Witajcie. Jestem ze swoim facetem około 7 miesięcy , nasze początki były od samego początku trudne. On zabiegał o mnie jeszcze kiedy byłam w innym związku. Nie zwracałam na niego uwagi , olewałam go , a on mimo wszystko próbował. Z moim poprzednim chłopakiem nie układało mi się , ja dawałam z siebie 100 % a on nie starał się totalnie. Mimo wszystko tkwiłam w tym związku bo kochałam go. W końcu sam mnie zostawił. Bardzo to przeżyłam ale miałam obok siebie M. pocieszał mnie , mówił mi ciągle że nie zasługuje na takie traktowanie. Wszystko tak się potoczyło , że zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy ze sobą być. Od samego początku wiedziałam że to idealny facet , inteligentny , zakochany we mnie , nigdy by mnie nie zdradził , itp. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego faceta ... Tylko ciągle miałam to uczucie , że może ja go nie kocham , że jestem z nim z rozsądku ? Nigdy nie czułam przy nich tego napięcia , podekscytowania , w przeciwieństwie do moich poprzednich związków. Imponowało mi w nim wiele rzeczy , i ciągle mówiłam sobie jakie to mam szczęście ze z nim jestem . I pewnie to trwałoby jeszcze bardzo długo gdyby mój ex nie napisał do mnie , że chce się spotkać. Zgodziłam się , bo nadal czułam wobec niego jakąś słabość ... Oczywiscie mój facet nic o tym nie wiedział , skłamałam , że umówiłam się z przyjaciółmi. Jechałam samochodem z moim byłm , nagle wyprzedził nas samochód zjechał na pobocze ... my zwolniliśmy bo wydało nam się to troche dziwne. I w tedy zobaczyłam , jak otwierają się drzwi i wychodzi z nich przyjaciel mojego chłopaka. Pokiwał głową tylko i spojrzał się na mnie w taki sposób .... że aż zabolało. Moj facet nie chce teraz ze mną rozmawiać powiedział ze chce kilka dni na przemyślenie całej sytuacji . I ja teraz powinnam szaleć ze zmartwienia , co dalej czy mi to wybaczy ? a moja 1 mysl była taka że to może i lepiej ... że tak na prawdę chyba to jednak nie jest 'to' ...Mój były spotkał się ze mna nastepnego dnia , rozmawialiśmy o sprawach bieżących nic o nas. Teraz i on się nie odzywa .... Sama nie wiem co mam zrobić, jutro mam się spotkać i wyjasnic sytuacje co dalej z nami ? tylko czy ja go na prawdę kocham czy po prostu jestem z nim bo 'na lepszego faceta nie trafie';/
Podobne tematy
2 2011-08-10 16:42:39 Ostatnio edytowany przez truskaweczka2701 (2011-08-10 16:43:19)
Ciężka sprawa....bardzo nieładnie postąpiłaś okłamując tak swojego chłopaka...wydaje mi się, że za szybko zaczęłaś nowy związek, tym bardziej, że wiedziałaś, że chłopak szaleje za Tobą i cały czas był blisko...on myślał, że na reszcie los się do niego uśmiechnął, że pokochałaś go, a Ty być może czułaś tylko wdzięczność...potrzebowałaś wsparcia, czułości, bliskości...potrzebowałaś czuć się kochana, a on to wszystko Ci ofiarował....
skoro jednak nie przestałaś myśleć o byłym, będąc w nowym związku, to znaczy, że tak na prawdę nie kochałaś obecnego chłopka, tym bardziej, że oszukałaś go i poszłaś na spotkanie z byłym...na co liczyłaś???? na to, że będzie chciał do Ciebie wrócić???? a co by było, gdyby przyjaciel Twojego chłopaka Was nie nakrył, gdyby Twój były upadł na kolana i błagał, żebyś wróciła??????
myślę, że oboje powinniście dać sobie troszkę czasu...powinnaś bez presji drugiej osoby na spokojnie przemyśleć czego oczekujesz od życia...na którym Ci bardziej zależy...i czy ten były nie chciał aby tylko sprawdzić z ciekawości czy nadal Ci na nim zależy, a tak na prawdę żadnych poważnych planów względem Ciebie nie ma....
musisz wszystko przemyśleć....jeśli nie kochasz obecnego chłopaka, to nie ma sensu marnować mu życia...z tego co piszesz jemu na Tobie bardzo zależy....czyli to osoba, na którą możesz zawsze polegać....jest kochany i zrobiłby dla Ciebie wszystko....a co ma do zaoferowania Ci Twój były???? już sam fakt, że od tamtego zdarzenia nie odzywa się powinien dać Ci dużo do myślenia....
Kochana Ty się chyba pogubiłaś, co? Stara miłość nie rdzewieje?
Weź głęboki oddech i zastanów się z kim chcesz być. Wierzę, że masz mętlik, ale nie możesz więcej ranić uczuć człowieka, który Cię kocha.
Dziękuje , że przeczytałaś mój post i odpisałaś.
Masz bardzo dużo racji w tym co napisałaś , ja sama czułam ,że po moim poprzednim związku powinna być przerwa , moment zastanowienia się nad swoim życiem a nie pchanie się w kolejny związek. Mam pecha do facetów i zawsze trafiałam na chamów , którzy mną pomiatali a ja biegałam za nimi , dwojąc się i trojąc... a tu nagle pojawił się facet , jakiego zawsze chciałam poznać będac w związkach bez przyszłości. i ciagle zastanawiam się od tych 7 ms czemu ja nie umiem go docenić ? pomimo ze wszyscy wokół mówią mi jakie to mam szczęście i jak dobrze , że nareszcie trafiłam na jakiegoś konkretnego faceta ;/. W głebi serca czuje słabośc do byłego i dlatego z nim się spotkałam , ale wiem że to nie miałoby sensu zeby do niego wracać. Nie chce z nim być pomimo , że jest mi miło kiedy widzę że zabiega o spotkanie ze mna ... czułąm przez moment to napiecie , ktorego brakowało mi przez te 7 miesiecy .
Moj był powiedział mi na koniec naszego spotkania ze załuje tego , że to się rozpadło ale za szybko zaczelismy ze sobą być , on przede mną był w 5-letnim związku i momentalnie zaczął spotykać się ze mną. Nie uporał się z poprzednim związkiem a juz zaczynał budować nowy...Kolejne nasze spotkanie było wymuszone z jego strony , pomimo , że ja nie chciałam się z nim widzieć . Miałam dość tej całej sytuacjii do tego obawa ze znowu nas ktos zobaczy... ale mimo wszystko przyjechał i wymusił to spotkanie... Pozniej pojechał do siebie , mieszka ode mnie 200 km. Rano sms 'miłego dnia' nie odpisałam , nie chciałam ciągnąc tej znajomosci bałam się ze znowu moge cos do niego poczuć ...
Roszpunka - tak pogubiłam się ... wydawało mi się od kilku miesięcy , że nareszcie mam stabilne życie . uczelnie / praca / kochający facet. Wcześniej czułam ciągle obawy , czy męzczyzna z ktorym jestem na pewno za mną jest tak mocno jak ja za nim . A tu nagle sytuacja się odwróciła .
Boje się tego, że strace go na dobre i w tedy docenię co miałam ... a wtedy bedzie za późno.
Dziękuje , że przeczytałaś mój post i odpisałaś.
Masz bardzo dużo racji w tym co napisałaś , ja sama czułam ,że po moim poprzednim związku powinna być przerwa , moment zastanowienia się nad swoim życiem a nie pchanie się w kolejny związek. Mam pecha do facetów i zawsze trafiałam na chamów , którzy mną pomiatali a ja biegałam za nimi , dwojąc się i trojąc... a tu nagle pojawił się facet , jakiego zawsze chciałam poznać będac w związkach bez przyszłości. i ciagle zastanawiam się od tych 7 ms czemu ja nie umiem go docenić ? pomimo ze wszyscy wokół mówią mi jakie to mam szczęście i jak dobrze , że nareszcie trafiłam na jakiegoś konkretnego faceta ;/. W głebi serca czuje słabośc do byłego i dlatego z nim się spotkałam , ale wiem że to nie miałoby sensu zeby do niego wracać. Nie chce z nim być pomimo , że jest mi miło kiedy widzę że zabiega o spotkanie ze mna ... czułąm przez moment to napiecie , ktorego brakowało mi przez te 7 miesiecy .Moj był powiedział mi na koniec naszego spotkania ze załuje tego , że to się rozpadło ale za szybko zaczelismy ze sobą być , on przede mną był w 5-letnim związku i momentalnie zaczął spotykać się ze mną. Nie uporał się z poprzednim związkiem a juz zaczynał budować nowy...Kolejne nasze spotkanie było wymuszone z jego strony , pomimo , że ja nie chciałam się z nim widzieć . Miałam dość tej całej sytuacjii do tego obawa ze znowu nas ktos zobaczy... ale mimo wszystko przyjechał i wymusił to spotkanie... Pozniej pojechał do siebie , mieszka ode mnie 200 km. Rano sms 'miłego dnia' nie odpisałam , nie chciałam ciągnąc tej znajomosci bałam się ze znowu moge cos do niego poczuć ...
Skoro piszesz, że boisz się go stracić (tego obecnego), to już dobrze o Tobie świadczy....a może po prostu zawsze szukałaś ideału, a gdy go znalazłaś okazało się, że ideały szybko się nudzą?????? jeśli choć troszkę zależy Ci na obecnym chłopaku, to daj Wam szansę...tylko już bez żadnych kłamstw, bez spotkań i pisania z byłym....wóz albo przewóz....nie można mieć dwóch na raz...zawsze kogoś się skrzywdzi....jeśli chłopak jest na prawdę czuły, mądry i kocha Cię całym sercem, to i być może Tobie na nim zależy...nie wydaje mi się, żebyś 7 miesięcy wytrzymała z nim od tak sobie....tak się nie da....przypomnij sobie wszystkie wspólne chwile....przypomnij sobie dlaczego Ci z nim dobrze....a może jest coś, co on mógłby poprawić, żebyś czuła się lepiej z nim???? jeśli brakuje Ci tego dreszczyku to spróbujcie goi w sobie odnaleźć
może jakieś słodkie smsy??? jakiś mały flircik między Wami???
romantyczna kolacja???
Coś czuje ale to uczucie zupełnie bez porównania z tym co czułam przy moim byłym. Mam wrażenie , że on nie pozwala mi się wykazać , starać o niego bo on wszystko robi za mnie. Rano jeździ do sklepu i robi mi śniadanie , żeby jak się obudzić przywitać mnie nim w łóżku. Gotuje mi obiad , przynosi kwiaty bez okazji , nawet w trakcie seksu szepce mi do ucha jaka jestem cudowna i jak bardzo mnie kocha.... chodzi o to , że ja nie muszę się wcale bać , że go stracę . Ten związek jest tak mocny i stabilny , że aż czuję , że się w nim duszę. Powtarzałam mu miliony razy , że chciałabym ,żeby bardziej był oziębły , mniej wylewny bo ja się męczę. Może był taki 2 dni , ale widziałam ,że się męczy .. nie było sensu zmieniać go na siłe. Chciałabym zeby był bardziej nieobliczalny , zaskakiwał mnie czymś ...
Oj, uwierz mi, że zdecydowanie lepiej jest, kiedy facet okazuje Ci miłość i szacunek, doceń to, bo kiedyś może Ci tego brakować. U mnie było odwrotnie, zabrakło tych wszystkich czułości, no może pojawiały się tylko, kiedy się widzieliśmy, czyli jakieś trzy dni w miesiącu.
Mam wrażenie, że to ja bardziej zabiegałam, ja byłam bardziej zaanażowana i to ja doszłam do wniosku, że już tego nie zniosę i musiałam podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu. Trudno rezygnować z czegoś, na czym ci bardzo zależy.
ja uwazam , ze powinien byc ten 'srodek ' nie powinno byc zbyt wiele okazywania czułości i nie mozna 2 człowiekiem pomiatać. Trzeba się szanować , kochać , ale tez znać swoją wartość i nie pozwalać sobie na wszystko . Ja mogłam za przeproszeniem ' nas rać na głowę ' a on mnie jeszcze by za to przeprosił . Jest silnym facetem , mam w nim oparcie , ale jeśli chodzi o nasze sprawy to jest totalnie uległy i nie potrafi mi się sprzeciwić ... ja rozumiem , że mnie kocha ale powinny być pewne granice .
Masz rację, nie można przesadzać ani w tę, ani w tę stronę, ale może on się w tym związku niepewnie czuje? może to strach, że Cię straci? Ja też się miotałam, może nie należę do osób narzucających się, ale też chyba za bardzo dałam odczuć, jak bardzo mi zależy.
Coś czuje ale to uczucie zupełnie bez porównania z tym co czułam przy moim byłym. Mam wrażenie , że on nie pozwala mi się wykazać , starać o niego bo on wszystko robi za mnie. Rano jeździ do sklepu i robi mi śniadanie , żeby jak się obudzić przywitać mnie nim w łóżku. Gotuje mi obiad , przynosi kwiaty bez okazji , nawet w trakcie seksu szepce mi do ucha jaka jestem cudowna i jak bardzo mnie kocha.... chodzi o to , że ja nie muszę się wcale bać , że go stracę . Ten związek jest tak mocny i stabilny , że aż czuję , że się w nim duszę. Powtarzałam mu miliony razy , że chciałabym ,żeby bardziej był oziębły , mniej wylewny bo ja się męczę. Może był taki 2 dni , ale widziałam ,że się męczy .. nie było sensu zmieniać go na siłe. Chciałabym zeby był bardziej nieobliczalny , zaskakiwał mnie czymś ...
pierwszy raz spotykam się z czymś takim, żeby dziewczyna narzekała, że ma za dobrego faceta
to może też zacznij się starać??? może któregoś dnia to Ty wstaniesz wcześniej i zrobisz dla Was śniadanie???
jeśli on podczas seksu mówi Ci, jaka jesteś wspaniała, to i Ty mów mu czułe słówka.....
:P poszalej troszkę....zamiast męczyć się...ciesz się tym, że masz takiego cudownego, kochającego faceta ![]()
Święte słowa Truskaweczko, dobrze radzisz:) Z drugiej strony Snejana rób tak, żeby go nie skrzywdzić.
Nie wiem po co mój był wpakował mi się z butami w życie , on zawsze najbardziej chciał zdobywać , zabiegać . Pózniej kiedy nadchodziła rutyna , on nudził się i pakował swoje rzeczy , odchodził , zostawiajac mnie sama ze wszystkim .
Urwałam z nim kontakt na rok , nie odzywałam się do niego zupełnie , przestał dla mnie istnieć. I w sumie zaczeło się od przypadkowego spotkania , na ulicy. Podeszłam ja 1 do niego i pwoiedziałam mu , ze mineła mina niego złosc , a udawanie ze sie nie znamy mijajac sie a ulicy jest dziecinne. Po ym spotaniu był sms od niego ' ze mogłam nie podchodzic bo wszystko mu sie przypomniało ale cieszy sie ze mam kogos kogo kocham' ja nie zareagowałam , potem był telefon o 3 nad ranem , był totalnie pijany , mówił coś że mu zalezy teskni za mna itp. rozłaczyłam się . rowiez nie zareagowałam . Po tygodniu napisał sms ze przeprasza za swoje zachowanie , chciał sie spotkac. I uległam ;/ .... na 2 juz mnie ' zmusił ' przyjechał pod moja prace , szukał mojego samochodu , i zaciągnał mnie na kawe. potem skomentował to jeszcze ze spotkamy sie nastepnym razem a jesli nie bede chciała to mnie zmusi jak dzis ... Jak mu zalezy nie patrzy na nic ...
nastepnego dnia sms , zyczył mi miłego dnia. Postanowiłam , że nie mogę dłuzej tego ciągać i muszę totalnie odciąć się od niego ,bo ma nadal na mnie jakiś wpływ... po tej sytuacji nie odzywa się do mnie zupełnie. A ja zamiast zyskac cokolwiek straciłam faceta , który dał mi wszystko.
Nie wiem po co mój był wpakował mi się z butami w życie , on zawsze najbardziej chciał zdobywać , zabiegać . Pózniej kiedy nadchodziła rutyna , on nudził się i pakował swoje rzeczy , odchodził , zostawiajac mnie sama ze wszystkim .
Urwałam z nim kontakt na rok , nie odzywałam się do niego zupełnie , przestał dla mnie istnieć. I w sumie zaczeło się od przypadkowego spotkania , na ulicy. Podeszłam ja 1 do niego i pwoiedziałam mu , ze mineła mina niego złosc , a udawanie ze sie nie znamy mijajac sie a ulicy jest dziecinne. Po ym spotaniu był sms od niego ' ze mogłam nie podchodzic bo wszystko mu sie przypomniało ale cieszy sie ze mam kogos kogo kocham' ja nie zareagowałam , potem był telefon o 3 nad ranem , był totalnie pijany , mówił coś że mu zalezy teskni za mna itp. rozłaczyłam się . rowiez nie zareagowałam . Po tygodniu napisał sms ze przeprasza za swoje zachowanie , chciał sie spotkac. I uległam ;/ .... na 2 juz mnie ' zmusił ' przyjechał pod moja prace , szukał mojego samochodu , i zaciągnał mnie na kawe. potem skomentował to jeszcze ze spotkamy sie nastepnym razem a jesli nie bede chciała to mnie zmusi jak dzis ... Jak mu zalezy nie patrzy na nic ...
nastepnego dnia sms , zyczył mi miłego dnia. Postanowiłam , że nie mogę dłuzej tego ciągać i muszę totalnie odciąć się od niego ,bo ma nadal na mnie jakiś wpływ... po tej sytuacji nie odzywa się do mnie zupełnie. A ja zamiast zyskac cokolwiek straciłam faceta , który dał mi wszystko.
widzisz...czyli, gdybyś pierwsza nie podeszła, to on nawet by Ciebie nie zauważył...Kochana, sama sobie odpowiadasz na te pytania czy warto myśleć o byłym....znowu się znudzi i znowu odejdzie...a drugi raz ten obecny chłopak może Cię już nie wziąć pod swoje skrzydła....nie warto ryzykować....takie jest moje zdanie....dlaczego piszesz, że straciłaś go???? przecież możecie porozmawiać ze sobą i wszystko sobie wyjaśnić...szczera rozmowa jest lekarstwem na całe zło....
Witajcie . o 7 mam się widzieć z moim chłopakiem .... w sumie nie wiem czego się spodziewać po tej rozmowie. Czy to nasz początek . początek zmian i czegoś 'nowego' lepszego czy koniec wszystkiego ... On jest człowiekiem bardzo konsekwentnym , potrafi kierować się rozumem zapominając o sercu jeśli ktoś go zrani. Najgorsze jest to , że znowu przejechał się na kobiecie. Był kiedyś z dziewczyna 3 lata , jego 1 miłość. Chcieli razem zamieszkać , ale jego matka tego nie popierała i nie chciała pożyczyć mu pieniedzy na mieszkanie. Postanowił pojechać do pracy za granice , kiedy wrócił jego dziewczyna zdradziła go z byłym ... Bardzo to przeżył , przeniósł się na zaoczne studia zeby jej nie spotykać i wyjechał do Anglii na 2 lata , wpadł w wir pracy byle tylko nie myśleć o niej ... Od tamej sytuacji minęło 5 lat, zakochał się na nowo , na nowo zaufał a ja go oszukałam....
Do tego mój były dzisiaj sobie o mnie przypomniał i zadzwonił rano z zastrzeżonego. TAK POGADAC.... o pierdołach .
czuje się fatalnie ...
17 2011-08-11 11:23:26 Ostatnio edytowany przez Teo (2011-08-11 11:25:01)
Myślę, że powinnaś odciąć się od jednego i drugiego. Twój były zachowuje się jak typowy pies ogrodnika i taka sytuacja go bawi, dlatego powinnaś definitywnie urwać z nim kontakt. Co do drugiego, uważam, że pojawił sie w Twoim życiu w momencie kiedy najbardziej potrzebowałaś wsparcia i on Ci je zapewnił, ale bardziej jest Twoim przyjacielem niż kochankiem. Teraz gdy się podniosłaś czujesz, że chcesz czegoś więcej, czegoś nowego, ekscytującego. To jest ryzyko osoby pocieszającej i on powinien o tym wiedzieć. Uważam, że powinnaś wydobyć w sobie odrobinę zdrowego egoizmu. Wszystkich nie zadowolisz, a tak naprawdę to tylko Ty jesteś w swojej skórze i tylko Ty żyjesz swoim życiem. Warto się tak męczyć? Warto myśleć o uczuciach wszystkich naokoło tylko nie swoich? Nie sądzę. Byłego odstaw. Z obecnym porozmawiaj poważnie i szczerze, podziękuj za pomoc i rozstań się w pokoju. Odpowiedz sama przed sobą czy tak dobrze jest się męczyć dla wszystkich innych? Może i czujesz, że ten obecny jest idealny, ale może to tylko wrażenie w porównaniu do poprzedniego związku? Zdrowy egoizm jest najważniejszy, wierz mi. Uczucia uczuciami, inni ludzi innymi ludźmi, ale bez przesady. Wszyscy są dorośli i jakoś sobie poradzą. Nie możesz wszystkim "robić dobrze".
Myślę, że powinnaś odciąć się od jednego i drugiego. Twój były zachowuje się jak typowy pies ogrodnika i taka sytuacja go bawi, dlatego powinnaś definitywnie urwać z nim kontakt. Co do drugiego, uważam, że pojawił sie w Twoim życiu w momencie kiedy najbardziej potrzebowałaś wsparcia i on Ci je zapewnił, ale bardziej jest Twoim przyjacielem niż kochankiem. Teraz gdy się podniosłaś czujesz, że chcesz czegoś więcej, czegoś nowego, ekscytującego. To jest ryzyko osoby pocieszającej i on powinien o tym wiedzieć. Uważam, że powinnaś wydobyć w sobie odrobinę zdrowego egoizmu. Wszystkich nie zadowolisz, a tak naprawdę to tylko Ty jesteś w swojej skórze i tylko Ty żyjesz swoim życiem. Warto się tak męczyć? Warto myśleć o uczuciach wszystkich naokoło tylko nie swoich? Nie sądzę. Byłego odstaw. Z obecnym porozmawiaj poważnie i szczerze, podziękuj za pomoc i rozstań się w pokoju. Odpowiedz sama przed sobą czy tak dobrze jest się męczyć dla wszystkich innych? Może i czujesz, że ten obecny jest idealny, ale może to tylko wrażenie w porównaniu do poprzedniego związku? Zdrowy egoizm jest najważniejszy, wierz mi. Uczucia uczuciami, inni ludzi innymi ludźmi, ale bez przesady. Wszyscy są dorośli i jakoś sobie poradzą. Nie możesz wszystkim "robić dobrze".
Analizuje swoje poprzednie związki i we wszystkich to ja byłam tą strona 'starającą się' nigdy nikt nie obdarzył mnie takim uczuciem jak obecny chłopak. Nikt nie poświęcał się aż tak jak on ... Przy nim czuję się silna , czasami czuje jak ja dominuje w tym związku. Chciałabym poznać mężczyznę przy którym poczuje się kobietą , że to ja jestem ta wrażliwsza , bardziej okazująca uczucia. Przy nim nie ma słowa ' jestem wściekły' ' przegiełaś ' tylko 'przykro mi ' jak już słyszę to słowo dostaje furii ... chciałabym , żeby nakrzyczał na mnie . Trzasnął drzwiami a nie spojrzał na mnie spojrzeniem zbitego psa ... pokazując mi jak bardzo go skrzywdziłam ... to do mnie należą tego typu zachowania ale nie do 26-letniego mężczyzny ...
Analizuje swoje poprzednie związki i we wszystkich to ja byłam tą strona 'starającą się' nigdy nikt nie obdarzył mnie takim uczuciem jak obecny chłopak. Nikt nie poświęcał się aż tak jak on ... Przy nim czuję się silna , czasami czuje jak ja dominuje w tym związku. Chciałabym poznać mężczyznę przy którym poczuje się kobietą , że to ja jestem ta wrażliwsza , bardziej okazująca uczucia. Przy nim nie ma słowa ' jestem wściekły' ' przegiełaś ' tylko 'przykro mi ' jak już słyszę to słowo dostaje furii ... chciałabym , żeby nakrzyczał na mnie . Trzasnął drzwiami a nie spojrzał na mnie spojrzeniem zbitego psa ... pokazując mi jak bardzo go skrzywdziłam ... to do mnie należą tego typu zachowania ale nie do 26-letniego mężczyzny ...
Typowa frustracja i wcale Ci się nie dziwię. Też bym miała dosyć. Uważam, że nie ma sensu tego ciągnąć, bo to są takie ciepłe kluchy, które doprowadzają Cię do dzikiej furii. Wiesz już czego chcesz - FACETA, który jest facetem, a Ty przy nim poczujesz się jak kobieta i tego się trzymaj. Z tego co piszesz to on jest dla ciebie oparciem, ale jak ukochany brak lub przyjaciel i tyle. Nie męcz się dziewczyno, bo nie warto. Życie mamy tylko jedno i znowu powtórzę, nie zadowolisz wszystkich.
Typowa frustracja i wcale Ci się nie dziwię. Też bym miała dosyć. Uważam, że nie ma sensu tego ciągnąć, bo to są takie ciepłe kluchy, które doprowadzają Cię do dzikiej furii. Wiesz już czego chcesz - FACETA, który jest facetem, a Ty przy nim poczujesz się jak kobieta i tego się trzymaj. Z tego co piszesz to on jest dla ciebie oparciem, ale jak ukochany brak lub przyjaciel i tyle. Nie męcz się dziewczyno, bo nie warto. Życie mamy tylko jedno i znowu powtórzę, nie zadowolisz wszystkich.
Tak nie można zadowolić wszystkich ... ale wszystkim muszę tłumaczyć , rodzinie / znajomym dlaczego nie chcę być z tak fantastycznym facetem. Bo przecież 'każdy chce mieć kogoś takiego obok siebie' ... i stwierdzenie od razu , że ja lubie być pomiatana przez facetów że w tedy ich doceniam i chcę z nimi być. i powiem szczerze , że zasiali we mnie wątpliwość... ale po zastanowieniu się uznałam , że chodzi o środek , o to żebym czuła przy męzczyznie , że nie mogę pozwolić sobie na pewne rzeczy .
Myślę , że to tez kwestia wychowania , moj chłopak został wychowany przez matke , starsza siostre i babcie. ojciec się nim nie interesował i może dlatego też brakowało mu w wychowaniu tej 'silnej ręki' teraz to odbija się na jego związkach.
Tak nie można zadowolić wszystkich ... ale wszystkim muszę tłumaczyć , rodzinie / znajomym dlaczego nie chcę być z tak fantastycznym facetem. Bo przecież 'każdy chce mieć kogoś takiego obok siebie' ... i stwierdzenie od razu , że ja lubie być pomiatana przez facetów że w tedy ich doceniam i chcę z nimi być. i powiem szczerze , że zasiali we mnie wątpliwość... ale po zastanowieniu się uznałam , że chodzi o środek , o to żebym czuła przy męzczyznie , że nie mogę pozwolić sobie na pewne rzeczy .
A przepraszam, ci "wszyscy" będą za Ciebie żyć? Przecież to Twoje życie, jesteś dorosła i podejmujesz własne decyzję. Jeżeli ktoś zarzuci Ci głupotę, albo zdziwienie odpowiedz, że to nie jego sprawa, że rozstaliście się ze względu na różne charaktery i niedogadywanie się i koniec! Nic nikomu do tego co się dzieje w Twoim prywatnym życiu. Musisz poczuć, że Twoje życie zależy tylko do siebie i wszystkie inne próby wejścia na temat Twoich związków i decyzji powinnaś krótko ucinać. Rodzinie powiedz, że jeżeli będziesz potrzebować rady czy pomocy to na pewno ich o to poprosisz i wysłuchasz co mają do powiedzenia, ale na razie tego nie potrzebujesz i koniec.
mi brakuje chemii między nami , uczucia , że nie ważne gdzie jestem , ważne że on jest przy mnie . Jestem z kimś a czuję , jak bym była sama ... Dziękuje za odpowiedź , czasami brakuje mi stanowczości i może też boje sie zostać sama ... muszę przemyśleć sobie wszystko , i znaleźć siłę na rozmowe z nim ..
Się mówi, że im większa chemia tym większe zagrożenie, że wplączesz się w jakiś syf
Miłość bez chemii też istnieje, a jej brak przecież nie skreśla istnienia tego ogromnego uczucia. Ono jest, ale wydaje mi się, że to dojrzalsze trochę. W pogoni właśnie za tą Chemią nie dostrzega się tej całej dobroci, jaką można znaleźć tuż pod swoim nosem
Strach przed samotnością jest naturalny, ale naprawdę bezpodstawny. Nie trzeba mieć nikogo, aby osiągnąć szczęście, a niestety - wiele osób utożsamia to jako warunek konieczny
A sama sytuacja nie jest zbyt kolorowa. Mogłaś mu powiedzieć, miałby czas na oswojenie się i byłoby mu łatwiej, niż teraz.
Się mówi, że im większa chemia tym większe zagrożenie, że wplączesz się w jakiś syf
![]()
Miłość bez chemii też istnieje, a jej brak przecież nie skreśla istnienia tego ogromnego uczucia. Ono jest, ale wydaje mi się, że to dojrzalsze trochę. W pogoni właśnie za tą Chemią nie dostrzega się tej całej dobroci, jaką można znaleźć tuż pod swoim nosem
Bez przesady. Może i miłość bez chemii istnieje, ale jak się ma po 50 lat i kawał życia i doświadczeń za sobą. Albo jest się strasznie doświadczonym przez los. Dziewczyna jest młoda i trochę zagubiona i wcale nie dziwie jej się, że szuka chemii. I to nie prawda, że im większa chemia tym większy syf. Jak czlowiek jest głupi i bezmyślny to tak, można się wpakować w syf, ale jak się ma odrobinę zdrowego rozsądku to wielka chemia to wielka przygoda.
Niektórzy ten zdrowy rozsądek kompletnie gubią kierując się serduchem, jak te, które kochają za bardzo.
Trochę radykalnie podchodzę, bo tak mi się zdarzyło w młodzieńczym szale uczuć i całe szczęście się leczę, ale.. ostrożności nigdy nie za wiele
Ale uczulenie zostało.
Zwłaszcza, jeśli pozostają wątpliwości pomiędzy rozsądkiem a uczuciem. Dla jednych chemia to też ta ekscytacja, nieprzewidywalność i setki niespodziane (nie tylko te motylki w brzuchu i wszystkie efekty tego stanu). Nigdy nie wiesz, co zrobi. Stagnacja, taka codzienna proza kompletnie nienaruszana przez jakiekolwiek zabiegi "odświeżające" może być męcząca dla kogoś takiego, kto oczekuje i szuka tylko chemii.
No i niebezpieczne to jest, kiedy ciągle czuje się do kogoś, kto był wcześniej.
Się mówi, że im większa chemia tym większe zagrożenie, że wplączesz się w jakiś syf
![]()
Miłość bez chemii też istnieje, a jej brak przecież nie skreśla istnienia tego ogromnego uczucia. Ono jest, ale wydaje mi się, że to dojrzalsze trochę. W pogoni właśnie za tą Chemią nie dostrzega się tej całej dobroci, jaką można znaleźć tuż pod swoim nosem![]()
Strach przed samotnością jest naturalny, ale naprawdę bezpodstawny. Nie trzeba mieć nikogo, aby osiągnąć szczęście, a niestety - wiele osób utożsamia to jako warunek konieczny
![]()
A sama sytuacja nie jest zbyt kolorowa. Mogłaś mu powiedzieć, miałby czas na oswojenie się i byłoby mu łatwiej, niż teraz.
Moment kiedy ludzie poznają się , łaczy ich coś czego nie da się słowami opisać . Nie istnieje nic oprócz tej osoby , chcesz z nią spędzać jak najwiecej czasu. Wszystkie problemy stają się być nie zauważalne , najważniejsze jest że masz kogoś kto Cię kocha i kogoś kogo Ty kochasz. Ja pomimo , że we wczesniejsze związki zakonczyły się totalną klapą i rozczarowaniem , nie miałam żadnych wątpliwości czy jest sens to dalej ciągnąc , kiedy pojawiły się problemy walczyłam z całych sił żeby to przetrwało . Tutaj tego nie ma od samego początku , w chwili kiedy się poznaliśmy było coś w rodzaju zrozumienia , podobieństwo charakterów , często myślimy w danym momencie o tym samym , mamy podobne poglądy itp. to wszystko jest tak dopasowane , idealne bez skazy , że aż staje się nienormalne i nie da się tak funkcjonować... on uważa że na tym opiera się związek na spokoju na stabilnych fundamentach a mi brakuje tego smaku , który by spowodował , że nie będę poza nim świata widziała ... przynajmniej według mnie tak powinno być na początku . a nie po 7 -miesiacach pojawia się rutyna .. a co będzie po 10 latach związku ... skoro pocżatki są juz tak bezbarwne
jeszcze przed chwilą zadzowonił mój były z pytaniem co z M. czy z nim rozmawiałam , bo zapomniał się zapytać. Odpowiedziałam , że widzimy się dzisiaj wieczorem ... życzył mi powodzenia .
ja tego człowieka też nie rozumiem , bawi się w mojego przyjaciela czy bada grunt ?;/
Ta historia powinna zostac przyklejona i widniec na samej górze informacyjnie dla wszystkich facetow ktorzy mysla ze kobieta to 8my cud swiata i trzeba ja traktowac jak skarb..
Ta historia powinna zostac przyklejona i widniec na samej górze informacyjnie dla wszystkich facetow ktorzy mysla ze kobieta to 8my cud swiata i trzeba ja traktowac jak skarb..
widzę , że źle interpretujesz moją opowieść. Faceci powinni traktować swoje kobiety jak skarb i okazywać im miłość. Ale ani kobieta ani mężczyzna , będąc w związku nie powinni osaczać 2 osoby , powinny pozwolić im na ich pasje , czas dla znajomych , prace itp. Moj facet chciałby żebym siedziała z nim 24/7 i zapewniała go o swojej ogromnej miłości.
jeszcze przed chwilą zadzowonił mój były z pytaniem co z M. czy z nim rozmawiałam , bo zapomniał się zapytać. Odpowiedziałam , że widzimy się dzisiaj wieczorem ... życzył mi powodzenia .
ja tego człowieka też nie rozumiem , bawi się w mojego przyjaciela czy bada grunt ?;/
A czemu Ty w ogóle mu odpowiadasz? oO nie rozumiem. Ja bym powiedziała "nie twoja sprawa" i się rozłączyła. Uświadom sobie, że tamto jest już skończone, a to teraz należy skończyć. Już sam fakt, że Twój chłopak przestał się do Ciebie odzywać zupełnie słusznie w sumie, Ty nie pomyślałaś "o matko! Co ja zrobiłam! trzeba się zaraz szybko wytłumaczyć i przeprosić" Tylko "a może tak będzie lepiej?" W tych ostatnich słowach i w tym co sobie pomyślałaś masz odpowiedź na swoje pytania.
spotkaliśmy się wczoraj ,,, było mi tak przykro , widziałam jak ON sie stara. Nie JA tak jak to powinno wyglądać.... nawet ubrał się w nowe ubrania , odświeżył fryzurę na 'nową' . Ale ja nie czułam nic oprócz obojętności i smutku... powiedział ze mu nadal na mnie zależy ale on nie ma ochoty bawić się w dziecinne związki i albo wóz albo przewóz. Jestem z nim albo z bylym. Powiedziałam ze jestem pewna , że nie wrócę do byłego. Odpowiedział więc zależy Ci na mnie ? powiedzialam tak w jakiś sposob tak ... ale chyba nie tak jak powinno zależeć na chłopaku a bardziej na znajomym?!. Do tego powiedziałam mu ze od samego poczatku czekam az z mojej strony coś zaiskrzy tak na prawdę ale nie ma tego jak na razie ... i obawiam się ze juz się nie pojawi. Wkurzyl sie , ze okłamuje go od roku... mówie mu że go kocham a tak na prawdę oszukuje i kłamie jego od roku ... powiedział mi mase słow ktore zabolały ... że załuje czasu straconego na mnie , momentu w ktorym mnie poznał , że w chwili obecnej nie czuje już do mnie NIC , stałam mu się obojetna, że latam na każde wezwanie mojego byłego , jestem na pstryknięcie palcem , że on juz dla mnie nie istnieje mam go wymazać z pamięci ...
na prawdę zabolało ...
czuje po nim dziwną pustkę , bo jednak dużo czasu spedzaliśmy razem. I pomimo , że zawsze brakowało mi 'czegoś' dobrze mi z nim było , niczego mi nie brakowało ... Przyzwyczaiłam się do jego bliskości i tego , że BYŁ. a tu nagle straciłam go bezpowrotnie ... miałam nadzieje , że chociaż będzie chciał kontaktu ... a on mnie znienawidził ...
czemu tak się czuje , powinnam czuć ulgę że to się skończylo ... a ja zamiast tego czuje potworny ból.
Oczywiscie ze dobrze ![]()
Jest pewien typ kobiet powiedzmy to w ten sposob, ktora lubi byc "zle traktowana", nie chodzi mi tu o przemoc czy cos w tym stylu.
Tylko wlasnie o ten sposob w jaki traktowali Cie poprzednicy. Co ciekawe kobiety takie zwierzaja sie ze maja dosyc takiego traktowania i marza o normalnym facecie ktory bedzie ja kochal, docenial i dla ktorego bedzie calym swiatem..
A gdy takie sie znajdzie to... patrz wyzej.
Bdb chlopak zrobił, podziwiam go, nie kazdy ma odwage powiedziec to osobie ktora kocha.
Tylko bron boze nie miej teraz nawrotu uczuc bo w koncu Ci sie postawil!
Jesli Ci na nim kiedykolwiek zalezalo zostaw go w spokoju i nie kontaktuj sie z nim.
Niech sie wyleczy i znajdzie osobe ktora doceni go.
dobre podsumowanie Marzyciel
witajcie. wiele myślałam nad ta sytuacja ... doszłam do wniosku , że podjęłam zła decyzje i zebrałam się w sobie ... wstałam rano i prosto z łóżka wsiadłam do auta i pojechałam do niego , był zaspany i tak zaskoczony ze w 1 momencie nie chciał otworzyć mi drzwi. pchnęłam je i weszłam do środka. nie chciał rozmawiać - ja ciągle mówiłam. że żałuje , że przepraszam , że się pomyliłam. On patrzył i nie mógł uwierzyć co ja jeszcze robie w jego życiu. Po kilku godzinach mojego monologu udało mi się go przeprosić zyskać cień nadziei że mi wybaczy . I tak się stało minął tydzien i scenariusz się powtórzył. JA - znowu uległam mojemu byłemu , pozwoliłam mu się namówić na spotkanie . chciał tylko przeprosić , że namieszał . a efekt był taki że namieszał 2 razy bardziej. Moj chłopak ma chyba 6 zmysł przeczuł że akurat w ten wieczór nie poszłam do koleżanki a do byłego. Poprosił mnie o telefon - powiedział , że mi nie ufa ... i przeczytał sms. po moich zapewnieniach ze to ostatni raz - łzach ... wybaczył. a ja co... napisałam do byłego, ktory mieszka ode mnie 120 km. ze chce się napić. odpisał ze 3 noc mysli o mnie nie moze spać i gdzie jestem ? odpisałam - tam gdzie byc nie powinnam . a on ? a on teraz jedzie do mnie to 120 km .o 3 nad ranem . i co ? co ja mam sie spodziewac po tym. co ja mu powiem . tak na prawde nie wiem co sobie powiemy. czy tylko spojrze mu w oczy i uznam ze jestem totalnie popieprzona i ze rujnuje to co budowałam przez ten rok z moim facetem , ktory teraz niczego nie swiadomy spi w swoim mieszkaniu ... a ja ubieram się zeby zobaczyc się z byłym. totalny absurd..
Głupia jestes i tyle. Nie ma na Ciebie slów dziewczyno. Chyba Ci się nudzi strasznie, albo wydaje Ci się, że cały czas tak za toba beda faceci biegali... Byly na mur beton Cie w koncu wystawi i zostaniesz na lodzie, bo jak jeszcze mialas szanse na poprawne stosunki z obecnym tak teraz nie bedziesz miala na co liczyc. Głupia.
Nie mam pytan..
Ten temat zdecydowanie powinien byc przyklejonu ku przestrodze...
post edytowany przez moderatorkę apoteoza
Brak słów na autorkę wątku... Ale dziękuję za posty Teo, dały mi dużo do myślenia ![]()
nie po to napisałam tego posta ,żeby teraz mnie ktoś wyzywał od głupich . Znalazły się krystaliczne osobowości haha .
nie macie pojęcia jaka jestem . a to co myślicie włóżcie sobie w swoje dupy.
nie po to napisałam tego posta ,żeby teraz mnie ktoś wyzywał od głupich . Znalazły się krystaliczne osobowości haha .
nie macie pojęcia jaka jestem . a to co myślicie włóżcie sobie w swoje dupy.
To po co zakładałaś temat?! Oceniamy Cię po tym co napisałaś i co opisałaś. Robisz wierutne głupoty więc pierwsze co przychodzi na myśl to to, że jesteś głupia, bo mądra, myśląca osoba tak by się nie zachowała.
Szczerze mówiąc w ogóle nas, a przynajmniej mnie, nie obchodzi jaka jesteś. Wystarczy mi to co napisałaś. Jeżeli myślałaś, że pogłaszczą Cię tutaj po główce i powiedzą "jaka jesteś biedna" to się grubo pomyliłaś, bo powtórzę się, nie jesteś biedna tylko głupia.
40 2011-08-28 14:44:59 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-28 14:55:06)
Zaintrygował mnie Twój wątek, a raczej Twoje odpowiedzi na poszczególne posty.
Zacznę od końca. Opryskliwie traktujesz Teo i inne forumowiczki za nazywanie rzeczy po imieniu i nie owijaniu w bawełnę, a jednocześnie sama napisałaś o sobie:
(...)Boje się tego, że strace go na dobre i w tedy docenię co miałam ... a wtedy bedzie za późno.(...)
To zamiast dziękować za, bolesne, to prawda, ale przywracanie do pionu, ślesz epitety?
I dalej sama o sobie:
(...)ma nadal na mnie jakiś wpływ... po tej sytuacji nie odzywa się do mnie zupełnie. A ja zamiast zyskac cokolwiek straciłam faceta , który dał mi wszystko.(...)
i znowu:
(...)czuje się fatalnie ...
i dalej:
(...)na prawdę zabolało ...
czuje po nim dziwną pustkę , bo jednak dużo czasu spedzaliśmy razem. I pomimo , że zawsze brakowało mi 'czegoś' dobrze mi z nim było , niczego mi nie brakowało ... Przyzwyczaiłam się do jego bliskości i tego , że BYŁ. a tu nagle straciłam go bezpowrotnie ... miałam nadzieje , że chociaż będzie chciał kontaktu ... a on mnie znienawidził ...
czemu tak się czuje , powinnam czuć ulgę że to się skończylo ... a ja zamiast tego czuje potworny ból.
i ponownie:
(...)i gdzie jestem ? odpisałam - tam gdzie byc nie powinnam . a on ? a on teraz jedzie do mnie to 120 km .o 3 nad ranem . i co ? co ja mam sie spodziewac po tym. co ja mu powiem . tak na prawde nie wiem co sobie powiemy. czy tylko spojrze mu w oczy i uznam ze jestem totalnie popieprzona i ze rujnuje to co budowałam przez ten rok z moim facetem , ktory teraz niczego nie swiadomy spi w swoim mieszkaniu ... a ja ubieram się zeby zobaczyc się z byłym. totalny absurd..
Wystawiłaś sobie, niezmuszana przez nikogo, nie najlepsze świadectwo. Dziewczyny poświęciły Tobie swój czas i uwagę, na co zareagowałaś:
(...)nie macie pojęcia jaka jestem . a to co myślicie włóżcie sobie w swoje dupy.
Ponieważ na przywracanie do pionu reagujesz agresją i, jak mniemam, nie chcesz tego, to ja dla przeciwwagi się nad Tobą poużalam. Co prawda,uważam to za zły pomysł i wierzę i sekunduję wszystkich "przywracających", ale... klient prosi, klient ma. Oto wsparcie, które być może przypadnie Tobie do gustu.
Jakaś Ty biedna i nieszczęśliwa. Być przez jakiś czas w doskonałym związku i z niego zrezygnować, to straszne. Bardzo współczuję.
I po tym zdarzeniu spotkać na swojej drodze mężczyznę wymarzonego, dojrzałego, czułego i dbającego, to dopiero pech prawdziwy. Wyrazy współczucia.
I jeszcze oprócz tych wszystkich swoich wad, facet ten ma jedną, bodajże najgorszą - taktuje Cię jak człowieka. To wprost niedopuszczalne. Wyrazy najgłębszego współczucia.
I nie ma żadnych odruchów, by tak profilaktycznie trzasnąć Ciebie, byś wiedziała, że nie na wszystko możesz sobie pozwolić. To okrutne z jego strony.Liczyć na Twą dojrzałość Wprost nieludzkie. Wyrazy naj, najgłębszego współczucia.
Biednaś Ty jest, kobieto. Nie dziwota więc, że mając tak fatalnego mężczyznę, jakiego mężczyznę,fajtłapę prawdziwego, uciekasz w ramiona tego prawdziwego.
Tak trzymaj!
I co? Teraz lepiej? Tak myślałam. Bo i współczucie, i PRAWDZIWE wsparcie.
Proszę tylko, nie bądź mi wdzięczną. To zbyt dużo dla mnie.
Wielokropku UWIELBIAM CIE! ![]()
Wielokropku UWIELBIAM CIE!
Noo...
Na drugi raz będziesz wiedziała na czym polega prawdziwe wsparcie. ![]()
I przekaż innym. Sobie też nakażę czytanie tego postu.
Ku przestrodze!
No nie potrzebnie się tak oburzyłaś w tym ostatnim poście ale co tu dużo gadać w tym wątku to ty jesteś tą złą.
Żal mi tego twojego chłopaka, on cie kocha a ty go nie. To jest najgorsze co mogło go spotkać.
Zostaw go w spokoju albo po prostu przestań go oszukiwać.
Z tym traktowaniem to jest dużo racji... niektóre dziewczyny lubią kiedy się je "gorzej" traktuje.
On Cię kocha a ,że ma taki charakter to Cię tak traktuje.
Jako jeden z "dobrych chłopców" zapamiętam żeby czasem choć poudawać tego złego.
Jak dla mnie: jeśli czujesz, że to nie to, to go zostaw i go nie krzywdź. Też byłam kiedyś w takim związku, wmawiałam sobie, że coś do niego czuję. Nie czułam ani trochę. Wiem, że to nie jest łatwe komuś powiedzieć prawdę, nie jest też łatwe zostać samemu, bez nikogo kto przytuli etc. Ale prędzej, czy później trzeba to zrobić.
45 2011-09-01 21:48:02 Ostatnio edytowany przez snejana (2011-09-01 21:50:51)
Napisałam tego posta po to ,zeby uzyskać rade a nie słyszeć zarzuty pod moim adresem . Ludzie są mądrzy jak mogą wystukać swoje wypociny w klawiature ;-)
Brakuje mi czegoś przy moim obecnym chłopaku i szukałam jakiejś odskoczni , adrenaliny . To ze nie jestem szczesliwa nie jest powodem zeby wylewac na mnie wiadro pomyji .
żegnam
(...)
Brakuje mi czegoś przy moim obecnym chłopaku i szukałam jakiejś odskoczni , adrenaliny . To ze nie jestem szczesliwa nie jest powodem zeby wylewac na mnie wiadro pomyji .(...)
To teraz już wiesz, co inni sądzą o szukaniu odskoczni i adrenaliny.
Laska zrozumie co robi, jak ktos jej kiedys tak zrobi..
48 2012-04-18 19:56:20 Ostatnio edytowany przez maieństwo (2012-04-18 19:57:26)
Ostrzegam, że wszystkie obraźliwe i nietaktowne zachowania będą kończyły się BANEM.
moderatorka apoteoza