netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

139 odpowiedzi12 479 wyświetleńzałożony przez Amadorek, 07.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 140 ]

1

Temat: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Drogie Panie mam do Was pytanie tylko proszę o szczere odpowiedzi big_smile

Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem? W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE.

Z góry DZIĘKUJĘ smile

2

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak:P

3

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak.

4

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

no ba ze tak:)

5

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

zalezy ile ma lat. Jesli 30 i nawet nie ma swojego bylejakiego auta, to cos nie halo.

6

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

T A K  smile))))

7

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Mysle ze tak:)

8

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem?

Hahaha,

ja takiego kiedyś pokochałam. Rozstałam się kulturalnie z obecnym partnerem, a jakiś czas później oficjalnie związałam z opisanym przez Ciebie mężczyzną. Tak bardzo nie miał kasy, ani chęci zarabiania, że sama utrzymywałam nas oboje (mieszkaliśmy razem) będąc studentką i mając 500zł alimentów + dorabiając jako kelnerka, kiedy on siedział i grał na komputerze. Cud, miód, malina: facet tak doskonale rozumiał potrzeby i problemy kobiet, że po 2latach romansików internetowych zdradził mnie z koleżaneczką z internetu smile

9

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak.

10

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

Drogie Panie mam do Was pytanie tylko proszę o szczere odpowiedzi big_smile

Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem? W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE.

Z góry DZIĘKUJĘ smile

Niestety nie jestem kobietą, ale nie powstrzymałem się by tego nie skomentować, w swój jakże prostolinijny jak na mężczyzn przystało sposób...

Pytam, a któż z nas nie jest wyrozumiały, czuły i troskliwy? któż z nas nie rozumie kobiet? Jedni mają samochód, dom, dobrą pracę, a inni nie, ale pytam jakie to ma znaczenie ? ...

Większy problem mają niestety (niektóre) kobiety, które nie rozumieją samych siebie i nie wiedzą czego chcą. (sorry)

Jak facet jest miły, ciepły, bardzo wyrozumuały, jednym słowem daje im siebie na tacy... co robią kobiety?
-szukają twardziela, który będzie twardo stąpał po ziemi, czasem opryskliwego, miejscami nawet chamskiego.

Jak facet jest zaborczym twardzielem, zazdrosnym, nie pokazuje uczuć itd.. co robią kobiety?
- czują się samotne, brak im miłości i szukają mężczyzny czułego, wyrozumiałego...

Dlatego trzeba być sobą, mężczyzną z krwi i kości... twardo stąpać po ziemi, mniej więcej na pograniczu tych dwóch w/w typów facetów.

Mogę się założyć że większość kobiet odpowie na Twoje pytanie, że TAK,
jednak prawda jest taka, że kobiety nie wyobrażają sobie życia bez pieniędzy... niestety
Więc pytasz czy mogą kogoś takiego pokochać? powiem Ci że nie.. może zauroczyć, przeżyć krótki bądź dłuży romans, ale wydaje mi się że nie pokochają.

A przecież pieniądze, kariera, nowy samochód czy dom nie są w życiu najważniejsze.. prawda?

:-)

11

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak.
Gdy poznałam Mojego Faceta nie miał pracy, a na karku 23 lata prawie, nie miał auta i nie ma , mnie to nie przeszkadza wink

12

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Ja odpowiem - Nie. Bo mam juz 30 lat na karku i wiem ze problemy finansowe/mieszkaniowe moga rozwalic niejeden dobry zwiazek. Wolalabym zeby miala kase i byl zaradny.

13

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Pokochać - jasne. Tylko nie wiem, jak długo wytrzymałabym w związku z życiowym fajtłapą (pracuje i nie ma pieniędzy? WTF?!) wink

14

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Znam pare, chlopak ma prace, auto byle jakie, ale sa razem szczesliwi, dom ? Mieszkaja osobno kazdy u siebie ale nie maja nic wspolnego. I sie kochaja, mocno. Kasa szczescia nie daje wiadomo dobrze ja miec, ona nie pracuje, jest na utrzymaniu rodzicow.  W sumie mozna by bylo zadac takie samo pytanie facetom czy by byli z kobieta ktora nie ma domu, kasy, pracy,auta. Ktos tu napisal ze panny leca na kase, a kolesie nie ? Znam przyklad, znajomi. Panna ma kase, bo ojce maja, a on zero nic a nic. I sumie mozna by bylo powiedziec sie kochaja, ale on nawet roboty nie szuka, jest jak pasozyt.

15

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak, to mój mąż (jeteśmy prawie 40 lat po ślubie ), po drodze przyszła miłośc smile

16

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
cisowianka napisał/a:

mozna by bylo powiedziec sie kochaja, ale on nawet roboty nie szuka, jest jak pasozyt.

No właśnie - trzeba jeszcze rozróżnić człowieka, któremu się po prostu w życiu nie poszczęściło od tego, który jest patentowanym leniem. Moja przyjaciółka ma faceta, który ma prawie 25 lat i nigdy nie pracował, mieszka z rodzicami, którzy nie tylko płacą całkowicie za jego utrzymanie i przyjemności typu piwka z kumplami, ale i opłacają mu studia (zaoczne!). On pracy nie ma i nie szuka, bo jest mu wygodnie na garnuszku u mamusi - z kimś takim na pewno bym nie wytrzymała i w ogóle nie chciała być. Natomiast jeśli facet niewiele ma, ale jest pracowity i się stara - nie musi wiele mieć. Tu nie chodzi o faktyczny stan posiadania, tylko o pożądane cechy charakteru (zaradność, pracowitość, ambicja).

17

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

nie

18

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

...prawie 2 lata bylam z facetem, ktory byl na utrzymaniu bogatych rodzicow - nie zamierzal podjac pracy, skoro mial wszystko od nich, niewiele tez umial i byl b. leniwy... natomiast niebogaty facet, ktory jest pracowity, ambitny, zaradny to zupelnie inna sprawa - z takim jak najbardziej...

19

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Racja Anemnone, jeżeli kompletnie byłby niezaradny itp , to NIE
Jeżeli jednak tak jak mój facet ma pracę czy nie ma pracy , nie jest bogaty, lecz ma pożądane cechy, jest zaradny i nie żeruje na nikim , to zdecydowanie TAK.

20

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

tak...i jeszcze raz tak!!!

21

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

Drogie Panie mam do Was pytanie tylko proszę o szczere odpowiedzi big_smile

Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem? W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE.

Z góry DZIĘKUJĘ smile

Zdecydowanie TAK. Pozdrawiam ciepło.

22

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem? W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE.

Pytanie: Ile to Chodzące Cudo ma latek?

Jeśli jest to młodzian powiedzmy dwudziestokilkuletni, uczący się i pracujący - to ja nie mam nic przeciwko. Jak najbardziej i bardzo chętnie.

Natomiast jeśli pan szanowny po 30, na garnuszku rodziców, bez aspiracji, skrystalizowanych planów na przyszłość, taki tuptuś międluś niezaradnuś - to sory - odpada. Chyba że tak zakombinuje, że będzie w stanie chodzić w ciąży, karmić piersią, zająć się domem, dziećmi, sprawami domowymi typu - porządki, pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie, drobne prace remontowe (takie ktora przeciętna Pani Domu ma w jednym paluszku), słowem - marketing i zarządzanie zasobami ludzkimi głównie nieletnimi, etc - ja wtedy mogę zasuwać w robocie, dorabiać się samochodów, nieruchomości i ruchomości.

Coś trzeba jeść, paczka pieluch - 50PLN, schodzi w niecały tydzień. Chyba że Pan Szanowny trafi na damę pustelniczkę nie planującą założenia rodziny - nie widzę wówczas problemu w życiu samą miłością. I to jest piękne.

23

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Nie.

24

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Podchwytliwe pytanie! Jak odpowiem "nie", to będę krwiożerczą, pragmatyczną materialistką (tfu!), a jak "tak", to słodką, naiwną idealistką? I tak źle, i tak dupa. smile

Powiem "nie", albowiem sama studiuję, pracuję, jestem całkowicie samodzielna. Tego samego oczekiwałabym od mojego faceta.

25

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

(...) W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE. (...)

Wielokropek napisał/a:

Tak.

Wielokropek napisał/a:

Nie.

Prośba o odpowiedź "tak" lub "nie" przypomniała mi ciekawe pytanie, na które autor/ka także prosił/a o udzielenie odpowiedzi za pomocą jednego z wyżej cytowanych słów. Pytanie brzmiało: "Czy już przestałeś/aś kraść?"

26

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

tak

27

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Teraz zapewne tak, ale jakby za dziesięć lat nadal stał w miejscu, to odpada.

28

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

zdecydowanie tak.kocham mezczyzne ktory jest dokladnie taki jak opisal autor.pracuje za granica zeby sie czegos dorobic ale obecnie nie ma nic.jest bardzo inteligentnym i ambitnym mezczyzna i napewno nie nalezy do leni.ja osobiscie obecnie tez niemam w sumie nic.robie kurs zawodowy i dorabiam sobie przy pracy sezonowej ale raczej do leni tez nie naleze.po prostu nie kazdemu udaje sie szybko cos osiagnac.ja jestem pewna ze czegos sie w zyciu dorobie tylko ja potrzebuje wiecej czasu i wysilku na to.i dlatego tez rozumiem mezczyzne ktorego kocham a on rozumie mnie:)

29

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

skoro starczy tak/nie, powiem Ci: nie.
już takiego miałam. dziękuję.

30

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak, bo są ważniejsze rzeczy niż dobra materialne.
Niestety duża grupa osób, które odpisały, nie zauważyła, że Amadorek zaznaczył, iż chodzi o pracującego faceta i objechały go za bycie nierobem.

31

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Wszystko pięknie łądnie , ale dało by mi do myślenia co on robi z pieniędzmi skoro nie ma kasy ... może jest zamieszany w jakieś czarne interesy lub coś podobnego.... co innego jeśli robi mało zarabia i wszystko idzie mu na utrzymanie się - to wtedy jak najbardziej ...

32

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

tak:)

33

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

tak! (:

34

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

TAK..............................co było by dalej..?

35

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

co za pytanie: kocha sie czlowieka a nie jego portfel. Tak:)

36 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-08-08 14:36:22)

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

Drogie Panie mam do Was pytanie tylko proszę o szczere odpowiedzi big_smile

Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem? W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE.

Z góry DZIĘKUJĘ smile

Nie wiem  coś takiego podobnego z facetem przeszłam i teraz nie wiem bo mieć pracę i nie mieć pieniędzy to nie dla mnie. ( Nie umie gospodarować swoimi pieniędzmi teraz przez to cierpię)

37

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Oczywiscie, ze tak. Dla mnie kasa, mieszkanie, to nie jest zaden wyznacznik. Pieniadze zawsze jakie ssa i raczej nie ma czegos takiego, ze nia ma sie ani grosza:) no ale dla mnie najwazniejsze jest wlasnie, by facet był wyrozumialy, kochany, troskliwy, cierpliwy itp. Bylam w 2 letnim zwiazku, gdzie chlopak mieszkal z 5ga rodzesntwa i rodzicami w dwoch pokojach. Nie przelewalo sie u nich zbytnio, auta nie mial, prace mial bo mial, ale taka, ze ledwo starczylo na jakies rachunki, ale kochalam go za to jaki byl. I wiem, ze jesli zdarzyloby sie takie cos jeszcze raz, to nie wahalabym sie tylko weszlabym zwiazek.

38

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Pieniadz mozna szybko stracic jak prace .Nawazniejsze jest serce .

39

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

zalezy ile ma lat. Jesli 30 i nawet nie ma swojego bylejakiego auta, to cos nie halo.

ale dlaczego? Może nie ma prawa jazdy? Bo nie ma pieniędzy żeby je zrobić?

40

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

oczywiscie, ze tak wink

41

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Dziękuję wszystkim za dotychczasowe głosy w tej ?ankiecie? jej celem było sprawdzenie jak daleko posuwa się degrengolada w obecnych czasach i cieszy mnie to, że większość uważa tak ja, czyli nie jest źle. big_smile
Co jest ważne praca, miłość i uczciwość czy jednak tylko forsa? We współczesnym świecie niestety nie zawsze sumienna i uczciwa praca decyduje o zamożności, a bogactwo nie zawsze bierze się z uczciwej pracy i przykładów na to raczej nie potrzeba. 
Nie twierdzę oczywiście, że zawsze biedny to ten dobry, a bogaty to ten zły. Ja zawsze staram się nie oceniać ludzi i ich postępowania nie poznawszy ich i próbuję spojrzeć na świat z ich perspektywy. Prosiłem o krótkie TAK lub NIE i takowe odpowiedzi otrzymałem, ale cieszę się, że niektóre Panie dopatrzyły się w tym głębszego sensu. wink

Juliette napisał/a:

zalezy ile ma lat. Jesli 30 i nawet nie ma swojego bylejakiego auta, to cos nie halo.

Nie każdy facet jest miłośnikiem motoryzacji, chociaż taki stereotyp funkcjonuje. Może wszędzie ma blisko? a na wycieczkę za miasto woli jeździć jednośladem? Do tego nie wyznaje zasady ?być to mieć??

Tisha napisał/a:

...Tak bardzo nie miał kasy, ani chęci zarabiania, że sama utrzymywałam nas oboje ... facet tak doskonale rozumiał potrzeby i problemy kobiet, że po 2latach romansików internetowych zdradził mnie z koleżaneczką z internetu smile

To smutne, co piszesz sad i rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale ja nie myślałem o takiej sytuacji. Facet pracuje i stara się a mimo to jest ?bez? pieniędzy. Na dodatek to dobry człowiek, który raczej nie byłby w stanie skrzywdzić przysłowiowej muchy.

one_way napisał/a:

Pytam, a któż z nas nie jest wyrozumiały, czuły i troskliwy? któż z nas nie rozumie kobiet?

Oj uwierz mi, że takich osób jest wokół naprawdę dużo. Te cechy zbyt często są uzewnętrzniane, ale tylko na pokaz i tylko po to by osiągnąć własne korzyści a nie ze zwykłej potrzeby serca. Popatrz nawet tutaj ile jest takich przypadków. Najgorsze jest to, że w opinii innych często to ofiara jest uznawana za napastnika?

one_way napisał/a:

Większy problem mają niestety (niektóre) kobiety, które nie rozumieją samych siebie i nie wiedzą czego chcą. (sorry)

Nie sposób się z tym z Tobą nie zgodzić. Zauważ jednak, że to także działa w drugim kierunku, i to (niektórzy) faceci nie wiedzą, czego chcą. tongue (patrz forum)

one_way napisał/a:

Mogę się założyć, że większość kobiet odpowie na Twoje pytanie, że TAK, jednak prawda jest taka, że kobiety nie wyobrażają sobie życia bez pieniędzy... niestety

Nie wierzysz w szczerość?, szczerość kobiet? Masz jakieś przykre doświadczenia z przeszłości z tym związane? Przyznam wprost, że także zacząłem wątpić w pewnym okresie swojego życia w uczciwość niektórych kobiet. Bez pieniędzy nie da się żyć to fakt, ale bez dużych pieniędzy już tak i mimo że może oszczędnie, może bez ekstrawagancji, ale jednak się da.

one_way napisał/a:

A przecież pieniądze, kariera, nowy samochód czy dom nie są w życiu najważniejsze.. prawda?

PRAWDA, ale nie wszyscy dostrzegają, że jest coś jeszcze w życiu człowieka, co ma większą wartość a czego nie można kupić za żadne pieniądze.... no chyba, że ktoś lubi się łudzić?

motylek79 napisał/a:

Ja odpowiem - Nie. Bo mam juz 30 lat na karku i wiem ze problemy finansowe/mieszkaniowe moga rozwalic niejeden dobry zwiazek. Wolalabym zeby miala kase i byl zaradny.

Ja mam troszkę więcej lat na karku i powiem Ci (też) z perspektywy czasu, że nie mogę się z Tobą zgodzić.
Według mnie, gdy jest się jednak razem te i każde inne problemy można i łatwiej jest je przezwyciężyć pod warunkiem oczywiście, że obydwie strony tego chcą, gdy potrafimy też coś od siebie dawać, a nie tylko brać i oczekiwać oraz gdy jesteśmy z sobą dla siebie a nie obok siebie.
My też zaczynaliśmy od przysłowiowego zera, ale zawsze się wspieraliśmy i dalej wspieramy raz jest lepiej raz gorzej jak to w życiu (małżeństwie), ale żadne z nas nigdy nie myślało w ten sposób. Albo jest prawdziwe uczucie albo go niema.

cisowianka napisał/a:

Ktos tu napisal ze panny leca na kase, a kolesie nie ?

Na pewno są takie przypadki jak ten, który opisałaś, ale pozwól, że oprę się tylko o Internet. Wejdź na jakikolwiek portal ?kojarzący? pary i co zobaczysz? Że każda pani poszukuje dobrze zbudowanego, wysokiego i bogatego pana. Praktycznie niema propozycji gdzie liczą się inne wartości.
Na tych samych stronach panowie szukają ładnych (najlepiej młodych) pań i oczywiście nieźle by było ażeby była zawsze chętna na łóżkowe igraszki.
Podsumowując panie szukają kasy, a panowie seksu, choć jak wspomniałem są też nieliczne wyjątki.

Kriss napisał/a:

Jeśli jest to młodzian powiedzmy dwudziestokilkuletni, uczący się i pracujący - to ja nie mam nic przeciwko. Jak najbardziej i bardzo chętnie.

A co zrobisz jak ten dwudziestokilkuletni młodzian skończy naukę, straci pracę i nie będzie mógł znaleźć innej przez dłuższy czas albo znajdzie taką gdzie nie wystarczy na pampersy? Zostawisz go? Nie pomożesz mu nie będziesz motywowała do działania?

Jak znajdę wolną chwilkę to postaram się przedstawić pewne zdarzenie, które miało miejsce i jest autentyczne. To właśnie ono sprowokowało mnie do postawienia Wam tego pytania.

42

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

oczywiście, że tak smile

43

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:
Kriss napisał/a:

Jeśli jest to młodzian powiedzmy dwudziestokilkuletni, uczący się i pracujący - to ja nie mam nic przeciwko. Jak najbardziej i bardzo chętnie.

A co zrobisz jak ten dwudziestokilkuletni młodzian skończy naukę, straci pracę i nie będzie mógł znaleźć innej przez dłuższy czas albo znajdzie taką gdzie nie wystarczy na pampersy? Zostawisz go? Nie pomożesz mu nie będziesz motywowała do działania?

I tutaj zaczęło robić się wreszcie ciekawie. Twoje pytanie z początku wątku było "nie fair". To tak jakbyś spytał: Czy lubicie seks? Proszę o odpowiedź TAK lub NIE. Osoby, które nie lubią seksu - są najczęściej postrzegane jako nie pogodzone ze sobą, dziwne, zamknięte, moherowe, etc. Ale mamy tylko TAK lub NIE do wyboru. Taka psychozabawa.

Oczywiście większość osób odpisze TAK, może jedna NIE. A potem mamy tekścik - "znam z własnego doświadczenia sytuację, w której pani nie lubi seksu albowiem została przez męża zgwałcona, pani jest po terapii, jednak nie może się przezwyciężyć" - no tak, ma prawo? Ma.
"Znam kolejny przypadek, w którym pan nie lubi seksu albowiem ma fatalną stulejkę - mamusia nie dopilnowała, on sam też nie, no i lipa". Ma prawo nie lubić? Ma.
"Inną panią boli, jeszcze inna widziała rodziców uprawiających seks jak była w wieku przedszkolnym i ma "rysę"". Itede itepe. Nie jesteś w stanie sprawdzić w ten sposób degradacji bądź gradacji seksu w społeczeństwie. To zwykła manipulacja, bo ani tworzenie związku ani seks to nie kupno lizaczka.

Taka luźna niedygresja do twojego ekologicznego stylu bycia, który reprezentuje nasz bohater pozytywny.

Pytanie które zadałeś mi personalnie jest kompletnie bez sensu. Szczególnie ze jestem mężatką z trójką dzieci (chociaż fakt, możesz nie wiedzieć, krótki pobyt na forum). Życie różnie się plecie - były sytuacje kiedy w moim małżeństwie obydwoje byliśmy bez pracy, ja w ciąży, kredyt na dom, jeden pokój wyremontowany i jeszcze ukradli nam samochód. Jak się okazało "na szczęście", bo z kasy za ubezpieczenie mogliśmy żyć przez jakieś 3 miesiące bez widma śmierci głodowej. Mąż znalazł źródło dochodu dopiero po pół roku - i szczerze mówiąc - nie było większego problemu.

Takich sytuacji są tysiące w normalnym związku. Ich rozwiązanie, wyciągnięcie wniosków i wyjście "z dołka" zależy od dojrzałości partnerów. Ale my tu rozpatrujemy przecież singla a nie żonatego gościa prawda?

Patrząc "na sucho" -  spotykając na swojej drodze mężczyznę nie pytam go o zawartość portfela i stan konta. Również nie rewiduję PITów za zeszłą pięciolatkę. Jeśli jednak udaje się nawiązać "kontakt" w ciągu kilku spotkań - często już na początku okazuje się czy jest to partner "na życie" czy kolejny epizod. Inne oczekiwania mam wobec partnera, z którym zamierzam założyć rodzinę, a inne wobec jednonocnego epizodu. I działa to w dwie strony. Niezobowiązujące bzykanko nie wymaga ode mnie wachlarza umiejętności Pani Domu. Oczywiście wszystko jest dywagacją na temat w czasie przeszłym.

Facet, z którym chcę stworzyć poważny związek, a on wykazuje identyczną wolę, musi mieć określone "atrybuty", a określonych nie mieć. Jednym z pożądanych atrybutów jest oczywiście zdrowie jak dzwon - i tu rowerek jest bardzo przydatnym urządzonkiem, natomiast absolutnie straci swoją przydatność jako główny środek transportu dla rodziny wielodzietnej. Taki lajf.

Cechy charakteru, o których napisałeś że są w posiadaniu naszego tajemniczego pana - są dla mnie cechami zupełnie normalnymi - rzekłabym "podstawowymi" przy rozpatrywaniu kandydata na "poważny" związek. Chociaż wydaje mi się że stwierdzenie iż "rozumie kobiety" jest na wyrost. Ale w porządku. O czywiście zdaję sobie sprawę iż obywateli nie posiadających w/w cech jest multum - ale na pewno znajdą swoje amatorki gdzie indziej prawda?

Nie napisałeś jakie są oczekiwania tajemniczego kawalera wobec partnerki. No bo chyba jakieś też ma - na razie dyskusja zmierza donikąd. Najważniejsze mierzyć siły na zamiary. Jeśli ów pan jest człowiekiem dojrzałym, odpowiedzialnym i zaradnym życiowo - to absolutnie nie widzę problemu dlaczego nie miałby w bardzo krótkim okresie czasu znaleźć dla siebie odpowiedniej kobiety.

No i ten rower.

Musisz dać więcej szczegółów. TAK czy NIE Drogie Panie?

44

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

he he:))

Fajnie Kriss piszesz..moze bys cos zaczela z tym robic?:) Talent Ci umyka:))

Wracajac do pytania, ja dosc przekornie teraz zapytam..a dlaczego to ?pan" ma byc tym posiadaczem domu, Beemki i ew. konta typu zaskorniak w Zurichu najlepiej???
A szanowne panie to co? Ich zadaniem jest lezec i ladnie pachniec czy moze by tez szanowne 4 litery poslac do pracy i zaczac cos kumulowac?
Zyjemy w 21 wieku (chyba, bo czasami nie jestem tego pewna) i tak samo kobiety jak i mezczyzni maja dostep do edukacji, rowne prawa w firmach (wiekszosci) i nawet okres ciazy i wczesnego macierzynstwa (znaczy opieki nad niemowlakiem) nie musi oznaczac, ze ona bierze a on daje.
Rownouprawnienie dziala w obie strony i jesli dwoje ludzi kocha sie, szanuje, wspiera i jest im ogolnie bardzo dobrze razem ale to ona zarabia wiecej i szybciej jako prezes banku a on wiecej czasu spedza z dziecmi po pracy bo akurat dostal etat jako przedszkolanka badz instruktor aerobiku..to gdzie tu jest problem?

Moze bysmy tak wyszli z ciemnogrodu i przestali odsylac baby do garow i pieluch a chlopow na wojne albo do kopalni???

45 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-08-09 08:13:31)

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Zgadzam się z Tobą Mussuka. Pisałam o tym w pierwszym poście na temat - jeśli pan zobowiąże się do siedzenia w domu i przejęcia obowiązków domowych - ja nie widzę problemu. Niektórzy mają "smykałkę" do jednego, inni do drugiego.

Dlatego drążę temat zaradności bohatera pozytywnego - czy efekt jego aktualnej sytuacji życiowej w sensie posiadania dóbr materialnych wynika z przejściowej sytauacji - czy po prostu jest klasyczną Pierdołą Saską. Bo szczerze mówiąc wątpię, że Pierdoła Saska jest w stanie poradzić sobie z bajzlem domowego życia 24/7. Natomiast Pan z zapałem a pechem zawodowym - w obowiązkach życia domowego realizuje się z reguły wyśmienicie.

Ale oczywiście mogę się mylić.

46

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Kriss napisał/a:

Zgadzam się z Tobą Mussuka. Pisałam o tym w pierwszym poście na temat - jeśli pan zobowiąże się do siedzenia w domu i przejęcia obowiązków domowych - ja nie widzę problemu. Niektórzy mają "smykałkę" do jednego, inni do drugiego.

Dlatego drążę temat zaradności bohatera pozytywnego - czy efekt jego aktualnej sytuacji życiowej w sensie posiadania dóbr materialnych wynika z przejściowej sytauacji - czy po prostu jest klasyczną Pierdołą Saską. Bo szczerze mówiąc wątpię, że Pierdoła Saska jest w stanie poradzić sobie z bajzlem domowego życia 24/7. Natomiast Pan z zapałem a pechem zawodowym - w obowiązkach życia domowego realizuje się z reguły wyśmienicie.

Ale oczywiście mogę się mylić.

No wlasnie..sie zacietrzewilam troche, bo wlasnie mam takiego przejsciowego golodupca w domu:)) ale za skarby swiata bym go na innego nie zamienila.

Roznie w zyciu bywa, raz na wozie, raz pod wozem. Moj obecny partner jest po 30-tce, samochod ma ale niestety z domu oraz innych oszczednosci skutecznie wyczyscila go eks zona.. a raczej jej prawnik. Mogl walczyc, mogl dowodzic, prac wszelkie brudy - wybral droge boso ale w ostrogach, glownie ze wzgledu na ich wspolne dziecko, ktore tez musialoby w tych aktach oskarzen uczestniczyc. Zostawil jej praktycznie wszystko, na co wspolnie latami zarabiali. Chciala i samochod ale tu sie postawil.

Wyjechal za granice, tam pracowal przez rok, slal paczki malej i alimenty bylej. Po roku wrocil do siebie, znalazl dobra prace i wynajal ladne mieszkanie, zaczal kumulacje od nowa. I co dalej? Pech chcial, ze po paru miesiacach poznal mnie, przypadkiem, na targach, gdzie wspolnie sie "wystawialismy":). Kilka wspolnych dni, wieczorow i cholerny wulkan! Powaznie, wybuchl a ja bylam uziemiona:) zaproponowal, ze zawiezie mnie do domu..bagatela ok. 2000km. Trzy wspolne dni i noce polaczyly nas jeszcze bardziej, do tego stopnia, ze on po powrocie do siebie wytrzymal jeszcze tylko miesiac, wrocil do mnie z tym co mial i uskladal i tu jest do dzis. I nigdzie indziej nie chce byc:)

Teraz strona materialna..oboje mieszkamy za granica, ja tutejszy jezyk znam, bo jestem tu od 10 lat no i ex byl tubylcem, on jeszcze duka (mogl isc na kursy ale wybral prace zeby mi pomagac finansowo). Ja od kilku lat mam prace, dobrze platna i mieszkanie ktore wspolnie z eksem kupilismy a teraz splacam ja. On, ten obecny 30+ latek tez pracuje, cholernie ciezko i codziennie po wiele godzin, dyplomy chwilowo na nic sie zdadza, taki kraj i taki obyczaj ... obecnie moje zarobki sa o 2 razy wieksze, bo mam te przewage i jezyka i "zadomowienia sie". Czy to czyni z mojego partnera pierdole, nieudacznika czy po prostu jest na takim zyciowym etapie, kiedy znow musi starac sie budowac swoja i nasza przyszlosc od zera?

Moze i w oczach niektorych pan, on jest pierdola a ja idiotka utrzymujaca go (no bo ja wiecej wnosze finansowo do wspolnej portmonetki). Ale ta "pierdola" dala mi wiecej szczescia, wsparcia, ciepla i poczucia bezpieczenstwa niz moj rownolatek na pelnym dobrze platnym etacie. To ten obecny nieudacznik potrafi kupic "chleb i mleko", zabawke mojemu dziecku a mnie perfumy ze swoich skromnych zarobkow, on ze mna wspolnie planuje co nowego kupimy (wspolnie) do mieszkania, co odremontujemy, gdzie spedzimy wakacje, on mi przynosi kawe do lozka, on odrabia lekcje z moim dzieckiem, on dba o dom i dzieciaki kiedy jestem na wyjezdzie albo dluzej w pracy, on mi kupuje kwiaty na powitanie i caluje jak wariat cala noc do rana...moglabym tak pisac i pisac. Wszystko to co ON mi daje ze swych mniejszych zarobkow i wielkiego serca, a o czym moglam tylko wczesniej pomarzyc, dal mi wlasnie ten "nieudacznik".

I wiem, ze za lat kilka, jesli bedziemy razem, mina te obecne niewielkie klopoty finansowe, bo facet ma ambicje i zapal wariata..wierzcie mi, tu bez zapalu i uporu wielu obcych wykitowalo albo na socjalu od lat jada..wiem, ze razem zbudujemy nasz dom (ale juz nie tutaj;), syna raczej nie splodzimy ale za to caly sad obok domu posadzimy..moreli i czeresni:)

Fajna bajka?:)) tyle ze prawdziwa:)

47

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

No i waśnie to różni faceta od nieudacznika (nie nazwałabym tak Twojego partnera Mussuka). My z mężem poznaliśmy się będąc obydwoje gołodupcami. Tzn. przepraszam - on miał samochód i motor, ja kasę na samochód i trochę oszczędności. On miał tych oszczędności ciut więcej - ze względu na przepracowane lata - jak podejrzewam. Różnica wieku 14 lat.

Wcześniej był w związku partnerskim - wszystko zostawił byłej partnerce. Dom - na który głównie on zarabiał, samochód, meble, generalnie całe wyposażenie. Nie było żadnych spraw o podział majątku - po prostu razem doszli do wniosku że "nie wyszło", postanowili się rozstać, nie było żadnych nowych partnerów - po prostu życie. On zostawił jej wszystko, mało tego, w momencie kiedy zdecydowała, że dom jest za duży i chciała zamienić na nowy a mniejszy - tuż po rozstaniu - złożył dodatkowe gwarancje w banku - bo z jej pensji - nie dostałaby dodatkowych pieniędzy na zakup. W trakcie związku - ona po rozwodzie, z dwójką dzieci, na zasiłku - on pracował, utzrymywał, jej córka skończyła prawo, syn też pokończył szkoły. Wszystko płatne. W końcu poszła do pracy, a niedługo potem się rozstali.

Poznałam go jak miał 43 lata. Gołodupiec w wynajmowanym domu, samochód był, i ten cholerny motor i to wszystko. Jednak od razu dał się poznać jako uczciwy człowiek. Szczerze mówiąc jedną z rzeczy jakie mnie ujęły - była klasa z jaką rozstał się z byłą. Nie była jego żoną, dzieci były jej, on ich nie adoptował, jednak wychowywał i kształcił jak swoje. Nigdy nie uważalam że jest głupkiem, który dał się wykorzystać - zachował się po prostu fair. A to że kobieta nie znała umiaru - to już jej problem, jej brak klasy i honoru.

48

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Amadorek napisał/a:

Drogie Panie mam do Was pytanie tylko proszę o szczere odpowiedzi big_smile
Czy jeśli nie byłybyście w związku, a los na Waszej drodze postawiłby zwykłego faceta wyrozumiałego, czułego, troskliwego, rozumiejącego kobiety i ich problemy, umiejącego kochać miłością bezwarunkową, pracującego, ale bez pieniędzy, własnego domu, samochodu itd. to czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania, ale za to, jakim jest człowiekiem? W odpowiedzi wystarczy TAK lub NIE.

Moim zdaniem udzielone odpowiedzi na: TAK lub NIE - nie do końca będą w tej przeprowadzonej "ankiecie" miarodajne.
Zarówno za TAK jak i za Nie idzie pytanie DLACZEGO byłabym w takim związku , a dlaczego nie.

Jeżeli facet, mimo że pracuje , a nie ma pieniędzy to musiałabym wiedzieć, co jest tego przyczyną:
- może jest hazardzistą,
- może spłaca jakieś długi, bo zaciągał pożyczki na "hulaszcze życie",
- może tylko tak twierdzi, a pieniądze chowa do "skarpety"

Gdyby, któraś z tych przyczyn była mi wiadoma i pomimo wszystko byłabym na TAK, czyli jestem z nim w związku ( zakładam), to rozumiem , że z miłości do niego musiałabym zapewnić mu wszelki byt materialny( codzienne papu, bo przecież samym powietrzem ani samą miłością nie wyżyje, jednym słowem "wikt i opierunek" oraz mieszkanie). Czyli rola "utrzymanki " i kochanki.
Taki układ, zdecydowanie by mi nie odpowiadał.

Amadore napisał/a:
Juliette napisał/a:

zalezy ile ma lat. Jesli 30 i nawet nie ma swojego bylejakiego auta, to cos nie halo.

Nie każdy facet jest miłośnikiem motoryzacji, chociaż taki stereotyp funkcjonuje. Może wszędzie ma blisko? a na wycieczkę za miasto woli jeździć jednośladem? Do tego nie wyznaje zasady ?być to mieć??

Rower też kosztuje, rozumiem że kupi mu go też ta kobieta , która zdecyduje się na związek z nim.
Czyli, jeszcze musi mu zapewnić jakąś formę miłego spędzania czasu...
A, jeżeli do pracy ma blisko i chodzi piechotką, to chyba w butach...raczej, każdy zakład pracy nie zapewnia takiego wyposażenia pracownika,więc...ja bym powiedziała, że w życiu sprawdza się zasada " mieć to być".

P.s.
Oczywiście są inne, wyższe przyczyny braku pieniędzy. Właśnie doczytałam historię Mussuki - pozdrawiam i życzę spełnienia wszystkich marzeń i pragnień.

Dlatego podtrzymuję to zdanie , które napisałam na wstępie, że odpowiedzi na: TAK lub NIE - nie do końca będą w tej przeprowadzonej "ankiecie" miarodajne, jeżeli nie dodamy " dlaczego".

49

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Kriss napisał/a:

No i waśnie to różni faceta od nieudacznika (nie nazwałabym tak Twojego partnera Mussuka). My z mężem poznaliśmy się będąc obydwoje gołodupcami. Tzn. przepraszam - on miał samochód i motor, ja kasę na samochód i trochę oszczędności. On miał tych oszczędności ciut więcej - ze względu na przepracowane lata - jak podejrzewam. Różnica wieku 14 lat.

Wcześniej był w związku partnerskim - wszystko zostawił byłej partnerce. Dom - na który głównie on zarabiał, samochód, meble, generalnie całe wyposażenie. Nie było żadnych spraw o podział majątku - po prostu razem doszli do wniosku że "nie wyszło", postanowili się rozstać, nie było żadnych nowych partnerów - po prostu życie. On zostawił jej wszystko, mało tego, w momencie kiedy zdecydowała, że dom jest za duży i chciała zamienić na nowy a mniejszy - tuż po rozstaniu - złożył dodatkowe gwarancje w banku - bo z jej pensji - nie dostałaby dodatkowych pieniędzy na zakup. W trakcie związku - ona po rozwodzie, z dwójką dzieci, na zasiłku - on pracował, utzrymywał, jej córka skończyła prawo, syn też pokończył szkoły. Wszystko płatne. W końcu poszła do pracy, a niedługo potem się rozstali.

Poznałam go jak miał 43 lata. Gołodupiec w wynajmowanym domu, samochód był, i ten cholerny motor i to wszystko. Jednak od razu dał się poznać jako uczciwy człowiek. Szczerze mówiąc jedną z rzeczy jakie mnie ujęły - była klasa z jaką rozstał się z byłą. Nie była jego żoną, dzieci były jej, on ich nie adoptował, jednak wychowywał i kształcił jak swoje. Nigdy nie uważalam że jest głupkiem, który dał się wykorzystać - zachował się po prostu fair. A to że kobieta nie znała umiaru - to już jej problem, jej brak klasy i honoru.

He he..dosc podobne jakby te roznice wieku na druga strone przewrocic:)

I napisalam "nieudacznik" w cudzyslowiu, bo dla mnie moj to facet z jajami choc chwilowo golymi;) a przykladowym nieudacznikiem moze byc chlopina mocno po 30-tce siedzacy u mamusi na zapiecku pomimo swego slusznego wieku.... bo nikt mu tak dobrze nie ugotuje ani koszulek rowno w kostke nie pouklada jak mamuska..no i ze swej pensyjki to on mamusi za wiele dac nie musi, bo mamusia z emeryturki wykarmi. Wiec ma wikt, opierunek, gaz i swiatlo za darmo a z tego co ma to sobie jakies Volvo wyklepie i na panienki od czasu do czasu skoczy. Zenic sie i klopoty sobie w zyciu robic - Bron Boze!

Inny typ to tzw. fura, skora i komora u takiego lysego umcyka..tyle, ze glownie za pieniadze tatusia biznesmana:) No..takiego mi wlasnie trzeba:)))

50

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Ale to przecież zależy. Są ludzie, którzy przeżywają chwilowe trudności, ale tkwi w nich ambicja, pasja, odrobina życiowego sprytu, który pozwoli na wyjście z opresji. Są też zwyczajni nieudacznicy życiowi, nieporadni, spod znaku "aaale jaaa nie wiiieem, weeź coś zróóób". I na tego drugiego nawet bym nie spojrzała, choćby był najbardziej czarującym i szarmanckim chłopcem pod słońcem.

Myślałam, że oczywistą oczywistością jest to, że obowiązkiem mężczyzny NIE JEST utrzymywanie kobiety? Stanowczo popieram ideę partnerstwa w związku, także jeśli chodzi o finanse. Czułabym się koszmarnie pasożytując i nie dając nic od siebie.

I wybaczcie, ale nadal nie rozumiem zdania "pracuje, ale nie ma pieniędzy". To znaczy, że jest wolontariuszem? Przewala pieniądze na hazard, czy jak?

51

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
busiu napisał/a:

I wybaczcie, ale nadal nie rozumiem zdania "pracuje, ale nie ma pieniędzy". To znaczy, że jest wolontariuszem? Przewala pieniądze na hazard, czy jak?

Ja rozumiem to tak, ze pracuje, zarabia ale to wszystko idzie w miesiac na utrzymanie..nie ma po prostu odlozonej kasy na czarna godzine albo wakacje na Dominikanie.

Niestety..czesto to nie tylko kwestia udacznictwa czy nieudacznictwa..niektore zawody, choc powinny byc powszechnie szanowane i cenione (w tym tez finansowo) sa oplacane jak wlasnie w wolontariacie. Patrz nauczyciel, lekarz poczatkujacy i bez wlasnej kliniki, strazak, polityk PiSu...

52

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Tak, bo to mnie spotkało. I nie, bo mam nadzieję, że nigdy więcej mnie to nie spotka.
I chociaż uczucie było piękne - trwało do czasu.
Na dłuższą metę prowadzenie wspólnego życia z kimś takim nie ma sensu. On nie ma wiecznie pieniędzy ( mój przykład pracował co prawda, ale wszystko wydawał na przyjemności i wręcz żądał finansowania jego kolejnych zachcianek) , jest niezaradny, leniwy, ale... kochający, troskliwy i wyrozumiały. Tylko co to da przy spłacie hipoteki, uposażaniu mieszkania, planowaniu wspólnych wakacji?

Bujamy w obłokach Panie, czasem wydaje się, że świetnie trafiłyśmy, a tu zonk. Po jakimś czasie, paru latach ceni się kwestie, które dopełniają całe uczucie i miłość. No i pozwalają żyć dalej...

53

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Kurczę, myślę, że nie ma znaczenia stan majątkowy drugiej osoby. Jeżeli mamy się w kimś zakochać to się po prostu zakochamy bez żadnego ALE. Z tym, że po jakimś czasie na pewno będzie nam przeszkadzało, że tylko my utrzymujemy dom itp. Sam fakt zakochania się jest jak najbardziej możliwy, gorzej ze wspólnym życiem.

54

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

TAK TAK TAK !

55

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Cassie napisał/a:

zalezy ile ma lat. Jesli 30 i nawet nie ma swojego bylejakiego auta, to cos nie halo.

ale dlaczego? Może nie ma prawa jazdy? Bo nie ma pieniędzy żeby je zrobić?

ma 30 lat i nie ma pieniedzy?
Cassie, dziewczyno, no prosze Cie. Litosci.
Myslisz, ze miloscia wykarmisz dzieci? A pieluchy, szkola itd????

Jak ma 30 lat i nie ma nic, to jest jakies zero totalne.

56

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Juliette do tego samochodu to ja podeszłam dosłownie. Może nie mieć prawa jazdy bo np. padaczkę ma. Ale zgadzam się, żeby w wieku 30 lat nie mieć kompletnie NIC to coś musi być nie tak. Choć znam pewnego faceta, po 30-stce (dokładnie ma 31). I nie ma nic. Tzn. ma samochód - ale nie jest zarejestrowany na niego, nie ma mieszkania (żona go wyrzuciła) ale pracuje z tym, że ma mnóstwo długów. Ale zaradny jest jak cholera. Zerem bym też go nie nazwała. To świetny gość. Z tym, że po prostu w życiu mu nie wyszło. Zakopał się w alimentach. Ma czworo dzieci, jest po rozwodzie, kupe czasu nie płacił alimentów i mu cholernie wielkie sumy narosły. A teraz ciężko mu z tego wyjść.

57

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Juliette napisał/a:
Cassie napisał/a:

zalezy ile ma lat. Jesli 30 i nawet nie ma swojego bylejakiego auta, to cos nie halo.

ale dlaczego? Może nie ma prawa jazdy? Bo nie ma pieniędzy żeby je zrobić?

ma 30 lat i nie ma pieniedzy?
Cassie, dziewczyno, no prosze Cie. Litosci.
Myslisz, ze miloscia wykarmisz dzieci? A pieluchy, szkola itd????

Jak ma 30 lat i nie ma nic, to jest jakies zero totalne.

A Ty dwoch rak nie masz???

58

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Mussuka a może bardziej rozwiniesz swoją myśl?

59

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Cassie napisał/a:

Mussuka a może bardziej rozwiniesz swoją myśl?

rozwinelam ale wyzej opisujac swoja i takiego zera totalnego historie.

i cos o rownouprawnieniu wspomnialam ciut wyzej..

60 Ostatnio edytowany przez Red_Fairy (2011-08-09 13:00:12)

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Cassie napisał/a:

Kurczę, myślę, że nie ma znaczenia stan majątkowy drugiej osoby. Jeżeli mamy się w kimś zakochać to się po prostu zakochamy bez żadnego ALE. Z tym, że po jakimś czasie na pewno będzie nam przeszkadzało, że tylko my utrzymujemy dom itp. Sam fakt zakochania się jest jak najbardziej możliwy, gorzej ze wspólnym życiem.

Strzał w dziesiątkę. Jak to było w jednej piosence "Love is not enough". Ciężko znosić potem taką codzienną rutynę (ale w pozytywnym sensie), jeśli ktoś nie jest nawet w stanie jej udźwignąć. Nie można robić wszystkiego za dwóch.

61

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Red_Fairy napisał/a:
Cassie napisał/a:

Kurczę, myślę, że nie ma znaczenia stan majątkowy drugiej osoby. Jeżeli mamy się w kimś zakochać to się po prostu zakochamy bez żadnego ALE. Z tym, że po jakimś czasie na pewno będzie nam przeszkadzało, że tylko my utrzymujemy dom itp. Sam fakt zakochania się jest jak najbardziej możliwy, gorzej ze wspólnym życiem.

Strzał w dziesiątkę. Jak to było w jednej piosence "Love is not enough". Ciężko znosić potem taką codzienną rutynę (ale w pozytywnym sensie), jeśli ktoś nie jest nawet w stanie jej udźwignąć. Nie można robić wszystkiego za dwóch.

albo "Can't buy me love" (money of course).

Jak to mowia - lepiej z madrym stracic niz z glupim znalezc.

62

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Ośmieliłabym się nawet rzec, że z mądrym lepiej gubić i znajdować, niż chociażby z głupim jeden z tych elementów. Tragedia.
Czasem spotkanie kogoś takiego, o kim mowa, dla wielu kobiet i mężczyzn jest szczytem marzeń. Jest tylko ryzyko, że taki ktoś może się nie ogarnąć dla dobra związku i stać się przysłowiową kulą o nogi. Dla niektórych to i tak lepsze od alkoholizmu czy nadużywania przemocy. Ale już nie popadam w skrajności, bo znowu uruchamia mi się czarnowróżenie smile

63

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Red_Fairy napisał/a:

Czasem spotkanie kogoś takiego, o kim mowa, dla wielu kobiet i mężczyzn jest szczytem marzeń. Jest tylko ryzyko, że taki ktoś może się nie ogarnąć dla dobra związku i stać się przysłowiową kulą o nogi.

Ryzyko zawsze jest..ale zycie bez ryzyka to jak szampan bez babelkow..ugasi pragnienie ale nie oszolomi:)) Czy to znaczy, ze mam sie nigdy nie napic go?:)

64

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Te bąbelki to czasem potrafią tak w głowie zawrócić, że możesz nie zwrócić uwagi na to, że pijesz zwykły cienkusz smile  A jak bąbelki znikną, zostaje tylko zwykła lura.
Moja pierwsza miłość należała do tego typu ludzi i jak dla mnie, to zbiór cech podlegających pod tę "młodzieńczą". Jak nie wydorośleje, to nic z niego już nie zrobisz smile

65

Odp: czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...
Red_Fairy napisał/a:

Te bąbelki to czasem potrafią tak w głowie zawrócić, że możesz nie zwrócić uwagi na to, że pijesz zwykły cienkusz smile  A jak bąbelki znikną, zostaje tylko zwykła lura.
Moja pierwsza miłość należała do tego typu ludzi i jak dla mnie, to zbiór cech podlegających pod tę "młodzieńczą". Jak nie wydorośleje, to nic z niego już nie zrobisz smile

Opisujesz przyklad pasozyta pospolitego a tu pytanie bylo, czy mozna pokochac faceta tylko za jego osobowosc i charakter bez uzbieranych milionow na koncie. nie bylo nic o tym czy on je przepija czy na dziwki przepuszcza i czy wyleguje sie na wyrze do gory d..calymi dniami.

czy mozna kogos kochac i z nim byc pomimo braku tych "elementarnych" zalet jak samochod, tluste konto i wypasiona willa. Nie bylo pytania o nieroba badz hulake trwoniacego kazdy zarobiony grosz.

Posty [ 1 do 65 z 140 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy potrafiłybyście go pokochać nie za stan posiadania a za...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026