Cześć z moim teraz obecnym już chłopakiem znamy się 2 lata i przez te długie 2 lata dużo rozmawialiśmy choć mieliśmy kilkumiesięczną przerwę z nie naszej winy ... Z K. bardzo fajnie mi się rozmawia, spędza czas, mogę mu o wszystkim powiedzieć... co jest chyba najważniejsze mamy te same poglądy i zdanie na wiele tematów. Przez 2 lata odkryliśmy,że różnimy się tylko pod względem ulubionego gatunku muzyki pomimo,że rozmawialiśmy już na chyba prawie każdy możliwy temat... Jestem po nie udanym związku który strasznie mnie wykończył i przez to boje się zaufać K. ... Co sądzicie czy powinnam mu zaufać? Już na pierwszej naszej oficjalnej randce usłyszałam te magiczne słowa:Kocham Cię...Do tego dochodziły jeszcze te jego cudne spojrzenia ,w których było pełno troski ,miłości i czułości.... Czy mam w to wierzyć? K. cały czas powtarza mi,że nie chce mnie zranić, chce żebym czuła się przy nim bezpiecznie i była szczęśliwa(tak się właśnie czuje gdy jestem z nim nic i nikt inny się nie liczy).Pozwoliliśmy też sobie na chwile zapomnienia podczas 1 spotkania i doszło do malutkich pieszczot na spotkaniu... Te pieszczoty były delikatne tak abym się nie speszyła czy nie wystraszyła K. ...Te pieszczoty to delikatne pocałunki szyi ,dekoltu oraz lekkie pieszczenie piersi przez ubranie(ale akurat tą pieszczotę przerwałam).Ustaliliśmy ,że jeżeli ma dojść między nami do zbliżenia fizycznego to ma to być coś wyjątkowego ,wspaniałego ,coś co zapamiętamy na bardzo długi czas,a nawet do końca życia. Co sądzicie o tej całej sytuacji?Nie myślcie sobie,że jestem jak to się w dzisiejszych czasach mówi łatwa bo taka nie jestem po prostu K. ma w sobie coś czego nie miał nikt inny... Dodam,że on do niczego mnie nie zmuszał i nie chciał naciskać. Cały czas mówi,że chce abym czuła się dobrze i każde spotkanie zapamiętała jak najlepiej... Chce o mnie dbać ,troszczyć się i dawać mi przyjemność....Oboje pragniemy stworzyć stały związek i związać się z kimś już na poważnie...Nie wiem co mam o tym myśleć...
PS. Jesteśmy ze sobą jakieś 2 tygodnie.