Krotko i na temat bo sama nie wiem juz....jestesmy razem 2 lata, mieszkamy razem, zaczynamy razem pracowac.
Od maja non stop codziennie poswiecialismy oboje sie pracy roznica taka bo tego moze sie dotyczy to- ze ja non stop lacznie z niedziela, wieczorami- siedzialam w domu, blisko domu i pracowalam, on robil tez to ale wyjezdzal np kilka razy do gdanska, byl za granica itd....
nigdzie razem nie bylismy nawet w niedziele.
Wczoraj sobota byl ostatni dzien jak bylo cieplo. Ja juz wykonoczona ta praca powiedzialam ze jade nad wode na 2 godziny. Byla u nas zamowiona betoniarka z cementem - wiec pomyslalam do czego ja kobieta jestem tam potrzebna, jeszcze przyjechalo 2 kolegow. A n nerowy do mnie z pretensjami ze jak to moge tak pojechac, ze powinnam byc robic zdjecia
i ze jak pojade moge juz nie wracac do niego do domu, mam sobie jechac do siebie, i nie nadej sie do biznesu. Wzielam psiaka i w ty momencie nie pozwolilam sobie zostac i pojechalam. Zrobilo i sie cholrnie nie milo...Wrocilam- byl ten znajomy Jego, kupilam papierosy on ich nie wzial, potem poszedl spac i ja jeszcze siedzialam z jego znajomym.....potem znajomy zaproponowal ze pojdziemy gdzoes quadem mojego feceta - on powiedzial ze kazdy moze jezdzic ale nie ja...haha
I dzis niedziela poludnie- zamiast gdzies wyjsc razem pojsc, ja siedze sama w domu pzred komputerem on tez cisza zupelna, jakby mnie nie bylo....
Co ja mam zrobic ? chyba myslec jak najszybciej o niezaleznosci swojej?