Cześć, na wstępie powiem ze w związku z obecna jestem prawie 4 lata. Jesteśmy od niedawna zaręczeni jednak coś zaczęło się zmieniać..
Zaczynając od mojego wolnego czasu mam go mniej, jestem na etapie pisania pracy mgr (zostało mi naprawdę mało czasu a ogrom pracy przedemną) I nie mam zbytnio czasu jej pisać (praca do 17) Po pracy czasem jeszcze do dziewczyny jadę dla niej najlepiej by pasowało bym jeździł jak najczęściej... Jest 3 dniowy weekend, 2 dni cale mi zajęła, domaga sie bym i teraz rano przyjechał do niej, planowałem pod wieczór. Rozmawialiśmy o tym przez tel., obraziła sie. bo wczoraj ustaliła co innego. no i oczywiście nie odbiera.
No i ciągle sie k*** obraza za byle co juz, wcześniej tak nie było.
Inny znów problem to jej libido... kiedyś dziennie w normalnych dawkach...teraz kumulacje raz na tydzeń, zle sie czuje jak nie mogę sprostać wymaganiom
Na co dzień często musze się obejść smakiem;/ Troche też tęskni mi się za makijażem jaki sobie kiedyś robiła (ciemna kreska do oczu), ale nie ma ochoty i nic nie poradze?
Co zrobić? Szczerze porozmawiać ze potrzebuje czasu by pisać swoje? ?-jeden dzien/kilka godzin cię nie zbawi?
Kocham ją ale powoli brakuje mi sił na wszystko. No i czasu?