Pewnie w waszych związkach zdarzają się ciche dni, ale ja nie umiem sobie z nimi radzić. Wczoraj się pokłóciłam z moim chłopakiem, a w zasadzie to on się obrazić o coś. Próbowałam porozmawiać i wyjaśnić nieporozumienie, ale on powiedział, że nie chce ze mną gadać. I od wczoraj rano się nie odezwał, nie zadzwonił (mieszkamy osobno). Takie sytuacje działają na mnie bardzo destrukcyjnie, mam czarne myśli. Jestem strzepkiem nerwów, nie mogę jeść i źle śpię. Poradźcie co mam zrobić. Zadzwonić, czy czekać aż on się odezwie? Nie wiem ile jeszcze wytrzymam takiego napięcia.
Podobne tematy
Wiesz ja myślę, żebyś podeszła go psychologicznie, przeproś, weź wszystko na siebie, ale po to tylko, żebyś mogła w końcu do niego dotrzeć i poważnie porozmawiać o tym, dlaczego zachowuje się w taki dziecinny sposób, dlaczego pozwala cierpieć osobie, którą kocha i czy w ogóle Cię kocha, ale wszystko na spokojnie. On może czuje się obrażony, bo albo chce Ci dać nauczkę, albo mu tak wygodnie, musisz to wyjaśnić, a jak kiedy on nie chce gadać? więc zrób teraz to czego on oczekuje, a potem zrób swoje.
Twoja rada samanta wydaje sie słuszna, ale ja trochę się boję dzwonić do niego, bo nie wiem, czego się spodziewać. Boję się, że wymyslił sobie, że to już koniec albo powie, że nadal nie chce ze mną rozmawiac. Co wtedy? Zdaję sobie sprawę, że mężczyźni czasem potrzebują czasu, żeby zastanowić się nad róznymi sprawami, czy 2 dni wystarczą, czy powinnam dać mu więcej czasu?
Znam to. Facet puszcza focha a Ciebie strzela cholera. Ale tak juz jest. W takich przypadkach trzeba uzbroić się w cierpliwość aż mu przejdzie. Sam się nie odewzwie to Ty odezwij się do niego ale daj mu dzień dwa na przemyślenia. Zagadaj do niego jakby nigdy nic się nie stało (faceci przeważnie tak właśnie robią) jeśli dalej będzie zły zapytaj "chcesz porozmawiać o tym, o co sie ostatnio pokłuciliśmy ?" Nie ? to daj spokój ... tak to powiedź mu swoją wersje jak to odczułaś i jak cie to bolalo a potem zakończ zdanie że i tak przecież go kochasz i jest dla Ciebie ważny a potem poproś go o wyrażenie swojej opini w tej kwestii...... No nie wiem czy to jest taka idealna recepta na to wszystko ale przeważnie działa. Trzeba nauczyć siebie wzajemnie szanować i jakoś wychodzić z opresji. Gorzej jeśli facet chowa się przyzsłowiowo do "jaskini" kiedy ma np problem w pracy albo finansowy albo inny. Wtedy musimy tylko czekać nie pytać o nic, zająć się sobą, a nasz facet i tak wyjdzie z "jaskini"
) i doceni to że byłyście cierpliwe i bez przeszkody przyjeliście go spowrotem w ramiona ![]()
Niektórzy faceci tak mają.Nie potrafią rozmawiać,tylko obrażają się i nie odzywają przez wiele dni.Mój mąż po każdej niewielkiej sprzeczce fundował mi ciche dni.Oczywiście to ja wyciągałam rękę na zgodę,próbowałam rozmawiać,ale za jakiś czas scenariusz się powtarzał.Z czasem te ciche dni trwały coraz dłużej-ostatnio ponad miesiąc.Nie jestem w stanie już dłużej tak żyć.
6 2009-01-08 10:07:27 Ostatnio edytowany przez anioleczek855 (2009-01-08 10:09:00)
przeczekaj to! on tez sobie musi to pzremyśleć ,a facetom schodzi z tym wolniej
oni czasami potrafia być cholernie nie kumaci. ja wole mieć ze swoim troche nie odzywania się (chociaż to trwa nie dłużej niż pół dnia) ale wiem że on to przemysla i mówi przepraszam bo rozumie swój błąd a nie tylko tak na odwal się przeprasza. w moim związku ręke zazwyczaj wyciąga mój Misiek,ale wiecie co zauważyłam, że faceci naprawde nie widzą swojego błędu,tylko wiedza że mają przep[raszać i tyle. ostatnio mnie okłamał ,pokłuciliśmy się,nawet zerwałam chwilowo a on nie mógł zrozumieć dlaczego ja robie taka afere jeżeli on nic takiego nie zrobił. a chodziło o kłamstwo. on wie że ja nie lubie jak po pracy zostaje z kolegami na piwie "pod sklepem" i napisał mi zę idzie do domu, że je własnie obiad itp. a on pił piwo z kolegami. jak sie zapytałam czego mnie okłamał to dał bardzo inteligętną odpowiedź - "nie wiem". po 2 dniach pzremysleniach doszedł do inteligętnych wniosków- "bałem że się wsciekniesz a nie miałem jak odmówić". czy wszyscy faceci są tak nie kumaci i mają takie ciężkie myślenie? czy tylko mój? a wracając do tematu,daj mu troche czasu niech pomyśli bo jak widzisz to nie jest dla nich takie proste jak dla nas. może jemu uda się dojść do lepszych wniosków niż mojemu ![]()
Donegal i jak? Odezwał się ?
Z czasem te ciche dni trwały coraz dłużej-ostatnio ponad miesiąc.Nie jestem w stanie już dłużej tak żyć.
Długo jesteście małżeństwem ?
Mój wuj jak gniewa się na ciotkę, to odmawia spożywania posiłków w domu .., no komedio-dramat !
A tak na poważnie to myślę, że najbardziej destrukcyjne i budujące bariery między parą / małżeństwem, są właśnie ciche dni. Nie dyskusje, kłótnie itp itd - tylko zimne milczenie.
Co prawda ja w kłótni z mężem tak się potrafię zapędzić, że potem żałuję tego - co w złości powiedziałam! (Zbyt ostro, głośno albo niecenzuralnie, a zdarza się - że wszystko na raz) !
Ale to nic, w porównaniu z zimną i ciemną otchłanią, w którą wpadłam (dawno temu na szczęście), jak oboje z mężem byliśmy zbyt zawzięci, zmęczeni, zapracowani, zniechęceni ....... i pozwoliliśmy sobie na chłód kilkutygodniowych "cichych dni" po jakiejś kłotni.
Thriller psychologiczny. Brrrr
posłuchaj ja też kilka razy kłóciłam się z moim chłopakiem tylko że my razem mieszkamy. Zawsze gdy się kłóciliśmy nie odzywałam się do niego przez 2 dni. Nigdy nie robiłam pierwszego kroku. Staram mu się pokazać że nie tylko ja jestem winna ale i faceci też. Po roku mojego związku z Patrykiem wynikła wielka awantura i też miałam go nie przepraszać ale niestety to zrobiłam później traktował mnie obojętnie więc następnym razem po kłótni nie odzywałam się do niego.
Za kilka dni gdy wróciłam do domu z pracy w pokoju na stole stał bukiet czerwonych róż i on sam. Przeprosił mnie za wszystko.
Ja uważam że jeśli ja zawiniłam kłótni to przeproszę ale jeśli nie jest to tylko moja winna to dam sobie spokój
Ja uważam że jeśli ja zawiniłam kłótni to przeproszę ale jeśli nie jest to tylko moja winna to dam sobie spokój
Uważam dokładnie tak samo.
Ja mieszkam ze swoim facetem o poł roku...nie ma 3 dni bez kłótni...wcześniej było tak ze po 30 min już się godziliśmy... teraz jest tak ze ja pójdę spać, on siedzi pół nocy przed komputerem a rano mnie przeprasza.
W Twoim wypadku Donegal jednak zadzwoniła bym do niego, powiedziała że już wszystko dobrze czy możemy sie uspokoić, umówić sie z nim i dopiero jak przyjdzie na spotkanie wrócić do tematu i wytknąć tylko te rzeczy które Cie zabolały.
Przepraszam, że dopiero teraz piszę. Zadzwonił jeszcze tego samego dnia i przeprosił. Z jednej strony dobrze, ze to on wyciągnął pierwszy rękę, z drugiej chyba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo źle działa na mnie jego zachowanie. On ochłonął i jest ok, a ja tracę nerwy. Chyba muszę się uodpornić na jego humory,ale to nie jest takie proste...
oj nie jest, nie jest...nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem
Donegal, Ty musisz z nim porozmawiać w razie następnej kłótni, bo znowu będziesz cierpieć.
porozmawiajcie we dwoje o tym co Was boli, drażni, przeszkadza itp...w przeciwnym razie wykończysz się bo sama tak naprawdę nigdy się nie domyślisz o co chodzi facetowi... niestety
powodzenia! ![]()