Witajcie ciepło,
Znalazłam sie w głupiej sytuacji. A mianowicie, pewien starszy Pan, który ma dobrą posadę zaproponował mi jako sąsiadce, abym zrobiła szkołę, a po niej zagwarantuje mi pracę w przychodni. Przystałam na ten pomysł, bo widać jest w porządku, poza tym zna się z moimi rodzicami.
Zaproponował, abym wybrała sobie szkołę, nawet podjechał ze mną do prywatnej. Następnie zaprosił mnie na obiad w drogiej restauracji (?) kolejno stwierdził po obiedzie, że pojedziemy na spacer. Tyle, że dziwny był ten spacer, ponieważ wywiózł poza miasto w ustronne miejsce i zaczął sie dobierać(( (tzn. całować po szyi, a ręce wkładał pod bluzkę). Mówiłam mu, żeby tego nie robił i żeby zawiózł mnie na spotkanie. Wysluchał mnie, ale byłam w szoku i tak głupio:( Powiedział, żebym się nie gniewała, że on mnie całuje, bo jestem ładna, stwierdził, że z nim nie zginę oraz to, że jestem jego oczkiem w głowie. Zaznaczę, że nie ma dzieci.
Teraz znalazłam się w głupiej sytuacji, bo zależy mi na pracy, ale czy jemu nie zależy na romansie...
Niby czuję, że traktuje mnie jak córkę, ale z drugiej strony.... ???
Staraj się nadawać tytuły adekwatne do treści.
moderatorka-apoteoza