Witam wszystkie Netkobiety. Mam na imię Beata,mam 35 lat i jestem na życiowym zakręcie,nie wiem w którą stronę pójść... Pomóżcie... 10 lat żyłam w związku z konkubentem,alkoholikiem z którym mam dwoje dzieci 10 i 5 lat.(dwóch synów) mam jeszcze 17 córkę z pierwszego małżeństwa. żyłam z nim w moim mieszkaniu w którym mnie wyniszczył psychicznie i fizycznie. Choruję na nerwicę,mam różne somatyczne objawy nerwicy,a psychicznie jestem tak wyniszczona. Zerowe poczucie własnej wartosci,niska samoocena.Choć nie pije już dwa lata(nakaz sądowy leczenia)to nadal znęca się nade mną psychicznie,ubliża,wyzywa,poniża itp,itd... Ja nigdy nie pracowałam,całe 1o lat jestem na jego utrzymaniu. Ma wysoką emeryturę(górnik emeryt) i jest 17 lat ode mnie starszy.
moją starszą córkę nie traktuje w ogóle,dwoje obcych ludzi,a mnie nigdy nie szanował.
Dwa lata temu przypadkowo przez córkę poznałam mężczyznę rok starszego ode mnie...Księcia z bajki. Najpierw telefony,poznanie się,potem spotkania,uczucie i cudowny namiętny,uczuciowy seks. Nigdy nie wdałabym się w romans gdybym miała dobrze w domu,ale ja już po prostu miałam tego dość,brakowało mi wszystkiego oprócz pieniędzy...Byłam nieszczęsliwa. Zaczęłam rozumieć to dzięki półtorarocznej terapii dla osób współuzalażnionych.oraz terapii biofeedback,gdzie radą służyła mi wspaniała terapeutka. I tak prowadziłam podwójne życie,a w sumie nie miałam żadnego. I tak jest do dziś. Czasami myślę że zachowuję się jak typowy facet,który ma żonę i kochankę. Mój rok starszy przyjaciel wie o wszystkim,kocha mnie i czeka na mnie,chce być ze mną,a ja wciąż wymyslam jakieś ale... On jest cudowny,nie wiedziałam że istnieją jeszcze tacy mężczyżni. Przez dwa lata nigdy się na nim nie zawiodłam,mogę liczyć na niego w każdym momencie. Jest on po rozwodzie i samotnie wychowuje 12 letniego syna. Ma rentę z powodu wady wzroku i pracuje na czarno,więc jego pieniądze nie są stałe ani duże. Ja przed wakacjami rozstałam się z konkubentem i na wakacje zamieszkałam z przyjacielem w wynajętym dwupokojowym mieszkaniu. Było ciasno i gorsze warunki dla tylu osób wiadomo.poza tym było cudownie ze strony mojego księcia,który traktował mnie jak księżniczkę. Po wakacjach wróciłam do domu,bo dzieci do szkoły i znów zaczęłam zależność finansową z konkubentem...bo choć mam alimenty na wszystkie dzieci,sama nie dam rady,mam duże 4pokojowe mieszkanie i duże opłaty. Nie dam rady sama,a pracy nie mam szans znależć. Wykorzystuję go finansowo,bo robi zakupy,ksiązki do szkoły i inne potrzeby,ale ja ponoszę tego cenę...On wie o moim romansie,myśli że skończyłam,ale wykańcza mnie całymi dniami ten temat w chamski sposób,tylko po to żeby mnie gnębić. Ciągle wymusza słownie seks,bo go nie ma od dawna,dawna. Ja bym nie mogła,odrzuciło mnie totalnie i nie chcę.Gnębienie mam o tym codziennie i tak byłoby przez całe życie. Właściwie pewnie zapytacie jaki mam problem i nad czym się zastanawiam,skoro wybór nie podlega wątpliwości,ale ja jestem chyba uzależniona od konkubenta,bo nie umiem z nim skończyć i powiedzieć dość! Tylko wysłuchuję tego poniżania codziennie. Tu mam bogatsze,wygodniejsze życie,choć z jego pieniędzy nie mam nic,bo nie wezmę ślubu,bo zagnębiłby mnie tak,żebym się wykończyła. Ale mogę pozwolić sobie na różne bajery,zabawki,ciuchy,a gdybym była z przyjacielem,byłoby cienko i biednie i nie mogłabym pozwolić sobie tracić pieniędzy na co chcę...Właściwie trzymają mnie tu tylko pieniądze. A konkubent mnie straszy,że mi dzieci zabierze,bo ja mam kochanka,że będzie mnie kurator kontrolował i choć wiem że tak być nie może to przy mojej nerwicy boją się tego wszystkiego i jego bo prześladuje mnie na każdym kroku,śledzi,pilnuje mimo że nie mieszka ze mną tylko przychodzi codziennie. Jestem przez niego zastraszona. Ciągle myślę co mam zrobić,co wybrać,jaką podjąć decyzję,jak zmienić życie i w ogóle... Bo tu nie chcę mieszkać z przyjacielem,bo konkubent prześladowałby nas i byłby to stres dla mnie,musiałabym się przeprowadzić do miejscowości przyjaciela,50 km stąd,a to wiąże się ze zmianą szkoły dla dzieci,a oni nie chcą i dusić w ciasnym mieszkaniu i żyć biedniej...i zawsze mam jakieś ale. Mówią że z każdej sytuacji są dwa wyjścia,a ja u siebie nie znajduję żadnego. Proszę napiszcie jak Wy to widzicie,szczerze. Chciałabym poznać opinię obiektywnych kobiet,kobiet,które miały może podobną sytuację,albo po prostu o rady,o doradzenie co wybrać w życiu... Może zobaczę to z innej strony...Bo niby wszystko wiem,a nie mogę z tego wyjść,nie umiem podjąć decyzji. Pomóżcie proszę!
Podobne tematy
Obiektywna kobieta.. hmhmmh to chyba ja...
wiesz co... nie doradze Ci bo wybrac miedzy wygodniejszym życiem a powiedzmy.. miłościa... ( jesli książe Ci daje własnie miłość)... musisz SAMA... powiem tylko ,że to wg. mnie nie jest w porządku... owszem rozumeim,ze konky=ubent to drań.. ale.. Ty to ciagniesz i Ty się godziłas na to żeby on robił co chce.. może właśnie dlatego że pieniądze były... przeszłaś terapie to wiesz najlepiej...
.......to mówilam ja: obiektywna kobieta.
Dziękuję Malwinko,choć zbytnio mi nie pomogłaś... Choć muszę przyznać,że masz rację. To wszystko dzieje się tak,bo tak pozwoliłam i tak mam,na swoje własne życzenie... Każdy jest kowalem własnego losu,choć nie zawsze,bo toksyczny związek to jest choroba,z której ciężko wyjść... A dylemat mam właśnie taki...Wybrać miłość czy wygodne życie...?
Dziękuję Malwinko,choć zbytnio mi nie pomogłaś... Choć muszę przyznać,że masz rację. To wszystko dzieje się tak,bo tak pozwoliłam i tak mam,na swoje własne życzenie... Każdy jest kowalem własnego losu,choć nie zawsze,bo toksyczny związek to jest choroba,z której ciężko wyjść... A dylemat mam właśnie taki...Wybrać miłość czy wygodne życie...?
\
a to wygodne życie polega na tym ,że wydajesz pieniadze.. na czym jeszcze?? na poniżaniu Cie, na dołowaniu, na nieszanowaniu Ciebie??? z tego wygodnego zycia trafiłas dziewczyno na terapie..
uciekaj uciekaj jak najdalej! to ta wygoda doprowadziła Cie do takiego stanu psychicznego,... Co Ci z pieniedzy kiedy nie bedziesz miała zadnych innych powodów do radosci? a ksiąze nie bedzie czekał wiecznie... kiedys straci cierpliwosc! Dlaczego twierdzisz ze nie znajdziesz pracy? próbowałas chociaz? a moze zwyczajnie Ci sie nie chce bo jak sama powiedziałas przyzwyczaiłas sie do dobrobytu siedzenia w domu ....?
beata35 napisał/a:Dziękuję Malwinko,choć zbytnio mi nie pomogłaś... Choć muszę przyznać,że masz rację. To wszystko dzieje się tak,bo tak pozwoliłam i tak mam,na swoje własne życzenie... Każdy jest kowalem własnego losu,choć nie zawsze,bo toksyczny związek to jest choroba,z której ciężko wyjść... A dylemat mam właśnie taki...Wybrać miłość czy wygodne życie...?
\
a to wygodne życie polega na tym ,że wydajesz pieniadze.. na czym jeszcze?? na poniżaniu Cie, na dołowaniu, na nieszanowaniu Ciebie??? z tego wygodnego zycia trafiłas dziewczyno na terapie..
Taaaa, beata35 diagnozę masz od ręki .
Konkunent traktuję Cię jak dz...... poniża itp i jeśli przeczytasz swój post jeszcze 10razy może to dostrzeżesz.
Pozwalasz na to dla pieniędzy.
Chcesz mieć wszystko ... księcia i kasę
A w Twoim przypadku to taka właśnie cena .
Więc jeśli jesteś po terapii to jeśli byłaś tam szczera przede wszystkim ze sobą powinnaś wiedzieć czego chcesz.
Jakie wartości są dla Ciebie cenniejsze ?
Dzieci mają przyjemność wiedząc o księciu , bo zrozumiałam ,że na wakacjach u księcia byłaś z nimi.?
Chcesz być sznowana , to zacznij od siebie . Sama się szanuj , a uszanują Ciebie.
Dzieci myślisz będą Ciebie szanować jeśli wiedzą o księciu? A córka jaki ma przykład?
Jeśli nie układa Ci się córuniu w związku to poszukaj sobie księcia. A oprawca będzie Ciebie dla niego ubierał???
7 2011-09-11 00:28:28 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-11 00:31:33)
Beata35,
poprosiłaś o obiektywne zdanie. Oto ono:
Ty podjęłaś już decyzję. Skąd to wiem? Od Ciebie. Napisałaś:
trzymają mnie tu tylko pieniądze.
I dalej:
musiałabym się przeprowadzić do miejscowości przyjaciela,50 km stąd,a to wiąże się ze zmianą szkoły dla dzieci,a oni nie chcą i dusić w ciasnym mieszkaniu i żyć biedniej...i zawsze mam jakieś ale.
Pieniądze to mocny argument. Wiele osób zgadza się na poniżenie, gnębienie, pastwienie się za cenę dobrobytu. Dla Ciebie tym dobrobytem jest czteropokojowe mieszkanie (nota bene, można je sprzedać, zamienić, ale tylko wtedy, gdy się tego chce) i kasa na fatałaszki, bajery, itp. Ty, na takie życie zgadzasz się od lat wielu. Przedtem wytłumaczeniem był "brak księcia" i perspektyw, teraz - obniżenie stopy życiowej.
Dla spokoju Twego sumienia radzę: powiedz sobie głośno, że taką decyzję podjęłaś. Że decydujesz się na życie w czteropokojowym mieszkaniu, z facetem, od którego Cię odrzuca, ale którego pieniądze bardzo kochasz. Że decydujesz się na to. Będzie Ci łatwiej, przestaniesz się oszukiwać.
Możesz też zrezygnować z tego luksusu życia z dręczycielem i zamieszkać z "księciem" w ubogiej, dwupokojowej lepiance.
Możesz też tak stać w rozkroku. Ale wówczas też jest to decyzja.
Jak widac nie mozna mieć w życiu wszystkiego...pieniędzy,milości,szczęscia...Zawsze istnieją jakies przeszkody ku stabilizacji,normalności.
BEATA zadaj sobie pytanie co jest dla ciebie w życiu najważniejsze.Poddaj gradacji cele i do nich zmierzaj krok po kroku.Jak się bardzo czegoś chce to można...Co jest dla ciebie najważniejsze?Pieniądze i poniewieranie,brak poczucia wlasnej wartosci,czy miłość,spokój kosztem biedniejszego życia.Może dzieci tez pragnęlyby odmiany-zapytaj je.To jest bardzo ważna decyzja i one tez powinny mieć w tym jakiś udzial.Dla czego ciągle zdaje ci sie że nie dasz rady?Tak malo w tobie wiary i sily żeby zacząc coś od nowa.Masz wsparcie w swoim przyjacielu.moze nie jest bogaty ale przynajmniej cię szanuje i chce z tobą być z całym ze tak powiem"dobrodziejstwem'.
Zastanow się czy chcesz żeby Twoje życie tak wlasnie wyglądalo do końca twoich dni?Na łasce pana i wladcy?Zawsze ty też możesz podjąc jakąs prace żeby bylo lżej finansowo,corka już dorasta więc tez może niedlugo zacznie zarabiać,na pozostałe dzieci masz alimenty,no i wlasne mieszkanie.to juz jest coś!Nie jesteś bez środkow do życia...Trzeba tylko wszystko sobie poukladac,przemysleć...
Trzymaj się Beata i mądrej decyzji życzę ![]()
Beata35,
czy życie w czterech pokojach przy boku faceta stosującego przemoc psychiczną jest dla Ciebie więcej warte niż Twoja godność i Twój szacunek?