Olinka napisał/a:Wiem, jestem tu mało oryginalna, ale moi chłopcy najbardziej lubią kalafior podany tak jak pisze Mussuka, czyli tradycyjnie, z bułką i masełkiem, więc taki też króluje na moim stole. Pychotka! 
Ja też uwielbiam to połączenie! Ogólnie brukselka, fasolka i kalafior a'la polonaise to pychotka! A czy słyszałyście o gotowanych rzodkiewkach a'la polonaise? Podobno ta bułeczka i masełko sprawiają, że ma zupełnie ciekawy smak. Ja jeszcze nie próbowałam, ale ciotka zachwalała, więc pewnie się skuszę...
Kalafiora można również zrobić w cieście.
KALAFIOR W CIEŚCIE NALEŚNIKOWYM:
- kalafior
- ciasto naleśnikowe - ja robię na oko z przewagą jaj i wody - mąka, jaja, trochę mleka, woda gazowana, łyżka oliwy, proszek do pieczenia, szczypta cukru i soli (opcjonalnie do tej potrawy zioła, starty drobno ser, papryka słodka) - ciasto powinno mieć konsystencje jogurtu naturalnego.
- oliwa lub olej do smażenia
Kalafiora wrzucamy do wrzącej, osolonej wody. Gotujemy do momentu gdy będzie kruchy , ale z łatwością będzie można wbić w niego widelec lub nóż. Odcedzamy i studzimy. wycinamy głąb i rozdzielany kalafior na różyczki. Solimy i pieprzymy, możemy dodać odrobinę czosnku.
Na patelni rozgrzewamy tłuszcz. Różyczki zanurzamy w cieście i smażymy na patelni, aż będą miały złocisty kolor toffie. Po wyjęciu można podawać z sosem czosnkowym, ketchupem lub jako dodatek.
Wybornie smakuje też surowy kalafior z dobrym dipem. Małe różyczki umieszczamy na wykałaczkach i podajemy z dipem miętowym, ziołowym, czosnkowym, paprykowym lub innym który wam przyjdzie do głowy 