witam dziewczyny
mam problem, zaczne od tego ze przedstawie jak wyglada zwiazek , pozniej jaki mamy problem.
otoz poznalam sowjego obecnego narzeczonego w internecie okolo 2 lata temu. na poczatku znajmosci nie bylam zainteresowana stalym zwiazkiem ( bylam bardzo skrzywdzona w poprzednim ) czekal na mnie ,staral sie. w koncu po kilku miesiacach zdobyl moje serce. to nie jest tak ze on mi sie nie podobal ,byl dla mnie aseksualny od poczatku ja nie bylam gotowa. w koncu postanowilam sprobowac ale trzymac dystans , zeby nie mogl mnie skrzywdzic . przez ok rok bylo ok
cudownie wrecz ( jak sobie pomysle to ...
) ale trzymajmy sie tematu. zatem wprowadzilam sie do niego po ok. roku znajomosci , do miasta oddalonego od mojego ok. 100 km . zareczylismy sie. planowalismy slub. zajelam sie domem , pracowalam jak zawsze, tesciowe ok., moi rodzice akceptowali zwiazek , normalnie zyc nie umierac ![]()
a teraz problem : od ok.3 misiecy klocimy sie non stop, ale o co ... o mojego bylego z ktorym 2 lata sie nie widzialam ![]()
porazka totalna , kiedy nie bylismy jeszcze ze soba tak zzyci opowiedzialam mu o nim , on nie moze tego zaakceptowac ze moj byly to "pies na baby" a ja z nim bylam. na poczatku bylo samo porownywanie , wspominanie.
teraz sa takie awantury ze dochodzi do rekoczynow ( dusi mnie ,od k.. wyzywa ) nie wiem jak mam go teraz wyleczyc z tej chorej obsesji. ja mojego bylego nie idealizowalam , byl i to wszystko , jak zwykle to bywa wiemy co nieco na temat bylych partnerow. ale teraz boje sie ze on mi wszystko zniszczy ... oczywiscie w przenosni bo nie mam z nim kompletnie kontaktu . nie wiem co mam robic...
sciskam Was goraco :*
Podobne tematy
PRZEMOC W RODZINIE TO ZAMIERZONE I WYKORZYSTUJĄCE PRZEWAGĘ SIŁ DZIAŁANIE PRZECIW CZŁONKOWI RODZINY, NARUSZAJĄCE PRAWA I DOBRA OSOBISTE, POWODUJĄCE CIERPIENIE I SZKODY.
PRZEMOC W RODZINIE CHARAKTERYZUJE SIĘ TYM, ŻE:
JEST INTENCJONALNA
Przemoc jest zamierzonym działaniem człowieka i ma na celu kontrolowanie i podporządkowanie ofiary.
SIŁY SĄ NIERÓWNOMIERNE
W relacji jedna ze stron ma przewagę nad drugą. Ofiara jest słabsza a sprawca silniejszy.
NARUSZA PRAWA I DOBRA OSOBISTE
Sprawca wykorzystuje przewagę siły narusza podstawowe prawa ofiary (np. prawo do nietykalności fizycznej, godności, szacunku itd.).
POWODUJE CIERPIENIE I BÓL
Sprawca naraża zdrowie i życie ofiary na poważne szkody. Doświadczanie bólu i cierpienia sprawia, że ofiara ma mniejszą zdolność do samoobrony.
Do pewnego momentu wszystko wydawało mi się normalne. Ale potem mnie zaszokowałaś. Dusi Cie?! Dziewczyno, 2 lata to za mało żeby poznać człowieka. I jak dla mnie za krótko żeby planować ślub. Jak człowiek raz okaże się agresywny, w dodatku bez powodu, to zastanów się jaki może się okazać gdy znajdzie się prawdziwy powód? Ja bałabym się ryzykować małżeństwo z kimś takim. Bo to nie jest normalne zachowanie. I zdaje się wymaga terapii.
zwykła kłutnia o byle gówno? to jak to bedzie jak będą poważne problemy zastanów sie czy chcesz ryzykować swoje szczęście dla życia z tym człowiekiem
Joanna, nie wyleczysz go z tej obsesji, nie masz takiej mocy! Ratuj siebie, uciekaj!
widzę, że koleś jest poważnie chory.. powiem Ci to samo, co moi poprzednicy... skoro raz Cie uderzym zrobi to znowu.. wczesniej tego nie robił bo nie czuł sie pewny.. teraz plaujecie slub, wie że jestes juz jego to poczuł się za bardzo pewny i zaczął pokazywac swoje prawdziwe oblicze... musisz sama sobie odpowiedzieć, czy chcesz sie bać każdego dnia czy on nie wybichnie... wchodzać w ten związek musisz miec swiadomosc ze kazda kłotnia moze sie skonczyc siniakami..
poprostu wychodzi " szydło z worka".. za rok jak mu minie Twój "były" wynajdzie Ci kolege z pracy... a potem .... sąsiada.. a potem wymyśli jeszcze inny powód aby Cie gnębic emocjonalnie... Dziewczyno.. mogą być kłótnie, może być niepokoj ( nawet o " byłego")ale rozmową można sprawe załatwić o ile w związku są NORMALNE relacje.. w twoim .. takich relacji nie ma...
hm, gdybys na poczatku posta napisala cos w stylu: mam na imie Fatima, jestem z malej wioski w Jordanii-pomyslalabym, aha, okej, inna kultura, tam mezczyzna moze dusic kobiete.
ale boze kochany... kobieto, w naszych warunkach taki facet lamie prawo!
wyobraz sobie sytuacje: jestes w siodmym miesiacu ciazy, cieszysz sie, bo czekasz na ukochane malenstwo. on wraca z pracy, widzi kubek po herbacie na stole i pyta:
-kto u ciebie byl?
ty nie wiesz, o co chodzi, smiejesz sie zdziwiona
on: czemu sie smiejesz k...., odpowiadaj kto u ciebie byl.
ty jestes juz lekko przestraszona, probujesz go uspokoic. nie wyobrazasz jak on moze myslec ze masz kochanka, jestes w zaawansowanej ciazy... ale on krzyczy dalej az w koncu mowi
-to dziecko tez nie jest moje...puscilas sie z kims
ty sie tlumaczysz z czegos, z czego zadna kobieta nie powinna, bo takie oskarzenie jest po prostu skur...synstwem.
on nagle zaczyna cie dusic/bic, rzuca toba o podloge, kopie w brzuch. boli i leci krew.
a rodzice wiedza, ze on cie dusi i wyzywa?
nic dodać nic ująć-wielokropek dała dobry wpis!
jakiej oczekujes pomocy z naszej strony,hm?
wszyscy zgodnie KRZYCZYMY: co robisz? -nie daj się. otwarcie wylej michę:wylej ją przed nogi swoich rodziców i jego.(w przenosni) niech obie strony wiedzą dlaczego zostawiasz ten "problem"za soba.tutaj nic nie planuj i nie próbuj rozumiec.wiej poki jeszcze zyjesz-i uwierz mi wcale nie dramatyzuje!
hej dziewczyny
posta napisalam wczoraj z kosmiczna szybkoscia
to zdazenie mialo miejsce pare dni temu ,nie napisalam jaka byla moja reakacja , nie zdazylam:)
bardzo sie zdenerwowalam opisze ja.
zaczelo sie od tego ze bylismy u jego rodzicow na mini przyjeciu , wszystko toczylo sie jak zwykle, normalne rozmowy z jego z rodzina , pyszny obiad , wieczorem alkohol. i zaczelo sie ... moj partner siedzial pomiedzy mna a swoja ciotka i w pewnym momencie odwrocil sie do mnie i mowi : "nie rob ze mnie frajera " (...) "robisz ze mnie frajera !" , na co ja ze zdziwiona mina na niego i pytam o co chodzi , ciotka siedzi i go traca aby sie uspokoil a on jak zaczarowany : "robisz ze mnie frajera" . to ja nie wytrzymalam i wyszlam do toalety... od razu sie poplakalam bo wszyscy to slyszeli i nikt nie skomentowal. no nic ... siedzialam tam ok.15 min i slysze jak ktos demoluje drzwi ,prawie klamke wyrwal . oczywiscie straszny huk. rodzina nic. wyszlam z tej toalety przebieglam przez korytarz aby z nim w ogole sie nie spotkac .wpadlam zaplakana na ogrodek - rodzina nic...
wrocilam do domu sama. przed nim, zdazylam sie wykapac i poscielilam sobie w drugim pokoju. i sie zaczelo ... "robisz ze mnie frajera przed rodzina", "co on takiego mial czego nie mam ja", "zajebie cie ty k...", teraz moja reakcja ...
z poczatku probowalam sie opanowac , tlumaczyc ze nie wiem co sie dzieje itd.. pozniej rzucilam szklanka o podloge ( myslalam ze go ucisze w jakis sposob chalasem ) nie pomoglo, po szklance rzucil sie na mnie . ja nie pozwole sie bic wiec zaczelam sie bronic, uderzylam go w krocze. po drodze jeszcze kilka naczyn spotkalo sie z podloga ,wpadlam w szok taki ze podniosl na mnie reke i tak nawyzyzwal. zamknelam sie w pokoju. powiedzial w koncu ze demoluje mu mieszkanie ( 2talerze , jedna szklanka) i wzywa policje zeby mnie na dolek zamkneli czy gdzies... kiedy mnie dusil i usiadl na mnie wolalam pomocy i nic ... a mieszkamy w bloku. Wy z pewnoscia znacie takie awantury jak nie z autopsji to z forum , mnie sie tak krecilo w glowie z wrazenia ze jak sobie przypomne to nie wiem wciaz o co chodzi. jakos to sie skonczylo...
rano postanowilam przeczekac jeden dzien ( nie bylo go ) i na zajutrz postanowic. spakowalam sie i wyjechalam , jestem teraz w miscie rodzinnym. napisalam mu smsa wczoraj ze przekroczyl granice i wiecej nie zrobi juz tego.
dzwonil ,nie odbieralam. postanowilam wieczorem do niego sama zadzwonic i dowiedziec sie jakie on ma stanowisko w tym temacie. wykrecil wszystko i wyszlo na to ze ja mu chcialam mieszkanie zdemolowac , a on mnie trzymal tylko ... jescze bezczelny zapytal czy mnie bolalo kiedy mnie dusil, ja mam problemy z ukl oddechowym kiedy ktos mnie dusi , albo kiedy sie czym za mocno przejme to mam dusznosci i potrzebuje inhalatora. bo inaczej klapa
ech troche sie rozpisalam , ale chcialabym wiedziec jedno dlaczego nikt nie reaguje widzac i slyszac takie rzeczy
dlaczego nawet nie probowal mnie przeprosic ? nie wiem juz taka jestem skolowana ta sytuacja ... zadnej z kolezanek tego nie powiem, nie mam os "az tak zaufanych " . od Was nie oczekuje zbyt wiele pomocy ... jak mozecie mi pomoc? chyba tylko dzielac sie ze mna wlasnymi doswiadczeniami . jak juz wspomnialam jestem w domu rodzinnym , a on nawet pojecia nie ma ze przytachalam tu wiekszosc swoich rzeczy i tak predko nie wroce ... dziwna ta sytuacja.
na poczatku postu napisalam ze nie mialam wczoraj czasu opisywac ale czekalam na niego , mial przyjechac i mielismy to omowic , to co sie stalo... przyjechal... wychdzi na to ze ja mam bylego z ktorym sie puszczalam , on czuje sie nie kochany, nie wie czy jest sens to ciagnac ... jeszce bardziej mnie to zdziwilo ... nie przeprosil , juz nie pytal czy bolalo. tyle , odezwe sie za jakis czas
buziolki kochane
Dobrze ,że to koniec.. prawda? bo oczywiście nie dasz sie przekonać, przebłagać, przeprosić???
Malwinko zebym miala sie dac przeblagac to musi ktos blagac
a tu wszystko jest ok. nic sie nie stalo ... i w ogole bajka po co o tym wspominac , koszmar jakis ![]()
Sa granice, ktorych przekroczenie jest niebezpieczne: przekroczywszy je bowiem, wrocic juz niepodobna.
rozmawialam z nim przez telefon : "taki mialem dobry humor a Ty mnie znowu zdenerwowalas"(...) "ja to bardzo szybko skoncze, bez niepotrzebnych pytan" (...) "badz dla mnie dobra , nic nie wymagaj",(...) " nie jestem partnerem dla Ciebie"
po mojej stronie : " tak , tak , dobrze, tak, tak"
reasumujac naprawde nie chce mi sie juz odpierac atakow.
chcialabym wiedziec jedno dlaczego nikt nie reaguje widzac i slyszac takie rzeczy
dlaczego nawet nie probowal mnie przeprosic ?
Nikt nie reagował z podobnego powodu, dla którego Ty nie wezwałaś policji i tym razem, i poprzednim.
W trakcie takiej awantury wezwij policję, policjanci mają obowiązek założyć tzw. Niebieską Kartę. Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Niebieska Karta" i poczytaj sobie o całej procedurze. Podobnie tez poczytaj o Pogotowiu "Niebieska Linia".
Jesteś ofiarą przemocy domowej, która jest w Polsce karalna.
PRAWO ŚCIGA SPRAWCÓW PRZESTĘPSTW PRZECIWKO OSOBOM BLISKIM ZA:
art. 207 §1 k.k. Znęcanie się fizyczne lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny - podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat (ścigane z urzędu)*.
art. 191 §1 k.k. Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia - podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (ścigane z urzędu)*.
art. 197 §1 k.k. Kto przemocą lub groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 (ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego)**.
art. 209 §1 k.k. Kto uporczywie uchyla się od wykonywania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez nie łożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych - podlega karze pozbawienia wolności do lat 2 (ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego)**.
* ściganie z urzędu polega na tym, że prokurator i policja prowadzą postępowanie niezależnie od woli i zgody osoby pokrzywdzonej. Wycofanie skargi lub odmowa zeznań nie jest podstawą do umorzenia postępowania, jeśli istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniono przestępstwo.
**ściganie na wniosek polega na tym, że bez wniosku osoby pokrzywdzonej postępowanie w danej sprawie nie może być wszczęte.
Rozumiem, że kilka słów przepraszających wygumkuje jego pastwienie się nad Tobą?
Przejdziesz nad tym do porządku dziennego i układać sobie będziecie życie na nowo?
Wielokropku ja ucieklam. Staram sie zrozumiec cala ta sytuacje i pobudki ... nie wierze w to co sie stalo.
szukam odpowiedzi ... jak to mozliwe ze kochajacy czuly czlowiek zamienia sie w jednej sekundzie w psychopate.
i jeszcze ma tupet nic sobie z tego nie robic, ta jego rodzina milczaca ... mi sie to w glowie nie miesci . nie ogarniam .
tak bezkarnie ... ja go kocham naprawde mocno ale juz sie go boje po poprostu i wiem ze to koniec , mam wielki zal do jego rodziny ktora byla swiadkiem jego zachowania i mi nie pomogla , co kieruje takimi ludzmi ? to sa zli ludzie
nie widza , nie slysza, nie reaguja - znieczulica ...
18 2011-09-06 15:17:00 Ostatnio edytowany przez marena7 (2011-09-06 15:19:10)
Nie wracaj. Nie wracaj bez względu na to czy będzie prosił czy nie.
Ludzie nie reagują w myśl zasady, że nie wolno wtrącać się w cudze sprawy. To głupie, ale tak jest.
Wielokropku ja ucieklam. Staram sie zrozumiec cala ta sytuacje i pobudki ... nie wierze w to co sie stalo.
szukam odpowiedzi ... jak to mozliwe ze kochajacy czuly czlowiek zamienia sie w jednej sekundzie w psychopate.
i jeszcze ma tupet nic sobie z tego nie robic, ta jego rodzina milczaca ... mi sie to w glowie nie miesci . nie ogarniam .
tak bezkarnie ... ja go kocham naprawde mocno ale juz sie go boje po poprostu i wiem ze to koniec , mam wielki zal do jego rodziny ktora byla swiadkiem jego zachowania i mi nie pomogla , co kieruje takimi ludzmi ? to sa zli ludzienie widza , nie slysza, nie reaguja - znieczulica ...
Przepraszam, w ferworze nie doczytałam.
jeśli do niedawna było wszystko w porządku, a teraz tak się zachowuje,to może rozwija się u niego choroba psychiczna. Albo też do tej pory tak świetnie ją maskował. Albo też, nie jest chorym psychicznie, tylko prosty z niego psychopata.
Trzymam kciuki. ![]()
moja droga jestem z ciebie bardzo dumna ze w koncu stałas sie zwyciezcą tej sytuacji a nie ofiarą.
doskonale ze jesteś u rodzicow -to najblizsi ci ludzie i możesz spać w koncu spokojnie.teraz po prostu odpocznij psychicznie od tego wariata;nie pozwól aby wspomnienia w jakikolwiek oddziaływały na ciebie,idz do przodu i nie rozpamietauj jaki on był dobry.Finalnie to kawał dran ia ,mentalnego pokręceńca.
a z drugiej strony-rodzinka nie reagowałą.ja moge ci powiedzieć tylko tyle ,ze Oni doskonale go znają i wiedzą jak sie zachowuje.stawali z boku problemu,wierząc ze moze znajdzie sie ktoś kto z nim bedzie lub go ujarzmi.no nie dalo sie a ty nie bedziesz workiem treningowym.znam taka sytuacje z autopsji-gdzie s szanowna rodzinka nie reaguje.
u mnie problemy byly inne-ale rodzina mężą(brat,bratowa,matka itd)nikt nie ragował;wtedy duzo by to zmieniło-jednak usłyszalam stwierdzenie mamusi:ja sie nie będę wtrącać , bo stracę synka,albo on sie nie będzie do mnie odzywał.
ABSURD!!!!!!!!
nigdy nie pozwol nikomu juz sie tak traktować.szanuj siebie i swoje zycie.wierze ,że teraz bedzie juz tylko lepiej!!!!!!
ta cisza mnie zabija...
Przetrwasz.. dasz radę.. teraz jest najtrudniej ale z każdym dniem będziesz zdrowiała.. grunt to nie dac sie złamać..
Staram sie zrozumiec cala ta sytuacje i pobudki ... nie wierze w to co sie stalo.
szukam odpowiedzi ... jak to mozliwe ze kochajacy czuly czlowiek zamienia sie w jednej sekundzie w psychopate.
i jeszcze ma tupet nic sobie z tego nie robic, nie ogarniam .
Joanno piszesz : zmienił się w psychopatę- myślę, że nadużywamy tego określenia, bo nie wiemy naprawdę co ono oznacza. A może dobrym pomysłem byłoby poczytanie o charakteropatii i psychopatach, może znalazłabyś tam odpowiedzi na swoje pytania.......może wtedy ogarniesz? może kolejne określenie twojego faceta będzie świadome i zasadne. Bardzo Cię zachęcam do poczytania i życzę znalezienia odpowiedzi na dręczące Cię pytania.
Joanna2525 napisał/a:Staram sie zrozumiec cala ta sytuacje i pobudki ... nie wierze w to co sie stalo.
szukam odpowiedzi ... jak to mozliwe ze kochajacy czuly czlowiek zamienia sie w jednej sekundzie w psychopate.
i jeszcze ma tupet nic sobie z tego nie robic, nie ogarniam .Joanno piszesz : zmienił się w psychopatę- myślę, że nadużywamy tego określenia, bo nie wiemy naprawdę co ono oznacza. A może dobrym pomysłem byłoby poczytanie o charakteropatii i psychopatach, może znalazłabyś tam odpowiedzi na swoje pytania.......może wtedy ogarniesz? może kolejne określenie twojego faceta będzie świadome i zasadne. Bardzo Cię zachęcam do poczytania i życzę znalezienia odpowiedzi na dręczące Cię pytania.
tak poczytałam... nie pasuje nic do niego.
dziewczyny jestem załamana , dotarło do mnie dopiero ... siedze rycze , jest 6 rano w poniedzialek .
dziewczyny jestem załamana , dotarło do mnie dopiero ... siedze rycze , jest 6 rano w poniedzialek .
Zawieść się na najbliższym człowieku to niezwykle trudne przeżycie.
Wysyłam do Ciebie olbrzymią paczkę chusteczek-smarkatek.
Daj znać, kiedy będziesz potrzebowała jeszcze większego worka treningowego do wyładowania swej wściekłości.
Zdrowiejesz, a to boli.
Trzymam kciuki.
dziękuję Ci Wielokropku.
Jeszcze nie jestem nawet gotowa opisać tego co czuje.
łapie dołki , myślałam że jestem silniejsza.
Ten człowiek mnie osaczył, zrobił sieczkę z mózgu - ciężko tak od razu się obudzić...
Już się obudziłaś. Już nie śpisz. Już wyrwałaś się z tego osaczenia.
I na tym polega Twoja siła.
Następnym razem, ufam, będziesz mądrzej lokować swe uczucia.