Cześć, piszę w bardzo śmiesznej sprawie, ale zaczęło mnie to niepokoić od niedawna.
Otóż przez cztery miesiące brałam tabletki antykoncepcyjne Novynette, jednak odstawiłam je pięć dni temu ze względu na rozłąkę z facetem. Jedyne stosunki, jakie miały miejsce były w lutym, byłam wtedy przy pierwszym opakowaniu tabletek. Po wszystkich czterech opakowaniach wystąpiło krwawienie z odstawienia - tak, jak być powinno.
A niepokój mój dotyczy tego, że pod koniec kwietnia towarzyszyły mi silne mdłości z niewiadomego źródła, choć myślę, że mógł to być stres związany z egzaminami i zarwanymi nocami. Jednak na tej podstawie postanowiłam zrobić test ciążowy, który wyszedł oczywiście negatywny. Na drugi dzień chcąc go wyrzucić zauważyłam drugą, bladą kreskę i z pewnością nie była to kreska, która pojawiła się w przepisowych 5-10 minutach, a po baaaardzo długim czasie. Niespełna trzy tygodnie później dostałam ostatnie krwawienia z odstawienia.
A teraz pytanie moje jest takie, czy to ja świruję, czy też faktycznie coś jest na rzeczy? Odkąd odstawiłam tabletki mam nieco wzdęty brzuch, jakbym była przed miesiączką i to jest w zasadzie jedyna oznaka, która mnie niepokoi. Rozumiem, że w przypadku wystąpienia wszystkich krwawień ciąża jest wykluczona? Tak samo, jak i w przypadku odczytania wyniku testu w odpowiednim czasie?