie- zrób sobie przerwe, zainwestuj w siebie.
Wiadomo, że dziecko jest ważne, absorbujące ale co jakiś czas, zostaw je pod opieką najbliższych i poswiec czas sobie samej; pomyśl o jakimś kursie (nauczysz sie czego i poznasz nowych ludzi- znajomych i przyjaciół zawsze trzeba mieć, odprężysz sie, pogadasz), może wypady na fittness (mnie ruch odpreża psychicznie).
Jak ty bedziesz zadowolona, mały rówiez i nie miej wyrzutów sumienia, że raz na jakiś czas zostawisz go pod czyjąś opieką.

46

Odp: Wyjść do ludzi..?

Moim zdaniem jeśli całe życie poświęcisz dziecku, poniekąd zaniedbując siebie, własne potrzeby (psychiczne i fizyczne) to za parę lat będziesz sfrustrowaną samotną matką, narzekającą na wszystko wokół.

47

Odp: Wyjść do ludzi..?

... i w ten sposób największą krzywdę zrobisz swojemu dziecku, które do końca życia będzie przytłoczone poczuciem winy i posiadaniem długu, którego nie może spłacić - w postaci Twojego poświęconego życia. To jest potworne brzemię z którym nie da się normalnie żyć.

Każdy człowiek powinien być sam dla siebie najważniejszy. Na logikę - to ja jestem sobą, ja przeżywam swoje życie, więc ja sama siebie kocham najbardziej i sama o siebie najlepiej się troszczę. Przerzucając gdzieś ten ciężar - kochając za bardzo, poświęcając się, zaniedbując siebie - robi się straszny błąd. Nie wolno ani zapominać o sobie, ani wymagać od ludzi, aby nas kochali (bo nikt nie ma takiego obowiązku, ani powinności), ani też szukać szczęścia w innym człowieku, stawiać go w centrum swojego świata.
Gdyby słońce przesunęło się z centrum naszego układu gdzieś indziej, dla wszystkich planet wokół byłaby to katastrofa.


A u mnie z nowości - po za basem będzie też powrót do grania na zwykłym akustyku, jutro lesson one; jestem już na wypowiedzeniu i lada chwila znikam do innej firmy. Jako ciekawostkę dodam, że mój były chciał mnie (długo szukałam cenzuralnego czasownika na tę okoliczność, bo pasujących tu wulgarnych znam dość sporo) wyrolować dość ostro w kwestiach profesjonalnych, a konkretnie tak przekręcić, żebym zrobiła za free coś, co kosztuje ok 3K. Został na próbie wałka złapany przeze mnie "za rękę", napisałam mu grzecznie, że nie jestem jeleniem i gość się z lekka zapowietrzył. Nawet dzwonił, może się tłumaczyć nawet, no idea, bo nie odebrałam i nie oddzwoniłam. Jeszcze co..!

48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-27 19:17:05)

Odp: Wyjść do ludzi..?
andzia555 napisał/a:

witam ja tu poraz pierwszy umnie to tradycja bycie skazana mama przez x czasu byla samotna to teraz pora i namnie bo wiem czasem tak musi byc i pogodzilam sie z tym mialam kolezankki przyjaciol a od 6lat jestem samotna mamuska bo co ja moge dac dziecku jak ja jestem nieszczesliwa synek to wyczowa poprostu robie dobra mine do zlej gry ale ilez to mozna wiem ze jestem mloda i tyle czasu przedemna ale ja juz niemam sil na kolejne zwiazki dlatego skazalam sie na samotnosc i caly swoj czas poswiece mojemu dzieckun bo ono jes niewinne tej mojej sytuacji

Kiedyś dziecko przegryzie Ci aortę z wdzięczności za to poświęcenie. tongue

Wiesz, co dziecku potrzebne jest do szczęścia?
Matka.

A co jest dziecku jeszcze bardziej potrzebne do szczęścia?
Szczęśliwa matka.

Pomyśl, nie wchodź w nowy związek (jeśli go nie chcesz), ale przestań wieszać się na dziecku. To zbyt duży ciężar, jak na jego małe barki.

49

Odp: Wyjść do ludzi..?

Od pewnego czasu na hasło "wyjść do ludzi", mój scyzoryk w kieszeni spodni sam się otwiera...Z przekory i nudów podbijam temat... z uszczegółowieniem: "co znaczy wyjść do ludzi dla osób po 40-stce", hihi...

50

Odp: Wyjść do ludzi..?

kiedys tez bylam mloda i nie rozumialam starszych ale czas tak szybko leci i wszyscy sie starzejemy ,,wyjsc do ludzi,,,a prosze zastapic to wyrazenie..innym...lecz o takim samym znaczeniu

51

Odp: Wyjść do ludzi..?

Missnowegojorku- młoda z Ciebie babka, a piszesz czasem jak zmęczona stara kobieta. Podoba mi się Twoje poczucie humoru, potrafisz fajnie ripostować, nie jesteś ograniczona smile  ale kurcze, czasem odnoszę wrażenie, że Ty LUBISZ taplać się w tym poczuciu osamotnienia i przekonaniu, że nic Cię nie czeka.
Betka- chcesz inne znaczenie słów "wyjść do ludzi" ? - podnieść tyłek, uśmiechnąć się do świata,a przede wszystkim zacząć od siebie.

52 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-02 19:52:54)

Odp: Wyjść do ludzi..?
Kaja74 napisał/a:

Missnowegojorku- młoda z Ciebie babka, a piszesz czasem jak zmęczona stara kobieta. Podoba mi się Twoje poczucie humoru, potrafisz fajnie ripostować, nie jesteś ograniczona smile  ale kurcze, czasem odnoszę wrażenie, że Ty LUBISZ taplać się w tym poczuciu osamotnienia i przekonaniu, że nic Cię nie czeka.
Betka- chcesz inne znaczenie słów "wyjść do ludzi" ? - podnieść tyłek, uśmiechnąć się do świata,a przede wszystkim zacząć od siebie.

W sumie jestem już niektórymi aspektami życia umęczona, z natury rzeczy jestem też "cyniczną pesymistką" i lubię kiedy "szklanka jest do połowy pusta"...
Lubuję się nurzać we własnych gorzkich żalach...
Czy powinnam się zmienić? Hmmm.... smile


Betka: można jeszcze "wyjść na ludzi"... wink

53

Odp: Wyjść do ludzi..?

zycze powodzonka...w pisaniu zawsze to lepsze niz kanapa u psychologa....

54

Odp: Wyjść do ludzi..?

modzia zazdroszczę Ci swobody poznawania nowych ludzi. Ja niestety tak nie mam. Nie jestem otwarta w stosunku do obcych, dopiero jak do kogoś się przekonam to się bardziej otwieram. Nie jestem wygadana, raczej jestem dobrym słuchaczem. Każdy mi mówi że dopiero po poznaniu okazuję się całkiem inną osobą.

55

Odp: Wyjść do ludzi..?
betka2000 napisał/a:

zycze powodzonka...w pisaniu zawsze to lepsze niz kanapa u psychologa....

Betka, zastrzeliłaś mnie tym tekstem, nie jest z Tobą tak źle, kobito, jak nam tutaj demonstrujesz, masz poczucie humory...i walisz niezłe riposty. A swoją drogą na kanapie u psychologa zalegam co czwartek... smile

56

Odp: Wyjść do ludzi..?

sex to nie wszystko nie nudz..za duzo nudy

57

Odp: Wyjść do ludzi..?

Ty to faktycznie musisz być nieszczęśliwa...

58

Odp: Wyjść do ludzi..?

pustostan...

59

Odp: Wyjść do ludzi..?

"wyjść do ludzi"-  według mnie znaczy, że życie jest za krótkie żeby się nad sobą użalać.. nie ma sensu rozmyślać i dołować się jeszcze bardziej.. trzeba się ogarnąć

60

Odp: Wyjść do ludzi..?
Słoneczna86 napisał/a:

"wyjść do ludzi"-  według mnie znaczy, że życie jest za krótkie żeby się nad sobą użalać.. nie ma sensu rozmyślać i dołować się jeszcze bardziej.. trzeba się ogarnąć

A jak ogarnia Cię smutek? To jak sie ogarnąć? Se ne potrafie....

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wyjść do ludzi..?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026