Mam pewien problem. A dokładnie dotyczy on zaspokajania mojego faceta ustami. Kiedyś lubiłam robić to często i dawało mi to ogromną przyjemność, zwłaszcza jak widziałam w jakich on jest niebiosach. Od pewnego czasu jakoś mam pewne zahamowania co do tego, i nie potrafię określić dlaczego. Tak jakbym się teraz tego bała. Tym bardziej jest mi źle kiedy on mówi, że ma na to ochotę a ja nic nie potrafię z tym zrobić. Pisałam już jeden wątek o nie lubianym prze ze mnie smaku i zapachu spermy, który poniekąd mnie odpycha. Więc może tu jest cały problem. Nie wiem co mam zrobić z tym. Nie chodzi tu o zmuszanie się do tego, bo ja nie chcę się zmusić, tylko robić to z przyjemnością tak jak kiedyś potrafiłam to robić ( nie połykając, ani nie kończąc w buzi, bo do tego trudno mi się przekonać ). Przykro mi cholernie jak mój facet mówi, że miałby na to ochotę, a ja siedzę cicho jak głupia idiotka bo sie chyba boję....
Podobne tematy
witaj
nie jesteś głupią idiotką.
piszesz, ze od pewnego czasu masz takie zahamowania-nie potrafisz określić dlaczego?
może coś się stało? w trakcie? może inaczej-może coś na temat takiego seksu usłyszałaś? może masz jakieś wątpliwości co do partnera-co czuje, myśli?
A zastanów sie, czy kiedyś ten seks oralny był rzeczywiście taki na luzie?
Czy czasem to było z przymusu?
Są czasem jakieś nieuzasadnione lęki, rozumiem to, ale gdzieś tkwi przyczyna, Ty ją prawdopodobnie znasz.
Od pewnego czasu czuję się beznadziejna, tzn. że go nie umiem zadowolić. Może boję się, że nawet jeżeli to zrobię to go nie zadowolę. Ostatnio mam takie chore myśli, że on może ogląda filmy porno, bo ja go nie zaspokajam, i może właśnie to ten lęk. Nie umiałam też nigdy robić tego "z połykiem" i to też mnie dołowało, bo dużo słyszałam że faceci to lubią.. Czuje się przez to wszystko taka nie atrakcyjna, że nie umiem zadowolić własnego faceta, i znalazła by się inna która nie miałaby z tym problemu...
Przynajmniej dostrzegasz problem i chcesz go zmienić. Jeśli przeszkadza Ci smak/zapach to niech Twój facet pije sok z ananasa, brzoskwini itp. Wprowadź urozmaicenie w postaci nutelli, żelów smakowo-zapachowych durexa lub coś w ten deseń
powinno Ci to pomóc.
Ale nie mogę przecież za każdym razem używać takich żelów, bo dla niego też może to być przykre, że nie umiem tego zrobić normalnie...
sproobuj sie przelamac... jesli nie chcesz nie musisz polykac spermy, gdy wyczujesz ze on zaraz dojdzie mozesz zaczac robic to reka. (przewaznie tak robie, a moj potem tryska na swoj brzuszek) tez nie lubie smaku spermy, ale wiem ze moj facet uwielbia gdy robie to z polykiem. Gdy on dochodzi w moich ustach po prostu szybko polykam sperme, co sprawia ze nie zdaze poczuc jej smaku. Bo takich 0oralnych zabawach siegam po lyk wody lub jakiegos picia ktore jest pod reka. Mam zaspokojonego faceta, ktory jest niebowziety i swiezosc w ustach ![]()
Nikt nie mówi o korzystaniu za każdym razem, ale z tym czy mu przykro to z dwojga złego lepiej tak niż w ogóle, prawda?
to też związane jest z moją psychiką, bo ciągle myśle, że on nie będzie zadowolony. A to nie takie proste pozbyć się tego uczucia... Bo wiem że nie zrobie tego z połykiem, nie wezmę spermy nawet do ust, bo od razu mam odruch wymiotny jak ja czuję i tego też zmienić nie umiem. I przez to czuje sie okropnie, bo uważam że on nie jest spełniony do końca jeżeli nie skonczy w moich ustach...
Jest mozliwe wogóle żebym zrobiła to bez połyku a żeby on poprostu "odleciał" ??
10 2011-07-15 16:06:40 Ostatnio edytowany przez cigarette (2011-07-15 16:12:41)
chwileczlę, co Ty piszesz?
że znajdzie sobie inną, ktora będzie to robic? Nie sądzisz chyba, że Twoj facet jest tak płytki, że tylko ze względu na to, że masz opory przed pieszczeniem go ustami, znajdzie sobie inną?
może spróbuj go zapytać, gdy bedzie odpowiedni nastrój, jakie pieszczoty najbardziej lubi, czy ssanie, czy lizanie, które miejsca są dla niego najbardziej wrażliwe? może dzięki temu będzie Ci lepiej, bo pieszcząc dane miejsce nie będziesz sie zastanawiac, czy jemu to odpowiada..:) i sama oczywiście nie zapominaj o tym, że dla Ciebie to tez musi być miłe.
jesteś strasznie zdesperowana-myślisz, że jeśli nie zrobisz mu przyjemności oralnie, mogą mu świtać myśli o zdradzie?
chyba naczytałaś się tutejszych wątków typu " facet w burdelu" na przykład ![]()
seks to ważna sprawa, ale to nie jest wyznacznik dojrzałej miłości, dlaczego masz coś robić , jak nie masz ochoty?
a jeśli on kiedyś w ogóle Ci zaproponuje coś jeszcze dla Ciebie gorszego i oscylującego wokół wymiotów? to co?
spokojnie, myślę, że on nie jest płytki i chyba jest w stanie zrozumieć na razie pewne rzeczy.
najgorsze jest to, że potrafiłam to robić i było to dla mnie w pewnym stopniu też przyjemne a teraz nie potrafie ....
to mnie właśnie ciekawi.
może zwątpiłaś w siebie?
może uznałaś, że w tej technice się nie posuwasz od przodu i boisz się monotonii?
możliwe.. i nie wiem jak to zmienić..
"możliwe"-więc tak czy nie?
chyba za dużo od siebie kochana wymagasz.
a on Cię stuprocentowo zaspokaja?
wierz mi, on raczej nie martwi się oto tak, jak Ty.
mogę Ci powiedzieć, że seks to ma być przyjemność obustronna, więc nie rób czegoś na co nie masz ochoty, bo potem mogą być "ciekawsze" pomysły.
Patuśka, dziewczę drogie, ogranij się!!!!
To czy połkniesz czy nie połkniesz to przecież nic nie zmienia! Połkniesz - jemu nie będzie przez to 'przyjemniej'.
Chyba, że w sensie psychicznym, ale tego nie rozumiem, bo nie może ukochanej osoby zmusić do czegoś, czego ona nie chce.
Mówisz, że lubisz go pieścić oralnie, a nie lubisz smaku i zapachu spermy.
Ale w czym Ty widzisz problem? Sperma nie ma 'smakować'. Jest jaka jest i już.
Ja też nie lubię. A robić dobrze partnerowi uwielbiam.
Są sposoby, żeby to wszystko 'ominąć'.
Ja na początku robiłam mu dobrze z żelem durex'a. On jak kończył to nigdy w moich ustach.
I jemu to nie przeszkadza, bo mówi, że się cieszy, że robię mu dobrze, a co zrobię ze spermą, to
'moja' sprawa i że wcale nie muszę połykać.
17 2011-07-16 10:13:28 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-07-16 10:15:08)
To chyba już stało się Twoją obsesją. Najpierw wątek o tym, że nie możesz połknąć spermę, teraz że w ogóle nie weźmiesz do ust. Nie myśl tak ciągle o tym. Poza tym, nie oceniaj siebie tak nisko. Przecież to czy weźmiesz do ust, czy nie, nie świadczy o Twojej wartości. Jestem przekonana, że żaden facet nie byłby z kobietą tylko dlatego, że dobrze posługuje się językiem (mam na myśli poważne związki, a nie te "na chwilę".) To nie jest wyznacznik wartości kobiety. Jeżeli tak by było, to myślę że nie chciałabyś mieć takiego faceta, ja na pewno nie. Filmy porno odłóż między "bajki". Wydaje mi się, że chcesz być w tego typu technice "mistrzynią", bo na filmach one mogą bardzo długo i namiętnie pieścić partnera z ciągłym podziwem jego męskości w oczach. Nie przeczę tak może być, ale one traktują to już chyba jak sport, a dla takich kobiet jak my to także powinno być przyjemnością.
Myślę, że powinnaś stopniowo wrócić do tych pieszczot, skoro kiedyś mogłaś. Zacznij od przypadkowych muśnięć ustami itd. Nie wyobrażaj sobie już od początku jak obrzydliwa jest sperma, bo chyba to Ciebie blokuje.
A mnie zastanawia tu coś innego. Myśle, iż ta blokada przed pieszczotami oralnymi może brać się z tego, że w Waszym zwiazku coś szwankuje. I nie chodzi wcale o seks. Czujesz się nieatrakcyjna, obawiasz, że chłopak mógłby Cię wymienić na inną itp. Moze Twój chłopak dał Ci odczuć, że mniej mu zależy? Moze pojawiły się z jego strony jakieś niejdnoznaczne, ale nieprzyjemne uwagi? Czy Ty w ogóle czujesz się kochana, czy masz pewnosć, że on Cię kocha?
Z Twoich obaw winika, że nie masz tej pewnosci. Nie wiem czy to wynika z faktu, że Ty nie akceptujesz siebie. Czy z faktu, że to on nie akceptuje, a Ty to wyczuwasz.
Jeżeli w Waszym zwiazku coś się psuje, coś na poziomie Waszej wzajemnej relacji, emocji to seksem tego nie naprawicie. To czy akuart dasz mu seks oralny, czy nie to prawdopodobnie najmniejszy problem. Jeśli nie oral to znajdzie się inny problem.
Moze spędzajcie wiecej czasu po prostu ze sobą, dbając o relacje, więcej słuchając siebie nawzajem.
enya troche masz rację w tym co mówisz. Nie chodzi o to czy czuje sie kochana czy nie bo wiem ze on mnie kocha, ale nie czuje sie podobana. Czasami ciagle widze ze on patrzy sie na inne mimo iz tak nie jest. Jemu to przeszkadza ale tego nie zmienia. Kiedy chce wiedziec czy mu sie podobam czy nie to musze zapytac bo sam od siebie bardzo zadko tak mowi... Ale nie wiem czy to ma związek z moim problemem na temat zaspokajania...
Ale czemu tak obsesyjnie chcesz zaspokoić swojego mężczyznę? To powinno być czymś co wypływa naturalnie, co się dzieje. Dzieje się z miłości i daje radość. To dziwne się zmuszać albo czuć, że powinno się "robić więcej". Tzn. zawsze mozna poszukiwać, chciec robić więcej ale powinno to wzbudzać entuzjazm, a nie doła.
To trochę wygląda tak jakbyś chciała przez takie zachowanie na coś zasłużyć. Albo jakbyś miala poczucie winy, bo chłopak przestał Cię pociągać. (może Ty się tego obawiasz, ale wcale tak nie musi być)
Moze teraz zwyczajnie nie masz ochoty na oral? Nie musisz przecież zawsze mieć na to ochoty...
Moze to czas, kiedy Ty potrzebujesz więcej dostać? Pozwól sobie na to aby przyjmować.
Skąd w Tobie taka ogromna potrzeba aby zaspokoić chłopaka oralnie? Czy on aż tak bardzo się stara aby Ci sprawić dobrze, że czujesz sę winna, że nie potrafisz teraz tego odwzajemnić?
Daj sobie czas, nic na siłę...!
Ale czemu tak obsesyjnie chcesz zaspokoić swojego mężczyznę?
Ale dlaczego obsesyjnie? Po prostu jej facet lubi ten rodzaj pieszczot, ona dawniej lubiła w ten sposób dawać mu przyjemność, ale coś się zmieniło i już tego nie lubi i chce znaleźć tego przyczynę. Czy to obsesja? Raczej nie, bo zauważ, że nie ma nic o połykaniu, 'głębokim gardle', oralu w miejscach publicznych itp, a jedynie chęć naprawy tego, co działało, a przestało.
Moim zdaniem jej postawa zasługuje na pochwałę, bo z tego co widzę po tym forum to niewiele kobiet tak się stara o zaspokojenie partnera. W większości wypadków jest to niestety postawa roszczeniowa wobec mężczyzn. Czasem słuszna, ale czasem bezpodstawna.
yoghurt007 chyba nie doczytałeś. Autorka pisze o tym, że kiedyś lubiła oral, teraz go nie lubi, zauważa, że nawet się tego boi. Uważa, że przyczyna może tkwić w psychice. Jednocześnie obawia się, że partner ją zostawi jełśi ona nie będzie potrafiła go zaspokoić. A czuje, że nie potrafi zaspokoić.
Jak dla mnie to nie jest bez znaczenia. I nie jest to tylko chcęć poszukiwań jak urozmaicić wspólne życie seksualne.
Według mnie to nie jest dobra motywacja - lęk, starch. Obawy i poczucie nieatrakcyjności.
Ona wyraźnie pisze, że nie czuje, iż podoba się swojemu mężczyźnie. On rzadko to mówi, okazuje itp.
yoghurt007, a co uważasz, że ona nie moze zwyczajnie nie mieć ochoty? Zawsze musi mieć ochotę? Może chwilowo bez większych powodów nie odczuwać takiej potrzeby i według mnie nie powinna robić czegoś na siłe tylko powinna też posluchać siebie, swojego organizmu, zadbać o swój komfort psychiczny.
Może to czas, który jest potrzebny jej. Aby ona mogła przyjmować.
Doczytałem. To zwykłe obawy, lęki i niepewność. Nie ma tutaj żadnych skrajności, ani obsesyjnego zachowania. Nie ma sensu robić z igły widły. Skoro aktualnie przeszkadza jej smak/zapach to niech jej facet zmieni dietę i/lub niech zacznie używać żeli smakowo-zapachowych durexa czy unimila. Połykać też jej nikt nie każe.
Nikt nie mówi o robieniu czegokolwiek na siłę. Zauważ, że to ona chce robić, a nie że facet ją do tego zmusza....
A że czuje się nieatrakcyjna? Cóż - może ma do tego podstawy? Nie oszukujmy się - zdecydowana większość z nas nie jest modelami/modelkami rodem ze zdjęć na internetowych portalach. Nad tym niestety trzeba pracować - siłownia, fitness, zdrowa i zrównoważona dieta, kosmetyki, czy w końcu odpowiednie ubrania. Ja również nie czuję się atrakcyjny, ale czy mam dokonywać projekcji swoich obaw na to, co daje mojej partnerce przyjemność? Sama zobacz jak absurdalnie to brzmi: "wydaje mi się, że moja kobieta ogląda się za innymi facetami, choć wcale tego nie robi i czuje się przez to nieatrakcyjny i dlatego nie daje jej przyjemności oralnie, choć ona bardzo to lubi i dlatego boję się, że odejdzie ode mnie."
Obsesją takiego stanu bym nie nazwał, ale jakimiś zaburzeniami emocjonalnymi na pewno. Wybacz mi szowinistyczną uwagę, ale to takie typowo babskie (choć niestety zdarzające się i sporej liczbie 'mężczyzn') szukanie problemów tam, gdzie ich nie ma.
24 2011-07-18 02:29:37 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-18 02:35:18)
Kochana, Julliette ma całkowitą rację. Jak chłopak Cię kocha, to nie ma dla niego znaczenia czy połkniesz czy nie itp. Naprawdę, jemu to nie robi różnicy. Ja tak samo jak Julliette nie mam na dzisiejszy dzień ochoty połykać i nigdy tego nie zrobiłam , a mimo wszystko partner jest zadowolony ( a ponad 2 lata razem). Nie czytaj wypowiedzi durnych facecików, że połyk musi być czy filmami porno, naprawdę jeżeli facet zostawiłby Cię, bo tego by nie było, to by było już jasne, że byłaś tylko dla niego darmową panią do spełniania każdych łóżkowych zachcianek, a jak taką chce , to niech leci do agencji
Jak facet Cie kocha, to naprawdę to nie ma znaczenia i wiele par robi to bez żadnych połyków i cudów i są zadowoleni.
Myślę, że nie robisz partnerowi dobrze ustami, bo boisz się własnie, że nie sprostasz zadaniu. Nakręcasz się, że musisz to robić super technicznie i przez to boisz się - a nie ma czego, nawet niezbyt dobre technicznie ruchy zadowolą Twojego faceta, bo Cię kocha. To jest największa przyjemność - mieć obok siebie osobę , którą się kocha.
A jeżeli przeszkadza Ci smak/ zapach spermy, to zawsze można próbować z tymi żelami intymnymi lub , jak wspomniano, wprowadzić partnerowi małą dietkę. Ale nic na siłę, Twój partner na pewno Cię rozumie i nie jest dla niego priorytetem, byś już teraz robiła mu dobrze, spokojnie, bez nerwów ![]()
No i faktycznie zastanów się czy wszystko jest ok, skoro obawiasz się, że facet mógłby zostawić Cię, bo nie robisz mu dobrze ustami. W związku powinno być zaufanie.. Może on daje Ci odczuć, że nie możesz na nim polegać, może Cię zawiódł?
25 2011-07-18 02:43:06 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2011-07-18 02:45:20)
Jako facet mogę potwierdzić Twoje słowa truskaweczko. Nie jakaś super kosmiczna technika czy inne cuda są ważne, ale liczy się to, że kobieta stara się dać przyjemność partnerowi w ten niebywale intymny sposób. Dużo bardziej podniecająca jest świadomość, że partnerka choć nieumiejętnie, to robi coś z miłości i oddania niż bez uczucia i niejako pod przymusem, choć po mistrzowsku...
A nawet jeśli faktycznie ogląda się za innymi to co z tego? Każdy normalny człowiek - czy to kobieta, czy mężczyzna - nawet będąc w związku ogląda się za innymi. Często również tej samej płci. I nie ma w tym nic złego o ile wykazuje zainteresowanie potrzebami partnera/partnerki.
Autorce wątku polecam pod rozwagę taką jedną rzecz: lepszy jeden komplement podyktowany sercem niż setka klepana mechanicznie i bez zastanowienia.
yoghurt007 sformułowałam swój post w taki własnie, a nie inny sposób bo chcę zwrócić uwagę na coś czego inni nie widzą, a może warto to wziać pod uwagę. I nie wymyślam na siłę problemów. ![]()
Post autroki ja odbieram jako mniej więcej taki przkaz:
"Nie ma ona ochoty robić oralu, czuje się z tym dziwnie, trochę się tego obawia. Kiedyś to robiła i lubiła, ale teraz ma blokadę. I skoro zauważyła tą blokadę to teraz szybko musi wygenerować z siebie chcęci do tych pieszczot bo musi zadowolić partnera, jak tego nie zrobi to źle to rokuje na jej związek."
Ona nie pisze o tym, że kiedyś lubiła zaspokajać partnera orlanie i tęski za tym aby było jak kiedyś. Nie pisze, że chciałaby się czuć jak dawniej, mieć z partnerem tą bliskość. Tylko pisze o tym tak jakby nie tyle ona chciała znów lubić oral, co uważa, że powinna to lubić aby zaspokoić partnera.
I zgadzam się też z truskaweczka19 ![]()
Nie czytaj wypowiedzi durnych facecików
Abstrahując od tematu wątku, tylko pytanko: uważasz, że kobiety lepiej wiedzą czego facetowi trzeba?
28 2011-07-19 16:31:47 Ostatnio edytowany przez enya (2011-07-19 16:35:29)
Nie Lupus nie uwżam, że kobiety lepiej wiedzą czego potrzebują mężczyźni ale na pewno lepiej od mężczyzn wiem czego potrzebują kobiety i dlatego uważam, że autorka coś tu próbuje robić na siłę...
Tu tak naprawdę nie chodzi o niego, tylko o nią - autorkę wątku.
Szczególnie, że to autorka czuje się z tym źle, ma obawy. Mozłiwe, że jej partner nawet nie zauważył problemu, a z pewnością nie zgłasza uwag. Przyznajmniej autorka nic o tym nie wspominała.
To jej subiektywne odczucia.
Ona nie pisze o tym, że kiedyś lubiła zaspokajać partnera orlanie i tęski za tym aby było jak kiedyś. Nie pisze, że chciałaby się czuć jak dawniej, mieć z partnerem tą bliskość. Tylko pisze o tym tak jakby nie tyle ona chciała znów lubić oral, co uważa, że powinna to lubić aby zaspokoić partnera.
Doprawdy?
Kiedyś lubiłam robić to często i dawało mi to ogromną przyjemność, zwłaszcza jak widziałam w jakich on jest niebiosach.
(...)
Nie chodzi tu o zmuszanie się do tego, bo ja nie chcę się zmusić, tylko robić to z przyjemnością tak jak kiedyś potrafiłam to robić
Czy masz jeszcze jakieś wątpliwości względem tej kwestii?
na pewno lepiej od mężczyzn wiem czego potrzebują kobiety i dlatego uważam, że autorka coś tu próbuje robić na siłę...
Bez wątpienia....
truskaweczka19 napisał/a:Nie czytaj wypowiedzi durnych facecików
Abstrahując od tematu wątku, tylko pytanko: uważasz, że kobiety lepiej wiedzą czego facetowi trzeba?
Nie obrażam facetów ogólnie, tylko mówię o np durnych wypowiedziach "Rób mu dobrze, bo odejdzie", bo i takie się zdarzają, ale wiadomo, że i takie u kobiet się zdarzają. Napisałam , więc to trochę pół żartem, pół serio, nie chciałam obrazić ![]()
Ależ Truskaweczko, nie obraziłaś.
Co do rób mu dobrze, bo odejdzie. Jak Ci się wydaje, co jest główną przyczyną zdrady ze strony mężczyzny?
(kurcze, egzamina jej robię
)
Odbierasz wszystko zbyt dosłownie Lupus. Chodziło mi tylko o to, żeby nie robiła nic na siłę. Przecież naturalne jest, że gdyby facet zdradził ją, bo nie robi mu dobrze ustami, to byłby bucem, tym bardziej , że seks jest i ona się stara.
Oprócz tego autorce daliśmy rady jak może się do tego przełamać ![]()
A ja bym zostawił. Bo za bardzo lubię seks, a za stary jestem żeby czekać aż ktoś się zmieni. Dla mnie seks, to coś czym ludzie powinni się cieszyć, a nie frustrować, myśleć o swoich zahamowaniach, o tym co "poniża" i "obrzydza".
A ja bym zostawił. Bo za bardzo lubię seks, a za stary jestem żeby czekać aż ktoś się zmieni. Dla mnie seks, to coś czym ludzie powinni się cieszyć, a nie frustrować, myśleć o swoich zahamowaniach, o tym co "poniża" i "obrzydza".
Z jednej strony masz racje ale z drugiej to skoro ona nie chce tego robic narazie to po co ma sie do czegos zmuszac? Ma to zrobic na sile, zadna przyjemnosc. Jesli kocha to nie zostawi tylko dlatego,ze ma taki "kiepski czas" i opory.
A jesli by ja zostwil dlatego, to chodzi mu tylko i wylacznie o jego wlasna przyjemnosc.
Ale patrzac z innej znow strony to ja rozumiem to tak jak by ona sie brzydzila swojego faceta lub cos w tym stylu. Moze mam mylne pojecie.
A ja bym zostawił. Bo za bardzo lubię seks, a za stary jestem żeby czekać aż ktoś się zmieni. Dla mnie seks, to coś czym ludzie powinni się cieszyć, a nie frustrować, myśleć o swoich zahamowaniach, o tym co "poniża" i "obrzydza".
Skoro sie cieszyc to robić coś przyjemnego dla obojga,a jeżeli jedno nie jest przyjemne dla obojga albo ten drugi sie tego obawia? To ma to robić bo temu pierwszemu sie to podoba.. ?? to nazywasz cieszeniem sie z seksu ??? Jeżeli jest zahamowanie to jak sie mozna cieszyc ??
Problemem byłoby gdybym tego zahamowania nie chciała zmienić, a ja chcę to zmienić i wiem że to w swoim czasie zmienie..
"Ale patrzac z innej znow strony to ja rozumiem to tak jak by ona sie brzydzila swojego faceta lub cos w tym stylu"
Nigdy sie nie brzydziłam swojego faceta więc takie wypowiedzi mnie obrażają poniekąd...
Wydaje mi się, że niektórzy twierdząc, że duża rolę odgrywa tu moja psychika mają rację. Bo chyba faktycznie to ten strach mnie blokuje. Strach przed tym, że to zrobie a jemu sie nie będzie podobać, będzie oczekiwał wiecej niż potrafię mu dać.. Bo może faktycznie boje się, tak jak to ujął Lupus, że kiedy będzie mu źle w łóżku to mnie zdradzi.....
36 2011-07-19 23:09:35 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-19 23:11:58)
Patusiu, ale czemu odebrałaś to jak atak na siebie? Ja napisałem o SOBIE, o tym co ja bym zrobił. Ale nie jestem Twoim facetem, mam inne doświadczenie życiowe, inne poglądy, i być może czego innego chcę od życia.
A przede wszystkim, to Ci wiekowo bliżej do mojego syna, niż do mnie. Ty możesz czekać aż za kilka lat będzie lepiej, a ja nie będę czekał, bo wiek mi na to nie pozwala.
Może chodzi o to, że Moj facet nie bardzo potrafi okazywać uczucia, a przy tym nie potrafi na tyle okazać mi czy mu się podobam. Mnie tego brakuje, przez to jest mi przykro, że może nie podobam mu się na tyle, mimo iż sie staram zawsze dobrze wyglądać, ale to nic nie daje. Boli mnie to i przez to tkwi we mnie strach przed zdradą. Może to właśnie mnie blokuje. Bo myślę wtedy, że on może znaleźć sobie kogoś ładniejszego kto będzie lepszy w łóżku jak i może ładniejszy... Nie uważam się za brzydką, ale przepiekna też nie jestem. Nie wiem czy dla niego jestem ładna czy nie... Kiedy myslę o tym żeby zrobic mu przyjemność oralnie to myśle, że może sie do tego nie nadaje, skoro i tak nie jestem dla niego zbyt ładna.. popadam chyba w paranoje...
Patusiu, ale czemu odebrałaś to jak atak na siebie? Ja napisałem o SOBIE, o tym co ja bym zrobił. Ale nie jestem Twoim facetem, mam inne doświadczenie życiowe, inne poglądy, i być może czego innego chcę od życia.
A przede wszystkim, to Ci wiekowo bliżej do mojego syna, niż do mnie. Ty możesz czekać aż za kilka lat będzie lepiej, a ja nie będę czekał, bo wiek mi na to nie pozwala.
Tak odebrałam to w negatywny sposób, ponieważ źle się poczułam czytajać twoja wypowiedź, bo utwierdziłeś mnie, że jak nie będę wystarczająco dobra w łóżku dla swojego faceta to on mnie może zdradzić
39 2011-07-19 23:17:19 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-19 23:19:35)
On Ci nie prawi komplementów... A może Twoje blokady blokują jego? Nie wiem, tak sobie teoretyzuję. Ale jak facet jest zadowolony ze swojego życia seksualnego, to go ulepisz jak plastelinę, a jak będzie niezadowolony, to będzie Ci to okazywał m.in. właśnie w ten sposób, że komplementu się nie doczekasz.
Patusiu jak miałem lat naście czy niewiele po 20, to też nie oczekiwałem od razu wszystkiego. Dlatego jeszcze raz - to jest moje zdanie na dziś, a może nie mieć nic wspólnego z Twoim facetem. Za dużo lat mnie od Was dzieli, żebym tu robił za alfę i omegę.
ale nie biorąc pod uwagę tego, że nie zaspokajam go oralnie to nasze życie seksualne jest w miarę udane i on zawsze okazuje że jest zadowolony, więc nie uważam żeby w tym tkwił problem, że on nie umie powiedzieć mi czy mu sie podobam czy nie. Każdy facet powinien utwierdzać w tym swoją kobietę. wiele razy mówiłam mu, że przez to jest mi źle, że jest mi przykro, ale zawsze sie to kończy słowami "zmienię to" i tyle...
A jesteś pewna, że gdyby Wasze pożycie mu nie pasowało, to by Ci powiedział? A może by sygnalizował właśnie w taki sposób, będąc zimnym i mało wylewnym - Ty tak, to ja tak.
A jesteś pewna, że gdyby Wasze pożycie mu nie pasowało, to by Ci powiedział? A może by sygnalizował właśnie w taki sposób, będąc zimnym i mało wylewnym - Ty tak, to ja tak.
Jestem pewna, że nie chodzi o to..
A ja myślę, że problem jest sztuczny. Jak byłam młodsza i w moich "związkach" (ach, cóż to były za związki!) działo się za dobrze, to szukałam sobie problemów. Oczywiście, robiłam tak, że ja problem tworzyłam (może bardziej- wynajdywałam), ale to on był tym winnym. I było wtedy pisanie listów, łzy, nocne rozmowy, niespanie po nocach, emocjonalne wyznania, robienie z siebie ofiary... No dramat i romantyczność! Oczywiście, z czasem i mnie takie "sztuczne dramaty" się znudziły, ale potrzebowałam trochę czasu, żeby sobie je wybić z głowy.
I tu wydaje mi się jest podobnie. Brak orala jest w pewnym sensie "karą" (być może nieświadomą) za brak komplementów ze strony chłopaka. Strach przed porzuceniem z powodu seksu jest moim zdaniem irracjonalny i pozbawiony podstaw, bo chłopak nie daje takich syngałów- stąd podejrzenie o sztuczność.
Powiem tak- jeśli coś nam w związku nie pasuje, to ROZMAWIAMY o tym, najlepiej do obrzydzenia jeśli nam zależy. Jeśli rozmowa nic przynosi zmian, to:
1) stawiamy sobie/partnerowi jakieś ultimatum (masz tyle i tyle na zmianę, jak nie- to nara; ważna konsekwencja);
2) zmieniamy partnera;
3) mamy to, na co się godzimy.
Karanie za pomocą seksu jest drogą najgorszą, najbardziej dziecinną i zarazem prowadzi do jeszcze większych problemów/ rozpadu związku.
44 2011-07-20 19:07:37 Ostatnio edytowany przez enya (2011-07-20 19:37:09)
Lupus napisał:
"A ja bym zostawił. Bo za bardzo lubię seks, a za stary jestem żeby czekać aż ktoś się zmieni. Dla mnie seks, to coś czym ludzie powinni się cieszyć, a nie frustrować, myśleć o swoich zahamowaniach, o tym co "poniża" i "obrzydza".
A dla mnie "pewne niedociągniecia w seksie" nie są powodem do zostawienia i zdrady.
Twoje Lupus podejscie do sytuacji pokazuje, że z kobietą wchodzisz w układ i nie ma to nic wspólnego z miłością.
Bardzo wygodna postawa, egoistyczna i niedojrzała przynajmniej jełśi chodzi o kwestię zwiazków. Albo zwyczajnie już nie interesują Cię związki tylko Twoja przyjemność.
Ciekawe ile panienek Ciebie zostawiło z powodu Twoich ograniczej, czy zachłanności seksualnej?
Lupus napisał:
"On Ci nie prawi komplementów... A może Twoje blokady blokują jego? Nie wiem, tak sobie teoretyzuję. Ale jak facet jest zadowolony ze swojego życia seksualnego, to go ulepisz jak plastelinę, a jak będzie niezadowolony, to będzie Ci to okazywał m.in. właśnie w ten sposób, że komplementu się nie doczekasz."
Tak Lupus? Niesamowite!!! Szkoda, że w takim razie mężczyźni nie pamiętają o tym, że jeśłi zapewnią swoim kobietom bliskość emocjonalną, otoczą ciepłem i zwyczajnie zadbają to wówczas mogą jak najbardziej się spodziewać bajecznego seksu. Dla wielu kobiet seks łączy się z emocjami, miłością. Stąd nie trudno się domyśłić, iż nie będą one chętne na odkrywanie radości seksu skoro emocjonalnie czują się źłe z powodu tego jak układa się związek na codzień.
Po drugie to świadczy o niedojrzałości mężczyzny, który nie potrafi się komunikować tylko oczekuje, że kobieta się domyśłi, że coś mu w seksie "nie gra". A ja myślała, że to kobiety chcą aby mężczyźni czytali im w myślach.
Myślisz Lupus, że jak facet będzie się dąsał, obrażał i nie gadał komplementów to co kobieta pomimo, że z powodu niewiadomego pochodzenia tych jego zachowań, z powodu tego, że będzie czuła się odtrącona to z wielką radością postanowi rozgrzać go w łóżku, o ile domyłśi się, że to o problem w łóżku chodzi? Tak? Żałosne! I z tego powodu, że facet w pewnym sensie takiej kobieicie będzie dokuczał to ona jako masochistka postanowi, och mój kochany skoro mnie tak dręczysz to ja Ci zrobię loda?
To co Lupus mężczyzna wiąże się z kobietą aby mieć seks za darmo, aby tylko on czuł się usatysfakcjonowany, a jej potrzeby są na drugim miejscu? I jeśli ona - kobieta się nie sprawdzi to trzeba ją wymienić? Cóż za wygoda! To może lepiej udać się Lupus do agencji przynajmniej jakaś Pani tam sobie zarobi.
Patusia590 zapytałam Cię w innym poście, czy czujesz się kochana przez swojego chłopaka?
Napisałaś, że tak czujesz się kochana.
A ja czytając Ciebie mam wątpliwości. Gdybyś czuła się kochana to nawet gdybyś wiedziała o tym, że ostatnio w czasie seksu nie dajesz z siebie tyle ile potrafisz to byś z pewnością nie pomyślała i nie obawiała się, że Twój chłopak mógłby Cię zostawić albo zdradzić.
Nie czujesz się atrakcyjna itp. Myślę, że intuicyjnie wyczuwasz, że coś jest nie tak między Wami albo Twój mężczyzna faktycznie ostatnimi czasy Cię zaniedbywał i dał Ci odczuć emocjonalną oziebłość. A jełśi tak jest to wcale się nie dziwę, że obecnie odczuwasz "blokadę przed seksem oralnym".
Lupus napisał:
A dla mnie "pewne niedociągniecia w seksie" nie są powodem do zostawienia i zdrady.Twoje Lupus podejscie do sytuacji pokazuje, że z kobietą wchodzisz w układ i nie ma to nic wspólnego z miłością.
Bardzo wygodna postawa, egoistyczna i niedojrzała przynajmniej jełśi chodzi o kwestię zwiazków. Albo zwyczajnie już nie interesują Cię związki tylko Twoja przyjemność.
Czyżby nożyce nam się odezwały?
Oczywiście, że mnie interesuje moja przyjemność, a niby czemu ma mnie nie interesować? I widzisz jestem w takim wieku, w którym jak poznaję kobietę, to seks przychodzi raczej szybko, a uczucia wręcz przeciwnie. Mam więc możliwość skalkulowania na zimno i nie pakowania się w związek z kimś, kto mi nie odpowiada.
Ciekawe ile panienek Ciebie zostawiło z powodu Twoich ograniczej, czy zachłanności seksualnej?
Ani jedna. A teraz pytanie do Ciebie: ilu facetów Ciebie zostawio, bo seks z Tobą był dla nich niesatysfakcjonujący?
Tak Lupus? Niesamowite!!! Szkoda, że w takim razie mężczyźni nie pamiętają o tym, że jeśłi zapewnią swoim kobietom bliskość emocjonalną, otoczą ciepłem i zwyczajnie zadbają to wówczas mogą jak najbardziej się spodziewać bajecznego seksu. Dla wielu kobiet seks łączy się z emocjami, miłością. Stąd nie trudno się domyśłić, iż nie będą one chętne na odkrywanie radości seksu skoro emocjonalnie czują się źłe z powodu tego jak układa się związek na codzień.
Tak, tak, tradycyjne tłumaczenie oziębłych kobiet.
Po drugie to świadczy o niedojrzałości mężczyzny, który nie potrafi się komunikować tylko oczekuje, że kobieta się domyśłi, że coś mu w seksie "nie gra". A ja myślała, że to kobiety chcą aby mężczyźni czytali im w myślach.
Nie facet nie oczekuje umiejętności telepaty, ale oczekuje zaangażowania, myślenia o "nas" a nie tylko o "sobie".
Dalej nawet nie czytam, bo mi się nie chce. Wypisujesz jakieś farmazony zupełnie nie związane z sytuację autorki wątku, byle dać upust swej niechęci do mężczyzn, seksu itd. Mam wrażenie, że piszesz o swojej sytuacji. A nie chce mi się w Twojej sytuacji babrać.
A ja myślę, że problem jest sztuczny. Jak byłam młodsza i w moich "związkach" (ach, cóż to były za związki!) działo się za dobrze, to szukałam sobie problemów. Oczywiście, robiłam tak, że ja problem tworzyłam (może bardziej- wynajdywałam), ale to on był tym winnym. I było wtedy pisanie listów, łzy, nocne rozmowy, niespanie po nocach, emocjonalne wyznania, robienie z siebie ofiary... No dramat i romantyczność! Oczywiście, z czasem i mnie takie "sztuczne dramaty" się znudziły, ale potrzebowałam trochę czasu, żeby sobie je wybić z głowy.
I tu wydaje mi się jest podobnie. Brak orala jest w pewnym sensie "karą" (być może nieświadomą) za brak komplementów ze strony chłopaka. Strach przed porzuceniem z powodu seksu jest moim zdaniem irracjonalny i pozbawiony podstaw, bo chłopak nie daje takich syngałów- stąd podejrzenie o sztuczność.
Powiem tak- jeśli coś nam w związku nie pasuje, to ROZMAWIAMY o tym, najlepiej do obrzydzenia jeśli nam zależy. Jeśli rozmowa nic przynosi zmian, to:
1) stawiamy sobie/partnerowi jakieś ultimatum (masz tyle i tyle na zmianę, jak nie- to nara; ważna konsekwencja);
2) zmieniamy partnera;
3) mamy to, na co się godzimy.Karanie za pomocą seksu jest drogą najgorszą, najbardziej dziecinną i zarazem prowadzi do jeszcze większych problemów/ rozpadu związku.
Po pierwsze zaczne od tego, że ja nie karzę swojego faceta brakiem zaspokajania oralnie... To jest przesada.. A po drugie wydaje ci sie wszystko takie proste... "porozmawiać".. tylko problem w tym, że nie każdy chce i umie rozmawiać, a tak jest w przypadku mojego faceta.. Skoro nie umie mi poniekąd otwarcie wyznać uczuć to jak ma ze mna poprostu rozmawiać...
"tawiamy sobie/partnerowi jakieś ultimatum (masz tyle i tyle na zmianę, jak nie- to nara; ważna konsekwencja)" to śmieszne co napisałaś.. Związek nie polega na stawianiu sobie ultimatum, tylko na ty żeby dochodzić do porozumienia, razem starać sie zrozumiec i zmienić...
"3) mamy to, na co się godzimy.:
Ale nie możemy być egoistyczni żeby wszystko było tak jak my tego chcemy... Związek to ciągłe kompromisy zapamiętaj to sobie.
A ja ze swoim facetem jestem już dość długo, bo prawie 3 lata, i to, że mam problemy sama ze sobą to nie żadna kara dla niego!?
napisałam, że może w tym, że facet nie okazuje mi zbytnio uczuc tkwi moj problem ale nie winie go o to, bo uwazam ze to mój problem
Patusia590 zapytałam Cię w innym poście, czy czujesz się kochana przez swojego chłopaka?
Napisałaś, że tak czujesz się kochana.A ja czytając Ciebie mam wątpliwości. Gdybyś czuła się kochana to nawet gdybyś wiedziała o tym, że ostatnio w czasie seksu nie dajesz z siebie tyle ile potrafisz to byś z pewnością nie pomyślała i nie obawiała się, że Twój chłopak mógłby Cię zostawić albo zdradzić.
Nie czujesz się atrakcyjna itp. Myślę, że intuicyjnie wyczuwasz, że coś jest nie tak między Wami albo Twój mężczyzna faktycznie ostatnimi czasy Cię zaniedbywał i dał Ci odczuć emocjonalną oziebłość. A jełśi tak jest to wcale się nie dziwę, że obecnie odczuwasz "blokadę przed seksem oralnym".
Powiem tak, ostatnio układało sie nam super, ale nagle są jakies problemy, o nic... nie chciałam poruszac tego tematu, bo to już odmienny temat, ale chodiz o to, że mój Facet nie za bardzo potrafi starac się o związek.. Przykre jest to, że zawsze umiał, a teraz nie potrafi nawet poświęcić mi odrobinę czasu, bo zawsze znajduje sobie cos do roboty... Zresztą według jego słów, to wystarczy, że mieszkamy razem i to juz dla niego spędzanie razem czasu...
Przykre jest to, że tyle razy chcę z nim porozmawiać, proszę go a on tylko boiecuje i sam nie potrafi szczerze usiąć ze mna do rozmowy...
Czasami kiedy nagle jest dobrze i dochodzi do seksu to on jest wspaniały, ale ja ciągle mam zachamowania, bo przejmuję się, że nie jest tak jak byc powinno.. On szybko zapomina o jakimkolwiek problemie.. ja nie...
Cholernie ciężkie jest to dla mnie, że mój facet nie potrafi docenić jak ja sie staram, a on nie potrafi postarać sie dla mnie, dla nas... Choćby szczera rozmowa, która dla mnie jest ogromnie ważnym aspektem związku,a on unika jak sie tylko da takich
Nie wiem czasami jak można do niego dotrzeć...
Pewnego czasu całą winę lokowałam w sobie, czytałam duzo poradników, książek psychologicznych, zmieniłam się.. a on jaki był taki jest ![]()
I tu patusia590 już sama sobie odpowiedziałaś skąd w Tobie ta blokada. Dlatego póki co nie martw się niechęcią do oralnego, daj sobie czas.
Mam nadzieje, że uda Wam się w końcu porozmawiać!
Lupus to dziwne, że mój post tak Cię zmartwił bo nie napisałam niczego, czego Ty wpierw byś nie napisał. Zwyczajnie skomentowałam Twoje mądrości.
Jakoś nie spodziewałam się po Tobie niczego "wyższych lotów"...
A Twoje sterotypowe myślenie tragedia. Ah właśnie zapomniałeś dopisać, że dzisiaj mam okres i noszę moherowy beret...
enya
Daruj sobie prowokacje, bo i tak Ci się nie uda. Twój post mnie nie zmartwił, bo niby czym? Nawet nie chciało mi się doczytać do końca, bo takich tekstów męczenniczek widziałem pewnie setki. Możesz uważać, że w związek wchodzi się by cierpieć (zwłaszcza facet powinien po to wchodzić i nie mieć żadnych wymagań). Twoje prawo. A ja myślę inaczej i po prostu od kobiet Twojego pokroju trzymam się na zdrowy dystans. Bo z męczennikiem tylko męczyć się można.
A jak już tak offtopujesz, to wyjaśnij może czemu tak Cię rozwścieczył post faceta lubiącego seks? Właśnie z tym miałaś problemy w związku/związkach?
Po pierwsze Lupus nie mialam problemu w zwiazku, to już Twoja nadinterpretacja.
Nie wiem skąd w Tobie pomysł, że ja uważam, iż w związek wchodzi się aby cierpieć - to chyba Twoje doświadczenia każą Ci tak mysleć.
Nie jestem męczennikiem jak to sugerujesz i nie oczekuje także cierpiętnictwa od mężczyzny. Nie wiem skąd też wymyśliłeś, że ja uważam, iż mężczyzna nie może mieć wymagań?
Twoja postawa bardziej przypomina faceta, który nie tyle ma wymagania co żądania. A druga sprawa jest taka, czy Ty jesteś gotowy odpowiedzieć na wymagania kobiet? Piszesz co powinna kobieta i sugerujesz, że jeśli nie spełni wymagań męzczyzny to on prawdopodobnie ją zostawi. I tu mnie zastanawia, czy oprócz dbałości o swoje potrzeby potrafisz dać kobiecie to co ona potrzebuje?
Oczekujesz, masz wymagania, ale moje pytanie jest, czy Ty tylko oczekujesz i masz wymagania, czy potrafisz jednak też coś dać sam z siebie drugiej stronie?
I nie uważasz, że to żałosne, iż dorosły facet zamiast zakomunikować swoje potrzeby seksualne partnecre będzie ją karać, za to, że nie sprawdziła się tak jakby on tego wymagał? Ty to wymysliłeś, napisałeś!!!
Czyli z tego co sam napisałeś, rozumiem, że jak coś w seksie Ci nie pasuje to jak dziecko dąsasz się na kobiete, jesteś oziębły, wredny i oczekujesz, że ona za to rozgrzeje atmosferę w łózku? Czyli ją karasz? Jak sam napisałeś: skoro ona nie robi mu dobrze, to facet (złośliwe) nie powie jej komplementu. Czyli przepychanka jak w paskowicy - faktycznie bardzo dojrzałe.
I jest tez różnica pomiędzy mężczyzną, który wie co lubi i ma oczekiwania, a pomiędzy egoistą.
Nie odbieram Cię jako faceta, który lubi seks tylko jako faceta, który kocha wyłącznie siebie!
Nie odczuwam niechęci do mężczyzn, seksu tak jak to sugerujesz ale jak widzę takie wypowiedzi jak Twoje, faceta skonsentrowanego głównie na samym sobie to faktycznie włącza mi się czerwone światełko!
Po pierwsze zaczne od tego, że ja nie karzę swojego faceta brakiem zaspokajania oralnie... To jest przesada..
Ja nie mówię, że robisz to świadomie. Ale on jako pierwszy nie mówił Ci komplementów, nie rozmawia z Tobą, nie docenia Ciebie, a później wystąpił brak seksu oralnego. Być może robisz to nieświadomie, żeby poczuł się winny tej sytuacji. Bo skoro jęki "nie mówisz mi nic miłego" puszcza mimo uszu, to już brak orala na pewno zauważy.
A po drugie wydaje ci sie wszystko takie proste... "porozmawiać".. tylko problem w tym, że nie każdy chce i umie rozmawiać, a tak jest w przypadku mojego faceta.. Skoro nie umie mi poniekąd otwarcie wyznać uczuć to jak ma ze mna poprostu rozmawiać...
napisałam, że może w tym, że facet nie okazuje mi zbytnio uczuc tkwi moj problem ale nie winie go o to, bo uwazam ze to mój problem
No ale przepraszam, to 3 lata żyliście nie odzywając się do siebie na ważniejsze tematy? 3 lata to szmat czasu w naszym wieku- nie zauważyłaś, że jest taki i sraki? Czy zawsze było u niego ciężko z wyrażaniem uczuć, mówieniem o emocjach? Jeśli tak, to o co chodzi? Taki jest, takiego go wybrałaś. A jeśli nie, to może coś się wypala w Waszym związku?
"stawiamy sobie/partnerowi jakieś ultimatum (masz tyle i tyle na zmianę, jak nie- to nara; ważna konsekwencja)" to śmieszne co napisałaś.. Związek nie polega na stawianiu sobie ultimatum, tylko na ty żeby dochodzić do porozumienia, razem starać sie zrozumiec i zmienić...
A czy ultimatum nie jest "dochodzeniem" do porozumienia? Tkwisz w związku, który obecnie Cię nie satysfakcjonuje (jego pewnie już też nie)- to fajnie, że o niego walczysz, ale na dłuższą metę, bez chęci zmian z jego strony, to nie ma sensu. Bo teraz nie ma seksu oralnego, ale później może włączyć się blokada na sam seks i może jeszcze na robienie obiadów. I wtedy on, zamiast czuć się winnym, zwyczajnie zwieje. Więc albo uczycie się rozmawiać jak dorośli, możecie nawet zacząć od pisania listów, bo to prostsze niż rozmowa w cztery oczy, albo rozważacie, czy ten cyrk ma jeszcze sens.
"3) mamy to, na co się godzimy"
Ale nie możemy być egoistyczni żeby wszystko było tak jak my tego chcemy... Związek to ciągłe kompromisy zapamiętaj to sobie.
Myślisz, że tego nie wiem? Tylko że póki co mamy tu sytuację "brak komplementów"="brak orala", i to moim zdaniem dalekie jest od kompromisów, a przypomina raczej dzieci w piaskownicy- ja Ci zabieram wiaderko, Ty mi łopatkę.
A ja ze swoim facetem jestem już dość długo, bo prawie 3 lata, i to, że mam problemy sama ze sobą to nie żadna kara dla niego!?
No, na pewno kara. O ile mi wiadomo, seks oralny to jedna z ulubionych rozrywek mężczyzn.
Nie wymądrzaj się moja droga, i nie myśl, że wiesz lepiej, że skoro ja mam zachamowania i pewne problemy to jest podświadoma kara dla mojego faceta... bzdura..
Ciebie proszę żebyś się nie wypowiadała, bo twoje posty bardzo mnie denerwują... Temat jest zakończony w tym momencie przeze mnie, nie chcę już głupich komentarzy od ludzi pokroju panny busiu
Nie śmiałabym się wymądrzać, moja droga. Piszę co myślę na podstawie własnych doświadczeń i tego, co tutaj wypisujesz. Najwyraźniej dźgnęłam i zabolało, skoro skończyły się argumenty, a pojawiło sie wielkie oburzenie. Temat można zamknąć, jasne, ale Twój problem zostanie.
Nie ma sensu do wszystkiego dorabiać nie wiadomo jakiej filozofii i szukać jakiś sztucznych, wydumanych i głębokich problemów z zamiłowaniem wręcz górniczym. Większość problemów ma prozaiczne przyczyny....
Wy już tu wyskakujecie z jakimiś karami, wypalaniem się uczucia itp itd. Dżizas - mało Wam problemów, ze tworzycie je tam, gdzie ich nie ma?
patusia590 - wrzuć na luz. Nie ma sensu się denerwować czy przejmować sytuacją. Skoro przeszkadza Ci smak/zapach to zmień dietę swojemu facetowi. Niech w domu pojawią się soki/nektary ananasowe czy brzoskwiniowe, a zniknie jedzenie pikantne, tłuste i ciężkie. Powiedz, że Ci się przejadły stare rzeczy, że zasmakowałaś w nowych - on nie musi znać prawdziwych przyczyn. Taka wiedza jest mu zbędna. Zacznij też używać żeli smakowo-zapachowych durexa czy unimila. Możesz też spróbować sosów i polew do lodów, nutelli itp. Zrób to pod pozorem urozmaicenia, bo chciałabyś spróbować czegoś nowego. Jemu to na pewno nie będzie przeszkadzać.
Nikt nie mówi, że masz to robić cały czas. Ale na początku powinno to Ci pomóc, aby ponownie się przełamać. Zawsze możesz wymyślić jakąś wymówkę - np że masz podrażnione gardło czy przełyk, a on ma dużego wacka i sprawia Ci jakieś tam problemy jak bierzesz go do buzi i dlatego oral jest rzadziej czy też jest krótszy. Oczywiście to nie może być stała wymówka, ale ma Ci to dać trochę czasu na przezwyciężenie własnych oporów. Zainwestuj też w jakąś kosmetyczkę, fryzjera czy kilka ciuchów w nowym stylu. Faceci są wzrokowcami i przyzwyczajają się jeśli cały czas nosisz się w ten sam sposób. Daj mu powód do tego, żeby na nowo zainteresował się Tobą.
bisiu z pewnością nie uważam aby patusia590 karała swojego faceta i uważała, że to on ma jako pierwszy o wszytsko zadbać, a jełśi nie to ona zastosuje odwet. Bzdura.
Gdyby tak było nie martwiłaby się tym, że już nie ma ochoty na oral i nie szukałaby sposobów aby to zmienić.
Możliwe, że zachowanie obecne jej chłopaka, martwi patusie, powoduje, że czuje się niepewnie i zwyczajnie jest jej przykro, że tak się dzieje. Może to powodować, że trudniej jej jest okazywać czułość intymną, bliskość skoro sama poniekąd czuje się odtrącona.
Patusia590 wrzuć na luz, jak to napisał yoghurt007. Ten pomysł z fryzjerem, nowym ciuszkiem jest w porządku - zrób to sama dla siebie. Poczuj się odmieniona, sama podnieś swoją samoocenę, a z pewnością Twój mężczyzna to zauważy. Kiedy poczujesz jego zainteresowanie wszytskie blokady pewnie znikną. Daj sama sobie czas...
Te wszytskie pomoce, o których znów pisze yoghurt007 mogą stać się miłą zabawą, która Was zainspiruje. Te sosy do lodów, smakowe żele...
enya
Co do nadinterpretacji, to spójrz w swoje oko i zauważ tę belkę.
I teraz wytłumacz mi - masz jakieś kryteria doboru partnera czy nie? Ja mam i jednym z ważniejszych jest dopasowanie seksualne, bo to dla mnie ważna sfera życia. Wyjaśnij w imię czego miałbym być w związku czy wchodzić w związek z kimś, kto mi pod tym względem nie odpowiada? To jakiś przymus jest? To łap pod budką z piwem alkoholika-impotenta i zmieniaj go komunikacją. Może masz do tego powołanie, ja nie.
W ogóle to co piszesz, to są dziwadła bez związku z tym co napisała autorka wątku i z tym, co ja napisałem. Jakie znowu problemy z komunikacją wymyśliłaś? Tu nie chodzi o komunikację - bo autorka świetnie wie co leży u nich w łóżku, tylko czyjeś zahamowania. A mi szkoda czasu na zmaganie się z czyimiś blokadami i czekanie: a może to ustąpi za pół roku, a może za 10 lat, a może nigdy.
Pytasz czy ja spełniam oczekiwania, ale w jakim sensie i jakie oczekiwania - precyzyjnie, bo nie wiem do czego się odnosić? Jak domyślam się, to była odpowiedź na zasadzie: A Wy bijecie Murzynów. Ja do myślenia używam szarych komórek, a nie - jak niektóre piszące na tym form panie - genitaliów. I analogicznie uważam, że panie opisujące swoje życie w wątku o aseksualnych mężach, też powinny z takich związków uciekać. Bo się ockną na emeryturze.
58 2011-07-21 22:45:48 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-07-21 22:46:50)
Nooo...to wiadomo ze kobieta czasem faktycznie nie ma ochoty na oral - ale to w przypadku jak nie jest do konca zadowolona z relacji z facetem, i wtedy oral odpada...do czasu jak sie relacja naprawi ........
Dzięki wszystkim za przydatne rady i wypowiedzi.. Przynajmniej mogłam się komuś wyżalić, i znaleźć problem z kimś... Macie racje, że relacje między nami w związku odgrywają ważną rolę, teraz to wiem, i doszłam do tego, że najwidoczniej to mnie blokuje... Że są sprawy nie wyjasnione, które on ma gdzieś, a mnie dręczą, i przez to ja czuje sie źle, a co z tym sie wiąże: brak ochoty na "cokolwiek"..
Pierwszą rzeczą jest poprawa relacji, a później krok po kroku bedzie juz lepiej...
Z tymi żelami i nutellą- dobry pomysł
Na pewno spróbuję, chociażby dla zabawy
a póxniej będzie lepiej ![]()
Lupus pierwsza sprawa jaka przychodzi mi do głowy, to sugestia abyś poczytaj sobie uważnie wypowiedzi kobiet i również patusi590, o ile interesują Cię kobiety, ich postrzeganie seksualności, ich potrzeby. Przychodzisz tu na forum chyba tylko po to aby przeforsowywać swój punkt widzenia, jednocześnie szufnadkując innych, którzy go nie podzielają.
Moje uwagi kierowane do Ciebie, Twoich postów nie mają nic wspólnego z wątkiem autrki tylko z Twoim postrzeganiem sytuacji i to raczej jest oczywiste. Pozwoliłam sobie zwyczajnie na mały komentarz odnośnie Twoich wypowiedzi, uwag.
Zauważ, iż osobno piszę z innymi i patusią, a osobno z Tobą.
Widzę, też że moj komentarz wywołał w Tobie sporo emocji, bo od tego momentu usilnie mnie atakujesz.
Lupus. Jeszcze raz na spokojnie Ci to wytłumaczę. Nie jest moich zadaneim Cię atakować!
Lupus napisał:
"A ja bym zostawił. Bo za bardzo lubię seks, a za stary jestem żeby czekać aż ktoś się zmieni. Dla mnie seks, to coś czym ludzie powinni się cieszyć, a nie frustrować, myśleć o swoich zahamowaniach, o tym co "poniża" i "obrzydza".
"Oczywiście, że mnie interesuje moja przyjemność, a niby czemu ma mnie nie interesować? I widzisz jestem w takim wieku, w którym jak poznaję kobietę, to seks przychodzi raczej szybko, a uczucia wręcz przeciwnie. Mam więc możliwość skalkulowania na zimno i nie pakowania się w związek z kimś, kto mi nie odpowiada."
"I teraz wytłumacz mi - masz jakieś kryteria doboru partnera czy nie? Ja mam i jednym z ważniejszych jest dopasowanie seksualne, bo to dla mnie ważna sfera życia. Wyjaśnij w imię czego miałbym być w związku czy wchodzić w związek z kimś, kto mi pod tym względem nie odpowiada? To jakiś przymus jest? To łap pod budką z piwem alkoholika-impotenta i zmieniaj go komunikacją. Może masz do tego powołanie, ja nie."
Z tego co piszesz Lupus postrzegam Cię jako osobę, która w chodzi w związek głównie z powodu seksu, dla seksu. Podstawą Twoich relacji z kobietami jest seks, przywiązujesz do tego dużą wagę, masz wymagania i jesteś w tej kwestii bezkompromisowy.
Jesteś bezkompromisowy, bo oczekujesz, że kobieta powinna Cię zaspakajać tak jak Tego potrzebujesz. I wygląda na to, że nie masz ochoty akceptować w drugiej osobie innych niż Twoje preferencje (czyli nie masz ochoty akceptować tego, że ona może czegś nie lubić, co Ty lubisz) i nie masz również ochoty czekać aż ten ktoś się zmini, być cirepliwy, pomagać w przełamywaniu blokad. To tak jakbyś od kobiety od razu na starcie oczekiwał, że ona powinna stanowić pakiet full wypas odnosnie seksu.
Takie podejście wydaje mi się być bardzo wygodne, o ile nie egoistyczne. I nie chodzi o to, że nie można mieć wymagań. Czy też należy godzić się na wszytsko i męczyć się z kimś kto totalnie nam nie odpowiada.
Tylko chodzi o to, że jełśi się jest z kimś w zwiazku i jest się związanym emocjlanie z tą drugą osobą, to też nalezy się liczyć z potrzebami zarówno seksualnymi, jak i emocjonalnymi tej drugiej osoby. Zresztą jeśłi się jest w zwiazku, gdzie jest miłość, to się tego kogoś kocha i seks jest dopełnieniem tej relacji, a nie jej fundamentem.
To nie jest biznes, gdzie podpisje się kontrakt na zasadzie Ty dajesz mi to i to, a ja Tobie w zamian coś jeszcze innego. Jeśłi mi tego nie dasz co chcę, to bez emocji zostawię Cię i koniec.
Tak też z tego co piszesz nie tyle szukasz miłości co relacji z kobietą, szukasz relacji seksualnej. Seks jest głównym powodem, dla którego wchodzisz w "związek" z kobietą. A jeśli kiedyś przypadkiem pojawiły by się uczucia to jaknajbardziej jesteś na to otwarty, jednak nie te uczucia są najważniejsze.
Tyle, że związek, w którym nie ma miłości, emocjonalności, przywiązania tak naprawdę nie jest związkiem. To jest układ, inaczej mówiąc "związek bez zobowiązań", relacja seksualna itp.
I według mnie jest to bardzo wygodne, może nawet egoistycze. Gdyż jeśłi jedna ze stron w takim układzie oczekuje jednak czegoś wiecej to zawsze będzie czuć się wykorzystywana.
Natomiast jeśłi obie osoby wchodzą w taką relację świadomie, godząc się na dane warunki to już ich sparwa. Możliwe, że osoby praktykujące taki styl życia nie szukają już miłości, nie zależy im na wejściu w związek.
Lupus sam napisałeś:
"I widzisz jestem w takim wieku, w którym jak poznaję kobietę, to seks przychodzi raczej szybko, a uczucia wręcz przeciwnie. Mam więc możliwość skalkulowania na zimno i nie pakowania się w związek z kimś, kto mi nie odpowiada."
Jeżeli tylko wymagasz i oceniasz przydatnośc kobiety, oceniasz na zimno ją bez emocji, co Ci w niej pasuje, a co nie to trudno to nazwać związem? Jest to raczej układ, w który wchodzisz, bo masz z niego korzyści.
I w tym momencie nie rozumiem Lupus dlaczego zaprzeczasz sam sobie? Sam pokazujesz, że masz do związków podejście takie, że bardziej wchodzisz z kimś w układ niż związek, a z drugiej strony Ciebie to obraża? I do tego jak postępujesz dorabiasz sobie jakomś ideologię. Twoja sprawa, jak żyjesz. Masz prawo do swoich wyborów.
Jednak nie porównuj swojego podejścia do związków, do tych opartych na miłości, bo to się ma nijak.
W odniesieniu do Twoich wypowiedzi ja na samym początku jednynie to skomentowałam następująco:
"Bardzo wygodna postawa, egoistyczna i niedojrzała przynajmniej jełśi chodzi o kwestię zwiazków. Albo zwyczajnie już nie interesują Cię związki tylko Twoja przyjemność."
Zwróć uwagę, że nie napisałam, że Ty jesteś egoistyczny, tylko, że taka postawa jest według mnie egoistyczna.
Napisałeś też:
"To jakiś przymus jest? To łap pod budką z piwem alkoholika-impotenta i zmieniaj go komunikacją. Może masz do tego powołanie, ja nie."
Jeśli czegoś Lupus nie rozumiesz, to nie obrażaj innych tylko dlatego, że myślą inaczej.
Wiadomo, że jeśłi pary mają poważne problemy seksualne to czasem lepiej się rozstać niż męczyć. Jednak kierowanie się tylko i wyłącznie własną przyjemnościa jest według mnie egoistyczne. Gdyż seks nie jest relacją jednoosobową i ta druga storna też jest ważna. A z tego co piszesz dla Ciebie powodem porzucenia lub zdrady kogoś jest np. brak seksu oralnego, co może być tylko stanem przejściwym, pomimo że ogólnie seks z partnerem, stosunek jest satysfakcjonujący.
Zaptałam Cię więc czy Ty potrafisz zaspokoić swoją partnerkę seksualnie tak jakby ona o tym marzyła? Pytam, bo skoro sam masz duże wymagania to rozumiem, że Ty też powinieneś mieć wiele do zaoferowania? Jestem ciekawa, czy tylko potrafisz wymagać, czy może jednak potrafisz równie dużó dać, jak wymagasz? Czy w ogóle interesują Cię potrzeby seksualne kobiety, z którą miałbyś przyjemność to robić?
Napisałes też Lupus:
"W ogóle to co piszesz, to są dziwadła bez związku z tym co napisała autorka wątku i z tym, co ja napisałem. Jakie znowu problemy z komunikacją wymyśliłaś? Tu nie chodzi o komunikację - bo autorka świetnie wie co leży u nich w łóżku, tylko czyjeś zahamowania. A mi szkoda czasu na zmaganie się z czyimiś blokadami i czekanie: a może to ustąpi za pół roku, a może za 10 lat, a może nigdy."
W ogóle mnie tutaj nie zrozumiałeś. Sam wcześniej zasugerowałeś autorce wątku, że jej mężczyna okazując jej mniej zainteresowania, brak komplementów możliwe, iż w ten sposób chce jej "uświadomić", że jest niezadowolony z seksu z nią.
I ten Twój komenatrz mnie rozwalił, bo takie zachowanie świdczyłoby o braku umiejętnosci komunikowania się partnera z kobietą i jego totalnej niedojrzałości. Uważam, że to jest chore jeśłi facet miałby się odgrywać, karać kobietę za to, że coś w łóżku poszło nie tak. I oczekiwać, że ona się domyśłi w czym problem. Takie zachowanie nie przypomina seksu tylko handel wymienny.
A wracając do głównego wątku tematu to napisałam autorce, że często tak bywa, że kobieta, która jest w zwiazku opartym na miłości i jesłi nie czuje się kochana przez swojego mężczyznę, nie czuje jego zainteresowania, czuje się odtrącona, intuicjynie czuje, że coś między nimi "nie gra", coś zaczęło się psuc to może taka kobieta potem w łózku odczuwać blokadę przed okazywaniem bliskości. Gdyż kobieta nie potrafi często udawać, że wsyztsko jest w porządku jeśłi tak nie jest. I to co dzieje się na codzień w zwiazku ma także wpływ na seksualność. Gdyż dla kobiety często uczucia okazywane na codzień, zrozumienie i seks to praktycznie to samo.
Enya, po 1. wciąz robisz nadinterpretacje, po 2. piszesz raczej o swoich wyobrażeniach, a nie o tym co z moich wypowiedzi wynika.
Lupus pierwsza sprawa jaka przychodzi mi do głowy, to sugestia abyś poczytaj sobie uważnie wypowiedzi kobiet i również patusi590, o ile interesują Cię kobiety, ich postrzeganie seksualności, ich potrzeby. Przychodzisz tu na forum chyba tylko po to aby przeforsowywać swój punkt widzenia, jednocześnie szufnadkując innych, którzy go nie podzielają.
1. Jak najbardziej mnie interesują potrzeby kobiet.
2. Za to Ciebie nie interesują potrzeby mężczyzn, co wyraźnie widać po agresji z jaką reagujesz na moje posty - w których staram się właśnie punkt widzenia faceta przedstawić.
Moje uwagi kierowane do Ciebie, Twoich postów nie mają nic wspólnego z wątkiem autrki tylko z Twoim postrzeganiem sytuacji i to raczej jest oczywiste. Pozwoliłam sobie zwyczajnie na mały komentarz odnośnie Twoich wypowiedzi, uwag.
Dopóki Ty sie nie wtrąciłaś z długim off topem, moje posty jak najbardziej tyczyły się sprawy autorki.
Widzę, też że moj komentarz wywołał w Tobie sporo emocji, bo od tego momentu usilnie mnie atakujesz.
Wiesz co teraz zrobiłaś? To co Kaczyński zapytany o seks - odwróciłas kota ogonem. Bo to akurat Ty atakujesz od swojego pierwszego postu skierowanego do mnie. I jeszcze jesteś zdziwiona, że nie położyłem się i nie pozwalam skopać, tylko spokojnie staram się tłumaczyć jak błądzisz.
Lupus. Jeszcze raz na spokojnie Ci to wytłumaczę. Nie jest moich zadaneim Cię atakować!
To po co to robisz? I nie pisz, że nie robisz, bo wyciągnę cytaty.
Z tego co piszesz Lupus postrzegam Cię jako osobę, która w chodzi w związek głównie z powodu seksu, dla seksu. Podstawą Twoich relacji z kobietami jest seks, przywiązujesz do tego dużą wagę, masz wymagania i jesteś w tej kwestii bezkompromisowy.
Tak, seks jest dla mnie ważny, mam wymagania, ale nie jestem bezkompromisowy. Oczywiście, w takich kwestiach jal oral kompromisu być dla mnie nie może, bo niby jaki? To dla mnie normalne zachowanie seksualne - to nie jakieś BDSM, nie wyobrażam sobie rezygnacji z tego, nie wyobrażam sobie też zmuszania kogoś. Więc co pozostaje? 1. Szukanie na boku; 2. Podziękowanie za współpracę.
Jesteś bezkompromisowy, bo oczekujesz, że kobieta powinna Cię zaspakajać tak jak Tego potrzebujesz.
A Twoim zdaniem powinienem oczekiwać, że nie będzie mnie zaspokajać tak jak lubię? (Czyli jak - tak jak nie lubię?).
I wygląda na to, że nie masz ochoty akceptować w drugiej osobie innych niż Twoje preferencje (czyli nie masz ochoty akceptować tego, że ona może czegś nie lubić, co Ty lubisz)
Ale jakie kobieto preferencje? Preferencje to dla mnie może być, jak kobieta lubi SM jako S, a ja nie mam ochoty być M (i odwrotnie - gdybym ja lubił być S, a ona nie chciała M). Ale co to ma wspólnego z oralem - normalnym zachowaniem seksualnym?
i nie masz również ochoty czekać aż ten ktoś się zmini, być cirepliwy, pomagać w przełamywaniu blokad. To tak jakbyś od kobiety od razu na starcie oczekiwał, że ona powinna stanowić pakiet full wypas odnosnie seksu.
Kobieto, ja nie mam 19 lat i nie spotykam się z 15-18 latkami, tylko z dorosłymi kobietami. Jeśli dorosła kobieta - za przeproszeniem - ogranicza się do rozłożenia nóg i uważa, że powinienem z tego powodu "opipieć" z radości, to dziękuję za współpracę, bo w 9 przypadkach na 10 to będzie egzemplarz niereformowalny. To trzeba uciekać od razu, bo im później tym trudniej i boleśniej.
Tylko chodzi o to, że jełśi się jest z kimś w zwiazku i jest się związanym emocjlanie z tą drugą osobą, to też nalezy się liczyć z potrzebami zarówno seksualnymi, jak i emocjonalnymi tej drugiej osoby.
Przez słowo "osoba" rozumiesz tylko kobietę? Bo, niestety, takie odnoszę wrażenie. Nie widzę powodu, by liczyć się z potrzebami osoby, która nie liczy się z moimi potrzebami. uż Ci to mówiłem - nie piszę się na rolę męczennika, ofiary, frajera itp.
Zresztą jeśłi się jest w zwiazku, gdzie jest miłość, to się tego kogoś kocha i seks jest dopełnieniem tej relacji, a nie jej fundamentem.
Oczywiście, że seks jest jednym z fundamentów związku. I w tym punkcie nigdy nie będzie między nami zgody - jeśli dla Ciebie seks nie jest fundamentem, to nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia.
To nie jest biznes, gdzie podpisje się kontrakt na zasadzie Ty dajesz mi to i to, a ja Tobie w zamian coś jeszcze innego.
No przykro mi, ale masz rację - nie piszę się na związek, w którym jedna strona daje coś, a druga nic. Taki związek byłby dla mnie pogorszeniem standardu mojego życia i to znaczącym. A po co mam sobie pogarszać?
Tak też z tego co piszesz nie tyle szukasz miłości co relacji z kobietą, szukasz relacji seksualnej. Seks jest głównym powodem, dla którego wchodzisz w "związek" z kobietą.
Raczej jednym z głównych. Akurat tu dyskutujemy o seksie. Na stały związek zdecydowałbym się tylko i wyłącznie z kobietą, która odpowiadała by mi (alfabetycznie):
- charakterologicznie
- intelektualnie
- seksualnie
Kobieta, która nie spełnia jednego z tych wymogów, jest u mnie skreślona - naprawdę nie muszę wiązać się z kimś, kto mi nie odpowiada. Co ciekawe, gdy w innych wątkach pisałem o wymogu 1 i 2, jakoś nikogo to do furii nie doprowadziło.
Tyle, że związek, w którym nie ma miłości, emocjonalności, przywiązania tak naprawdę nie jest związkiem. To jest układ, inaczej mówiąc "związek bez zobowiązań", relacja seksualna itp.
I to jest Twoja nieuprawniona nadinterpretacja. Bo ja potrafię dać bardzo wiele w tych punktach: miłości, emocjonalności, przywiązania, ale do tego muszę się w związku dobrze czuć. A nie będę się czuł dobrze, ani z osobą oziębłą, pełną zahamowań, ani bierną-mierną, ani taką, z którą nie będę miał o czym pogadać, ani awanturnicą. Nie tylko kobiety mają prawo do wymagań. Ale z drugiej strony, nie chciałbym kobiety, która nie ma wymagań, bo taka z natury rzeczy musi być bierna-mierna.
I według mnie jest to bardzo wygodne, może nawet egoistycze. Gdyż jeśłi jedna ze stron w takim układzie oczekuje jednak czegoś wiecej to zawsze będzie czuć się wykorzystywana.
Natomiast jeśłi obie osoby wchodzą w taką relację świadomie, godząc się na dane warunki to już ich sparwa. Możliwe, że osoby praktykujące taki styl życia nie szukają już miłości, nie zależy im na wejściu w związek.
Zdrowy egoizm - jak sama nazwa wskazuje - jest zdrowy. Masz rację, nie szukam miłości - bo takie poszukiwania to dla mnie zajęcie dla desperatów. Nie szukam związku, bo bardzo dobrze czuję się sam ze sobą. Co nie oznacza, że jestem na to zamknięty.
Jeżeli tylko wymagasz i oceniasz przydatnośc kobiety, oceniasz na zimno ją bez emocji, co Ci w niej pasuje, a co nie to trudno to nazwać związem? Jest to raczej układ, w który wchodzisz, bo masz z niego korzyści.
A w związek wchodzi się po to, żeby mieć straty? Nie jestem dzieckiem, które zakochuje się od pierwszego rzutu oka. To u mnie proces stopniowy.
I w tym momencie nie rozumiem Lupus dlaczego zaprzeczasz sam sobie? Sam pokazujesz, że masz do związków podejście takie, że bardziej wchodzisz z kimś w układ niż związek, a z drugiej strony Ciebie to obraża? I do tego jak postępujesz dorabiasz sobie jakomś ideologię. Twoja sprawa, jak żyjesz. Masz prawo do swoich wyborów.
Jednak nie porównuj swojego podejścia do związków, do tych opartych na miłości, bo to się ma nijak.
I to jest właśnie obraźliwe. Bo uważasz, że istnieje tylko jeden model miłości, jeden model związku - ten Twój. I kto nie zgadza się z Twoim modelem, ten nie buduje związku na uczuciach, tylko na biznesie.
Zwróć uwagę, że nie napisałam, że Ty jesteś egoistyczny, tylko, że taka postawa jest według mnie egoistyczna.
A dla mnie budowanie związku w ten sposób: najpierw się zakocham, a potem będę starać się zmienić drugą stronę, a jak się nie uda - to cierpieć, jest niedojrzała.
Wiadomo, że jeśłi pary mają poważne problemy seksualne to czasem lepiej się rozstać niż męczyć. Jednak kierowanie się tylko i wyłącznie własną przyjemnościa jest według mnie egoistyczne. Gdyż seks nie jest relacją jednoosobową i ta druga storna też jest ważna.
A kto Ci powiedział, że dla mnie potrzeby drugiej strony są nieważne? To że ważne są moje potrzeby, nie znaczy, że lekceważę potrzeby drugiej strony.
A z tego co piszesz dla Ciebie powodem porzucenia lub zdrady kogoś jest np. brak seksu oralnego, co może być tylko stanem przejściwym, pomimo że ogólnie seks z partnerem, stosunek jest satysfakcjonujący.
1. Może być przejściowy, a może nie być - a ja nie mam ciągotek do hazardu, tym bardziej nie będę stawiał na czerwone, gdy wszystko wskazuje na to, że wypadnie czarne.
2. Seks (zwróć uwagę - nie napisałem, że jeden stosunek) satysfakcjonujący bez seksu oralnego dla mnie nie istnieje.
Zaptałam Cię więc czy Ty potrafisz zaspokoić swoją partnerkę seksualnie tak jakby ona o tym marzyła? Pytam, bo skoro sam masz duże wymagania to rozumiem, że Ty też powinieneś mieć wiele do zaoferowania? Jestem ciekawa, czy tylko potrafisz wymagać, czy może jednak potrafisz równie dużó dać, jak wymagasz? Czy w ogóle interesują Cię potrzeby seksualne kobiety, z którą miałbyś przyjemność to robić?
I to też nie jest obraźliwe? Życie mnie nauczyło, że ten co dużo wymaga, jest też gotów dużo dawać. Dlatego lubię kobiety, które mają wymagania.
W ogóle mnie tutaj nie zrozumiałeś. Sam wcześniej zasugerowałeś autorce wątku, że jej mężczyna okazując jej mniej zainteresowania, brak komplementów możliwe, iż w ten sposób chce jej "uświadomić", że jest niezadowolony z seksu z nią.
Ale też ja nic innego nie napisałem. Facet, którego potrzeby sa ignorowane, zamknie się w sobie, nie będzie miał ochoty na okazywanie uczuć i czułości.
I ten Twój komenatrz mnie rozwalił, bo takie zachowanie świdczyłoby o braku umiejętnosci komunikowania się partnera z kobietą i jego totalnej niedojrzałości. Uważam, że to jest chore jeśłi facet miałby się odgrywać, karać kobietę za to, że coś w łóżku poszło nie tak. I oczekiwać, że ona się domyśłi w czym problem. Takie zachowanie nie przypomina seksu tylko handel wymienny.
Kobiety oczekują, że facet będzie się domyślał. I pewnie słusznie, bo w ten sposób pokazuje, że myśli o tym, żeby kobiecie było w związku dobrze. Zawsze milej jest, gdy druga strona sama na coś wpadnie, niż się dopraszać i mieć wrażenie, że miły gest został wymuszony. Tylko wyjaśnij mi czemu to ma działać tylko w jedną stroną?
Wiesz co Lupus nawet nie przeczytałam tego co napisałeś, bo jeśłi ktoś bierze wyciąga jedno zdanie z całego kontekstu i dorabia sobie coś do niego co ma się nijak do całości to jest to żenujące. Nawet nie czytasz ze zrozumieniem, bo nie napisałam, że Ty odeszłeś od głównego tematu tylko ja.
Po drugie wyobraź sobie, że też biorę pod uwagę potrzebę mężczyzn jednak Ty moje wypowiedzi odczytujesz jedynie jednostronnie.
Życzę powidzenia i widzę, że każda kolejna dyskusja z Tobą nie ma totalnie sensu.
Odniosłem się do niemal każdego zdania, które napisałaś, więc nie wiem skąd zarzut, że coś wyrywam z kontekstu...
blackeyes, wydaje mi się że Cię rozumiem
też mam podobnie, ale na to jest rada....
często smak spermy i zapach wynika z diety
) wystarczy żeby trochę zmienił dietę i zobaczysz że będzie już całkiem inaczej
zacznie smakować;p ale pod warunkiem że nie będzie palił (o ile pali papierosy) i nie rób tego po alkoholu, to też pogarsza jej zapach i smak
) powodzenia