Mam taki na pozór błahy, a jednak bardzo złożony w swojej naturze, problem, a mianowicie... potrzebuję ciągłych zapewnień. Mój mężczyzna, z którym jestem szczęśliwa, chociaż czasem w głębi duszy na Niego narzekam, jest typem dość słabym w słownym okazywaniu uczuć, ja z kolei jestem kobietą bardzo uczuciową. Wiem, że go zamęczam, ale nie mogę się powstrzymać przed zadaniem 10 raz pytania z cyklu "a cieszysz się,że zamieszkaliśmy razem? A kochasz mnie? A jest Ci dobrze?". Mam jednocześnie świadomość, że może to być bardzo męczące. Jak powstrzymać się przed tym i jednocześnie nauczyć się zauważać tę miłość i szczęście w czynach, które są przecież ważniejsze, a nie oczekiwać poematów, których On nie jest w stanie mi dać? Jak nauczyć się czerpać radość ze wspólnych chwil?
1 2011-08-21 14:13:11 Ostatnio edytowany przez Marlena_z_Poznania (2011-08-21 14:14:20)
Podobne tematy
Przepraszam, ale od razu nasunęła mi się odpowiedź na Twoje pytanie "jak powstrzymać się?". Zakleić usta plastrem.
A teraz już na poważnie.
Czemu potrzebujesz ciągłych zapewnień? Czemu, mimo że znasz negatywne skutki, upierasz się przy ich zadawaniu?
Poza tym, fakt że zadajesz x razy dziennie pytanie "czy Ty jeszcze mnie kochasz" nie jest równoznaczne z tym, ze jesteś osobą bardzo uczuciową, a Twój partner, ponieważ jest oszczędny w wyznaniach - taka osoba nie jest.
Od czego zacząć zmianę?
Zacznij zauważać i może każdego wieczoru zapisywać sobie w małym notesie przyjemne rzeczy, które były Twoim udziałem. Takie drobiazgi. To, że świeci słońce, że ktoś się do Ciebie uśmiechnął, że Ty się uśmiechnęłaś. Zadowolenie składa się z takich poskładanych drobiazgów.
Powodzenia. ![]()
Przepraszam, ale od razu nasunęła mi się odpowiedź na Twoje pytanie "jak powstrzymać się?". Zakleić usta plastrem.
A teraz już na poważnie.
Czemu potrzebujesz ciągłych zapewnień? Czemu, mimo że znasz negatywne skutki, upierasz się przy ich zadawaniu?
Poza tym, fakt że zadajesz x razy dziennie pytanie "czy Ty jeszcze mnie kochasz" nie jest równoznaczne z tym, ze jesteś osobą bardzo uczuciową, a Twój partner, ponieważ jest oszczędny w wyznaniach - taka osoba nie jest.Od czego zacząć zmianę?
Zacznij zauważać i może każdego wieczoru zapisywać sobie w małym notesie przyjemne rzeczy, które były Twoim udziałem. Takie drobiazgi. To, że świeci słońce, że ktoś się do Ciebie uśmiechnął, że Ty się uśmiechnęłaś. Zadowolenie składa się z takich poskładanych drobiazgów.Powodzenia.
Dziękuję za radę,postaram się wprowadzić ją w życie.:) Moja potrzeba zapewnień wynika z tego,że jestem dość zakompleksiona.Te kompleksy są bardzo dziwne, jak cała ja,bo coś mowi mi wewnątrz,że są wymyślone,jednak nadal we mnie siedzą. Jestem wykształcona,mam dobrą pracę, jestem niezależna, nie jestem brzydka i niczego mi nie brakuje (może poza biustem.;)),a jednak coś mnie gryzie od środka... Potęguje to fakt,że mój mężczyzna jest wcieleniem wielu moich pragnień. ![]()
Rozpocznij własną terapię. ![]()
Marlena,
Twoja opowieść przypomniała mi samą siebie z czasu kiedy mój związek był jeszcze w powijakach. Tak jak Ty bez przerwy domagałam się zapewnień o uczuciu i słownego (nie czynami!) jego potwierdzania.
Nie wiem jak długo Wy jesteście razem, ale mi takie biadolenie mu nad uchem przeszło po około roku. I myślę, że decydujące znaczenie miała szczera rozmowa z chłopakiem, w której to po męsku i bez ogródek (przyjemne to nie było, co to, to nie
) wytłumaczył mi on, że prawdziwe uczucie to przecież nie są słowa, tylko czyny i działanie. Powiedzieć można wszystko, ale to przecież nasze zachowanie świadczy najbardziej o miłości i oddaniu.
Po tej rozmowie sama zaczęłam kłaść sobie do głowy, że skoro trwa przy mnie w każdej sytuacji, wspiera i podtrzymuje na duchu, to jest to ważniejsze niż słowa. Powolutku zmieniłam myślenie i widzę dziś, że wyszło mi to na dobre.
Moja rada dla Ciebie - porozmawiaj z chłopakiem, powiedz, że czujesz się zakompleksiona i niedoceniona i w związku z tym byłoby Ci niezmiernie miło gdyby On od czasu do czasu powiedział Ci jakiś komplement, pochwalił, zapewnił o uczuciu. Podkreśl, że dla Ciebie ma to kolosalne znaczenie. Powinno zadziałać.
Dobrze byłoby gdybyś skorzystała z rady Wielokropka. Zmiana siebie (jestem żywym przykładem, że można tego dokazać) jest gwarantem sukcesu.
Trzymam za Ciebie kciuki ![]()
Mam taki na pozór błahy, a jednak bardzo złożony w swojej naturze, problem, a mianowicie... potrzebuję ciągłych zapewnień. Mój mężczyzna, z którym jestem szczęśliwa, chociaż czasem w głębi duszy na Niego narzekam, jest typem dość słabym w słownym okazywaniu uczuć, ja z kolei jestem kobietą bardzo uczuciową. Wiem, że go zamęczam, ale nie mogę się powstrzymać przed zadaniem 10 raz pytania z cyklu "a cieszysz się,że zamieszkaliśmy razem? A kochasz mnie? A jest Ci dobrze?". Mam jednocześnie świadomość, że może to być bardzo męczące. Jak powstrzymać się przed tym i jednocześnie nauczyć się zauważać tę miłość i szczęście w czynach, które są przecież ważniejsze, a nie oczekiwać poematów, których On nie jest w stanie mi dać? Jak nauczyć się czerpać radość ze wspólnych chwil?
Marleno, przepraszam bo przez przypadek kliknęłam "zgłoś post do redakcji" a chciałam kliknąć "cytuj post". Gdy otworzyło się okno miałam napisać powód zgłoszenia i od razu kliknęłam "powrót" - mam nadzieję, że redakcja nie podejmie przez to kroków w kierunku Twojego postu. Najmocniej przepraszam, to była pomyłka, mam nadzieje, że nie będzie z tego powodu żadnych problemów.
Chciałam napisać, że miałam podobny "problem" do Ciebie. Gdy byłam z facetem to też bez końca pytałam go "kochasz mnie? no ale jak bardzo?" itd. Czasami popadał w irytację, bo ileż można powtarzać jedną i tę samą rzecz. Podobnie bylo w dzieciństwie, potrafiłam się bez przerwy pytać mamy czy mnie kocha, mimo iż starała się okazywać mi uczucie na każdym kroku. Nie mam pojęcia skąd się to bierze, po prostu tak mam. Lubię słuchać gdy ktoś mówi do mnie ciepłe słowa, gdy wyznaje mi uczucie, aż miło się w serduszku wtedy robi.
Wiem, że gdy byłam z moim partnerem to on mnie kochał, wiem, że mama mnie kocha a mimo wszystko lubiłam utwierdzać się w tym przekonaniu poprzez pytania.
Osobiście myślę, że nie musi mieć to nic wspólnego z kompleksami. Czy brakiem pewności co do uczuć w związku. Gdy facet Cię zapewnia o swojej miłości, wtedy czujesz się dobrze.
Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz przepraszam, jeśli będą z Twoim postem jakieś komplikacje.