witam
poddaje sie w swojej walce o milość i trwałość mojego małżeństwa.jesteśmy razem 14lat-a małżenstwem od 4 lat.
nasze problemy rozpoczely sie 2 lata temu.
Teraz doszlo do tego ze mysle tylko o rozwodzie_co mnie przy nim trzyma to nasz synek-malenki jest zapatrzony w tate jak w obrazek!
Nie potrafie życ i normalnie funkcjonowac z mezem.On mnie poniża,obraża,wyzywa itp.
Problem jest tego typu ze niestety mieszkamy za granica.nie mam wiec mozliwosci wsiąść w auto i jechac pod skrzydlo do rodzinki itd.
Niestety a i pobyty w Polsce zawsze sa takie same-mąż twierdzi ze jest na wakacjach i moze sobie pozwalac na alkoholowe odjazdy-a ja organizuje sie za nasza trojke-dbam o mężą,odwiedzam teściową(wspomne ze chcialam zeby mi pomogla i jakoś na niego wpłynęla-niestety odwrocila sie ode mnie tłumacząc ze boi sie ze w razie interwencji synek sie od niej odwróci!)itd.
tymczasem mój mąz ostatnio przeszedł samego siebie-zbeształ mnie ,moją rodzine,wykrzyczał ich(nie odpuscil nawet mojej 80letniej babci)i napił sie w dzień wylotu.
I znów wszystko bylo na moich barkach(dziecko,bagaże,bilety-dluga droga itp).
Nie radze sobie z tym wszystkim i sama nie wiem dokąd mnie to moje zycie prowadzi!
Niestety najlatwiej byloby sie spakowac i wracac do Pl-ale dokąd-chyba do rodziców bo niestety "nasz"dom wciąż w budowie.
Niełatwo jest o tym mówić ale skoro sie nie wygadam to żal,smutek i ta bezsilność zjedzą mnie od srodka.
p0zdrawiam
Podobne tematy
dzisiaj znowu wszedl do dou jakby mnie w nim nie bylo!przywitał synka i zamknął sie w swoim pokoju.(moj mąż pracuje jako recepcjonista w hotelu i tylko na nocki-wiec kiedy wraca do domu to ja i synek dopiero wstajemy).
i w koncu idzie spac okolo 10.00.spi do poznego popoludnia -wstaje okolo 16-17.00 i tyle jest z niego w domu.
Synek bardzo teskni za nim ,żeby poswiecil mu troche czasu.niestety tatus probuje mu sprzedac swoja milość lądując kolejny raz w sklepie z zabawkami.
tymczasem ja pozostaje sama z calym domem.mąz oczekuje ze wszystko bedzie zrobione,ugotowane itd.
Jednak ja mam dosc starania sie-prowadzenia idealnego domku skoro nie mam za to nawet dziekuje-wrecz przeciwnie-wciąż jestem wrogiem nr 1.
Dzis po rozmowie z mama-jestem zdeterminonawana i nakręcona strachem-uświadomilam sobie ze on może w razie rozwodu odebrac mi synka(a tego bym nie przezyla)bo nie pracuje zawodowo.nadmieniajac od kiedy go urodzilam(ma 13m-cy)jestem z nim w domu.mąż uznal ,ze nie stac nas na opiekunke wiec on ma dobrze platna prace a ja zajmuje sie dzieckem.kategorycznie sprzeciwial sie abym poszla do prac!jednak dzisiaj zrozumiałam ze musze otrząsnąć piorka i po prostu postawić na swoim.
Boje sie ,ze bedzie to sie dzialo kosztem mojego malenstwa ;ale ze strachu o synka zrobie po prostu wszystko.
Jeśli jest tutaj ktoś kto mnie wesprze,cos podpowie to bede wdzieczna ,bo lzy leja mi sie strumieniami -a tu nie ma nikogo z kim moglabym zamienic chociaz dwa slowa.
Nigdy nie przypuszczalabym ze spotka mnie cos takiego kiedy te 4 lata temu przysiegalismy sobie przed ołtarzem.
Dlaczego wszystko aż tak sie popsulo?A to była moja największa miłość-och jaka to była milość?!
3 2011-08-21 12:12:11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-21 12:52:40)
dzisiaj znowu wszedl do dou jakby mnie w nim nie bylo!przywitał synka i zamknął sie w swoim pokoju.(moj mąż pracuje jako recepcjonista w hotelu i tylko na nocki-wiec kiedy wraca do domu to ja i synek dopiero wstajemy).
i w koncu idzie spac okolo 10.00.spi do poznego popoludnia -wstaje okolo 16-17.00 i tyle jest z niego w domu.(...)
Nie wchodząc w pozostałe, oczywiste, kwestie. Mieć pretensje do męża, że śpi 6-7 godzin po całonocnej pracy, to przesada.
4 2011-08-21 12:51:19 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-21 12:59:23)
Lilia, Ty po prostu nie miałaś świadomości, że siedzenie w domu z dzieckiem i zajmowanie się domem jest takie nużące i trudne. Nie umówiliście się z mężem jak ma to wasze życie rodzinne po ślubie i z dzieckiem wyglądać?
Przecież tak żyje większość matek malutkich dzieci. Jakby mąż nie spał po pracy, to byłby w pracy a nie w domu, skądś trzeba czerpać te pieniądze na życie.
Jemu się może wydawać, że po co opiekunka, skoro najlepszą opiekunką dla waszego dziecka jesteś Ty jako matka. No chyba, że będziesz tak dużo zarabiać, że wystarczy na coś więcej niż TYLKO opłacanie opiekunki.
Jak jest z komunikacją między Wami? Czy mąż jest świadom, że nie jesteś szczęśliwa prowadząc takie życie?
Może warto rozważyć czy nie lepiej samej wychowywać dziecko do czasu aż będzie mogło pójść do przedszkola, to okres jego najszybszego rozwoju, teraz najbardziej potrzebuje matki i związanego z tym poczucia bezpieczeństwa - chcesz przegapić ten okres poświęcając go pracy zamiast dziecku?
Potem będzie łatwiej, bo dziecko będzie odchowane a Ty spokojnie podejmiesz pracę. Zastanówcie się we dwoje nad wszystkim plusami i minusami tej sytuacji.
Powodzenia
przepraszam wszystkich ktorych moglam urazic stwierdzeniem ze mam pretensje do meza ze spi po nocce-nie !!! nie to mialam na mysli.wrecz przeciwnie-jestem dumna z tego ze umie zapracowac na rodzine(bedąc jedynym zywicielem)ale to nie z tym jest problem.otoz mąz normalnie kladl sie spac wprost po przyjsciu z pracy,wstawał na obiadek i popoludnie spedzał z rodzina.jednak od kiedy wszystko sie posypalo w naszym zwiazku on ucieka zamykając sie w swoim pokoju komputerowym -kladzie sie przed poludniem,potem oczywistym jest \ze spi do poznego popoludnia itd.nie ma wtedy czasu dla synka(a o nas to juz wogole zapomnijmy).
ponadto problemy u nas to nie kwestia jego pracy na nocne zmiany ,ale jak juz wczesniej wspomnialam jego popijanie i przy tym obrazanie wszystkich wokolo-zaczynajac na mnie a kończąc na dalszej rodzinie.
wiec na cala reszte czasu juz nie ma.
i z tąd znalazłam sie tutaj ,aby moc z kimś porozmawiac ,bo samemu czlowiek nie daje sobie rady.
A kiedy jest sie do tego zaszczutym,poniżanym(ze jestem mu niepotrzebna,ze zabierze mi dziecko bo jestem im zbędna,ze swiat bylby lepszy beze mnie itd;wiec wwtedy brakuje sil.;nie jest tak ze nie spodziewalam sie jak to jest mieć dziecko.nie wszystko doskonale znam ale to ze jestem matka to nie jest przepustka do takiego JEGO zachowania.
Jak juz mowilam miał juz odwage obrazić cala rodzine wokolo,wyzywajac ich,wyklinając i rzucając sie w domu tesciów.Smutne jest to ze jego wlasna matka nie wplynęła na niego i nie dała mu argumentów ze warto mieć rodzine,ktora sie kocha i szanuje.
I jak teraz wyglada obraz zycia z takim tyranem?
Jemu wolno wszystko a ja jestem tylko matka?to jak mniemam i matka jest zła bo niepotrzebna?
ach!smutek.smutek,smutek
ja po prostu szukam wsparcia,zeby walczyc-teraz to juz tylko szczęście synka-bo o sobie to juz zapomnialam!
A to sorry Gregory. Jeśli jego popijanie jest już na granicy alkoholizmu, to nie musisz się na to godzić. Owszem, najlepszym wyjściem wydaje się powrót do rodziców. Ty byś odetchnęła do jego pijaństwa i poniżania, miałabyś pomoc u bliskich a jemu może otworzyły by się oczy, że to nie przelewki, że może stracić najważniejsze - rodzinę.
Rozważ tę opcję i poczytaj na temat uzależnienia od alkoholu i jego następstw. Twoje pójście do pracy tego problemu nie rozwiąże.
lilia ja widzę tu więcej problemów niż tylko pijaństwo twojego męża. On po prostu Cię nie szanuje, nie widac aby darzył cię jakimkolwiek uczuciem, wygląda to tak jakby jego miłosc do Ciebie wygasła. A Ty jesteś nieszczęśliwa bo nie masz w mężu wsparcia, miłości, jesteś tam samotna. Czy rozmawiałaś z nim o tym wszystkim?? Mówiłaś mu jak się czujesz, że jesteś przez niego odtrącona, jest ci z tym źle, że chciała byś aby było między wami jak dawniej?? Spróbuj z nim porozmawiac, a jeśli nie przyniesie to żadnych skutków to uważam że dla tego małżeństwa nie ma już ratunku. Dlaczego masz męczyc się z tym mężczyzną, pozwalac aby cię poniżał, wyzywał?? Sama widzisz że najważniejsze teraz to poszukac pracy, on nie będzie ci dyktował co masz robic. Wtedy będziesz na wygranej pozycji i nie będziesz się martwic że odbierze ci synka... Takie moje zdanie
dziekuje wam moi drodzy!!!!!!!to dla mnie naprawde duzo znaczy!kazde slowo otuchy dla kogo w mojej sytuacji to jest jak opatrunek na rane.
nie mam siły na tę dlugo juz trwającą walkę.jescze raz bardzo dziekuje.
tak jak pisałam, spróbuj porozmawiac z mężem o waszym związku, który się nie układa, jeśli nic to nie da to nie walcz o tę miłosc. Nie trac siły, czasu i energii żeby było jak dawniej, bo on również powinien zrobic cos w tym kierunku, ratowac waszą miłosc! a jeśli nie chcę jej ratowac to wiesz co robic. Pamiętaj że masz synka, on jest dla ciebie najważniejszy i z pewnością też nie będzie chciał patrzec i słuchac jak tata poniża jego mamę!
Trzymaj sie