Jeśli coś kochasz,to puść to wolno...jeśli wróci-jest Twoje,jeśli nie-nigdy nie było...
Witam! Pisze, poniewaz chciałabym abyście ocenili pewna sytuacje, i napisali jak to wygląda według Was. Tak więc, pisałam już wcześniej ze kilka dni temu, a dokładnie 5 dni zerwałam kontakt z moim juz ex. W nerwch powiedziałam ze to koniec, ze mam dosć kłamstw. Juz nie będę pisała dlaczego, bo wszystko jest w watkach wczesniejszych... a wiec zerwałam z nim, ale myśle dalej, patrze w okno czy przyjechał, a tu nic. Wyłączyłam telefon, nie odzywam sie 5 dni, wczoraj na chwilke musiałam zajrzeć i dostałam kupę wiadomości a dokładnie tylko 6, o treści kocham cię mocno, tęsknie i tylko tyle, a i odezwij się. To dla mnie żenujące że pisze tesknie, a nie przyjechał, nie martwi sie co robie tych kilka dni, jeszcze do niewadna odchodziłby od zmysłów, przyjechałby, dzwonił do moich rodziców, jest wiele możliwości, niestety z tego wnioskuje ze mu nie zalezy. Zerwałam z nim bo mnie okłamał w bardzo waznej dla mnie sprawie, wszystko jest opisane we wczesniejszych watkach... Zawsze spotkania wychodziły z mojej inicjatywy, a teraz nic nie pisze i widze ze mu nie zależy. Nie chce do niego dzwonić i prosić by przyjechał wytłumaczył sie, mam tego dosc, zawsze mu sie narzucałam. Teraz ma wolną rękę i nie robi nic byśmy byli znów razem. Bałam sie zawsze sprawdzić jak to by było gdybym sie kilka dni nie odzywała, pytałam go o to, mówił że by przyjechał, martwiłby sie, mówił to co chcaiałam usłyszeć, dopiero przejrzałam na oczy, głupia byłam... prosze napiszcie jak wy to widzice, jak wam sie wydaje, macie takie zdanie jak ja? przecież nie moge ciagle za nim biegać, nbie będę mu sie ciagle narzucać. przekonałam sie jak mu zależy, to co mówił to tylko słowa... a teraz widze ze nie robi nic by ratować ten związek, zmienił sie chyba przez to że za bardzo za nim byłam, za bardzo pokazałam jak mi zależy. Co Wy o tym myślicie? mam racje? przeciez nie moge sie całe zycie poniżać? nie przyjeżdza, nie odzywa sie,nie stara sie wogóle wiec to juz koniec. Mysłał pewnie ze do niego pojade, bede prosił by ze mna był, mylił sie, za długo znosiłam to wszystko... Napiszcie proszę czy podjełam dobrą decyzje? przeciez kobieta musi znac swoją wartosc! nie mogłam ciagle za nim latać...