Hej nie wiem co robić...? czy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki..??? czy być znowu z nim..???(o ile by była taka możliwość) mimo ze to rok od rozstania a mi ciągle zależy nie moge zapomnieć nie potrafię....dodam ze rozstaliśmy sie wspólnie podjeliśmy taka decyzje ... nie wiem co robić...;/
Podobne tematy
Moja koleżanka rozstała sie z chłopaniem na pół roku i zaczeli znowu ze sobą chodzić po kilku miesiącach oświadczył sie jej i teraz mają dzidziusia, ja m,yśle że nie do końca jest tak że sie nie wchodzi do tej samej wody, powodem Twojego rozstania nie była zdrada ani nic strasznego, czasem taka przerwa jest dobra bo można sobie uświadomić jak bardzo sie tą 2 osobe kocha. Tylko co na to Twój były partner????
Powiem tak po rozstaniu się w ogóle nie widzieliśmy ale czasami piszemy eski no i przyznał sie ze troche tęskni boi się tego (powrotu) ale jak się spotkamy to mamy pogadać mi zależy aby być z nim.... ale nie wiem czy to wyjdzie....
niby sie wchodzi ... ale....!!!!!!!!!
warto czasem zaryzykować.moi przyjaciele byli ze soba przed slubem 7 lat.byli ze soba i 2 razy sie rozstali,ale ich milość jak sie pozniej okazało była silniejsza.sa ze soba nadal i już 3 lata po slubie.
ja z meżem 10 lat narzecześtwa-w tym male problemy -4 lata po slubie juz(pomijajać aktualne sprawy!)
warto!!!!
jesli gdzieś tam w serduszku na dnie swieci iskierka to dajcie sie jej rozpalic na nowo.jesli bedzie to przemyslane i zrozumiecie ze to ne tylko euforia i Lożko ale chęc bycia_ot tak po prostu-ze sobą to wygraliscie!
zycze duuuuuuuuuuuo milości
może warto... tak sie zastanawiam nad tym.... moje koleżanki mówiły zobaczysz ze on wróci do ciebie.... za bardzo byliście szczęśliwi aby to tak zostawić....czułam ze tęskni myśli ale tego w ogóle nie pokazuje.... żeby mu zależało hmmm chyba mi bardziej na tym zależy niż jemu..??? ;(
Ja również uważam że warto jeżeli obie osoby tego chcą.
Sama jestem ze swoim chłopakiem 5 lat i mieliśmy jedno rozstanie na miesiąc.
Po powrocie wszystko się poprawiło , dojrzeliśmy , przemyśleliśmy pewne sprawy i jest o wiele lepiej niż przed tamtym rozstaniem. Tak więc ja jestem "za" oczywiście jeżeli on tego chce bo jeżeli masz go przekonywać to nie ma to sensu.
Dokładnie też jestem tego samego zdania jest gotowy na szczera rozmowe napisał mi....
ale nic na siłe....
"Lepiej coś zrobić a potem żałować, niż
żałować że się tego nie zrobiło " samo powiedzenie mowi za siebie zaryzykuj sprobuj a sama sie przekonasz czy bylo czy jest warte.
Witam, od 3 miesiecy zadaje sobie pytanie: co zrobic?
Bylam w zwiazku 5 lat, poczatki to istna sielanka, pierwsza milosc widzialam w nim przyszlego meza, moja rodzina przyjela go jak swojego. traktowano nas jak stare malzenstwo... byla jednak 2 strona medalu. cos o czym wiedzialm ja i on( chodz nie wiem czy do niego docieralo co tak naprawde robi). czasami zdradzal, poczatkowo smsy niezobowiazujace flirty, pozniej juz na moich oczach. ponizal mnie, wyklinal, zdazalo sie ze udezyl. plakalm cale noce rano juz bylo dobrze, tak przez ostatnie 4 lata. kiedy sie upil zmuszal... w zyciu nie przeszloby mi to przez gardlo... ale zmuszal do seksu, przy tym bil i mowil jaka jestem beznadziejna. ze tylko on mnie chce, ze mam szczescie ze on chce byc ze mna... probowalam uciekac od tego 2 lata, bezskutecznie. po pierwsze nikt mnie nie rozumial ,, jak mozesz go przekreslac, tyle lat, taki dobry ulozony chlopak" po 2: bedac z nim mialam spokoj. kiedy odchodzilam nekal, nachodzil, grozil, rozpowiadal kim to ja nie jestem, burzyl moje zycie i opinie. Wstydzilam sie ogromnie i balam, nawet przyjaciolka nie wiedziala jak bylo, wszystko dusilam w sobie.
W koncu postanowilam odejsc... i tu zaczelo sie pieklo. Nie dopusil mysli ze odejde. Powiedzial ze albo bede zyla z nim albo wogole. smsy z grozbami co minute,, potne ci twarz, bede twoim cieniem, nie masz tu zycia, ludzie dowiedza sie kim jestes ... itp" trzeslam sie po nocach, nie mialam sily na lzy. pracuje w miejscu publicznym(jestem barmanka) przyprowadzal tam dziwki, roznych ludzi stawial im alkohol i jezdzil mnie od najgorszych a cala ta widownia patrzyla. ponizal mnie i nekal przez 2 mies. na portalach dodawal moje zdjecia( z glupich sytuacji robione dla smiechu) pisal zeby ludzie sie mnie strzegli, ze tak wygladam bez makijazu itp.
postanowilam zglosic to na policje, chociaz i tak nie mialo to sensu. policjanci tutaj no nasi znajomi... i nie zrobili nic, wzieli go na bok pouczyli. na domiar zlego wiedzial ze mam smsy od niego, nie trwalo dlugo jak zniszczyl mi tel. zostalam z niczym... bez zadnej pomocy... a on dalej mnie gnebi. zakancza kazda moja nowa znajomosc, naslal inspekcje pracy na miejsce w ktorym pracowalam, robi wszystko zeby mnie zniszczyc i mimo ze ma juz nowa kobiete nie daje mi spokoju...
zależy z jakiego powodu się rozstaliście. Jeśli były to zdarzenia losowe to może miałoby to sens. Jednak jeżeli się nie dogadywaliście lub była jakaś zdrada czy coś na ten styl - to moim zdaniem nie ma to najmniejszego sensu. Osobiście jestem za nie wchodzeniem drugi raz w to samo.
Mi powroty się ''nie opłaciły'' - m.in. pewnie też dlatego nie jestem za powrotami. Jednak mam też pewną koleżankę, która wróciła do chłopaka i są razem już prawie 2 lata od tego zejścia i nie wyobrażają sobie już nie być ze sobą.
Dodam jeszcze - żebyś patrzyła na całość związku, w którym byłaś. Nie tylko na te dobre chwile. Weź wszystko pod uwagę podejmując decyzję o powrocie.
I jeszcze jedno - jeżeli Tobie bardziej na tym powrocie zależy, to też nie wydaje mi się być to najlepszym pomysłem. Mężczyźnie musi zależeć na kobiecie. Sam od siebie musi chcieć.
Moim zdaniem jeśli nie było konkretnego powodu rozstania, powinniście spróbować.
Może rzeczywiście potrzebowaliście trochę czasu żeby `odpocząć`, przemyśleć pewne sprawy, a skoro On napisał że tęskni, to myślę że warto spróbować. Niby nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, ale zasady są po to żeby je łamać
Poza tym jakbyś nie spróbowała, to plułabyś sobie w twarz, bo kto nie ryzykuje ten nie żyje ![]()
pan filozof, mowiac o niemoznosci wejscia dwa razy do tej samej rzeki, mial chyba na mysli to, ze ta rzeka juz nie bedzie to sama rzeka, co wtedy, bo "Wszystko plynie". wejdziesz do rzeki, ktora za pierwszym razem byla fajna rzeka, postoisz chwili i pirania odgryzie ci noge.
troche metaforycznie mowie
ale no.