Zaczęlo sie kilka miesięcy temu od niewinnych rozmów. Całowaliśmy się. A potem spedzilismy razem jedno popoludnie. Ja mam męża. On żonę. To sie nie może dobrze skończyc.
Podobne tematy
Zaczęlo sie kilka miesięcy temu od niewinnych rozmów. Całowaliśmy się. A potem spedzilismy razem jedno popoludnie. Ja mam męża. On żonę. To sie nie może dobrze skończyc.
oczywiście, że nie może
przeczytaj to: http://www.netkobiety.pl/t27340.html
Nie odsyłamy użytkowniczek do innych wątków, ponieważ takie działania tylko zaciemniają temat i nie wnoszą niczego sensownego do dyskusji. Stawiamy na własne merytoryczne wypowiedzi.
Moderatorka-apoteoza
Zaczęlo sie kilka miesięcy temu od niewinnych rozmów. Całowaliśmy się. A potem spedzilismy razem jedno popoludnie. Ja mam męża. On żonę. To sie nie może dobrze skończyc.
Dokładnie tak, jak napisałaś.
4 2011-07-15 17:47:56 Ostatnio edytowany przez dzoana_g (2011-07-15 17:48:49)
to NIGDY nie konczy sie dobrze
zatrzymaj sie poki mozesz
shoegirl to się na pewno nie skończy dobrze... wiem coś o tym...kiedyś przyjdzie moment, że trzeba będzie coś skończyć by móc zacząć coś nowego...zamknąć pewien rozdział w życiu... a jako będzie finał? tego nie wie nikt, ale na pewno jedna z osób zostanie zraniona...
6 2011-07-15 22:13:02 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-15 22:13:16)
shoegirl to się na pewno nie skończy dobrze... wiem coś o tym...kiedyś przyjdzie moment, że trzeba będzie coś skończyć by móc zacząć coś nowego...zamknąć pewien rozdział w życiu... a jako będzie finał? tego nie wie nikt, ale na pewno jedna z osób zostanie zraniona...
Hmmm... znamiennie egoistyczne podejście do sprawy.... Rozumiem, ze współmałżonków nie uważasz za "zranionych"? ![]()
Witam.Dobrze Ci radzę zakoncz to póki nie jest jeszcze za pózno.Przeczytaj moją historię a przekonasz się że nie warto...jedyne co przyniesie Ci ten romans to łzy,cierpienie nie tylko Twoje,i zagubienie w uczuciach
niekochana72...każda ze stron w jakiś sposób będzie zraniona...czy to będzie mój mąż, czy żona mojego kochanka...biorę wszystkich pod uwagę...taki romans to na początku super bajka, ale jej koniec przynosi tylko łzy, ból i cierpienie...
niekochana72...każda ze stron w jakiś sposób będzie zraniona...czy to będzie mój mąż, czy żona mojego kochanka...biorę wszystkich pod uwagę...taki romans to na początku super bajka, ale jej koniec przynosi tylko łzy, ból i cierpienie...
Tylko niektórzy w to świadomie wdepnęli, a pozostali - taplają się w gówienku bez pytania ich o zgodę ![]()
takie życie...nikt nie powiedział, że będzie łatwo....ciągle szukamy by było nam dobrze...nie pytając innych o zgodę...
takie życie...nikt nie powiedział, że będzie łatwo....ciągle szukamy by było nam dobrze...nie pytając innych o zgodę...
Proszę nie generalizować - nie wszyscy tak robią! To się nazywa EGOIZM. ![]()
wszyscy jesteśmy egoistami....tylko to przychodzi w różnych momentach...
wszyscy jesteśmy egoistami....tylko to przychodzi w różnych momentach...
Mnie czy siebie chcesz przekonać? Bo jeśli mnie - szkoda Twojego czasu.
Jacy niektórzy potrafia być krystaliczni...Ja przynajmniej przyznaje sie do błędu...choc sobie z nim nie radzę za bardzo...mnie też rąbnijcie ale tak porządnie
Ja przynajmniej przyznaje sie do błędu...
A czy coś z tego wynika? Czy chcesz mnie przekonać, że Twoje anonimowe przyznanie się na forum coś zmienia?
Poczytaj wątek:
http://www.netkobiety.pl/t7236.html
A jak chcesz sobie dowalić - poczytaj wątki zrozpaczonych zdradzonych. Może ona zmuszą Cie do refleksji ![]()
Nie odsyłamy użytkowniczek do innych wątków, ponieważ takie działania tylko zaciemniają temat i nie wnoszą niczego sensownego do dyskusji. Stawiamy na własne merytoryczne wypowiedzi.
Moderatorka-apoteoza
nie chce nikogo przekonywać taka jest rzeczywistość...
dokładnie taka jest rzeczywistość...tylko nikt nawet anonimowo sie do tego nie przyzna...bo sie boja samych siebie
dokładnie taka jest rzeczywistość...tylko nikt nawet anonimowo sie do tego nie przyzna...bo sie boja samych siebie
Zdecydowanie - taka jest Wasza rzeczywistość
Doskonale się rozumiecie i jak rozumiem - nie potrzebujecie dyskusji na ten temat. Żegnam.
Nie jest taka rzeczywistość, tylko zamiast wiecznie usprawiedliwiać się, to zerwijcie te układy z kochankami. Same widzicie, że nie przynoszą nic dobrego i że nie prowadzą do niczego dobrego. Przestańcie ślepo pożądać za jakimiś emocjami, za jakąś ułudną przyjemnością obcowania z kochankiem, tylko weźcie się za swoje życie. Narzekać jaki to świat zły to można wiecznie i wiecznie popełniać te same błędy, lecz sztuką jest przestać i już nigdy tych błędów nie popełniać .. i życzę Wam byście w końcu przestały tak ranić najbliższe Wam osoby. Bo to , że do niczego to nei prowadzi - to już wiecie, teraz tylko kwestia czy coś z tym zrobicie.
PEWNIE ŻE się dobrze nie skończy , ale może skączyć się wspaniale
Nie jestem konformistą w każdym aspekcie życia. Ale w tym przypadku radziłbym po dwa kroć pomyśleć, niż zadziałać. Romans - coś cudownego! Pięknego! Nowość! Przecież on taki wspałniały itp. No ok, niech będzie. Druga strona medalu jest taka, że trzeba rozważyć i taką alternatywę: "a jeśli..." - a jeśli to nie ten? Warto zaryzykować wszystko? A jeśli on Cię kiedyś zdradzi? A jeśli on tylko takiego udaje? A jeśli - a jeśli
Ale przecież romanse się dobrze zaczynają. Dają nadzieje, że będzie nam wspaniale w życiu. Pozostaje tylko pytanie, czy od partnera zależy nasze szczęście? Wątpię w to szczerze. Z kimś drugim szczęście można dzielić...
Ale to moje skromne zdanie. Zrobisz jak zechcesz. Jesteś dorosła, wiesz, co to konsekwencje.
daj spokój niech szaleją jak się kochają miłość pokój itakie tam bzdety
każdy uczy się na błędach....ważne by wyciągnąć wnioski....myślę, że już wiem co mam zrobić....
24 2011-07-16 14:10:16 Ostatnio edytowany przez Batrix (2011-07-16 14:11:19)
Myślę ,że nikt tu nie przychodzi by nie poczytac co inni sądzą o tym co robimy...poczytac innych zdanie na nasz nutrujący dylemat.Mam nadzieję ,że nie przyszłas tu mając nadzieję na owacje na stojąco za to co robisz,i życzenia piękniego nowego życia i motoru na dalsze głupie postepowania. Pamietaj..jesli KOMUS JEST ŹLE W MAŁZENSTWIE...POWINIEN NAJPIERW SIĘ ROZWIESC A POTEM UKŁADAC NOWE ZYCIE....w innym porzypadku klapa na całosci...pomijajac ,że gdy sie wyda...pozostawisz niesmak ...i nie pisz ,że Cie to nie obchodzi...bo to obchodzi kazdego;))).Bądz szczera ze swoim mężem..chyba na tyle Cię stac???Rozwiedz sie i daj mu szanse na wspaniały nowy ..wierny związek ,z kim kto jest jego wart.
Życze Ci ale mądrych decyzji...o ile umiesz takie podjąć,nawet rezygnując ze wspaniałych uniesień ...;)))