netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Harmonia życia.

7 odpowiedzi3 076 wyświetleńzałożony przez ania2011, 21.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez ania2011 (2011-08-21 12:53:11)

Temat: Harmonia życia.

Harmonia ,czy akordeon? W zasadzie mnie to wszystko jedno. Ważne ,żeby osiągnąć tą wymarzoną w życiu harmonię. Czy to w ogóle możliwe? W życiu kobiety?
Marzymy o szczęściu ,stabilności ,dobrobycie ,kochanym mężu i całej rodzinie. Chcemy dobra i dobro dawać powinniśmy . Chcemy żeby ta harmonia grała bez fałszu ,żeby klawisze jej naciskane były we właściwej porze i tonacji. Żeby ten kto gra reagował na powiew powietrza ,jaki z miecha harmonii się tłoczy ,ażeby klawisze  w sposób kontrolowany naciskać i grać ,,grać wspaniale.
W moim ,już nie młodym życiu różnie ten tajemniczy muzyk naciskał klawisze. Grał przez lat wiele a ja ciągle nasłuchiwałam ,czy dobrze ,czy fałszywa nuta nie wedrze się z boku i nie popsuje całej melodii. Nasłuchiwałam lat piętnaście. Wielokrotnie go poprawiałam ,dawałam wskazówki ,prosiłam żeby skupił się na tym co czyni. Skoro grasz , graj bez nut fałszywych , włóż w to granie maksimum wysiłku ,daj z siebie wszystko to co najlepsze ,ażeby dźwięki były czyste i zrozumiałe. Czasami słuchał i grę poprawiał.
na krótko jednak. Nadszedł moment ,kiedy w muzyce płynącej z harmonii dało się wyczuć fałszywe tony. Muzyka nie była czysta ,wyraźna i przynosząca ukojenie. grał fałszywie. Przestałam słuchać ,odeszłam. Harmonia z jej muzykiem została. Tak odeszłam ,poznałam innego ,miał na imię Mirek. Był młodszy ode mnie. Postanowiłam z nim żyć bo gwarantował mi mieszkanie i jako taką stabilizację. Krótko to trwało. Tamten pierwszy muzyk nie oddał pola. Bił się o mnie ,najeżdżał ,prosił ,błagał ,przysięgał ,obiecywał. Zabrał mnie do nowego miejsca mieszkania z Warszawy. Zamieszkałam w dworku XIX wieczny. Zaimponował mi tym. Ale     i tu ta nasza umowna harmonia z czasem dźwięki fałszować zaczęła. Rozstaliśmy się. ja odeszłam ponownie.
Czas powoli robił swoje ,ale mój muzyk harmonista odnalazł mnie ,znowu walczył ,znowu obiecał ,znowu byliśmy razem. Czas jakiś. Kiedy harmonia grać przestała ,porzuciłam go. Nie możliwe? Możliwe.
Wróciłam po raz enty. Uwiliśmy gniazdko. zamieszkaliśmy sobie razem w wybudowanym przez siebie           w mansardzie ,ślicznym mieszkanku. Harmonia zaczęła grać szczęśliwie i muzyka dla naszych uszu była szczególnie miła. On któregoś dnia wyjechał na Wybrzeże. Tam pracował. Rozstaliśmy się w gniewie i złości. Kiedy już się urządził zaczął namawiać mnie na kolejny koncert ,gdzie pierwsze skrzypce harmonia grać miała. Zamieszkaliśmy razem na Wybrzeżu. Mieszkałam dwa miesiące i uciekłam do Warszawy. On został sam. Po kilku miesiącach ,wzajemnych oskarżeń i żalu postanowiłam harmonię odszukać. Ale nie z nim. Znalazłam innego grajka ,który rozpieszczał mnie ,gwarantował stabilizację materialną ,mieszkaniową i inną. sex też. Wydawało się ,że to jest ta harmonia ,że to jest o co mnie chodzi ,że tego pragnęłam. Ta harmonia grała kilka miesięcy. grała nad jeziorami ,na łódce ,w Turcji i jego domu. Było cudownie. Było. Pierwszy harmonista przez cały czas pisywał ,błagał . któregoś dnia pojechałam do niego na Wybrzeże. Zrobił na mnie wrażenie i tym co robi i co planuje i jak jest urządzony. Wizyt składałam kilka i ciągle nasłuchiwałam ,czy harmonia gra czysto. Któregoś dnia zagrała tak czysto tak od serca ,że uznałam moje poprzednie bycie za jednak nutę fałszywą i wróciłam. Pchało mnie w jego ramiona coś ,siła jakaś ,natychmiast ,już i na zawsze.Zeszliśmy się. Harmonia zabrzmiała głośno ,wyraźnie czysto a jej dźwięki były tak śliczne ,że chciało się żyć. W lipcu byliśmy razem już pod koniec sierpnia nie. Uciekłam. Na plaży w Gdyni wzięliśmy swój ślub. Były obrączki ,kwiaty polne ,była biała suknia i my. Była harmonia i szczęście. Przysięgałam ,deklarowałam i kochałam bardzo. Odeszłam bo harmonista stracił swoje źródło utrzymania ,nie gwarantował mi stabilizacji ani przyszłości. Ja chcę czuć się bezpieczna i pewna swego losu a harmonia musi grać bez nut fałszywych. Odeszłam zostawiając go samego ,pogrążonego w bólu i beznadziei. Odeszłam bo mam tyle lat ,że potrzebuję stabilizacji i pewności. On mi tego nie gwarantował. Przez minione lata a mówię tu o piętnastu , odchodziłam ,wracałam ,zdradzałam uczuciowo i cieleśnie. On nie. Odeszłam. teraz nie wiem ,czy byłam (jestem) tylko zwyczajną suką ,czy menopauza czyni w moim rozumie już takie przepaście ,że nie mogę ich okiełznać ,czy ten następny da mi to co chcę? nie wiem. Wiem ,że następny za darmo nic nie da. Wiem ,że będę musiała być gotowa na poświęcenie i inność niż z pierwszym harmonistą.  Wiem ,że wejdę do łóżka z innym facetem ,będę go pieścić ,będę jego suką. Czy jestem gotowa? Nie wiem ,ale idę. Idę w nowe mając nadzieję ,że robię dobrze. Sobie. Jemu robię straszną krzywdę bo wiem ,jak kocha i jak to przezywa. Więc gdzie do cholery ta harmonia? gdzie ta harmonia w moim życiu?  Szukam stabilizacji ,ale chwilami brzydzę się siebie.Może w jakimś komisie harmonię znajdę ,która mimo ,żę wysłużona gra czysto?
cdn. http://kobiecawiedza.blogspot.com

2

Odp: Harmonia życia.

A gdybyś tak Aniu opisała swoj problem bez ozdobników, bez tych "łanów szumiących"? Bo rozumiem, ze jesteś juz dużą dziewczynką, skoro piszesz o menopauzie.
Ja zrozumiałam, że porzuciłas swojego harministę dla kogoś kto Ci da stabilizację, a teraz masz wiele wątpliwości i nie bardzo możesz patrzec w lustro. Czy tak?

Cos Ci powiem. Harmonię trzeba mieć w SOBIE. Harmonia to wewnętrzna równowaga, poukładanie się samej z sobą. Wtedy ma się czuły słuch na fałszywe akordy płynące ze świata, a czasem tez z naszej glowy, gdy jakaś niepasująca do reszty nuta tam się dostanie. Żaden zewnętrzny harmonista nie zapewni nam wewnętrznej równowagi, jeśli same tego nie wypracujemy.

3

Odp: Harmonia życia.

...... pogubiłam sie w tych.. harmoniach i innych akordeonach..hmmhh   tongue tongue

4 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-08-25 15:44:31)

Odp: Harmonia życia.
marena7 napisał/a:

A gdybyś tak Aniu opisała swoj problem bez ozdobników, bez tych "łanów szumiących"? Bo rozumiem, ze jesteś juz dużą dziewczynką, skoro piszesz o menopauzie.
Ja zrozumiałam, że porzuciłas swojego harministę dla kogoś kto Ci da stabilizację, a teraz masz wiele wątpliwości i nie bardzo możesz patrzec w lustro. Czy tak?

Cos Ci powiem. Harmonię trzeba mieć w SOBIE. Harmonia to wewnętrzna równowaga, poukładanie się samej z sobą. Wtedy ma się czuły słuch na fałszywe akordy płynące ze świata, a czasem tez z naszej glowy, gdy jakaś niepasująca do reszty nuta tam się dostanie. Żaden zewnętrzny harmonista nie zapewni nam wewnętrznej równowagi, jeśli same tego nie wypracujemy.

Marena 7,
Ty jestes madra kobieta

ania 2011,

Ty szukasz mezczyzny do zycia czy gory zlota?
a moze sprobuj ze...skrzypcami

5

Odp: Harmonia życia.

Aniu, najważniejsze są wspomnienia, bo nikt Ci ich nie odbierze i dlatego myślę, że w życiu nie jest ważne, co się przeżyło, ale co się pamięta. Poza tym dedykuję Tobie Asnyka:
"...Trzeba z żywymi naprzód iść,
    Po życie sięgać nowe?
    A nie w uwiędłych laurów liść
    Z uporem stroić głowę.

   Wy nie cofniecie życia fal!
   Nic skargi nie pomogą -
   Bezsilne gniewy, próżny żal!
   Świat pójdzie swoją drogą."

6

Odp: Harmonia życia.

Jejku,czy szanujesz się choć troszeczkę ...

"Postanowiłam z nim żyć bo gwarantował mi mieszkanie i jako taką stabilizację" - drugie "jejku"

"Odeszłam bo harmonista stracił swoje źródło utrzymania ,nie gwarantował mi stabilizacji ani przyszłości. Ja chcę czuć się bezpieczna i pewna swego losu a harmonia musi grać bez nut fałszywych. "

"Odeszłam. teraz nie wiem ,czy byłam (jestem) tylko zwyczajną suką "

Wiesz co,zagraj na grzebieniu.Można fajnie pindolić ...
Grzebień powinien ci wystarczyć bo jeśli nawet będzie ci dany mistrz to ty tego nie usłyszysz.Jesteś zbyt pusta.Aby słyszeć i wydobyć piękno skrzypiec trzeba mieć jeszcze duszę -równie piękną i wrażliwą.
A,i grzebień nie wymaga strojenia.Owija się go papierem,przykłada do ust i mocno dmucha.

"czy ten następny da mi to co chcę? " od razu przygotuj listę i grzebień...

7

Odp: Harmonia życia.

Daria  nic dodac nic ująć.. big_smile samo sedno... ja tez polecam grzebień..:P

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026