Z dnia na dzień dostałam wypowiedzenie, szukałam pracy przez dwa lata, jednej osobie zmieniono warunki pracy na mniej korzystne, jeszcze jedną też zwolniono.
Cięcia kosztów, ale na wypowiedzeniu mam za porozumieniem stron... pracowałam 9 miesięcy na 3/4 etatu w placówce kultury i nie mam szans na znalezienie w ciągu 15 miesięcy pracy by wyrobić sobie zasiłek.
Mało tego potrzebowałam tej pracy bo zarobić na prywatny zabieg laserowej korekcji wzroku, ( szef nie wie bo nie chcę brać go na litość). Szukam wszędzie, ale przegrywam rozmowy kwalifikacyjne do sklepu, do rozdawania ulotek z tymi co mają niższe kwalifikacje! Ja mam 2 szkoły elitarne które kosztowały mnie krocie, doświadczenie w handlu, turystyce i kulturze ( w tym ostatnim największe, kilka lat).
Co ja mam robić. Po każdej przegranej rozmowie połykam łzy i mam dosyć.
Pamiętam jak walczyłam o pracę w stolarni na piłę tarczową ( (jak nie miałam jeszcze tej pracy) zaraz po rozmowie facet powiedział mi że będzie mi bardzo ciężko znaleźć pracę poniżej kwalifikacji to raz a dwa twierdził że biorę każdą pracę bo chodzi mi tylko o jedno o kasę by zarobić, a on chce dziewczynę która z pasją będzie obsługiwała piłę tarczową i cięła deseczki.
Ja miałam pracę z pasją w kulturze, ale cięcia i bieda powodują że ciężko o pracę w ośrodkach kultury, bibliotekach, świetlicach itd.
Trochę tak jest że szukam każdej pracy pierwszej lepszej szybko by była by zarobić i jednocześnie jej z pasji.
Nie mam studiów, bo wolałam iść do pracy i postawić na doświadczenie praktyczne. Na studia pójdę jak będę miała na stałe pracę w kulturze i zrobię studia typowo pod stanowisko.
Nie wiem co mam zrobić? Nie mam znajomości, staż już miałam w domu kultury prawie rok więc mi się nie należy. Brałam udział w klubie pracy, kursach, szkoleniach cudach widach zanim dostałam moja wymarzona pracę, a teraz .... co teraz będzie?
Ciągle płaczę z tego powodu, mam chandrę i nie mogę w nocy spać.
Nie wiem co mam zrobić z nadmiarem czasu, ten sam kłopot miałam na urlopie. Ja przychodziłam do pracy o 7.00 a wychodziłam o 18.00 19.00 nie raz o 20.00.
Nie potrafię żyć bez pracy. Jak pracowałam to gdy przychodziłam do domu to myślałam w domu o pracy, w czasie urlopu. Zabierałam papiery z pracy, podkłady muzyczne do opracowania, scenariusze.
Teraz nie umiem żyć bez pracy, pominę kwestię finansowe bo to za ciężki temat już dla mnie.