Nie wiem od czego zacząc , wiec zaczne od środka;
jestem osobą bezrobotną( 2 lata), ukończyłam studia medyczne, pracowałam jakiś czas ale przyszły redukcje etatów wiec zostałam zwolniona.
By zwiekszyć szanse na znlezienie pracy postanowiłam sie dokształcić i poszłam na specjalizacje. W tym roku kończe specjalizacje, która faktycznie ułatwi mi znalezienie pracy (jestem prawie na finiszu- czekam tylko na wynik egzaminów i nawet juz wysyłam CV) nawet poza granicami kraju.
Jakiś czas temu poznałam chłopaka, który początkowo wydawał sie miły, sympatyczny ale gdy poznaliśmy sie troche lepiej i on dowiedział sie o mojej syutacji ( tzn , brak pracy- on zatrudniony na etacie z pełnym pakietem, co podkreśla) początkowo delikatnie, potem juz nie wytykał mi to, że nie pracuje.
Rzucał tekstami typu; masz sponsorów (dla scisłości miał na myśli moich rodziców), prawie przy każdej rozmowie powracał do tematu mojej pracy a jednocześnie chwalił sie tym ile wydaje na swoje wyjazdy; 1000 zł na wyjazd w góry , 1000 zł na przewodnika to ile wydaje i co kupuje do jedzenia itp, także w trakcie rozmowy z nim przed oczami tańczyły mi same cyferki - ani mi to nie imponowało , ani nie powodowało kompleksów- przyjmowałam jego opowieści dość obojętnie, ale zauważyłam, że facet lubi kase.
Ja, bedąc po studiach i za choinke nie mogąc znaleźć pracy bardzo dużą wage przywiązywałam do tego by mój facet był jak to sie mówi "przy kasie", ale w trakcie specjalizacji gdy zauważyłam, że to co robie faktycznie ma sens , to czy facet jest "kasiasty" czy nie strciło na ważnosci, bo uwierzyłam w moje życie zawodowe i wole innego rodzaju wsparcie; chce faceta, który bedzie przy mnie na dobre i złe, bo można stracić prace, można sie rozchorowac i byc zmuszonym do odejscia z pracy.
Obecny facet takiego wsparcia mi nie daje- w jego idelanym swiecie żyjemy z 2 pensji, mieszakmy w miom domu (po wykurzeniu mojej babci- jego słowa) i on raczej nie przewiduje zdarzen innych niż optymistyczne i dobre.
Ma jeszcze kilka innych mało przyjemnych cech; ma kilku kolegów, którzy są w dosć nieciekawej sytuacji finansowej i mój facet najpierw chwali sie, ze sam z siebie kupuje im jedzenie a za chwile podśmiewuje sie z nich , mówiąc, że zbierają petki i nieciekawie pachną......
Nie wiem, co mam o nim myśleć, ale z pewnoscia nie wzbudza on mojego zaufania i nie czuje przy nim takiego poczucia bezpieczeństwa o jakim pisałam, uważam, ze on nie umie kochac.